Autor Wątek: recenzja - Enduro ECO  (Przeczytany 13200 razy)

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
recenzja - Enduro ECO
« dnia: Wrzesień 30, 2013, 10:38:42 pm »


Od pierwszych prób jazdy do 5000 km - opanowywanie umiejętności jazdy i ergonomia roweru
Niech będzie to opis zawierający informacje dla kogoś, kto nie jeździł dotychczas na rowerze poziomym.
Rower Enduro kupowałem nie mając pojęcia, jak się jeździ na rowerze poziomym. Pojechałem do Cykloturu, wsiadłem na Enduro i nie byłem w stanie ruszyć (nawet ćwierć obrotu pedałami nie zrobiłem i już leżałem na ziemi razem z rowerem). Po trzech nieudanych próbach ruszenia byłem niemal przekonany, że w ogóle nie będę w stanie na nim jeździć i że nie ma co próbować dalej z ruszeniem na rowerze poziomym. Od razu dostałem do sprawdzenia znacznie niższy rower Base - na tym ruszyłem trudnością; chwiejnie, ale po "prostej" pojechałem pierwsze 10 m. Później 2 km jazdy po prostej - dalej na rowerze Base - i byłem w stanie przesiąść się na Enduro. 200 m po prostej i dalej już potrafiłem skręcać po łagodnych łukach jadąc na Enduro.
Generalnie ktoś, kto nie jeździł wcześniej na rowerze poziomym, odnosi wrażenie, że jest on niestateczny (chyba zwłaszcza Enduro...) - kierownica ucieka w lewo i w prawo, tak jakby ktoś starał się położyć kulę na wierzchołku gładkiego wzniesienia (kula będzie się staczać na różne strony, ale na wierzchołku nie będzie leżeć). Jest kompletnym zaskoczeniem po przejechaniu około 150 km, że rower "cudownie" staje się stateczny (kierownica przestaje uciekać w lewo i w prawo i nie trzeba już jej mocno trzymać). Po 500 kilometrach jeździ się zupełnie swobodnie - tak jak na każdym innym rowerze.
Spotkałem osoby, które chciały się przejechać na moim Enduro i od razu wsiadały i jeździły na nim (w skrajnym przypadku chłopak od razu zaczął ósemki kręcić). Generalnie moje zdolności utrzymania równowagi na tym rowerze były początkowo raczej mniejsze niż te spotykane przeciętnie (tak mi się wydaje).
Na pierwszych 500 km problemem jest ruszanie przy skręconej kierownicy i ruszanie na szybkim biegu, jednak po przejechaniu około 4000 km na tym rowerze, potrafi się ruszać, gdy jednocześnie kierownica jest skręcona i wrzucony jest szybki bieg. Tyle samo kilometrów potrzeba, żeby opanować zawracanie na raz na wąskiej, jednopasmowej drodze, mającej - powiedzmy - 2,5 m szerokości.
Rower bez problemu wspina się na stromych podjazdach.
Mimo, że początkowo Enduro jest znacznie trudniejszy do opanowania, niż niskie rowery, cieszę się, że trafiłem na niego i że się na niego zdecydowałem. Moje obecne wrażenie jest takie, że ten rower "płynie" w zakrętach (jeżeli można tak określić gładkość poruszania się na nim). Jest to jeden z najwyższych rowerów SWB; przy wzroście rowerzysty 185 cm bez problemu można jedną czy dwoma nogami opierać się o podłoże nie podnosząc się z siedziska (np. w oczekiwaniu na zielone światło na skrzyżowaniu).
Na początkowych 2000 km czasem noga zsunie się z pedału w czasie jazdy. Jednak nie powoduje to zachwiania równowagi czy skręcenia od zamierzonego kierunku jazdy. Warto podkreślić, że gdy przestaje się pedałować, to nogi oparte na pedałach nie męczą się (oparte na zwykłych platformach - bez zatrzasków); przestaje się pedałować - nogi całkowicie odpoczywają, choć patrząc z boku można odnieść błędne wrażenie, że utrzymanie nóg w pozycji poziomej musi być męczące dla rowerzysty.
O ile na rowerze w układzie klasycznym problemem mogą być spinające się mięśnie na szyi, ramionach i plecach, na rowerze poziomym (także nieposiadającym zagłówka) mimo uniesionej głowy w czasie jazdy, ani szyja ani plecy nie męczą się ani nie spinają się w ogóle.
Jedynie  na odcinku pierwszych 3000 km potrafią drętwieć palce u nóg, gdy się kręci pedałami mocno ale względnie powoli. Wtedy wystarczy chwila zatrzymania z opuszczonymi nogami i wszystko wraca do normy.
Siedzisko roweru Enduro jest bardzo dobrze wyprofilowane i ma bardzo dobry i trwały materac (przyczepiony na rzepy do siedziska). Generalnie kilkunastogodzinna jazda nie jest problemem i przejechane 250 km bez fizycznego zmęczenia w przypadku roweru Enduro jest czymś naturalnym.

