Autor Wątek: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.  (Przeczytany 161711 razy)

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #30 dnia: Luty 14, 2010, 04:33:19 pm »
Przeczytaj ten wątek:

http://www.recumbents.com/wisil/e-bent/zcommuter.htm

"I have decided on the BMC 600 Watt motor, which will run at over 1000 watts with a 48 volt battery through a modified Crystalyte 40A controller"

a potem:

"Here are some round trip statistics from the CycleAnalyst
Amp hours used: 15.65
Watt-hours: 724.43
Watt per mile: 44
Max current: 79.66 A
Minimum voltage: 26.5V
Max speed: 34.4 MPH Average speed: 24.1 MPH
Trip time: 40m 59s"

Niby kontroler jest 40A a popłynął prąd 80 A (79.66A)!!!!! O to mi właśnie chodziło. Kontroler nie robi wszystkiego. Chyba że go zmodernizujesz/ ulepszysz.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 06:10:21 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #31 dnia: Luty 14, 2010, 04:37:19 pm »
Jest w tym coś ale te rozwiazania tez maja problemy. Np reakcja osi, przy małej mocy może i jest okej ale wepnij kilowat w ramę ablo widelec alu, zobaczysz co się stanie:)

Trzeba mierzyć siły (odporność ramy) na zamiary (moc silnika)  ;). Wiadomo że lekka rama do XC na takie zabawy się nie nadaje, ale pancerne zjazdówki powinny wytrzymać. Co do widelca:  zgadzam się w pełni  - widziałem fotki kilku które nie wytrzymały - nieciekawa sprawa :)


Chodziło mi o to że rozwiązania nie wpiascie działają dużym momentem na ramę ( silnik ma ochotę sie obrocić) stąd trzeba to porządnie mocować. Taki naped jak go właczysz i zablokujesz koło to ciągnąc łancuhem korbe potrafi zgiąc ramę o kilka centymetrów (sprężyscie oczywiscie) stad w poziomce łatwiej bo mogę sobie mocowanie zaprojektować odpowiednio. to miałen na myśli.


Jest i na to sposób:

http://ebikes.ca/store/photos/TorqArmRev3.jpg


toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #32 dnia: Luty 14, 2010, 04:37:26 pm »
Cytuj
A myślisz że w tajwańskim Cyclone w kontrolerze jest jakieś zabezpieczenie przed prądami zwarciowymi? Kontroler daje mi jedynie gwarancję że przy maksymalnym wychyleniu manetki mam 30A. I tyle. Nic nie piszą że jest jakaś ochrona przeciw zwarciom. Jak zapodam ostatni bieg i przekręcę manetkę a będę stał w miejscu to nawet 650W silnik nie wystrzeli jak z kopyta i będzie chwilowe zwarcie/ prąd zwarciowy. Nie ma bata - jak silnik słabo się kręci to robi zwarcie. I kontroler nie ma nic do tego. Jak sprawdzę ten silnik Cyclone i będę mógł go katować na wysokim przełożeniu i nie wyczerpię aku w pół minuty takim katowaniem to przyznam Ci rację. Będzie to oznaczało że kontroler ma zabezpieczenie przecwzwarciowe.
Przeciwzarciowe czyli limit amperażu z góry ustawiony, zwykle trochę powyżej amperażu potrzebnego do osiągnięcia mocy nominalnej śilnika.
Bardzo słusznie, przekonaj się:).
Co do linka, oczywiście że musi mieć możliwość większego amperażu chwilowo, bo zauważ że to silnik w piaście koła:). Stąd potrzebny większy prąd do ruszania np. Sam o tym piszesz pare postów wcześniej mówiąc że przewaga silnika z biegami polega na tym ze zmieniami bieg i nie ma przeciążenia:).
Tak przy okazji takich projektów było już dziesiątki. Wejdz sobie na forum.arbiter.pl i poczytaj o rodzajach kontrolerów.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 04:46:25 pm wysłana przez toft »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #33 dnia: Luty 14, 2010, 04:48:22 pm »
W Polsce niestety handlarzy/ekonomistów nie mamy wspaniałych. W Ameryce są tanie aku [EDIT] ---> Yyyyyyyy - to producent wysyłający bezpośrednio z Chin [EDIT]:

http://www.pingbattery.com/servlet/the-24V-LiFePO4-Battery-Packs/Categories



24V 30AH V2.5 LiFePO4 Battery Pack kosztuje 495$!!!!

