Autor Wątek: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II  (Przeczytany 37900 razy)

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 689
  • SWB DIY
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 20, 2015, 01:11:19 pm »
tam się całuje dwóch facetów - ble ;)

I to parę razy ;)

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 689
  • SWB DIY
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #31 dnia: Październik 07, 2015, 09:09:07 am »
Chwalę się:
Licznik rowerowy zerowałem w lipcu (zmiana baterii), i wczoraj pękło 1000 km. Dla niektórych to pewnie śmieszny dystans, ale ja po raz pierwszy zobaczyłem go na własnym liczniku.

gajowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 346
  • byle dalej i dalej
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #32 dnia: Październik 07, 2015, 09:42:16 am »
Chwalę się:
Licznik rowerowy zerowałem w lipcu (zmiana baterii), i wczoraj pękło 1000 km. Dla niektórych to pewnie śmieszny dystans, ale ja po raz pierwszy zobaczyłem go na własnym liczniku.
Mam to samo. W niedzielę wskoczyło na 1002km. Dystans ten pokonałem po 2 miesiącach jazdy  ;D

Franc

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2010
  • Rowery Poziome Rule
    • Moje zdjęcia rowerów
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #33 dnia: Październik 07, 2015, 09:57:25 am »
Hansa', Pająka' ani Live' nie przebiję, ale 860km w samym wrześniu :D
« Ostatnia zmiana: Październik 07, 2015, 11:34:07 am wysłana przez Franc »
Franc "Rowery Poziome Rule"

IMK P8 (SWB ASS)
Thyss 222
szary Modus z D4F
grafitowa Viki "C" Caravan z 19DTH zwana Czołgiem

gajowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 346
  • byle dalej i dalej
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #34 dnia: Październik 07, 2015, 10:42:57 am »
Mnie ogranicza brak czasu. Mogę pozwolić sobie na wyjazd 3-4 razy w miesiącu i jadę wtedy ok. 100-150km 8)

koncki

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 314
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #35 dnia: Listopad 17, 2015, 10:01:03 pm »
Miałem wczoraj kolizję z  czarnym Golfem. Kierowca wymusił pierwszeństwo na przejeździe rowerowym (na rondzie) i oberwał w bok zębatką, a dokładnie łańcuchem, bo akurat łańcuch był na największej zębatce. Oczywiście zamiast przeprosin usłyszałem pytanie, czy mój rower nie ma hamulców ;D. Po tym pytaniu już wiedziałem, że facet nie wie o co chodzi i że potrzebna będzie policja. Cała procedura od wezwania do wystawienia mandatu trwała 1,5 godziny (podobno system policji nie odpowiadał no i policjantka przyznała się, że dzwoniła po konsultacje do drogówki). Oczywiście sprawca siedział sobie wygodnie w swoim buraczanym czarnym Golfie, a ja musiałem stać przez ten czas na chodniku. "Smaczki" z całej akcji:
1) Kierowca twierdził, że powinienem się zatrzymać na wysepce a policjantka prawie to kupiła, ale zadzwoniła do drogówki i ją naprostowali. Ja zeznałem, że zamiast się zatrzymać widząc mnie na przejeździe to jeszcze przyspieszył, żeby przejechać przede mną.
2) Na samochodzie były ewidentne ślady kolizji, ale kierowca uparcie twierdził, że nie było żadnej kolizji, tylko że to ja go kopnąłem w samochód :o. Skumał widocznie, że za kolizję jest większy mandat, niż za wymuszenie pierwszeństwa a straty były i tak tylko po jego stronie. Twierdził też, że wjechałem w niego specjalnie, żeby "zarobić na nowy rower" ;D (nadal nie wiem jak to wykorzystać, może ktoś podpowie?).
Skończyło się na mandacie 500 zł i 6 pkt. karnych. Kierowca żalił się jeszcze policjantce, że może i owszem miałem pierwszeństwo, ale mimo wszystko mogłem się zatrzymać...

storm

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2544
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #36 dnia: Listopad 18, 2015, 01:00:17 am »
@Koncki - miałem to samo kilka tygodni temu w Brzydzi. Też przejeżdżałem przez ulicę z wysepką, miałem zielone, dla co to znaczy dla kretynka co ma warunkowe zielone? Szczęśliwie wyhamowałem, bo mam ograniczone zaufanie... I w zasadzie to gdybym od razu skręcił na jezdnię, a nie na śmieszynkę z zkostki downa, to bym gościa dorwał na następnych światłach. Więc po co mu ten pośpiech?