Jakość wykonania
Przyjrzałem się przede wszystkim, czy cała rama wraz z kołami podwozia posiada płaszczyznę symetrii - czy nie ma żadnych przekoślawień. Tutaj nie ma żadnych zarzutów. Przy spokojnych oględzinach wydaje się, że rower jest idealnie równo wykonany. Poza tym spoiny i malowanie są bardzo estetyczne.
Niestety bagażnik, który później zamówiłem, okazał się być totalnie koślawy - reklamację uznano i zwrócono mi wszelkie koszty. Zrezygnowałem z mocowania bagażnika.
Uchylna kierownica również jest starannie wykonana. Jeden raz wymagała likwidacji luzu na osi umożliwiającej podnoszenie jej - można to wykonać łatwo i skutecznie.





Jedyny słabo wykonany element, to łącznik między ramą  a siedziskiem - płaskownik zupełnie krzywo wygięty w "C": Nie narusza to jednak pokrywania się płaszczyzn symetrii siedziska i ramy roweru.



Osiągi roweru
Rower Enduro nie jest szybszy od klasycznego MTB - ani na poziomych odcinkach, ani przy zjazdach z góry. Na grząskim piachu nie traci się na nim szybciej równowagi, niż w czasie jazdy w tych samych warunkach na rowerze pionowym. Za to w przypadku powalonych, młodych drzew iglastych (do 4 cm średnicy pnia, leżących nie wyżej niż 30 cm nad ziemią), rower przejeżdża przez nie bez problemu (w przypadku pionowego roweru takie drzewa wplątałyby się w pedały, po przejechaniu po nich przednim kołem).

Mocowanie wyposażenia
Przy mocowaniu oświetlenia, czy przyczepianiu bagażu trzeba kombinować.









O ile dwa otwory gwintowane, dedykowane dla mocowania bagażnika, pozwalają na zamocowanie pompki z jednej strony i butli na sprężone powietrze - z drugiej - to dodanie choćby małej torby na narzędzia i zapasową dętkę jest już kłopotliwe.













Wady roweru
Niestety łańcuch potrafi obijać się o rurę ramy, zwłaszcza na szybkich biegach. Rozwiązania tego problemu nie widzę; jego obejściem jest naklejenie taśmy izolacyjnej (o wiele odporniejsza na ścieranie od farby i do tego zapewnia, że uderzający w ramę łańcuch nie dzwoni nią, tylko w miarę cicho się odbija od niej.





Nie wiem, w jaki sposób, ale raz mi łańcuch wypadł poza boczne koło prowadzące, mimo, że blacha ograniczająca możliwość wyrzucenia łańcucha poza to koło jest bardzo sztywna. Przypuszczalnie było to w momencie cofania się na szybkim biegu. Obejściem problemu jest wożenie ze sobą dwóch kluczy, aby mieć możliwość odkręcenia tego kółka:







Widelec - jeden z najtańszych spośród tych, które posiadają blokadę skoku - od nowości ma bardzo wyczuwalny luz (z początku myślałem, że stery trzeba trochę ściągnąć...).