Boję się myśleć ile by takie aku od tego samego producenta kosztowało w Polsce (bo już się przekonałem na podstawie ceny tej samej trajki:

http://sites.google.com/site/rowerypoziome/dlaczego-to-tyle-kosztuje

« Ostatnia zmiana: Luty 20, 2010, 06:52:53 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #34 dnia: Luty 14, 2010, 05:07:29 pm »
Cytuj
A myślisz że w tajwańskim Cyclone w kontrolerze jest jakieś zabezpieczenie przed prądami zwarciowymi? Kontroler daje mi jedynie gwarancję że przy maksymalnym wychyleniu manetki mam 30A. I tyle. Nic nie piszą że jest jakaś ochrona przeciw zwarciom. Jak zapodam ostatni bieg i przekręcę manetkę a będę stał w miejscu to nawet 650W silnik nie wystrzeli jak z kopyta i będzie chwilowe zwarcie/ prąd zwarciowy. Nie ma bata - jak silnik słabo się kręci to robi zwarcie. I kontroler nie ma nic do tego. Jak sprawdzę ten silnik Cyclone i będę mógł go katować na wysokim przełożeniu i nie wyczerpię aku w pół minuty takim katowaniem to przyznam Ci rację. Będzie to oznaczało że kontroler ma zabezpieczenie przeciwzwarciowe.
Przeciwzwarciowe czyli limit amperażu z góry ustawiony, zwykle trochę powyżej amperażu potrzebnego do osiągnięcia mocy nominalnej silnika.
Bardzo słusznie, przekonaj się:).
Co do linka, oczywiście że musi mieć możliwość większego amperażu chwilowo, bo zauważ że to silnik w piaście koła:). Stąd potrzebny większy prąd do ruszania np. Sam o tym piszesz pare postów wcześniej mówiąc że przewaga silnika z biegami polega na tym ze zmieniami bieg i nie ma przeciążenia:).
Tak przy okazji takich projektów było już dziesiątki. Wejdz sobie na forum.arbiter.pl i poczytaj o rodzajach kontrolerów.

No nie "trochę powyżej" tylko 2x razy tyle!!!! Jak testował to ten Amerykanin:

http://www.recumbents.com/wisil/e-bent/zcommuter.htm

Kontroler daje max 40A, a w trakcie jazdy wyszło 79.66A!!!! Tym prądem 80A wykańczasz szybciuteńko każde aku. Amerykanin pisze:

"The LiPoly batteies can deliver up to 30C"

"LiFePO4 batteries are typically rated below 5C"

Tylko że te baterie LiPoly czy LiFePo4są w Polsce ohydnie drogie.

79.66A - taki prąd płynie przy ruszaniu, jeździe pod górkę choć silnik ma 600 W - tak prezentuje to ten koleś. Policzmy to: P = U*I. Czyli 48V*79.66A= 3823 W!!!!! 3 kW!!!!! Moim zdaniem lepiej na chwilę wyłączać silnik przy skrzyżowaniach/ ruszaniu z miejsca żeby zwiększyć sobie zasięg. Pod z kolei górkę zredukować, bo popłynie fontanna prądu - i tu jedynie "mid-drive" daje Ci taką opcję żeby kontrolować obciążenie silnika. No i wyszło teraz na jaw że jestem zwolennikiem "mid-drive" - tak, to prawda! "Mid-drive" daje możliwość optymalnego wykorzystania aku. Oczywiście przy "mid-drive" też będą horrendalne prądy jeśli jedziemy bezmyślnie i nie zredukujemy biegu przy ruszaniu czy jeździe pod górkę. Ale w "mid-drive" można to jednak kontrolować (zmianą biegów). Silnik w piaście ma tylko jedno przełożenie.
« Ostatnia zmiana: Luty 20, 2010, 06:54:39 pm wysłana przez Maciej Długosz »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #35 dnia: Luty 14, 2010, 05:13:36 pm »
Czytaj ze zrozumieniem.

