Autor Wątek: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II  (Przeczytany 138717 razy)

miki11

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 88
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #330 dnia: Maj 21, 2021, 08:10:47 am »
Strasznie wojownicza dziewczyna...

Asertywna, niedająca sobie pluć w kaszę :)

Dobrze już, dobrze. Mnie też mówią, że jestem stanowczy, jak osioł :-)

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 312
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #331 dnia: Maj 22, 2021, 12:31:12 pm »
Devilio - nie masz racji. jeden oślepiający troszeczkę rowerzysta stanowi milioną część zagrożenia tworzonego przez tysiące samochodów z:
- niepoprawnie ustawionymi światłami
- jeżdżącymi na światłach pozycyjnych bo tak "oszczędniej"
- jeżdżącymi bez jednej lewego lub prawego reflektora - i to jest szczególne zagrożenie, gdyż w nocy czy pod wieczór możesz pomyśleć że to motocykl albo skuter i spróbujesz wyprzedzić coś co jedzie przed tobą i zrobisz niezłą czołówkę.
- światłami zbyt mocnymi, które tworzą zbyt duże rozjaśnienie i są ustawione zbyt wysoko - fabrycznie

Jeżdżę co 2-3-4-5 dni w zależności od potrzeby (praca zdalna :D ),ale kiedy jeżdżę to zarówno po lokalnych jak i po ekspresówkach (S2+S8+S7) czy po Autostradzie A2. Prawko mam od >4 lat, przez ten czas zrobiłam ~>130 tysięcy kilometrów w 3 różnych samochodach (wszystkie kombi). Miałam okazję też jeździć mikrobusem i małymi samochodami segmentu B/C po Wyspach kanaryjskich i po Sardynii, byłam też swoim w Niemczech i w Czechach. Obecnie fruwam SuperB III, rocznik 2016, silnik 2.0 TDI, 190 KM. Dzisiaj zrobiłam ~100km, z czego jakieś 60 km do wybranego CH, a pozostałe dla przyjemności i frajdy z jazdy.

Spróbujmy - czysto teoretycznie, bo to przecież niemożliwe - założyć taką sytuację:  kierowca dwa tygodnie w trasie, tego dnia nawinął  ponad tysiąc kilometrów, do domu godzina jazdy. Oślepiany przez innych od wielu godzin. Oczy i cały organizm na granicy wytrzymałości, ale w domu normalny obiad, żona, dzieci... I trafia się taki jeden milionowy, który mu wali stroboskopem z 5W. Jakoś zdzierżył, ale kawałek dalej po swojej prawej ma zbowidowca z matką na ręku, pchającego wózek z dzieckiem. Akomodacja gałki ocznej rządzi się swoimi prawami, olśnienie też.
A dzieci w domu czekają.

Przejechałem w swoim życiu parę milionów kilometrów. Różnymi autami. Znam masę kierowców, którzy porę zmierzchu przeczekują na postoju. Ale tacy jak w/w mający parę kroków do domu, albo ci, którzy zjedli wszystkie rozumy, bo przejechali w swoim życiu > 130 tys. km są największym zagrożeniem. O ile tych pierwszych jestem w stanie zrozumieć (choć nie popieram), to ostatnio większość tragicznych wypadków popełniają ci drudzy. I należy uczynić co w naszej mocy, aby droga była bezpieczna dla wszystkich. Nie jest sztuką zginąć mając prawo po swojej stronie. Sztuką jest wyjechać i wrócić.
« Ostatnia zmiana: Maj 22, 2021, 12:33:16 pm wysłana przez 3x3 »

natalka

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 123
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #332 dnia: Maj 22, 2021, 02:41:01 pm »
Spróbujmy - czysto teoretycznie, bo to przecież niemożliwe - założyć taką sytuację:  kierowca dwa tygodnie w trasie, tego dnia nawinął  ponad tysiąc kilometrów, do domu godzina jazdy. Oślepiany przez innych od wielu godzin. Oczy i cały organizm na granicy wytrzymałości, ale w domu normalny obiad, żona, dzieci... I trafia się taki jeden milionowy, który mu wali stroboskopem z 5W. Jakoś zdzierżył, ale kawałek dalej po swojej prawej ma zbowidowca z matką na ręku, pchającego wózek z dzieckiem. Akomodacja gałki ocznej rządzi się swoimi prawami, olśnienie też.
A dzieci w domu czekają.