Dolna rura prowadząca łańcuch jest na tyle blisko ramy, że na szybkim biegu przy cofaniu się łańcuch może być zrzucony z większego koła na mniejsze i - w następstwie tego - może się przekręcić przednia przerzutka (co się niestety zdarza...); nawet jak została mocno przykręcona do masztu. Obejściem problemu jest przekręcenie rury prowadzącej łańcuch tak, aby jej koniec oddalił się od ramy. Trzeba też wozić ze sobą klucz ampulowy do przykręcania przedniej przerzutki (w razie, jak już ją wykręci na bok). Być może rozwiązaniem problemu jest zrobienie od nowa dłuższego mocowania rury prowadzącej łańcuch (tego oryginalnego nie szkoda, bo i tak jest zrobione z wygiętego, zardzewiałego płaskownika):





Zastanawiająca jest cena roweru: 5000 PLN. Biorąc pod uwagę, że suma koszów widelca i oryginalnej tylnej sprężyny olejowo-gazowej (dampera) to około 650 PLN (300 PLN + 350 PLN), oraz że podobny rower, którego rama również jest wykonana przez Velogic:
http://czescidopozioma.pl/rowery-poziome/298-high-racer.html
kosztuje 3750 PLN, trudno wytłumaczyć tak dużą różnicę kosztów. Gdyby "odjąć" od Enduro koszt podatnego zawieszenia, wychodzi: 5000-650=4350, co daje nadal różnicę 600 PLN.

Wnioski
Polecam wybór rowerów możliwie wysokich - na ile pozwala wzrost rowerzysty. Niezależnie od tego, czy będzie się miało okazję przejechać na początek 2 km na niskim rowerze, czy nie, wydaje mi się, że da się zacząć od razu od jazdy na wysokim rowerze - który ostatecznie okazuje się bardzo wygodny w jeździe i w sterowaniu. Potrzeba tylko trochę cierpliwości.
Jestem zwolennikiem sztywnych zawieszeń (dzisiaj nie rozglądałbym się za fullem, jak Enduro), jednak osoby próbujące jazdy na nim, mające porównanie z jazdą na innych rowerach poziomych, chwaliły go za podatne zawieszenie - twierdziły, że bardzo dobrze się na nim jeździ, bo "jest miękki" przy jeździe po nierównej nawierzchni.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 30, 2013, 10:51:56 pm wysłana przez forrest »

pajak_gdynia

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1315
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #1 dnia: Październik 01, 2013, 08:00:58 am »
Solidny kawał recenzji :) Przede wszystkim pierwsza część jest czymś, co jest wyjątkowo rzadko spotykane. Tak sobie trochę przypomnieć "a jak to było na LWB" :)

Kwestia kosztów.. Przecież oczywiste jest, że Cyklotur musi zarobić na rowerze. Tak naprawdę zapłaciłeś za naukę jazdy (na tym rowerze i na Base).
Kwestia widelca (czyli to co mi też na zlocie baaardzo nie pasowało).. Tu nawet na fotce widać, że "coś jest nie tak", golenie są wyraźnie skrzywione do przodu. Czy próbowałeś zrobić jakiś serwis? Czy próbowałeś "przysposobić" jakieś inne widelce?

I bonus dla mnie z całej relacji: będę musiał ściągnąć "osłonę" na rolkę. Spadający łańcuch z tejże jest przekleństwem na naszych "super" drogach.
No i jak przymocowałeś lampkę do fotelika? Bo za bardzo nie widać sposobu mocowania do tej blaszki.. Na wkręt?
« Ostatnia zmiana: Październik 01, 2013, 08:02:53 am wysłana przez pajak_gdynia »

kriskor

  • sympatyk
  • *
  • Wiadomości: 14
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #2 dnia: Październik 01, 2013, 11:51:51 am »
A ile całość waży?

szydziu

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1397
    • Pilskie Bractwo Turystyki Rowerowej.
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #3 dnia: Październik 01, 2013, 01:10:40 pm »
Czy masz kolizję stopy z kołem?
Wiosła sprzedaje! Wiosła kajakowe całkiem nowe!  Wiosła sprzedaję! www.kajak.pro