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #36 dnia: Luty 14, 2010, 05:33:08 pm »
Ponieważ nie ściągałem baterii z USA (a tak chyba wyjdzie najtaniej i tak z czasem właśnie zrobię) to wybrałem NiCd z Holandii.

Parametry obciążeniowe:

LiPoly mogą dać 30C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 600A!!!!!)

LiFePo4 mogą dać 5C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 100A)

NiCd mogą dać 1-2C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 40A)

NiMh dają 1C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 20A)

Kwasówki/ żele dają 0,2C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 4A)

W rowerze elektrycznym którego obecnie używam:



Aku w tym rowerze NiMh ma pojemność 7Ah, czyli optymalnie można w moim rowerze zapodać 7A prąd. P = U*I, czyli 24V*7A= 168W. I to się zgadza. Zasięg tego roweru jest wtedy wysoki - 45km (nawet w zimie). Jeżdżę przeważnie na 3-cim biegu 20-21 km/h leciuteńko pedałując. Ale to nie jest pełna moc silnika. Pełna moc jest na 4-tym (najtwardszym) biegu. Gdybym zamontował do tego roweru aku 20 Ah to spokojnie można by wtedy jechać na pełnej mocy silnika na 4-tym biegu i bateria nie padła by tak szybko od wysokich prądów. I nie chodzi tu tylko o większą pojemność baterii samą w sobie i wynikający z tego wyższy zasięg ale chodzi o wydajność prądową większego aku. Duży prąd wymaga dużej wydajności prądowej - czyli w przypadku kwasówek/ żelówek wychodzi to około 70Ah. to straszny kloc. Np. LiPoly wystarczy że ma 5-7 Ah i radzi sobie z dużymi prądami. LiPoly rzekomo udźwignie obciążenie 30C.

Dlatego montując kwasówki/żele wypadałoby mieć co najmniej 70Ah (albo i więcej), bo wydajność kwasówek/żelówek jest beznadziejna do wysokich natężeń prądu (wysokich = powyżej 40A). I tymi wysokimi prądami właśnie wyczerpujesz szybko aku. Musiałbyś używać 1/3 - 1/4 mocy silnika przy 22Ah żelówkach żeby mieć duży zasięg. Przy 70 Ah żelówkach mógłbyś spokojnie używać 3/4 mocy silnika.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 08:03:18 pm wysłana przez Maciej Długosz »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #37 dnia: Luty 14, 2010, 09:36:46 pm »
Cytuj
Kwasówki/ żele dają 0,2C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 4A)
Nie wiesz o czym piszesz. To są herezje:). Ale traktujesz to jako bloga do wygłaszania swoich poglądów:). Okej, to twój blog:).

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #38 dnia: Luty 15, 2010, 07:19:03 pm »
Cytuj
Kwasówki/ żele dają 0,2C (czyli dla baterii 20Ah można zapodać 4A)
Nie wiesz o czym piszesz. To są herezje:). Ale traktujesz to jako bloga do wygłaszania swoich poglądów:). Okej, to twój blog:).

Poglądy mam - ale techniczne kwestie nie są moimi osobistymi. Chciałbym żeby kwasowy/ żelowy aku wytrzymywał tyle samo co LiPoly. Ale tak się nie da. Wydajność jednego jest mniejsza od drugiego, choć pojemność taka sama.

