Autor Wątek: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.  (Przeczytany 161710 razy)

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 13, 2010, 06:15:27 pm »
NiCd powinien spokojnie wytrzymać 2 lata. W samochodzie kwasówka wytrzymuje nawet 5 lat, a jeździsz dzień w dzień. Nie wiem jak liczysz TOFT amortyzację. Ja w ciągu roku spokojnie przejeżdżę 10 000 km (elektrycznym czy zwykłym) rowerem. Czyli masz 20 000 km/800 zł (2 aku 20 Ah) = 400 zł na rok. Opona do roweru kosztuje 40 zł, łańcuch też około 40 zł, kaseta pewnie 200 zł. Koszty ładowania aku - 10 razy niższe niż bilet autobusowy czy paliwo do auta. Ja tu widzę ekonomię.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 11:11:27 am wysłana przez Maciej Długosz »

sławek

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 717
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 13, 2010, 10:18:52 pm »
Rower ze wspomaganiem elektrycznym najbardziej by się nadawał do przemierzania stałych niezbyt dużych tras czyli dojazd do pracy lub szkoły/uczelni. Chcąc się wybrać na wyprawę/wycieczkę powstaje problem że prądu wystarczy nam na 60 km a później będziemy już ze sobą wlekli zbędny balast w postaci silnika w piaście i zestawu akumulatorów. Nawet wycofanie się z wycieczki pociągiem będzie większym problemem. Podniesienie takiego elektrycznego cudactwa i wpakowanie do pociągu grozi uszkodzeniem kręgosłupa lub przepukliną ;D
  Silnik elektryczny powinien tylko wspomagać pracę człowieka. Pamiętajmy że wyższością roweru nad skuterem jest między innymi  to że człowiek nie marznie w chłodne dni, bo ruch ciało rozgrzewa. .
  Oczywiście wszelkie prace nad napędem elektrycznym są pożyteczne, bo kiedyś dadzą na pewno piękne efekty.
  Na razie napęd elektryczny jest do d... ale prace ciągle trwają. Tak jak w tym kawale:
 Czy dwóch mężczyzn może mieć dziecko? W zasadzie nie, ale próby ciągle trwają   ;D
  Już i tak jest lepiej niż było. Kto pamięta ruską akumulatorową lampę błyskową? Lampa była wielkości połowy aparatu za to akumulatory zajmowały sporą torbę na ramię (a torbę tą ciężko było podnieść!)
   
Sławek

Yin

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 3642
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 13, 2010, 11:23:39 pm »
Jest w tym coś ale te rozwiazania tez maja problemy. Np reakcja osi, przy małej mocy może i jest okej ale wepnij kilowat w ramę ablo widelec alu, zobaczysz co się stanie:)

Trzeba mierzyć siły (odporność ramy) na zamiary (moc silnika)  ;). Wiadomo że lekka rama do XC na takie zabawy się nie nadaje, ale pancerne zjazdówki powinny wytrzymać. Co do widelca:  zgadzam się w pełni  - widziałem fotki kilku które nie wytrzymały - nieciekawa sprawa :)


Chodziło mi o to że rozwiązania nie wpiascie działają dużym momentem na ramę ( silnik ma ochotę sie obrocić) stąd trzeba to porządnie mocować. Taki naped jak go właczysz i zablokujesz koło to ciągnąc łancuhem korbe potrafi zgiąc ramę o kilka centymetrów (sprężyscie oczywiscie) stad w poziomce łatwiej bo mogę sobie mocowanie zaprojektować odpowiednio. to miałen na myśli.

Ok, źle zinterpretowałem :)

Natomias Yin, jestem zwolennikiem zdania że silnik w kole lepiej sie nadaje jesli zamierzamy równocześnie pedałować. Poprostu jakoś przyjemniej to wychodzi chyba.

Jestem dokładnie takiego samego zdania, silnik jest po to by szybciej pokonać odległość z punktu A do punktu B a nie po to by nogi nie pracowały. Inna sprawa jak ktoś chce dojechać do pracy nie spocony a wraca bez wspomagania, lub ma problemy np z kolanami (starość dopada nawet najlepszych niestety :) ).
Frame is the heart of bike
https://get.google.com/albumarchive/113663826549422725409
5320W -> Watowica in progres :)