Nie widzisz = nie jedziesz!
To jest takie proste, że aż za trudne do pojęcia dla niektórych...
Kierowca 2 tygodnie w trasie wie doskonale aby zrobić przerwę kiedy tylko zacznie gorzej widzieć, bo wie doskonale że wystarczy kilka sekund...
W dodatku najwięcej wypadków statystycznie zdarza się najbliżej domu.
Jeśli kierowca zawodowy sobie z tym nie poradził - to niech odda prawko albo wrzuci do niszczarki i zajmie się wykonywaniem innego zawodu. I na tym polega odpowiedzialność a nie na próbie dojechania ZA WSZELKĄ CENĘ w następnych 10 minutach do domu.
Nawet kosztem innego czlowieka, a co! Zona czeka! Dzieci płaczą! Obiad stygnie!

Przejechałem w swoim życiu parę milionów kilometrów. Różnymi autami. Znam masę kierowców, którzy porę zmierzchu przeczekują na postoju. Ale tacy jak w/w mający parę kroków do domu, albo ci, którzy zjedli wszystkie rozumy, bo przejechali w swoim życiu > 130 tys. km są największym zagrożeniem. O ile tych pierwszych jestem w stanie zrozumieć (choć nie popieram), to ostatnio większość tragicznych wypadków popełniają ci drudzy. I należy uczynić co w naszej mocy, aby droga była bezpieczna dla wszystkich. Nie jest sztuką zginąć mając prawo po swojej stronie. Sztuką jest wyjechać i wrócić.

Miałam wczoraj 2 przypadki wyprzedzenia na gazetkę, na milimetry, oba wykonane przez zawodowych kierowców ich TIRami. Osobówki o dziwo wyprzedzały mnie z daleka, a jak nie mogły wyprzedzić - grzecznie czekały w kolejce. I o dziwo właśnie co mieli do domu zapewne najbliżej, ci co nie mieli przejechanych MILIONÓW KILOMETRÓW!!! umieli się lepiej zachować na drodze niż ci, którzy te kilometry mieli przejechane w ilościach liczonych w kilometrach.

Przyznaję, ze właśnie wczoraj dostałam po raz pierwszy w życiu pietra kiedy wyprzedzałą mnie już naczepa. Zjeżżająca już coraz bliżej mnie i krawędzi jezdni - kierowca zawodowy zapomniał przecież że ma naczepę...
To było naprawdę blisko, znacznie bliżej niż kiedykolwiek wcześniej. To nie było jedno odepchnięcie przez powiew wiatru jak zazwyczaj, to było też olbrzymie przyciąganie do kół naczepy spowodowane przez prawa fizyki o których ten kierowca zawodowy zapewne nie wie, zapomniał, nie nauczyli go. Te wielkie koła pędzące 60-70 km/h przez ten tak krótki czas obok mnie. Ja wręcz poczułam jak mój rower ze mną jest wręcz wciągany pod te koła i z pewnym trudem udało mi się utrzymać tor jazdy i uniknąć wciągnięcia - ale było cholernie blisko. Gdybym jechała na rowerze pionowym, gdzie próg utraty stabilności kierunku jazdy i pochylenia roweru jest znacznie niższy - leżałabym teraz w kostnicy. W kawałkach poszarpanych przez koła, zmieszana z resztkami roweru. ZABITA PRZEZ KIEROWCĘ ZAWODOWEGO, który przejechał MILIONY KILOMETRÓW.