Kwasówki/żele mają beznadziejną wydajność przy prądach powyżej 0,2 swojej pojemności (czyli dla kwasowego/żelowego aku 20 Ah będzie to 0,2 * 20 Ah = 4A. Czyli prąd powyżej 4A dla 20 Ah kwasowego/żelowego aku to wysiłek ponad jego możliwości. Tzn. aku da radę ale szybko się wyczerpie i i szybko zmniejszy się też jego pojemność. Jeżdżę też rowerem elektrycznym na co dzień, również w zimie (były mrozy -10 stopni i też jeździłem) i wiem co można zrobić z aku przez niewiedzę. Z 235W 24V silnikiem mogę odbyć np. pół minuty jazdy albo 2 godziny jazdy. 7Ah NiMh baterię można wyczerpać w pół minuty albo w 2 godziny. Zależy jaki amperaż (czyli obciążenie silnika: ruch manetką czy też jazda pod górkę czy po płaskim, ruszanie z miejsca, jazda pod wiatr) zapodasz do jak wydajnego źródła prądu (akumulator kwasowy, żelowy, NiCd, NiMh, LiOn, LiFePO4, LiMn...). Musisz znać ograniczenia konkretnych aku i musisz wiedzieć co robi silnik w danej chwili z Twoim aku. Albo kup sobie licznik Crystalite. Albo wepnij amperomierz za 40 zł i patrz na prądy. Prąd z gniazdka to co innego - można katować spawarką nawet i 300A - prądu nie zabraknie, ale np. zbyt wysokim natężeniem prądu można kable w domowej instalacji popalić.

Kwasówki żele dają optymalnie energię do 0,2C (czyli dla baterii 20Ah można optymalnie zapodać do 4A) i wtedy szybko nie padają. Ale jak zapodajesz więcej niż 0,2 C dla kwasówki/ żela to robisz im "krzywdę". Jak chcesz to i 80A prąd ... też popłynie przez ten aku! Ale trzeba znać granicę wytrzymałości. Ty mając 22Ah żel zapodajesz oficjalnie 15A prąd + niewiadome "powyżej" przy zwarciach (strzelam że 40A przy zwarciu gdy silnik wolno się kręci). 15 A dla 22Ah to 0,7C. Żelowy aku 22Ah dobrze zniesie prądy jedynie do 0,2C czyli = 4A, wszystko powyżej 4A bardzo szybko go wyczerpuje. Ty odkręcając manetkę do spodu dajesz właśnie swojemu 22Ah żelowemu aku prąd co najmniej 15A (0,7C). Do prądu 15A powinieneś mieć 75Ah żelowy aku. Oooooo - i tu jest problem - bo to byłby koszmarny ciężar. Dlatego temat rowerów elektrycznych w Polsce kuśtyka jak inwalida. I nic w tym dziwnego - bo nikt nie chce montować 2x75 Ah 12V kwasowych akumulatorów do rowerów, bo to nie byłby już rower. Nikt też nie sprowadza tanio lekkich i wydajnych baterii LiPoly czy LiFePo4 i każdy chcąc/ nie chcąc montuje kwasówki/ żele i robi sobie krzywdę. Ekonomii w tym zastosowaniu  nie ma. Przy czym trzeba wiedzieć że LiPoly czy LiFePo4 też mają swoje ograniczenia. Przejedź się np. spokojnie na 1/4 mocy swoim 22Ah żelowym aku to zobaczysz jaki masz wtedy zasięg. Tylko uwzględnij że zmniejszyłeś już pojemność aku w stosunku do pierwotnej pojemności oraz wyłączaj silnik na skrzyżowaniach/ przy ruszaniu z miejsca i przy jeździe pod górkę. Bo jeśli masz silnik w piaście to nie możesz kontrolować obciążenia silnika zmianą biegów - co też jest sporym ograniczeniem. To tak jakbyś nie miał skrzyni biegów w aucie. Jedynie mega-mocne silniki zniosą jazdę bez skrzyni biegów. A katować można tylko wydajne prądowo baterie. Inaczej je "zarżniesz". Jedynie przy pojemności 75 Ah żelowego aku mógłbyś odkręcać na maxa 15A i byłoby fajnie z zasięgiem. Przykład na wydajność? Mając 22 Ah LiPoly czy LiFePo4 w rowerze mógłbyś katować do bólu a mimo to zasięg i tak miałbyś 2-3 większy niż na aku żelowym (wyszłoby Ci wtedy około 36-54km na pełnym gazie). Tu nie chodzi tylko o samą pojemność. Dla 22Ah LiPoly czy LiFePo4 prąd 15A to żaden problem. Nawet 10Ah LiPoly czy LiFePo4 też bardzo dobrze zniesie 15A prąd. Chodzi o optimum - dobranie wydajnego prądowo aku do silnika. I nie zapominaj o prądach zwarciowych. Każdy psioczy na kwasówki/żele w rowerach elektrycznych bo nie montuje wystarczająco dużych aku (jeżeli już tak strasznie obstajemy przy kwasowych/żelowych). No i ludzie katują te kwasówki/ żelówki zbyt wielkimi prądami w stosunku do pojemności/ wydajności prądowej aku, robią nieświadomie zwarcia przy startach/ jeździe pod górkę i mają kiepski zasięg/ zarzynają szybko baterię. I bateria pada po 100-150 ładowaniach.