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 14, 2010, 08:09:47 am »
Maciej Długosz.wszystko zalezy jak eksploatujesz pojazd:).
Narazie operujemy pewnymi nieprecyzyjnymi przydawkami, długo, dobrze, tanio itp:).
Natomiast ja to zrobie na przykładzie obliczeniowym:)
założenie 1
rower jedzie sam, bo inaczej nie da sie ustalić ile to zasługa silnika a ile rowerzysty.
podam na przykładzie własnym.
Silnik 24 v 350 wat dwa zelki 12v po 22 ah każdy.
zasięg przy pełnym odkręceniu manetki (to będzie uproszczenie) przez pierwsze 40-50 ładowań około 18 km. przez kolejne 40-50 srednio spada do okolo 13-16 kmh. Zasięg przy jeżdzie na spokojnej do 20 kmh to okolo 30 km (ciężko tak wytrzymać:)). W praktyce z dojazdów do pracy wynika że jadąc na silniku ( wliczając puszcze luzem z górki jakies małe dokręcanie na skrzyżowaniach itp) średnio na jednym ładowaniu przebieg to 20 km.
stą w najlepszym wypadku na komplecie akumulatorów przejedziesz 2000 km. Natomiast patrząc realnie już po 1000km zasięg spadł na tyle że przestałem ich używać ( po prostu to trochę mały zasięg jak na moje potrzeby).
teraz tak: żelki kosztują około 300 zł za komplet. pomijam koszty napędu itp zakładam ze sa stałe/jednorazowe.
No to nawet zakładając zasięg 2000 na komplecie, to 100 km kosztuje 15 złoty. nawet zakładając że jeżdżę bardzo powoli to i tak 10 zł. Stąd tak istotny jest dobór akumulatora. No bo zelki są tanie na starcie. Jeśli chcesz się pobawić poeksperymentować itp to sa okej. Nie trzeba włożyć dużo pieniędzy na start. Ale ekonomia kosztuje i jest ryzykowna. Musisz kupić droższe baterie żeby mieć większa żywotność. Wkładasz więc więcej pieniędzy. Ale nie masz gwarancji że ta żywotnośc zostanie osiągnieta.
Oczywiście padnie zarzut że silnik elektryczny ma wspomagać:) No i to działa w takich rowerkach jak twoja yamaha albo bionx czyli tam gdzie nie ma opcji skuter:) Inaczej trzeba mieć silną wolę:) i to bardzo:).
Teraz jeszcze taka teoryjka co do zwiększonego zasięgu dzięki pedałowaniu. Generalnie tak strasznie fajnie jeździ się 45 kmh na rowerze że rośnie głownie prędkość maksymalna:) a nie zasięg:) ( ten oczywiście trochę też ).
Mimo tych moich wypisów i wątpliwości jedno trzeba trzeba powiedzieć wyraźnie: Będziesz miał chłopaku fan:).
Jak się dałem karnąc koledze, to wrócił za półgodziny z dziwnym szerokim uśmiechem i błyskiem w oku. I tak mu zostało na resztę życia od tamtej chwili;).

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 14, 2010, 10:15:54 am »
Rower ze wspomaganiem elektrycznym najbardziej by się nadawał do przemierzania stałych niezbyt dużych tras czyli dojazd do pracy lub szkoły/uczelni. Chcąc się wybrać na wyprawę/wycieczkę powstaje problem że prądu wystarczy nam na 60 km a później będziemy już ze sobą wlekli zbędny balast w postaci silnika w piaście i zestawu akumulatorów. Nawet wycofanie się z wycieczki pociągiem będzie większym problemem. Podniesienie takiego elektrycznego cudactwa i wpakowanie do pociągu grozi uszkodzeniem kręgosłupa lub przepukliną ;D
 

[EDIT] Troszkę poprawiłem swój poniższy wpis żeby był bardziej klarowny. [EDIT]

