Autor Wątek: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil  (Przeczytany 11923 razy)

MaciejDlugosz

  • Gość
Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« dnia: Kwiecień 19, 2010, 09:32:21 pm »
Velomobil to rower z obudową. Opłaca się zrobić prostą osłonę samemu do dotychczasowego roweru. Deszcz i śnieg pada z góry, dołożyć zatem prosty daszek od góry, błotniki na koła i mamy już komfortowy pojazd. Pełna "kapsuła" ma bajerancki wygląd ale ma też wygórowane ceny. No ale obserwujmy na bieżąco ceny i przyglądnijmy się różnym modelom.

A tu zdjęcie mówi samo za siebie. Są czasem takie sytuacje na drodze. Zdjęcie z Holandii:

« Ostatnia zmiana: Październik 10, 2010, 03:15:15 am wysłana przez Maciej Długosz »

PrzemO

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 319
  • Never talking just keeps walking...
    • Sporty alternatywne
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 19, 2010, 10:02:22 pm »
Przez taką zasiekę to raczej żaden rower nie przejedzie.

A koleś jest d...pa. Jak by pomyślał to by rower przeciągnął między sztachetkami w "płocie".  ;D
Przerwa

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 19, 2010, 10:20:58 pm »
Jak terminator T1000 z ciekłego metalu ;)

kapitanwasyl

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 368
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 19, 2010, 10:24:21 pm »
E ,ja myślę że oni  coś pod spodem oglądają a płot to tylko za podpórkę robi ..... ;D
 No bo sami spójrzcie na gościa za płotem , nie przemęcza się raczej   (w odróżnieniu od pana na przedzie foto ) ........ ;D :'(
I tak w koło  Macieju ...

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #4 dnia: Maj 02, 2010, 04:57:07 pm »
Ciekawostka:

W latach 1993-1998 sprzedano około 500 sztuk aluminiowych velomobili pod nazwą Alleweder, z czego aż 90% (czyli około 450 sztuk) zostało sprzedanych ... jako zestaw do samodzielnego montażu. Była różnica cenowa i ekonomicznie myślący ludzie kupowali zestawy, a nie kompletne velomobile. Zestaw do samodzielnego montażu składał się z 78 podzespołów które trzeba było połączyć w jedną całość. Wszystko "zszywane"... 1720 nitami! (Nity też były w zestawie).







« Ostatnia zmiana: Maj 02, 2010, 05:01:58 pm wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #5 dnia: Lipiec 16, 2010, 10:44:59 pm »
A tutaj ktoś zasuwa 59 km/h siłą własnych mięśni. W podpisie podane jest że wiał "w plecy" 4 m/s wiatr (co z pewnością ułatwiło osiągnięcie prędkości):

http://www.youtube.com/watch?v=7x2R2k_E9_g

Velomobil "WAW" wygląda tak (na wideo był co prawda w wersji "nie w pełni zamknięty" - co też wpływa na prędkość):


MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #6 dnia: Lipiec 29, 2010, 02:20:33 am »
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 30, 2010, 09:49:19 am wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #7 dnia: Sierpień 06, 2010, 09:50:37 pm »
Jak widać faceci w garniturach chętnie jeżdżą velomobilami ale żeby to były velomobile z silnikiem elektrycznym, pełnym wyposażeniem wymaganym do jazdy po drodze publicznej (światła, kierunki, STOP, klakson, wycieraczka na przednią szybę) - np. Aerorider

http://www.youtube.com/watch?v=MfL18FoBB5c    ----> wideo z ... no właśnie nie wiem skąd (Szwecja/ Norwegia???)


MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #8 dnia: Sierpień 25, 2010, 01:21:29 am »
Tym razem "niepraktyczny", bo velomobil nie jest zbyt terenowy:


MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #9 dnia: Wrzesień 02, 2010, 03:23:56 pm »
A tutaj - wygląda to "tak - sobie". Ale za to jazda w deszczu obywa się bez kurtki, nie jest też zimno. W zimie taka osłona bardzo duża daje (jeździłem w zimie z owiewką to wiem co mówię):


MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #10 dnia: Wrzesień 02, 2010, 03:34:06 pm »
A żeby podwyższyć sobie w myślach wartość velomobila najlepiej... zaparkować go obok drogiego auta:





















Albo żeby wprawić w zdumienie kierowcę to obok czegoś tańszego:






MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #11 dnia: Wrzesień 27, 2010, 04:02:48 pm »
Z górki velomobil jest bardzo praktyczny, bo jest szybki:

http://www.youtube.com/watch?v=nIFpMrQ3CgQ     ----> 111 km/h z górki

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #12 dnia: Wrzesień 27, 2010, 04:11:27 pm »
Ale velomobil ... jest niepraktyczny gdy zostawimy go na parkingu ... a wieje silny wiatr (prędkość wiatru 64 km/h)... bo... wiatr wywróci nam (i uszkodzi) velomobil.

http://www.ohpv.org/forums/index.php?topic=534.0     ----> źródło






MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #13 dnia: Wrzesień 28, 2010, 09:48:18 pm »
... ale w zimie:

http://www.youtube.com/watch?v=QTKXZzAS5NY     -----> wideo z jazdą w zimie

http://www.youtube.com/watch?v=CrOHt7WsUNQ     ----> znowu jazda w zimie





... oraz w deszczu:

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 30, 2010, 11:31:54 am wysłana przez Maciej Długosz »

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Praktyczny/ niepraktyczny velomobil
« Odpowiedź #14 dnia: Wrzesień 29, 2010, 12:15:47 pm »
Wywiad z założycielem firmy produkującej velomobile Quest:

http://www.totolidou.de/bent/en/2010/02/24/%E2%80%9Cit-was-never-a-dream-to-have-our-own-business-we-just-wanted-to-build-the-quest%E2%80%9D-an-interview-with-velomobiel-nl%E2%80%99s-ymte-sijbrandij/      -----> źródło

"Nigdy nie marzyło mi się by mieć z tego własny interes, po prostu chcieliśmy zbudować velomobil Quest" - wywiad z Ymte Sijbrandij twórcą velomobile.nl

Ymte Sijbrandij. Jeśli wczytasz się przez posty z forum, strony wwww, blogi szukając informacji na temat velomobili jest jedno nazwisko które powtarza się w kółko: Ymte Sijbrandij! Bóg "wyścigowania się" i osoba budująca velomobile w jednym. BentBlog podjęło z nim dyskusję.

BentBlog: Ymte, jesteś nie tylko znany z powodu odnoszenia sukcesów w ściganiu się velomobilem, pracowałeś też dla firmy FlevoBike w latach 1990 kiedy firma FlevoBike sprzedawała zestawy do samodzielnego montażu Alleweder A4 (sprzedają te zestawy do dziś). Opuściłeś firmę FlevoBike w roku 1999 i wspólnie z Allertem Jacobsem i później również z Theo van Andelem stworzyłeś velomobile.nl . Konsekwentnie rozwinąłeś koncepcję velomobila na przykładzie Quest'a i osobno wytworzyłeś też model Mango oraz model Strada jako oddzielne różne etapy ewolucji velomobila. Co sprawia Ci większą frajdę, ściganie się czy biznes z velomobilami?