"Miliony kilometrów" i "kierowca zawodowy" - to są dla mnie określenia zupełnie nic nieznaczące. Kierowca? To tylko ktoś, kto (łaskawie?) dostał papierki od być może litościwego egzaminatora. Który zlitował się nad kolejnym zdającym po raz NN-ty. Zlitował się nad nim - zapominając o setkach ludzi dookoła, którzy mogą znaleźć się na drodze tego kierowcy. Nieważne czy zawodowego czy nie.
Te określenia - zawodowy i miliony kilometrów doskonale też precyzują co ma w głowie osobnik posiadający to prawo jazdy C+E, który jadąc po ekspresówce/autostradzie, widząc nadjeżdżający samochód z tyłu w odległości bliższej niz 100 metrów wyjeżdża przed niego, bo on MUSI teraz wyprzedzić kolegę z drugioego TIRa i będzie tor obił przez kolejne kilka kilometrów o ile kolega delikatnie zwolni i go wpuści... Bo jak nie to, no to... z 10 kilometrów to potrwa... Wyjeżżą przed i ma w tyle czy ten z osobówki wyhamuje ze 140... A co jesli leci więcej? Trudno. Będzie wiedział, ze tyle jeździć nie możę, a co! Liczy się tylko to aby nasz wspaniały kierowca zawodowy z milionami kilometrów doświadczenia zdążył na obiad do domu, żony i dzieci. A że kierowca osobówki też ma rodzinę? **** z nim! I z jego rodziną też!

Dla wszystkich i specjalnie dla "zawodowych kierowców" z nalotem "milionów kilometrów" - linki do przejrzenia, serdecznie polecam, zwłaszcza kierowcy "3x3".

https://www.youtube.com/watch?v=rigwDNizd_o
https://www.youtube.com/watch?v=eUpQOss7oNE < tego się nie daje wytłumaczyć...
https://www.youtube.com/watch?v=cuI5cvYv_Jg   < tutaj kierowca zawodowy miał co najmniej 5 sekund na zobaczenie że osobówka skręca i dlatego stoi...
https://www.youtube.com/watch?v=HFnXeQTT6Q4 < piękne, zwłaszcza to dziecko wyczołgujące się spod naczepy w 1:20
BTW: 3:12 wyprzedzanie na zakręcie(!!!) zestawem? na jednojezdniowej drodze? To już jest... Ziobro mózgu.
4:14 - cooooool! MULTIKILL!!! OVERKILL!!!
https://www.youtube.com/watch?v=Yni_5VEliLU

To są wszystko "miliony kilometrów" i "zawodowi kierowcy".

woojtek1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 502
  • M5 / Speedliner 'Blue Glide' 26/20
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #333 dnia: Maj 22, 2021, 03:36:48 pm »
Niezależnie od tego kogo racja jest racjonalsza, te filmiki natalki straszne.... przejechałem obecnie pewnie pod milion i wiem jedno, z wiekiem jestem coraz lżejszy... tzn. nóżka od gazu coraz mniej ciśnie...,
W każdym lesie widzę wybiegającego dzika, w każdej wiosece dziecko wyskakujace po piłkę... i chyba troche o to chodzi, aby starać się przewidywać do przodu.
 Podobno z wiekiem ten obszar mózgu się rozrasta, (który zmusza do przewidywaniea swoich poczynań), ale chyba nie  u wszystkich ;)

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2110
  • Zduńska Wola
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #334 dnia: Maj 22, 2021, 03:53:15 pm »
Miliony kilometrów doświadczenia a za każdym razem zanim ruszy pytanie:
"Jak tam mobilki ścieżka na X?"

Mniej drastyczne. Tu nikt nie ucierpiał:
https://youtu.be/9VW1qpp0Xm0
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


woojtek1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 502
  • M5 / Speedliner 'Blue Glide' 26/20
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #335 dnia: Maj 22, 2021, 05:58:01 pm »
Most morderca - otwieracz :)

Chris

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 55
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #336 dnia: Maj 22, 2021, 06:00:59 pm »
No i ja w końcu musiałem zaliczyć pierwszą glebę w ruchu drogowym więc zostałem dzisiaj w tym aspekcie rozprawiczony  ;)

Jechałem sobie dzisiaj zaliczając moją 30 kilometrówkę, którą mam oblataną jeszcze jak się na pionie bujałem.
W pewnym momencie chmura deszczowa postanowiła zawrócić nad Sochaczew waląc potokami deszczu i wyciągając w moje struny głosowe wszelkiej maści przekleństwa na złośliwość majowej pogody wyjątkowej chyba w tym roku.

Po ustaniu deszczu wytoczyłem się z przystanku autobusowego i ruszyłem dziarsko do domu jednakże chmura stwierdziła, że jeszcze mi poszarpie nerwy i musiałem się szybko zatrzymać na kolejnym przystanku gdzie spodnie i bluzę miałem mokre ale jeszcze dwie koszulki chroniły mnie od całkowitego przemoczenia.