Przecież z silnikiem 24V 235W i aku 7Ah NiMh pokonuję 45 km. I jest to rower "tradycyjny" w systemie PAS. Aerodynamika "tradycyjnego roweru" jest beznadziejna. Nie chciałbym myśleć ile żre prądu przy 35-45 km/h. Masakra. To jak zamontuję 24V 650W i aku 2x20Ah NiCd to nie pokonam 60 km kręcąc manetką i mając aerodynamiczny rower poziomy? Pisałem że zamontuję dwa aku i ich łączna pojemność wyniesie 40 Ah - właśnie po to żeby doładować jeden aku w miejscu nauki (szkoła) czy pracy jak się jeden wyczerpie. Nawet jak wyczerpie się w trasie to przełączam się na drugi i zawsze ładuję do pełna wyładowany akumulator.
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2010, 05:28:22 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 14, 2010, 10:45:04 am »
Maciej Długosz.wszystko zalezy jak eksploatujesz pojazd:).
Narazie operujemy pewnymi nieprecyzyjnymi przydawkami, długo, dobrze, tanio itp:).
Natomiast ja to zrobie na przykładzie obliczeniowym:)
założenie 1
rower jedzie sam, bo inaczej nie da sie ustalić ile to zasługa silnika a ile rowerzysty.
podam na przykładzie własnym.
Silnik 24 v 350 wat dwa zelki 12v po 22 ah każdy.
zasięg przy pełnym odkręceniu manetki (to będzie uproszczenie) przez pierwsze 40-50 ładowań około 18 km. przez kolejne 40-50 srednio spada do okolo 13-16 kmh. Zasięg przy jeżdzie na spokojnej do 20 kmh to okolo 30 km (ciężko tak wytrzymać:)). W praktyce z dojazdów do pracy wynika że jadąc na silniku ( wliczając puszcze luzem z górki jakies małe dokręcanie na skrzyżowaniach itp) średnio na jednym ładowaniu przebieg to 20 km.
stą w najlepszym wypadku na komplecie akumulatorów przejedziesz 2000 km. Natomiast patrząc realnie już po 1000km zasięg spadł na tyle że przestałem ich używać ( po prostu to trochę mały zasięg jak na moje potrzeby).
teraz tak: żelki kosztują około 300 zł za komplet. pomijam koszty napędu itp zakładam ze sa stałe/jednorazowe.
No to nawet zakładając zasięg 2000 na komplecie, to 100 km kosztuje 15 złoty. nawet zakładając że jeżdżę bardzo powoli to i tak 10 zł. Stąd tak istotny jest dobór akumulatora. No bo zelki są tanie na starcie. Jeśli chcesz się pobawić poeksperymentować itp to sa okej. Nie trzeba włożyć dużo pieniędzy na start. Ale ekonomia kosztuje i jest ryzykowna. Musisz kupić droższe baterie żeby mieć większa żywotność. Wkładasz więc więcej pieniędzy. Ale nie masz gwarancji że ta żywotnośc zostanie osiągnieta.
Oczywiście padnie zarzut że silnik elektryczny ma wspomagać:) No i to działa w takich rowerkach jak twoja yamaha albo bionx czyli tam gdzie nie ma opcji skuter:) Inaczej trzeba mieć silną wolę:) i to bardzo:).
Teraz jeszcze taka teoryjka co do zwiększonego zasięgu dzięki pedałowaniu. Generalnie tak strasznie fajnie jeździ się 45 kmh na rowerze że rośnie głownie prędkość maksymalna:) a nie zasięg:) ( ten oczywiście trochę też ).
Mimo tych moich wypisów i wątpliwości jedno trzeba trzeba powiedzieć wyraźnie: Będziesz miał chłopaku fan:).
Jak się dałem karnąc koledze, to wrócił za półgodziny z dziwnym szerokim uśmiechem i błyskiem w oku. I tak mu zostało na resztę życia od tamtej chwili;).


Popełniasz błąd. Jeżeli masz silnik 24V 350W to maksymalny prąd jaki płynie to 15A (na manetce) oraz pewnie 40 A prąd zwarciowy. 360W = 24V x 15A. Żele zniosłyby to obciążenie prądowe 15A ale mając pojemność 70-90Ah, bo ich charakterystyka jest taka, że nie lubią oddawać dużej mocy gdy mają małą pojemność. A Ty masz żele 22Ah. Twój silnik pobiera "oficjalnie" 15A gdy oddaje pełną moc a gdy płynie prąd zwarciowy to ... pewnie ...40A!!!! Prąd zwarciowy płynie gdy silnik wolno sie kręci (ruszanie z miejsca, jazda pod górkę jazda pod bardzo silny wiatr). Powinieneś dobrać "niestety" większy żelowy aku. Przecież w aucie pobór prądu i pojemność aku musi być skorelowana ze sobą. Nie montuje się w aucie aku które wytrzyma 4 zakręcenia rozrusznikiem dziennie a potem kaput.