Ymte: ponadto ścigałem się dwukołowymi obudowanymi rowerami poziomymi jak i rowing'bikiem. Ale w w ostatnich latach velomobil stał się moim najbardziej ulubionym rowerem. Sporą część zabawy mam w tym że mogę ścigać się velomobilem na najwyższym poziomie zawodów jak i też mogę tym samym rowerem (velomobilem) przemieszczać się do pracy, jechać nim na wycieczki gdy mam wolne i jeździć nim na zakupy. jeśli to możliwe to przyjeżdżam na zawody swoim velomobilem, zabieram ze sobą dzieciaki, 2 dzieciaki wiozę w przyczepce a najmłodsze dziecko biorę na kolana. W mojej dotychczasowej karierze byłem księgowym i doradcą podatkowym dla rolników. Moja wiedza o administrowaniu biznesem była przydatna dla firmy FlevoBike która w tamtym okresie wciąż się rozwijała, poza tym mój entuzjazm do rowerów poziomych był jednym z powodów dlaczego firma FlevoBike spytała mnie czy nie chciałbym właśnie dla nich pracować. Tak się wkręciłem w interes z velomobilami. W firmie FlevoBike nauczyłem się praktycznych rzeczy jak naprawdę należy prowadzić biznes, bez tego doświadczenia Allert i ja nigdy nie rozpoczęlibyśmy naszej własnej, niezależnej firmy kiedy to firma FlevoBike zdecydowała się nie skupiać na budowaniu większej ilości modeli rowerów i wtedy chcieliśmy zacząć budować coś sami - czyli Quest'a. Nigdy nie śniło mi się by mieć swój własny interes, po prostu chcieliśmy zbudować Quest'a i rozpowszechnić ideę jazdy velomobilem, założenie własnej firmy było dla nas konsekwentnym krokiem i rozwiązaniem

BentBlog: co Cię fascynuje przy budowaniu/ rozwijaniu velomobili?

Ymte: fascynuję się jazdą velomobilem, nie tak bardzo kręci mnie sam proces budowania go. Oczywiście mam pomysły jak powinien wyglądać velomobil i jeśli już faktycznie muszę tworzyć części i naprawiać rowery mam jakieś pojęcie jak robić rzeczy lepiej i żeby velomobile były bardziej wydajne ale to mój kolega Allert Jacobs jest prawdziwym konstruktorem/ osobą od rozwoju technicznego velomobili. On ma umiejętności ale jest też cierpliwy by dochodzić do rozwiązań, jako projektant Quest'a borykał się ze sceptycyzmem innych ludzi np. ludziom nie pasowała ograniczona skrętność zabudowanych kół Quest'a oraz ten jego długi ogon. Ale on wiedział do czego zmierza, wpierw zrobiliśmy testy z Allewederem i specjalnie przyblokowaliśmy mu kąt skrętu żeby miał duży promień skrętu. Przemieszczanie się na co dzień oraz wyprawy z takim ustawieniem okazały się wciąż do zaakceptowania, a w tym wszystkim było przecież coś do konkretnego osiągnięcia: lepsza aerodynamika.

BentBlog: nowy Mango Sport z firmy Sinner ma hamulce tarczowe. Czy hamulce tarczowe będą opcjonalnie dla Quest'a oraz dla modelu Strada - np. w przyszłości?

Ymte: Mango Sport jest bardzo świeżym produktem, w chwili obecnej jeszcze nie został oddany oddany w ręce klientów. Zbudować velomobila z hamulcami tarczowymi to nie jest jakaś "kosmiczna technologia", wszystkie części są przecież dostępne, my również mamy je u siebie na półce. Oczywiście przetestowaliśmy już hamulce tarczowe, nawet używamy ich obecnie w modelu DuoQuest. Operuje się nimi fajnie i wystarczy lekkie muśnięcie klamki hamulcowej ale w zimie trzeba poświęcać im sporo uwagi, przynajmniej co każde 500 km wymagają one ponownego ustawiania (mowa zapewne o hamulcach mechanicznych i ustawianiu okładzin a nie o samoregulujących się tarczówkach hydraulicznych), dla niektórych klientów oznaczałoby to zabawę z takimi hamulcami co każdy tydzień. Nasi klienci to w przeważającej mierze ludzie którym zależy na sprawnym przemieszczaniu się. Ci ludzie chcą velomobila w którym nie będą musieli za dużo dłubać. Hamulce bębnowe nie wymagają tyle obsługi co hamulce (mechaniczne) tarczowe oraz sprawują się całkiem dobrze w płaskim kraju jakim jest Holandia, poza tym ten aerodynamiczny velomobil z hamulcami bębnowymi zachowuje się w miarę przyzwoicie w wietrznym płaskim kraju w którym żyjemy (mowa o Holandii). To wcale jednak nie znaczy że nie musimy dalej ulepszać hamulców. Od początku tego roku (2010) zaczęliśmy używać innych, nowych wysokiej jakości pancerzy hamulcowych (firmy Jagwire) i jest spora poprawa hamowania. Ponadto są też dostępne hamulce bębnowe o większej  średnicy (90mm zamiast 70 mm). Większa możliwość pochłonięcia ciepła w trakcie hamowania podczas zjazdu (nie przegrzewają się tak szybko jak 70mm). Myślimy że ulepszenia takie jak zastosowanie większych bębnów są lepszym rozwiązaniem niż używanie hamulców tarczowych, ponieważ hamulce tarczowe też można przegrzać podczas zjazdu i z tymi ulepszeniami (nowe pancerze, większe bębny) zbliżyliśmy się całkiem blisko do następnej granicy w hamowaniu - czyli do przyczepność samych opon w trakcie hamowania.