Gdy już stwierdziłem, że już raczej nie będzie lało wsiadłem i kontynuowałem jazdę no i w pewnym momencie gdy chciałem wjechać na śmieszkę mój nowy Schwalbe Marathon na tylnym kole stwierdził że jednak zostaje na asfalcie co spowodowało ucieczkę roweru spod tyłka i uderzenie prawym pośladem w śmieszkę i przejechanie na nim jakieś pół metra.

Zdarłem trochę platformę, kapsel na kierownicy i dupa mnie boli.
Zobaczę co będzie jutro.

Ogólnie to jeżdżę z włączonym oświetleniem nawet w dzień i dodatkowo kupiłem kask w kolorze signal yellow więc z widocznością u mnie nie powinno być najgorzej mimo to kilka wymuszeń już było.

Łącznie w poziomie mam przejechane 500 km więc dużo jeszcze przede mną.

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 312
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #337 dnia: Maj 22, 2021, 08:08:30 pm »
przejechałem obecnie pewnie pod milion i wiem jedno, z wiekiem jestem coraz lżejszy... tzn. nóżka od gazu coraz mniej ciśnie...,
W każdym lesie widzę wybiegającego dzika, w każdej wiosece dziecko wyskakujace po piłkę... i chyba troche o to chodzi, aby starać się przewidywać do przodu.
 Podobno z wiekiem ten obszar mózgu się rozrasta, (który zmusza do przewidywaniea swoich poczynań), ale chyba nie  u wszystkich ;)

A chłopków już widzisz, czy jeszcze nie?

Spróbuję się dostosować  ;D
Droga Natalko. Ciśnie się na usta mantra MaciejaKa: czytaj ze zrozumieniem. Ani słowem w moim pierwszym poście nie wspomniałem o kierowcach ciężarówek. Powiem więcej - miałem na myśli handlowców poruszających się służbowymi osobówkami (podobno najlepszy samochód na świecie). Znałem takich miszczów, którzy po tabletce potrafili zrobić i dwa tys. km dziennie. Dostaje taki np. Skodę SuperB albo innego Avensisa i nierealny plan do wykonania. A przez internet można wszystko kupić...
Jeżeli już mamy palić na stosie tzw. TIRowców, to poszukaj nie na ruskich stronach YT (mówią, że Rosja to stan umysłu), ale w bieżących wiadomościach, kto kieruje tymi ciężarówkami. Dzieci.Wystarczy zajrzeć do auta z literką L. Dzieci uczą dzieci. Jakie ma doświadczenie do przekazania max. 30-letni instruktor? Tego się bójmy na drogach.
Gwoli ścisłości - mam prawo jazdy kategorii B. Nie jestem kierowcą zawodowym. Robiłem w szczycie do 180 kkm rocznie tylko po to, żeby zapewnić byt mojej rodzinie. Nigdy nie siedziałem za kierownicą ciężarówki. Nigdy nie pracowałem w korpopodobnych organizacjach. Więc "droga Natalko" nie próbuj mnie pouczać, bo te "miliony kilometrów", które Cię tak zabolały, to nie  - jak w Twoim przypadku - "dla przyjemności frajdy z jazdy", tylko po prostu taką drogę w życiu wybrałem. Z tego miałem na chleb i do chleba.
No, i to tyle w temacie oświetlania lub nie rowerów.

woojtek1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 502
  • M5 / Speedliner 'Blue Glide' 26/20
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #338 dnia: Maj 22, 2021, 09:03:16 pm »
:) chłopaków?
Nie mam lęków, ale z wiekiem jednak przezornosć za kółkiem wzrasta. Miesiąc temu znajomy się nie wyrobił. Rezultat martwy dzik, auto do kasacji, on pokiereszowany. I tyle. Niezależnie od oślepiania, zmeczenia etc, w większości zabija prędkość i brak czasu na reakcję.

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 312
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #339 dnia: Maj 23, 2021, 08:45:04 am »
Nie chłopaków, chłopków. Porozmawiaj ze starymi kierowcami. Takimi co to kilkadziesiąt lat za kółkiem w długich trasach.