Spójrz na auta - nie montuje się w nich 20Ah żelowych akumulatorów. Bo zakręciłbyś 4 razy rozrusznikiem w dieslu (podgrzał świece) i modliłbyś się żeby zakręcił po raz piąty. W aucie mógłbyś zamontować LiPoly 10 Ah i wytrzymałby on tyle samo kręceń rozrusznika co 80 Ah kwasówka/ żel. Tylko auta mają być tanie - więc ten pomysł odpada. A waga aku w aucie jest mało istotna. No i LiPoly ma jeden ważny problem. Nie wiem jak LiFePo4 - ale pewnie ma tak samo: LiPoly beznadziejnie reaguje na zimno. LiPoly aku nie poda napięcia z powodu zimna (jak masz komórkę z baterią LiPoly to pewnie wiesz że jak ją schłodzisz to w pełni naładowana bateria LiPoly padnie nawet w pół godziny gdy zaczniesz używać komórki - choć "normalnie" wytrzyma 4-5 godzin!!!!).

Wiem że się powtarzam ale stosując kwasowe/żelowe aku trzeba niestety dać dużą pojemność żeby aku wytrzymało prądy 15-20 A. Jeszcze tak nie robiłem ale to jest (śmieszne ale jednak) rozwiązanie:

http://picasaweb.google.com/lh/photo/Bjix_-DG-VqgARRS2I0Y0Q?feat=directlink

« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 12:15:05 pm wysłana przez Maciej Długosz »

kaczor1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1063
  • www.kaczor2.blogspot.com
    • HPV Poland & Recumbent Bike
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #39 dnia: Luty 28, 2010, 03:23:28 pm »
W sobotę odwiedziłem targi [WAW] .
Niestety projekt nowelizacji PoRD już znajduje swoje odzwierciedlenia w zachowaniu producentów/importerów.
Wszystkie wystawiane rowery miały silniki 250W i ograniczniki 25km/h.  :(
Miałem również okazje porozmawiać z przedstawicielem Bimoto.
Wnioski. Nadal mamy sprzedawców, choć bardzo sympatycznych to jednak posiadających jedynie ulotową lub internetową wiedzę, na temat produktów, które sprzedają.

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #40 dnia: Luty 28, 2010, 04:27:41 pm »

Miałem również okazje porozmawiać z przedstawicielem Bimoto.
Wnioski. Nadal mamy sprzedawców, choć bardzo sympatycznych to jednak posiadających jedynie ulotową lub internetową wiedzę, na temat produktów, które sprzedają.


Przekonałem się o tym również i ja. Zamówiłem silnik z Bimoto. Wszystkie rzeczy odbywały się telefonicznie. Zamówiłem też zapasową zębatkę - bo może i silnik elektryczny jest bezszczotkowy i nie ma się w nim wewnątrz co zepsuć ale zębatka to element przeznaczony na zużycie. A Pan z Bimoto przez telefon mówi do mnie - "Ale po co Pan zamawia zębatkę? Przecież w zębatce nie ma się co zepsuć!"
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2010, 04:39:13 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #41 dnia: Luty 28, 2010, 04:37:58 pm »
W sobotę odwiedziłem targi [WAW] .
Niestety projekt nowelizacji PoRD już znajduje swoje odzwierciedlenia w zachowaniu producentów/importerów.
Wszystkie wystawiane rowery miały silniki 250W i ograniczniki 25km/h.  :(


Rower z silnikiem mocniejszym niż 500W wyprzedzi ze świateł wszystkie auta. Daj teraz młodym ludziom taki 500W elektryczny-rower. To wymaga obycia się ze sprzętem jak z motorem. A hamulce w rowerach do takich przyspieszeń? Są dobre hamulce - ale jak sobie "stuningujesz" grata z marketu i zapodasz silnik 500W to hamowanie kiepsko widzę.