Nie zgadzam się z Twoją opinią że operuję nieprecyzyjnymi danymi. Przecież już pisałem że JUŻ UŻYWAM rower z silnikiem elektrycznym 24V 235W w systemie PAS i jestem w stanie przejechać nim 45 km. Równie dobrze mógłbym wyczerpać aku na dystansie 500m (!!!!!) gdybym zapiął 4-ty bieg (mam tylko cztery biegi) i niech silnik ciągnie od samego ruszania na takim twardym przełożeniu. Jeżeli zamontuję zaś 20Ah aku NiCd do roweru z 8 biegami i będzie to silnik "mid-drive" z pokrętłeem "gazu" to nie mów że nie przejadę 45km. Musiałbym strasznie katować silnik niskimi obrotami. A silnik jest w systemie "mid-drive" - czyli mogę wykorzystywać przekładnię roweru żeby precyzyjnie sterować obciążeniem silnika. A aku NiCd nawet lepiej znosi obciążanie wysokimi prądami niż NiMh.

Mój tradycyjny rower elektryczny (system PAS) ma już nakręcone 5000 km. 3000 km poprzedni właściciel i 2000 nakręciłem już nim ja. 7 Ah NiMh aku wytrzymuje 45 km. W zimie. Ładowań aku było co najmniej 150-200 i nie widzę problemu z zasięgiem. Jeżdżę teraz w zimie - więc dane są przyzwoite - bo jak może wiesz - prawie każdy akumulator ma mniejszą wydajność gdy jest zimno. Zatem wniosek - jak masz silnik elektryczny to musisz znać jego mocne i słabe strony. 2000 km na nowy aku (nawet żelowy) to bardzo mizerny wynik i źle dobrana pojemność do obciążenia jakie jest w stanie zapodać silnik. Twój silnik ma zbyt wysoką moc do tego aku ale pamiętaj też o prądach zwarciowych. Powinieneś wiedzieć że najwięcej prądu żre silnik za każdym razem gdy ruszasz z miejsca albo gdy jedziesz pod górkę. Wtedy powinieneś wyłączyć na chwilkę silnik i ostro pedałować albo ... stosujesz "mid-drive" i tak dobierasz przełożenie/przerzutki że pozwalasz kręcić się szybko silnikowi elektrycznemu na niskim przełożeniu przerzutek żeby uniknąć prądów zwarciowych które szybko wymęcżą Ci aku. Jak chcesz to kup sobie licznik zużycia prądu firmy Crystalite i będziesz widział o co chodzi. Zresztą fanatyk aut elektrycznych Pan Zbigniew Kopeć jasno napisał że największy prąd płynie w momencie ruszania z miejsca. To wnioski trzeba z tego wyciągać takie żeby się nie "wkopywać" złym użytkowaniem i nie wyczerpać aku przez niewiedzę.

Moja dziewczyna chciała jeździć szybko rowerem elektrycznym i wyczerpywała szybko (szybko = po 25 km) 7Ah NiMh aku jadąc na zbyt twardym przełożeniu (twardym = 4 bieg w piaście Shimano Nexus 4). Ja jeżdżę głównie na 3-cim biegu, bo 235W silnik elektryczny to strasznie słaby silnik i robi mu zwarcie na ostatnim biegu.