Oglądałem kiedyś auto kolegi, do którego przez przednią szybę wpadł jeleń. Cud, że kierowca przeżył. Wyciągałem przez przednią szybę kierowcę z płonącego TIRa. Tylko ja akurat zatrzymałem się obok leżącego w rowie auta. Też facet chciał zahamować przed dzikami.

https://piotrkowtrybunalski.naszemiasto.pl/smiertelny-wypadek-na-s8-w-studziankach-ciezarowka/ar/c1-8171089

22-letni kierowca MANa.

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 312

Maciej K

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 639
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #341 dnia: Maj 23, 2021, 10:03:28 am »
Trwa wiosna i jasnym jest, że niejednemu człowiekowi pod sufitem bałagan się robi.
Ale żeby do tego stopnia?
To już chyba przesada.
Temat od małej widzialności poziomów się zaczął i dyskusja w kierunku poprawienia tej sytuacji poszła.
Aż tu nagle "natalka" ciężarówki ludzi w osobówkach mordujące wstawia.
Jesteśmy w Polsce, więc ruscy Kamikadze w ciężarówkach raczej mało nas interesować powinni.
Wiadomo, że milionom kobiet comiesięczne napięcia we łbach mieszają.
Natalkowi - jak wiemy ( w wątku "dlaczego w Polsce nie ma wyścigów ..." było już wyjaśniane) - inne napięcia (z początkami wścieklizny włącznie) co miesiąc życie ubarwiają. Ale żeby aż tak?
Jeszcze trochę, a czołgi nawierzchnie ulic niszczące, tudzież awaryjnie na autostradach lądujące samoloty do tematu włączy.
O mułach na szlakach Gór Skalistych nie wspominając.
Mimo, że "dziewiątki" miłością nie darzę, to tu rację mu bez obrzydzenia przyznaję.

A do tematu poziomów słabo widocznych wracając chcę uwagę zwrócić na to,
że wypowiedzi w tym temacie SKUTKÓW  takich czy innych zachowań tyczą.
Dyskusji o PRZYCZYNACH agresywnych, nieodpowiedzialnych czy wręcz debilnych zachowań użytkowników polskich dróg nie ma.
40 lat w pozycji tego słabego po drogach jeżdżę (prawka nie miałem i nie chcę)
i życie drogowe obczajam, przyczyn takich zachowań szukając.
A agresywni w Polsce są niemal wszyscy uczestnicy ruchu.
Od pieszych zaczynając, poprzez hulajnogowiczów,. rowerzystów, motocyklistów i na kierowcach ciężarówek kończąc.
Ale o tym w następnym terminie.
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2021, 10:07:46 am wysłana przez Maciej K »

miki11

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 88
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #342 dnia: Maj 23, 2021, 10:42:12 am »
To łódzkie wyrasta na zagłębie wypadkowe, chyba przestanę tamtędy jeździć :-)

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 312
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #343 dnia: Maj 24, 2021, 06:52:55 am »
Prawdopodobnie dlatego, że obojętne czy z góry na dół, czy z prawej do lewej - jakoś przez to łódzkie każdy jedzie.
Jeździłem intensywnie w latach 1975 - 2010. Od Ustrzyk do Międzyzdrojów i od Jeleniej Góry do Suwałk. Z wyłączeniem Trójmiasta. Z moich obserwacji wyszło, że najgorsi kierowcy są w Kielcach i w Łodzi. Najlepiej wypadł Poznań, za nim Warszawa i Kraków. Subiektywnie, z punktu widzenia kierowcy busa.
Sytuacja z wczoraj: obserwowałem młodego człowieka na pionie w ruchu miejskim. Rower to taki modny golas - rama, kierownica, koła, pedały. Ostre koło. Żadnych światełek, nawet odblasków. Na jednych światłach stanął obok mnie. Słuchawki na uszach, jego muzykę słyszałem u siebie. Było mocno po południu, pochmurno. Długiej kariery mu nie wróżę.

miki11

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 88
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #344 dnia: Maj 24, 2021, 08:57:17 am »
Na wschodzie na takich mówią: "samoubijca" :-) Zauważyłem, że słuchawki eliminują mózg.