Druga kwestia - importerom najłatwiej nic nie robić, tylko sprowadzać rowery. I nic więcej (poza księgowością jak to w każdej firmie - rzecz jasna). Dogadywać ceny i nic więcej. Bo na pojazdy elektryczne trzeba ubiegać się o homologację jeśli mają być produkowane seryjnie.

Do małej serii pojazdów elektrycznych o mocy poniżej 4kW można było ubiegać się o zwolnienie z obowiązku homologacji. Nie wiem czy ten przepis o zwolnieniu z obowiązku homologacji małej serii pojazdów został zachowany czy nie.

Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo ze strony importerów. Kupić - sprzedać, kupić - sprzedać, kupić-sprzedać. Nic więcej.

kaczor1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1063
  • www.kaczor2.blogspot.com
    • HPV Poland & Recumbent Bike
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #42 dnia: Luty 28, 2010, 08:02:32 pm »
W sobotę odwiedziłem targi [WAW] .
Niestety projekt nowelizacji PoRD już znajduje swoje odzwierciedlenia w zachowaniu producentów/importerów.
Wszystkie wystawiane rowery miały silniki 250W i ograniczniki 25km/h.  :(


Rower z silnikiem mocniejszym niż 500W wyprzedzi ze świateł wszystkie auta. Daj teraz młodym ludziom taki 500W elektryczny-rower. To wymaga obycia się ze sprzętem jak z motorem. A hamulce w rowerach do takich przyspieszeń? Są dobre hamulce - ale jak sobie "stuningujesz" grata z marketu i zapodasz silnik 500W to hamowanie kiepsko widzę.

Sam mam dość ambiwalentne uczucie w stosunku do tego zapisu dlatego go nie neguje.
Stwierdzam tylko fakt. Druga strona od razu założyła, że skoro taki zapis będzie to tylko takie rowery będą się sprzedawać.
Nikomu nie przyszło do głowy, że na "nie rowery" z silnikami większymi niż 250W (czymkolwiek będą w myśl prawa) też może być zbyt.
Nawet jeśli wiązało by się to z ich rejestracją.

Jako ciekawostkę dodam, że za parawanami niektórzy (nie Bimoto) mieli rowerki z większymi silnikami, jednak te nie były prezentowane. Co najmniej jakby ich posiadanie było nielegalne. 

Cytuj
Lenistwo, lenistwo i jeszcze raz lenistwo ze strony importerów. Kupić - sprzedać, kupić - sprzedać, kupić-sprzedać. Nic więcej.

Sądzę, że jak kto prowadzi swój interes to jego sprawa.
Ze swojej strony mogę tylko "krzyczeć" że taka albo inna polityka biznesowa mi się nie podoba.
Zmusić do jej zmiany nikogo nie mogę i nawet nie mam zamiaru. 
Żałuje tylko, że za każdym razem aby coś fajnego kupić, muszę się przedzierać przez gąszcz internetowych stron i czekać na paczki z drugiego końca świata.
Lub znać się na wszystkim aby sprzedawca nie nabił mnie, choć nieświadomie w butelkę.
Fajnie było by wejść po prostu do sklepu i powiedzieć "poproszę ten czerwony"
Co do lenistwa, to sam jestem leniwy i stan ten mi wyjątkowo odpowiada.
Z lenistwa powstało koło.  :)
 
A w temacie.
Power box?
Zestaw, parowóz + węglarka.  :)
Mało praktyczne to rozwiązanie.
Z ciężkimi akumulatorami to trochę gonienie w piętkę.
Bo im jesteśmy bardziej obciążeni tym więcej akumulatorów potrzebujemy a im więcej akumulatorów... itd.
O łażeniu po schodach nie wspomnę.
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2010, 08:06:17 pm wysłana przez kaczor1 »

Yin

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 3642
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #43 dnia: Luty 28, 2010, 08:32:24 pm »
Rower z silnikiem mocniejszym niż 500W wyprzedzi ze świateł wszystkie auta.