Pozostaje głupie pytanie - to mam zamontować 2x12V 70Ah żele żebym mógł swobodnie kręcić manetką bez myślenia jakie prądy w danej chwili płyną? Tak - niestety - to jest ten ból. Dlatego ja montując 2x20Ah NiCd będę to robił w trójkołowcu a nie w dwukołowcu, bo wysoka waga NiCd (w porownaniu do LiFePo4) przeszkadza przy balansowaniu i przestawianiu roweru. Znalazłem tanie NiCd - gdyby nie to, kupiłbym kwasówki tylko dużej pojemności. I miałbym 50-60 kg moto-rower ;)
« Ostatnia zmiana: Luty 15, 2010, 06:20:11 pm wysłana przez Maciej Długosz »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 14, 2010, 11:16:40 am »
Cytuj
Popełniasz błąd. Jeżeli masz silnik 24V 350W to maksymalny prąd jaki płynie to 15A (na manetce) oraz pewnie 40 A prąd zwarciowy. 360W = 24V x 15A. Żele zniosłyby to obciążenie prądowe 15A ale mając pojemność 70-90Ah, bo ich charakterystyka jest taka, że nie lubią oddawać dużej mocy gdy mają małą pojemność. A Ty masz żele 22Ah. Twój silnik pobiera "oficjalnie" 15A gdy oddaje pełną moc a gdy płynie prąd zwarciowy to ... pewnie ...40A!!!! Prąd zwarciowy płynie gdy silnik wolno sie kręci (ruszanie z miejsca, jazda pod górkę jazda pod bardzo silny wiatr).
Ależ wszystko się zgadza:)
Maksymalny prąd jaki płynie to 20A bo na to pozwala sterownik którego używam. (jak mniemam tw sterownik też takie zabezpieczenie prądowe ma, choć pewnie wyższy amperaż)
Stąd nie ma prądu zwarciowego. Zasięg podany był dla mniej więcej stałej prędkości (no wiadomo kilka skrzyżowań itp ale nigdy nie płynie więcej niż 20A) przy takim poborze charakterystyka żela pokazuje że pojemność podawana przy poborze 1/10C (czyli owe 22ah) spada do mniej więcej 0,5 0,6 początkowej czyli około 11-13 ah. Stąd właśnie żele (generalnie kwasy) nie są optymalne  jako źródło takiego napędu. Stąd pytałem parę postów temu jaką charakterystykę rozładowania mają nicd.
Myślę, że te 10 12 ah przy nicd daje podobną "kaloryczność" jak moje żele.
Podnosisz kwestię jeżdzenia PASem. Klucz tkwi w mocy silnika. Poprostu więcej kręcisz nogami bo masz słabszy silnik. Moj rower też jeżdził z PASem w tym sensie ze zanim dostał wolnobieg w korbie był spięty na sztywno. Przy utrzymywaniu prędkości około 40 km/h pedałując i przy poborze prądu 20A przejeżdzałem okolo 35 kilometrów. Zmęczenie było średnie i odpowiadało jeździe 25kmh bez wspomagania. Jeśli masz nicd to można się spodziewać że wytrzymają więcej cykli niż 100 (tyle wytrzymują żelki)
Cytuj
Jeżeli zamontuję 20Ah aku NiCd który równie dobrze znosi obciążanie wysokimi prądami co NiMh to nie mów mi że nie przejadę 45 km na takim zestawie operując samą manetką - musiałbym strasznie katować silnik niskimi obrotami. A silnik jest w systemie "mid-drive" - czyli mogę wykorzystywać przekładnię roweru żeby precyzyjnie sterować obciążeniem silnika.
Mówię ile przejedziesz z maksymalną prędkościa przy twoim silniku, którą prognozuję na podsawie własnego subiektywnego doświadczenia. Pewnie że przejedziesz więcej jeśli zapniesz jedynke i puścisz mały prąd. ( Tu EDYCJA MAłA - na dwuch aku 24Vkażdy po 20 Ah przejedziesz oczywiście 2x wiecej - ja to policzyłem dla jednego aku)
 
Cytuj
Zatem wniosek - jak masz silnik elektryczny to musisz znać jego mocne i słabe strony. 2000 km na nowy aku (nawet żelowy) to bardzo mizerny wynik i źle dobrana pojemność do obciążenia jakie jest w stanie zapodać silnik. Pamiętaj o prądach zwarciowych. Powinieneś wiedzieć że najwięcej prądu żre silnik gdy ruszasz z miejsca albo gdy jedziesz pod górkę. Wtedy powinieneś pedałować tylko siłą nóg albo ... stosujesz "mid-drive" i tak dobierasz przełożenie że pozwalasz kręcić się silnikowi elektrycznemu na bardzo niskim przełożeniu żeby uniknąć prądów zwarciowych które szybko wymęcżą aku. Jak chcesz to kup sobie licznik zużycia prądu firmy Crystalite i będziesz widział o co chodzi. Zresztą fanatyk aut elektrycznych Pan Zbigniew Kopeć jasno napisał że największy prąd płynie w momencie ruszania z miejsca. To wnioski trzeba z tego wyciągać takie żeby się nie "wkopywać" złym użytkowaniem i nie wyczerpać aku przez niewiedzę.
Ależ oczywiście. Weź jednak pod uwagę że moje żelki ważą około 15 kilo. Stąd nikt nie stosuje większych. Prądy zwarciowe już były wcześniej... Licznik mi nie potrzebny. Drogi. Wystarczy parę pomiarów amperomierzem żeby wyrobić sobie opinię:). Co do wiedzy... sam doświadczysz jak będzie i się podzielisz na forum:)