Ciekawą sytuację miałem jakiś czas później na Rondzie Jagiellonów. Byłem na rondzie, przepisowo oświetlony, bo już zapadała noc. Przejeżdżam w kierunku na prosto, prawym pasem, a nagle tuż przede mną środkowym pasem z prawej strony wyjeżdża SUV. Znów - gdybym nie hamował - to by gostek miał fajne ślady na drzwiach. Co ciekawe jak mus ię wydarłem, to się zatrzymał na torach tramwajowych kilkanaście metrów dalej i chyba się zastanowił - co widział a na co nie zwrócił uwagi.

Najlepsze zdarzenie... http://tiny.pl/gg9lp
Tak jak widać na Street View - w miejscu gdzie stoi ten spychacz - stały sobie dwie dorosłe osoby. Skręcam z jezdni przepisowo i w tym momencie, kiedy jestem już prostopadle do chodnika - zza tych dwóch osób, jakichś dwóch głupich bab, wyskakuje mały dzieciak, tak na oko 3 latka... Oparł się o rower, po czym go któraś z kobiet odciągnęła, ale było... "ciekawie". Dobrze, że nie mieli pretensji o nic, ale pewnie gdybym jechał pionowcem to bym usłyszał coś w stylu: "jak ty jeździsz! dziecko mi rozjeżdżasz!".


dziantek

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 308
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #37 dnia: Listopad 26, 2015, 06:44:01 am »
Ostatnio zaliczyłem swoją pierwszą smycz. Miałem może z 25 na liczniku, którego nie mam, a tu jak mnie coś nie szarpnie...faktycznie przejechałem blisko faceta, może z pół metra, ale, żebym go aż tak wkurzył, żeby mnie miał ręką pociągnąć za plecak (taka była moja pierwsza myśl podczas podróży na asfalt). Na szczęście obróciło mnie na bok i trochę na plecy, a że miałem czipsy i dwa piwa w puszce w plecaku, to trochę odebrały energę uderzenia i wgniecenia zostały tylko na aluminiowych puszkach, aluminiowa rama szosy uratowana, ale obdarłem pedał, szybkozamykacze, kierownicę i lewa owijka do wymiany, no i jeszcze plecak zaliczył dziurę, a ja stłukłem nadgarstek.

Po prawej wielki facet, po lewej nanopiesek, a przez całą ścieżkę mikrosznurek. Ja się podnoszę i nawet nie zorientowałem się, że to ten sznurek mnie zatrzymał, więc do faceta podchodzę i wkurzony pytam czemu mnie tak złośliwie złapał za plecak, a on mi pokazuje postrzępiony kawałek sznurka bez pieska na końcu i mówi, że nie, że to nie tak, że to smycz, ale dopiero jak odjechałem dotarło do mnie, że to faktycznie może być prawda, z tym, że to nie żadna smycz, a zwykły sznurek, no ale jak człowiek w szoku, to nie kontaktuje najlepiej. Przynajmniej piwo z pokancerowanej puszki było jeszcze zimne, więc Zespół Stresu Pourazowego udało się szybko przytłumić. Uprzedzę, że przed incydentem nie spożywałem alkoholu...tylko po  :P

Jakieś dwa tygodnie później znowu miałem incydent ze smyczą...tym razem było już ciemno, jacyś ludzie po prawej, moją ścieżka i krzaki po lewej, no a żeby rowerzysta się nie nudził, to w tych krzakach oczywiście pies i smycz poprzez ścieżkę na kursie zderzeniowym. Okej, może tym razem nie był to sznurek, ale smycz czarna jak ta noc. Wyhamowałem, odetchnąłem, zwróciłem uwagę  ::) Teraz jak widzę właścicieli czworonogów z odblaskową smyczą, to od razu chcę rozdawać medale za wzorową postawę.