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #4 dnia: Październik 04, 2013, 06:37:43 pm »
Solidny kawał recenzji :) Przede wszystkim pierwsza część jest czymś, co jest wyjątkowo rzadko spotykane. Tak sobie trochę przypomnieć "a jak to było na LWB" :)

Kwestia kosztów.. Przecież oczywiste jest, że Cyklotur musi zarobić na rowerze. Tak naprawdę zapłaciłeś za naukę jazdy (na tym rowerze i na Base).
Kwestia widelca (czyli to co mi też na zlocie baaardzo nie pasowało).. Tu nawet na fotce widać, że "coś jest nie tak", golenie są wyraźnie skrzywione do przodu. Czy próbowałeś zrobić jakiś serwis? Czy próbowałeś "przysposobić" jakieś inne widelce?

I bonus dla mnie z całej relacji: będę musiał ściągnąć "osłonę" na rolkę. Spadający łańcuch z tejże jest przekleństwem na naszych "super" drogach.
No i jak przymocowałeś lampkę do fotelika? Bo za bardzo nie widać sposobu mocowania do tej blaszki.. Na wkręt?

Dzięki za miłe słowo ;) Tak jak powiedziałem - luz był od początku duży, ale ostatnio zobaczyłem ślady oleju ...to pewnie już jest dosć mocno źle... Nie wiem, czy opłaci się remontować widelec za 300 PLN... może lepiej zastąpić go widelcem za 1500 PLN, który nie będzie miał luzów i generalnie będzie solidniejszy....? To jest duży koszt, ale i tak mi chodził ten pomysł po głowie...

A ile całość waży?

Położyłem deskę na wadze łazienkowej (takiej mechanicznej, z podziałką co 1 kg). Wyszło 3 kg. Postawiłem na tej desce rower (przez chwilę stoi pionowo, zanim się zacznie przewracać) i wyszło aż 23 kg. Czyli wychodzi 20 kg masy roweru z całym ekwipunkiem (narzędzia, dętka zapasowa, oświetlenie, itd.). Chociaż nie jestem pewien, czy ta waga jest dobrze wykalibrowana - ja bym obstawiał, że rower waży kilkanaście kilogramów.

Czy masz kolizję stopy z kołem?

Przy skręcaniu - na wysokości środka pięty chyba (czyli raczej na dole stopy). Ale po 2000 km zacząłem już nieświadomie ustawiać nogi w takiej fazie, że w ostrym zakręcie nie zawadzam o koło.

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #5 dnia: Październik 05, 2013, 06:39:45 pm »
Jeszcze zapomniałem odpowiedzieć na jedno pytanie... Na studiach uczyli mnie, że laminatu nie wierci się - wszelkie tuleje czy okucia muszą być od razu wlaminowane. Więc siedziska się nie dotykałem. Ramy aluminiowej też nie ruszałem. Wykorzystałem tylko dwie śruby łączące siedzisko z ramą (miały trochę zapasu długości). Do nich przykręciłem wyciętą i wyglętą odpowiednio blachę z kwasówki o grubości 2 mm. Dodatkowo dwa dystansowniki w osi blachy zapewniają jej sztywne mocowanie. Dwa otwory prostokątne wycięte w tym samym elemencie pozwoliły na przewleczenie taśm z rzepami od torby podsiodłowej. Z drugiej strony Torba podsiodłowa ma rozciągliwy sznurek, który łatwo można owinąć wokół ramy.

koncki

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 314
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #6 dnia: Październik 06, 2013, 06:01:05 pm »

Położyłem deskę na wadze łazienkowej (takiej mechanicznej, z podziałką co 1 kg). Wyszło 3 kg. Postawiłem na tej desce rower (przez chwilę stoi pionowo, zanim się zacznie przewracać) i wyszło aż 23 kg. Czyli wychodzi 20 kg masy roweru z całym ekwipunkiem (narzędzia, dętka zapasowa, oświetlenie, itd.). Chociaż nie jestem pewien, czy ta waga jest dobrze wykalibrowana - ja bym obstawiał, że rower waży kilkanaście kilogramów.