Swoją drogą, nie wiesz może ile waży taki pakiecik nicd (24v 1,3A)? No albo jedno ogniwo. NIe znam holenderskiego i dość ciężko mi się poruszac po tej stronce, może masz już taką informację... Wydaje mi się że wyjdzie jednak dużo lżej od żeli.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 11:39:35 am wysłana przez toft »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 14, 2010, 11:34:45 am »
Cytuj
Popełniasz błąd. Jeżeli masz silnik 24V 350W to maksymalny prąd jaki płynie to 15A (na manetce) oraz pewnie 40 A prąd zwarciowy. 360W = 24V x 15A. Żele zniosłyby to obciążenie prądowe 15A ale mając pojemność 70-90Ah, bo ich charakterystyka jest taka, że nie lubią oddawać dużej mocy gdy mają małą pojemność. A Ty masz żele 22Ah. Twój silnik pobiera "oficjalnie" 15A gdy oddaje pełną moc a gdy płynie prąd zwarciowy to ... pewnie ...40A!!!! Prąd zwarciowy płynie gdy silnik wolno sie kręci (ruszanie z miejsca, jazda pod górkę jazda pod bardzo silny wiatr).
Ależ wszystko się zgadza:)
Maksymalny prąd jaki płynie to 20A bo na to pozwala sterownik którego używam. (jak mniemam tw sterownik też takie zabezpieczenie prądowe ma, choć pewnie wyższy amperaż)
Stąd nie ma prądu zwarciowego. Zasięg podany był dla mniej więcej stałej prędkości (no wiadomo kilka skrzyżowań itp ale nigdy nie płynie więcej niż 20A) przy takim poborze charakterystyka żela pokazuje że pojemność podawana przy poborze 1/10C (czyli owe 22ah) spada do mniej więcej 0,5 0,6 początkowej czyli około 11-13 ah. Stąd właśnie żele (generalnie kwasy) nie są optymalne  jako źródło takiego napędu. Stąd pytałem parę postów temu jaką charakterystykę rozładowania mają nicd.
Myślę, że te 10 12 ah przy nicd daje podobną "kaloryczność" jak moje żele.


Sterownik ogranicza prąd regulowany z manetki. Ale jak silnik zrobi zwarcie niskimi obrotami to prąd zwarciowy i tak sobie popłynie. Kontroler ma powiązanie z manetką. A jak silnik robi zwarcie to kontroler nie ma na to wpływu. Mój rower elektryczny (ten z silnikiem 24V 235W w systemie PAS) nie ma żadnego ogranicznika prądów zwarciowych - bo jestem w stanie zrobić zwarcie gdy zapodam 4-ty bieg i zacznę ruszać z takiego przełożenia. Aku wyczerpuje się w ten sposób po 500m (pół minuty katowania). To że kontroler obsługuje max 20 A wcale nie znaczy to że zabezpiecza akumulator przed wyższymi prądami. Do tego celu można zamontować dodatkowy układ - tylko to są dodatkowe koszty. Tak samo teoretycznie warto byłoby żeby w pakiecie aku był do każdego ogniwa czujnik prądowy żeby nie polaryzować ujemnie ogniw. I kto tak robi? Z tego powodu padają aku NiMh czy NiCd, bo jedno ogniwo się szybciej zużyje i zmniejsza pojemność całego aku. Lipoly czy LiFePo4 mają już pomiar prądu dla każdego ogniwa z osobno - i tylko z tego wynika większa żywotność tych baterii. Gdyby NiCd czy NiMh miały do każdego ogniwa w baterii pomiar prądu to też wytrzymałyby 1000-1500 cykli. Lipoly czy LiFePo4 mają pomiar prądu na każdym ogniwie z powodów bezpieczeństwa - jest duże (realne!!!!) ryzyko wybuchu takiej baterii gdy nie kontroluje się napięcia każdego ogniwa z osobna. I dlatego producenci są zmuszeniu używać BMS - Battery Management System.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 06:07:09 pm wysłana przez Maciej Długosz »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 14, 2010, 11:41:24 am »
Przecież manetka jest halotronowa a cały prąd impulsowo płynie przez kontroler. Kontroler jest przed silnikiem więc płynie tyle ile kontroler pozwala.

Cytuj
Do tego celu można zamontować dodatkowy układ - tylko to są dodatkowe koszty. Tak samo teoretycznie warto byłoby żeby w pakiecie aku był do każdego ogniwa czujnik prądowy żeby nie polaryzować ujemnie ogniw. I kto tak robi? Z tego powodu padają aku NiMh czy NiCd czy LiFePo4, bo jedno ogniwo się szybciej zużyje i zmniejsza pojemność całego aku.
NO i tu wracamy do kwestii ceny pakietu i żywotności.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 11:48:02 am wysłana przez toft »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 14, 2010, 11:45:20 am »
Waga tego zestawu NiCd:

Już spytałem sprzedawcę: jeden pakiet NiCd 24V 1200mAh waży około 0,9 kg. Czyli dla pojemności 2x20Ah potrzeba: 2x16 pakietów x 0,9 kg =  28,8kg. Silnik waży 4kg - muszę przerobić rower na trójkołowiec, bo inaczej będę się tylko męczył. To będzie moto-rower.