Pionowym bez silnika też wyprzedzam, zwykle od startu z pod świateł mam 20-30m przewagi zanim samochody wrzucą bieg i ruszą. Poziomym podobnie, troszkę wolniej się rozpędza jak by nie było 2x większa masa, i ze względu na wymiary (lwb) nie zawszę się da wcisnąć na pole position pod światła ;)


Frame is the heart of bike
https://get.google.com/albumarchive/113663826549422725409
5320W -> Watowica in progres :)

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #44 dnia: Luty 28, 2010, 10:41:30 pm »
Póki co ze względu na małą wydajność prądową akumulatorów silniki mniejszej mocy pracujące jako wspomaganie wydają się być w mojej opinii najbardziej akuratne do sytuacji. Zapis ze to jest 250 watt a nie xxx watt jest może trochę niefortunny bo po pierwsze nie ma chyba precyzyjnie zdefiniowanego o jakie waty chodzi? moc znamionowa? Pod obciążeniem ? (chyba że się mylę to proszę o sprostowanie). Stąd silnik nominalnie mający 250 wat będzie miał i kilowat przy ruszaniu, jeśli to np silnik w piaście, to wręcz nadwyżka mocy niezbędna jest do sprawnego ruszenia. No ale taki jest ten zapis. Natomiast wracając do mocy silnika i jazdy.
Zależy jak to traktować. Jeśli ktoś oczekuje roweru z silnikiem który większą cześć czasu działa jak skuter to i moc większa się przyda. Jeśli natomiast ma to być ROWER (czyli pedałujemy) to owe 250 wat w większości przypadków wystarczy, o ile układ silnik osprzęt akumulator zapewnia małe obciążenie dodatkowe w stosunku do samego roweru (małe dodatkowe opory toczenia przeniesienia napędu, mała waga całego zestawu). W tym rozporządzeniu jeśli chodzi o rowery wspomagane elektrycznie dla mnie najgorszą częścią jest ta o ograniczeniu (odcięciu) wspomagania powyżej 25 kmh. W mojej ocenie jeśli przestrzegać tego zapisu literalnie to po pierwsze potrzebny jest układ ze stacyjką (OKEJ WIĘKSZOŚĆ KONTROLERÓW TO MA), a po drugie dla przeciętnego bikera ogranicza to wspomaganie, do jazdy pod stromą górę albo do relaksowej jazdy tak żeby się nie spocić... Efekt nie pocenia może i jest przydatny jak jeździsz do pracy, ale jak chcesz lepszej średniej to idę o piwo ze na lekko tocznym rowerku objadę w poziomym terenie pana na ebiku. I to właśnie ten przepis moim zdaniem jest niekorzystny. Bo może zawęzić grupę odbiorców ebików. Jak jesteś starszy to może coś dla ciebie w sam raz (nie mam nic do starszych osób - sam mam pewną kontuzję która często ogranicza moje zapędy rowerowe). Ale generalnie jak jesteś młody i zdrowy to 25 kmh robisz kiedy chcesz wiec z tego punktu widzenia właściwie nie używasz wspomagania. Gdyby to było choć owe 20 mil czyli 32 kmh. Mógłbym wtedy powiedzieć że jadę średnio intensywnie ale cześć roboty robi za mnie silnik elektryczny. I to by mi pasiło. Niestety tak nie jest. Przy odpowiednim zestawieniu silnik moje mięśnie (uwzględniając odpowiednie przełożenia opory itp itd o czym się nie będę rozpisywał) na rowerze gdzie max utrzymam średnia godzinową na prostej drodze około 28 29 kmh przy wspomaganiu silnikiem około 200 wat utrzymałbym około 40 kmh. Ze względu na przepisy będzie to nielegalne... Cóż pozostaje inwestowanie w tuning i rozwiązania akustycznie ciche:) Pozdrawiam:)
P.S. Macku, proszę daj znać jak dojdą twoje akumulatory jak to się wszystko odbyło, jaka jakość ( pojemność) ogniw itp:)
« Ostatnia zmiana: Luty 28, 2010, 10:44:06 pm wysłana przez toft »