BentBlog: no dobra, tak naprawdę nie polecacie hamulców tarczowych (do velomobila Quest), ale mówisz że części już są i leżą przygotowane. Czy to znaczy że dowolny człowiek który jeździ velomobilem, który ma zwrotnice kół dostarczone od waszej firmy, może sobie zamówić zwrotnice przystosowane do montażu hamulca tarczowego?

Ymte: mamy przygotowane zwrotnice pod hamulce tarczowe i zamontowaliśmy hamulce tarczowe w modelu DuoQuest ale nie sprzedajemy tych zwrotnic ani nie oferujemy ich jako opcja dla naszych dotychczasowych velomobili. Jeszcze nie skończyliśmy tego rozkminiać.



BentBlog: nigdy nie przestajecie rozwijać waszych produktów. Pośród innych firm, specjalnie stworzyliście Quest'a na 26" kołach oraz wspomniany wcześniej wspomniany DuoQuest. Czy to były projekty stworzone tylko dla rozrywki czy też okazało się że są w nich jakieś słabe strony które powodują że nie można ich skomercjalizować?

Ymte: zawsze ciekawią nas nowe koncepcje. Opór toczenia przy prędkości 35-40 km/h stanowi połowę całkowitego oporu aerodynamicznie zoptymalizowanego velomobila. Mieliśmy pojecie że 26" koła miałyby 30% mniejszy opór toczenia aniżeli koła 20". Już wyobrażaliśmy sobie że moglibyśmy nawet usprawnić dotychczasowego Quest'a przeciętnemu klientowi velomobila dając mu mniejszy opór toczenia ale ... jednocześnie zwiększalibyśmy opory aerodynamiczne (koło 26" w velomobilu Quest - musi być już odsłonięte, nie może być dłużej zabudowane bo inaczej drastycznie zwiększa promień skrętu) ale w rzeczywistości okazało się że wychodzi to na jedno (czyli mniejszy opór toczenia 26" kół daje zyski w wyższej prędkości ale nie zabudowane w pełni koła zwiększają opór powietrza) - więc trzymamy się już tych 20" kół z przodu. Inną sprawą jest też że duże koła są bardziej komfortowe - lepiej np. znoszą dziury w jezdni. Budowanie velomobila bez zawieszenia (Quest ma pełne zawieszenie) sprawiłoby że velomobil byłby tańszy w budowie, byłoby mniej rzeczy do serwisowania oraz byłaby mniejsza waga. Próbowaliśmy więc Quest'a na 26" kołach bez zawieszenia ale rezultaty były raczej rozczarowujące, "twarda" jazda (rama z aluminium) oraz kiepski kontakt z podłożem przy dużej prędkości (podskakiwanie). Po 10 000 km miałem problem bo zaczęły mi pękać szprychy - ale być może wpływ miała na to moja duża waga oraz mój (agresywny) styl pokonywania zakrętów, Quest na 26" kołach jest w dalszym użytku i nakręcił już ponad 40 000 km po tym jak sprzedaliśmy go  i kolejny właściciel nie ma żadnych problemów z przednimi 26" kołami (nas jednak ten pomysł z 26" kołami z przodu zbytnio nie przekonuje). DuQuest z kolei jest bardziej koncepcyjny. Chcieliśmy sprawdzić jak to jest siedzieć jeden obok drugiego w jednym velomobilu oraz chcieliśmy zobaczyć czy szerokość 135 cm jest do zaakceptowania. Jest możliwe by wciąż jeździć ścieżkami