Yin

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 3657
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #38 dnia: Listopad 26, 2015, 10:46:57 am »
Te rozciągane smycze to plaga, nie dosyć że tego faktycznie nie widać to jeszcze uczy psa złych nawyków ( zwierzak ciągnie zamiast iść przy nodze), nie mówiąc o jakiekolwiek kontroli nad zwierzakiem kiedy jest zagrożony ( lub sam stanowi dla kogoś zagrożenie). Jak tylko mijam kogoś z taką smyczą i mam chwilę to przystaję i staram się uświadomić ze takiej smyczy nie widać. Jak dotąd same uprzejme reakcje.
Frame is the heart of bike
https://get.google.com/albumarchive/113663826549422725409
5320W -> Watowica in progres :)

gajowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 346
  • byle dalej i dalej
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #39 dnia: Listopad 26, 2015, 01:05:50 pm »
A pies przeżył?:D Jemu też chyba się należy piwko po tym zdarzeniu. :D
« Ostatnia zmiana: Listopad 26, 2015, 01:07:41 pm wysłana przez gajowy »

Danielasty

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 853
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #40 dnia: Listopad 26, 2015, 09:40:10 pm »
kolega miał akcje z yorkiem i smyczą wieczorem, jedziemy 25, ja wtedy wigry jeszcze asafalt dobry, spdki zapiete no to jazda kumpel nagle hamuje a pies ... lece bo chce zaczął hamować i przestał - dlaczego? smycz i energia powstała przecieła pancerz i linkę od hamulców ;D

dziantek

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 308
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #41 dnia: Listopad 27, 2015, 12:50:31 am »
Szczerze mówiąc, to pieska zarejestrowałem tylko przed zdarzeniem, ale skoro sznurek się rozerwał, to chyba też go porządnie pociągnęło, zwłaszcza, że za szyję i gdzieś się tam pewnie kręcił skołowany. Dobrze, że pan nie trzymał pieska na stalowej lince :)

Ostatnio jeszcze miałem incydent...jadę ścieżką po lewej, poniżej 30km/h, po prawej chodnik z jednym pieszym...pieszy zauważył mnie kątem oka i tylko jak mnie zobaczył, to wbiega na ścieżkę, prosto pod moje koła, ja po hamulcach, poderwało mi tył i tak przez chwilę ciągnąłem na przednim, zanim facet przebiegł, ale prawie fiknąłem przez kierę. Trochę dalej po lewej było przejście, więc chyba myślał...zresztą nie wiem co myślał, bo przebiegł na trawę i musiał i tak do przejścia dojść już tą ścieżką rowerową, a brakowało mu ładnych kilkanaście metrów. W ogóle szalona sytuacja, bo jedyny przechodzień w okolicy, ja jedyny rowerzysta na ścieżce, on spokojnie idzie po chodniku, ja spokojnie po DDR, i jak tylko pojawiłem się w jego peryferyjnym polu widzenia, to on siup na ścieżkę - absurdalna reakcja. Obróciłem się, rozłożyłem jedną rękę w geście WTF i krzyczę: Co ty wyprawiasz? Koleś z lekko zawstydzonym uśmiechem odparł: Dobre masz hamulce.

domel

  • sympatyk
  • *
  • Wiadomości: 19
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #42 dnia: Listopad 27, 2015, 09:01:27 am »
Do ochrony przed smyczami itp. proponuję zainstalować sobie WSPS jak w helikopterach  ;D
Tylko dla "hardkorów"!
https://en.wikipedia.org/wiki/Wire_strike_protection_system
https://www.youtube.com/watch?v=rm6MwIdY4TA

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 207
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #43 dnia: Listopad 27, 2015, 10:13:37 am »
Podoba mi się ten patent  ;D. Można wykorzystać nóż do cięcia pasów.

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 511
Odp: Wypadki, kolizje, przypadki, zdarzenia... cz.II
« Odpowiedź #44 dnia: Listopad 28, 2015, 09:32:16 am »
Lata temu mialem akcję z psem. Pies ten mieszkal w poblizu dosc uczeszczanej drogi rowerowej i gonil kazdego rowerzyste ktory tam przejezdzal. Jako ze dosc czesto tam jezdzilem to i mnie czesto gonił. Zazwyczaj tylko gonił szczekając ale tego dnia kiedy starałem się mu uciec nie ograniczył się do szczekania ale zdecydował się na ugryzienie.
Pędzę sobie więc położony na kierownicy (pionowym jechałem) żeby mu uciec i poczułem szarpnięcie, usłyszałem jęk psa przelatującego mi nag głową - kundel jeden dziabnął mi tylne koło, siła rozpędu wyrzuciła biedaka w powietrze i  leciał jeszcze daleko do przodu...

Dętka i opona do wymiany ale pies od tego dnia już nie gonił rowerzystów...

(nic mu sie nie stało, tylko stracił chęci na taką zabawę)
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...