Trochę nie rozumiem tego zamieszania z deską. A nie mogłeś wziąć roweru w/na ręce i zważyc się z rowerem a następnie odjąć swoją masę? ;)

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #7 dnia: Październik 06, 2013, 06:41:16 pm »
W sumie to racja... No ale deska była pod ręką i ją wziąłem...

Jeszcze dodam, że gdy się jedzie na Enduro, to jest się poza zasięgiem zębów małych psów (takich lubiących łapać za nogę). Można spokojnie jechać; taki pies biegnie, szczeka ...aż w końcu mu przechodzi ochota na zabawę... . Na pewno taki pies mógłby podskoczyć i dosięgnąć biodra rowerzysty, ale coś takiego nie zdarzyło mi się jeszcze...
« Ostatnia zmiana: Październik 10, 2013, 04:03:34 pm wysłana przez forrest »

irates

  • sympatyk
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #8 dnia: Kwiecień 17, 2014, 10:30:45 pm »
Witam, a to moj enduro bede miał troche czasu to podziele sie swoimi spostrzezeniami.

darznur

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 266
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #9 dnia: Kwiecień 29, 2014, 09:08:28 pm »
Gratuluję roweru i szczegółowego opisu. Ja swojego "mtb" mam w ostatniej fazie składania - może zdążę przed 1maja (tego roku). Jestem ciekawy ile, z wymienionych przez Ciebie "przypadków" wystąpi w moim.

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #10 dnia: Maj 31, 2014, 10:43:53 am »
Transport roweru pociągiem TLK (na sąsiedniej kotwicy przyczepa jednośladowa z sakwami):


forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #11 dnia: Czerwiec 01, 2014, 01:58:05 pm »
Darznur, ja ten rower tylko kupiłem (tylko kosmetyczne zmiany w nim wprowadziłem). Nie da się zajmować w życiu wszystkim - w każdym razie czasem to może się skończyć tym, że wiele z nich się pozaczyna i nie pokończy.
Ale opis jest mój ;) Dzięki :)

DeVilio

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 777
  • ROWER POWER! :D
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #12 dnia: Czerwiec 01, 2014, 04:28:35 pm »
Siemasz, dopiero przeczytałem Twoją reckę - gratzyy! Kawał dobrej roboty, przyjemnie się czyta i szczerze aż chce się spróbować jak sie na tym porusza i porównać do flevo :)

Co do obijającego się łańcucha są takie osłony na rzepy do pionów właśnie do tego, żeby się łańcuch nie obijał, w Twoim przypadku wziął bym jakiś gruby materiał, albo skórę nawet i zeszył na powierzchni, w którą wali łańcuch, powinno być lepiej.

Jeżeli chodzi o amortyzację - wydaje mi się, że w przypadku poziomek amortyzacja jest jak najbardziej wskazana, na normalnym rowerze da się stanąć na pedałach i jakoś zamortyzować np. niespodziewaną dziurę czy coś, a na poziomce wszystko bierzesz "na plecy".
Bottecchia American FatBike.
Flevo Racer
...i to nie koniec... ]:->

forrest

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 179
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #13 dnia: Lipiec 09, 2014, 05:37:32 pm »
A dzięki. Szczerze mówiąc poprzestanę raczej na tym kawałku naklejonej taśmy izolacyjnej - ona dobrze tłumi uderzenia, nie urtudnia czyszczenia roweru i jest prawie niewidoczna.
Tak, pamiętam że na rowerze poziomym nie ma możliwości przejęcia uderzenia od nierówności nawierzchni nogami - że nie można unieść się z siedziska... Konstrukcja bez amortyzacji wydaje mi się jednak bardziej zwarta i mniej wymagająca serwisowania (?)

michu

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 158
Odp: recenzja - Enduro ECO
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 04, 2014, 08:43:36 am »
Osłonę na ramę zapobiegającą obijaniu przez łańcuch najprościej można wykonać ze starej dętki rowerowej :).