rowerowymi (takim szerokim kolosem) albo drogami dla samochodów i jest duża frajda z jazdy. A tak w ogóle to niemiecki Velayo ma niemal te same wymiary co DuQuest i ludzie zdają się rzeczywiście nie mieć jakichś problemów z jeżdżeniem (tak szerokim velomobilem) po drogach. Mimo że pedałują dwie osoby to prędkość jest jednak niższa niż w wersji solo a to głównie dlatego że jest gorsza aerodynamika bo jest większa powierzchnia czołowa oraz przednie koła nie są zabudowane. Bardzo fajną sprawą jest to że napęd jest niezależny (w sensie - nie spięty na sztywno - każdy może pedałować w swoim tempie) oraz że jest możliwość zarówno dla jednego jak i dla drugiego rowerzysty kierować pojazdem oraz hamować nim (jest centralny "joystick" między siedzeniami) - czyli można "wymieniać się kierownicą" bez zamieniania się miejscami. A tak na serio - DuQuest jest używany na co dzień wspólnie przez Allerta i jego dziewczynę, a nasza koleżanka Ewa przemieszcza się DuoQust'em 20 km jadąc DuoQestem w pojedynkę. Po 8000 km DuoQest wciąż sprawuje się dobrze. W obecnej chwili nie mamy w planie produkcji seryjnej, bardziej opłaca się nam produkować Quest'a, Strada, a DuQuest kosztowałby w sprzedaży ... więcej aniżeli dwa Quest'y naraz wzięte (czyli DuoQuest kosztowałby ponad 11 000 EUR!!!).





BentBlog: W ciągu ostatnich dwóch lat pokazały się dodatkowe modele. Zbudowaliście model Strada, Sinner, wcześniej wspomniany już Mango Sport oraz Alligt jak i też Alleweder 6 oraz Alleweder 7. W Niemczech powstały modele Milan, Go-One Evolution, Velayo oraz Brise X-Stream - są to oznaki że w handlu pojawiają się coraz bardziej różne modele velomobili. Czy nie boicie się ich konkurencji?

Ymte: nigdy nie będę się bał nowych velomobili, w najgorszym przypadku byłoby tak, że inne velomobile byłyby o wiele lepsze, o wiele bardziej wydajne niż nasze i wtedy okazałoby się że nie moglibyśmy sprzedawać już więcej naszych modeli. To oznaczałoby że dopięliśmy jednego z naszych celów - czyli że rozpowszechniliśmy velomobile do tego stopnia że inne firmy wzięły się za ich produkcję i velomobile stały się powszechnie dostępne, czyli w takim razie nasza misja byłaby już spełniona. W takim przypadku przestalibyśmy zajmować się produkcją naszych modeli i skupilibyśmy się wtedy na tym by zostać dystrybutorami owych lepszych velomobili. Gdyby zostanie dystrybutorem lepszych velomobili się nie powiodło to po prostu szukałbym sobie nowej/ innej pracy i kupiłbym sobie taki lepszy velomobil dla siebie do własnego użytku, tak - czasami marzy mi się by mieć spokój przez te 3-4 dni w tygodniu mojej pracy by zrzucić z siebie budowanie i serwisowanie vlomobili innym ludziom. Ale jako dostawcy części do zwrotnic kół do velomobili Alligt, Go-One, Milan, Mango oraz WAW również mamy sami korzyść z tego że inne velomobile dobrze się sprzedają.