Są też takie rozwiązania:

http://www.bentrideronline.com/features/V-Meeting/PowerBox.jpg







Mniej obciąża to ramę roweru (aku w przyczepce).
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 04:00:53 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 14, 2010, 11:47:03 am »
Przecież manetka jest halotronowa a cały prąd impulsowo płynie przez kontroler. Kontroler jest przed silnikiem więc płynie tyle ile kontroler pozwala.

To jakim cudem jestem w stanie wyczerpać aku w pół minuty gdy normalnie jeżdżąc wytrzymuje 2 godziny? Tylko przepuszczając bardzo duży prąd albo robiąc zwarcie - moim zdaniem.

[EDIT] Wystarczy zamontować bezpiecznik na aku. Sterownik odpowiada za prąd - ale prąd regulowany manetką. Jeżeli jest napisane że sterownik ma np. max. 20A to jest to prąd bez obciążenia. Co to znaczy? Pod obciążeniem silnikowi stawia opór: toczenie się kół, opór powietrza, wznios, masa jeźdźca, itp. I wtedy silnik kręci się ale kręci się z narzuconymi oporami. Choć ze sterownika dozowany jest prąd 20A to wskutek obciążeń silnik kręci się wolniej i popłyną większe prądy - np. 40A. Producenci sterowników mają w d..ie nieświadomość użytkowników. Bezpiecznik powinien być dodawany do każdego sterownika (a najlepiej 3 różne bezpieczniki - żeby można było adekwatnie dobrać ograniczenie prądu w stosunku do wydajności baterii). Zwarcie w instalacji albo prąd który popłynie wskutek np. zaciśnięcia hamulca i odpalenia silnika, źle dobrane przełożenie, jazda pod dużą górkę - można wyeliminować przeciążanie baterii bezpiecznikiem na aku. [EDIT]
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 21, 2010, 05:19:26 pm wysłana przez Maciej Długosz »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 14, 2010, 11:49:24 am »
Przecież sam napisałeś że w PAsie nie masz zabezpieczenia prądowego:)

NO to czyli 20ah waży około 14 kilo. Czyli tyle co moje żelki. Zakładając lepszą charakterystykę prądową i mniejszy spadek pojemności przy nicd wychodzi że przy tej samej pojemności (zasięgu) będzie z 1/3 lżejszy na oko, może więcej trochę.
Jeśli ogniwa się spiszą i żywotność (ilość cykli ładowania) będzie duża to wtedy uzyskasz lepszy efekt ekonomiczny:).
Powodzenia w budowie:).
Może też kiedyś zrobię sobie taki"samochodzik"
W sumie szkoda ze nie wiedziałem że kupujesz te aku. Sam bym miejszy pakiecik może wziął. Platność PayPall? A jak wychodzi koszt wysylki? sory ale po holenderskiemu to ni wząb nie umiem nawigować po tej stronce.
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 11:59:15 am wysłana przez toft »

toft

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 387
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 14, 2010, 12:10:08 pm »
Tak sobie hipotetycznie przeliczyłem że gdybym kupił 24v 20Ah za około 600 zł( cena z tego holenderskiego sklepiku) to zakładając sprawność lepszą nowej bateryjki mógłbym przejechać około 35 kilometrów na ładowaniu. Zakładając żywotność 500 ładowan dałoby to około 3,5 zł za 100km. Czyli tyle mniej więcej co litr benzyny. to byłby poziom kosztów już dość znośny:).

Trochu to wielkie wychodzi...
elk pakket bevat 20 oplaadbare batterijen (standaard industrie dus gewoon met papieren omhulsel Nicd 1,2 tot 1,3 Amp. 24Volt )
elk pakket heeft al standaard draden en voorzien van voeler.
afm circa 15*8.5 cm en een 4.6 hoog.
Prijs 9.50 per pak
Czyli o ile znam holenderski jeden pakiecik 24V mawymiar 15x8,5 i grubosc 4,6.
Czyli 24v 10ah to skrzynka wielkości kartki a4 i grubości 10 cm około... Sporo:(
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2010, 12:44:04 pm wysłana przez toft »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #28 dnia: Luty 14, 2010, 01:40:34 pm »
Elektryczny rower o mocy silnika powyżej 250 W i prędkości powyżej 25 km/h jest motorowerem. Żeby legalnie go używać trzeba zapewne przejść tę samą procedurę co przy przerabianiu auta na elektryczne:

Ze strony Pana Zbigniewa Kopcia:

"Na przerabiane auto nie trzeba homologacji.
Auto musi być przerobione w sposób zapewniający bezpieczeństwo eksploatacji zgodnie z przepisami ogłoszonymi przez SEP, czyli musi jakiś elektryk z uprawnieniami SEP-u do 1 kV to potwierdzić oświadczeniem, jak przy robotach elektrycznych w obiektach (najlepiej robić z takim elektrykiem). Potem rzeczoznawca samochodowy musi wydać opinię techniczną na przeróbkę (najlepiej, jakby zerkał od początku przeróbki) - koszt do 250,-zł. Następnie rozszerzony przegląd w uprawnionej do przeglądów wszelkich przeróbek i samów samochodów stacji diagnostycznej - koszt poniżej 200,-zł. Z tymi dokumentami do Wydziału Komunikacji i napiszą "EE" oraz pojemność zero cm3. Jak będzie Pan potrzebował papiery do wzoru dla urzędników, to wyślę ksero moich papierów (za drobną opłatą)."
« Ostatnia zmiana: Marzec 19, 2010, 12:19:05 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Była elektryfikacja wsi. Czas na elektryfikacje roweru.
« Odpowiedź #29 dnia: Luty 14, 2010, 03:43:06 pm »
Przecież sam napisałeś że w PAsie nie masz zabezpieczenia prądowego:)

NO to czyli 20ah waży około 14 kilo. Czyli tyle co moje żelki. Zakładając lepszą charakterystykę prądową i mniejszy spadek pojemności przy nicd wychodzi że przy tej samej pojemności (zasięgu) będzie z 1/3 lżejszy na oko, może więcej trochę.
Jeśli ogniwa się spiszą i żywotność (ilość cykli ładowania) będzie duża to wtedy uzyskasz lepszy efekt ekonomiczny:).
Powodzenia w budowie:).
Może też kiedyś zrobię sobie taki"samochodzik"
W sumie szkoda ze nie wiedziałem że kupujesz te aku. Sam bym miejszy pakiecik może wziął. Platność PayPall? A jak wychodzi koszt wysylki? sory ale po holenderskiemu to ni wząb nie umiem nawigować po tej stronce.

A myślisz że w tajwańskim Cyclone w kontrolerze jest jakieś zabezpieczenie przed prądami zwarciowymi? Kontroler daje mi jedynie gwarancję że przy maksymalnym wychyleniu manetki mam 30A. I tyle. Nic nie piszą że jest jakaś ochrona przeciw zwarciom. Jak zapodam ostatni bieg i przekręcę manetkę a będę stał w miejscu to nawet 650W silnik nie wystrzeli jak z kopyta i będzie chwilowe zwarcie/ prąd zwarciowy. Nie ma bata - jak silnik słabo się kręci to robi zwarcie. I kontroler nie ma nic do tego. Jak sprawdzę ten silnik Cyclone i będę mógł go katować na wysokim przełożeniu i nie wyczerpię aku w pół minuty takim katowaniem to przyznam Ci rację. Będzie to oznaczało że kontroler ma zabezpieczenie przecwzwarciowe.

Co do aku z Holandii - wolałbym nikomu nie polecać konkretnie tych aku, bo nie wiem na ile są stare/ zużyte. Płatność można dokonać przelewem bankowym - nie trzeba konta PayPal. Trzeba się jedynie skontaktować ze sprzedającym, ustalić np. koszty wysyłki np. przez e-maila (do tego celu trzeba się zarejestrować w marktplaats, bo e-maile są niewidoczne, dopiero po zalogowaniu możesz coś komu napisać).

Nie jestem hurra-optymistą. Waga wyjdzie nikczemna. Patent z dwoma aku to konieczność moim zdaniem żeby w połowie trasy nie było ZONKA. Ładowarkę będę ze sobą woził - nie będzie to duży dodatek skoro same aku 40 Ah ważą 28kg. Doładować w pełni rozładowany aku - tak trzeba postępować z NiCd.

Wymiary tych NiCd - faktycznie nic rewelacyjnego. Pod względem wymiarów/ wagi jedynie LiFePo4 jest w stanie dać rzeczywiste "WOW!". Tylko ta koszmarna cena LiFePo4...