BentBlog: macie zapisaną listę osób zapisanych którzy zamawiali sobie nowego Quest'a każdego roku i sprzedawali "starego" za wysoką cenę. Jak to jest możliwe by mieć tak wysokie ceny używanych modeli gdy mamy konkurencję na rynku?

Ymte: to dyskusyjna sprawa, te całe ceny używanych velomobili. Wpierw chciałbym powiedzieć że o ile mi wiadomo to żaden z naszych klientów nie kupuje w pierwszej kolejności velomobila by handlować nim i zarabiać na nim kasę, ludzie kupują velomobile by nimi jeździć! Na początku byliśmy całkiem zaskoczeni tymi wysokimi cenami używanych velomobili. Niektórzy ludzie podejrzewają że maczamy w tym swoje palce by manipulować rynkiem i cenami velomobili żeby nie zwiększać produkcji/ nie obniżać kosztów ale możecie mi wierzyć lub nie ale chciałbym umieć tak trafnie przewidywać rynek by zwiększyć dotychczasową produkcję. Pykamy sobie w takim tempie w jakim czujemy się bezpiecznie i w tempie z jakim jesteśmy w stanie sobie poradzić (masowa produkcja to dużo większe obciążenie organizacyjne i psychiczne). Jest więc dla nas komplementem że ludzie chcą płacić tyle kasy za nasz produkt. Jest też dla nas równie wielkim komplemetem że Ci sami ludzie chcą od nas kupować drugi albo trzeci velomobil z kolei (!!!), ludzie kupują ten sam produkt po raz kolejny jeśli są z niego bardzo zadowoleni. Pierwsi klienci otrzymali też zatem swoistego rodzaju "nagrodę" w zamian za to że zaufali nam i kupili nasz produkt - "nagrodą" było to że velomobil miał bardzo niską utratę wartości pomimo że był używany. Ale w końcu ceny opadną do normalnego poziomu.

BentBlog: co specjalnego ma Quest w stosunku do modelu Strada?

Ymte: zaczęliśmy budować velomobila ponieważ chcieliśmy sobie czymś pojeździć. Opracowaliśmy velomobil przynajmniej po to by nim jeździć potem doszedł ten cały biznes. Nasze rowery są tworzone przez rowerzystów i projektowane z kilkoma podstawowymi zasadami: łańcuch i przerzutki są odseparowane od tylnego koła w zamkniętej osłonie by brud, woda i inne zanieczyszczenia nie wpływały ujemnie na żywotność napędu oraz żeby nie trzeba było dużo dłubać przy napędzie, mamy też jednostronnie mocowane wszystkie koła by szybko wymienić oponę/ dętkę bez zdejmowania kół z ramy. Nie da się uniknąć łapania flaków i sporo też czasu jeździ się rowerem kiedy jest też ciemno, a jeśli jeszcze pada to i tak musisz się czymś dostać do pracy więc łatwa wymiana opony/ dętki jest bardzo ważna. Dla komfortowej jazdy mamy w miarę duży skok zawieszenia na każdym kole. Przednie zawieszenie jest specjalnie zaprojektowane, ma 50mm skoku i amortyzowane koła w trakcie pochłaniania nierówności nie zmieniają toru jazdy i nie odrywają się od jezdni. Zaprojektowaliśmy również bardzo ładną krótką osłonkę z pianki. Bezpieczną dla głowy (w razie uderzenia), łatwo zdejmowalną i łatwą do zapakowania gdy pogoda jest już dobra i można ją cisnąć w kąt velomobila. Inną małą ale istotną sprawą jest są standardy: od regulowanego siedziska, przez montowane seryjnie światła (przód + tył) oraz światło STOP. Wszyscy nasi pracownicy velomobile.nl jeżdżą właśnie velomobilami. No i też próbujemy mieć serwis na tak dobrym poziomie jak to tylko możliwe, mamy otwarty sklep/ serwis 6 dni w tygodniu i zawsze wysyłamy zamówione części tego samego dnia co wpływa do nas zamówienie. Mamy również "otwartą" firmę dla zwiedzających. Każdy może do nas wpaść i może zobaczyć nasze zaplecze oraz ile rowerów do tej pory sprzedaliśmy, oraz ile naprawdę zbudowaliśmy - nie robimy z tego żadnej tajemnicy. Myślę że takie podejście sprawdza się dobrze w praktyce bo ludzie wtedy wierzą takiej firmie. Jest całkiem sporym wydatkiem kupić sobie velomobila (cena 5500 EUR) i musisz mieć spore zaufanie do firmy że zrobili go w możliwie najlepszy sposób żeby szybko i komfortowo jeździło się nim po drodze. Robienie velomobili i sprawianie żeby ludzie chcieli nimi jeździć jest rodzajem współpracy pomiędzy producentami a użytkownikami (velomobile Quest nie mają seryjnie montoanego żadnego elektrycznego wspomagania napędu - czysta siła mięśni) i chcemy trzymać kontakt z poszczególnymi klientami i uczyć się też od nich co jest dla nich ważne. Na naszej stronie: http://www.velomobiel.nl/rijderslijst mamy "śledzimy" dostarczane velomobile.





BentBlog: Milan, Mango-Sport i Go-One Evolution za cel obrały wysokie prędkości i są wersje tych velomobili z karbonu by zaoszczędzić na wadze. Czy Quest (38 kg) oraz Strada stracą kiedyś nadwagę by jeszcze zwiększyć swą prędkość?

Ymte: niska waga jest ważna ale nie za wszelką cenę, na przykład podłoga twojego velomobila musi być na tyle wytrzymała byś mógł cisnąć na nią spokojnie swoje żarcie, puszki, dużą wodę mineralną. Nie robimy rowerów typowo wyścigowych ale robimy rowery (velomobile) do codziennej jazdy. Waga ma wpływ na prędkość - owszem - ale nie należy nadawać zbyt dużego znaczenia wadze pojazdu. Waga niektórych velomobili nie zgadza się z tym co pisze producent. A nawet pomimo lekkiej karoserii velomobil i tak jest stosunkowo ciężki w porównaniu do wszystkich wyścigowych kolarek (waga wyścigowej kolarki - np. 7 kg), ale największy balast to... i tak wciąż ... rowerzysta. Najłatwiej zbić wagę na oponach i na pokrowcu na siedzenie - tym zbija się masę każdego roweru. Wcale nie znaczy to że my nie chcemy zbić nadwagi, mamy nadzieję zbudować w pełni wyposażony velomobil do codziennej jazdy o masie poniżej 30 kg.

BantBlog: pomijając wasze firmowe modele, który z dotychczasowych velomobili chciałbyś mieć dla siebie i jaki model innej firmy jest dla Ciebie interesujący? Z jakiego powodu?

Ymte: chciałbym mieć wszystkie komercyjnie dstępne velomobile i zrobić z nich ładne muzeum. Każdy kto nie tylko mówi ale naprawdę buduje coś by przetestować swoje pomysły zasługuje na szacunek, to duży wysiłek.

BnetBlog: co było największym osiągnięciem w kwestii rozwoju waszych velomobili w ciągu ostatnich 5-ciu lat?

Ymte: największym postępem okazało się to, że mogliśmy zwiększyć skalę produkcji i produkujemy ich obecnie 10/ miesięcznie. Zajęło nam ponad rok czasu by zbudować i sprzedać pierwsze 10 sztuk velomobili.

bentBlog: Ymte, dziękuję Ci bardzi za ten wywiad!
« Ostatnia zmiana: Październik 01, 2010, 06:22:12 pm wysłana przez Maciej Długosz »