Autor Wątek: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety  (Przeczytany 4354 razy)

storm

  • Gość
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #15 dnia: Kwiecień 30, 2018, 12:05:06 pm »
Pozwolę sobie odpisać Anonimowi ;)

Cytat: anonim
-Nie da się na takim rowerze nic wypić w trakcie jazdy, a po posiłku trzeba chwilę odpocząć. Niby głupie, ale wkurzające: pedałując w pozycji pół-leżącej ściskasz ciało w ten sposób, że zawartość przełyku i żołądka się zwyczajnie cofa...

O? To jak ja piłem przez ostatnie lata jeżdżąc na co najmniej kilku rowerach poziomych? I jak ja mogłem... jeść frytki, batoniki czy inne podczas jazdy??? Prostuję zatem: da się. Chcieć = móc. Wystarczy odpowiednie zamocowanie camelbaka czy nawet uchwytów na bidony z piciem w zasięgu rąk - i się da.
Zawartość żołądka się cofa? Z tym to raczej do gastrologa... Albo się przejadasz.

Cytat: anonim
-Rower poziomy jest bardzo czuły na ruchy ciała, więc niestety odpada obracanie się za siebie, czy oglądanie widoków. Cały czas trzeba być czujnym, trzymać ster w prawidłowej pozycji i najlepiej używać lusterek... (myślę że z tego powodu ludzie często wybierają trajki zamiast jednośladu)

Mity...
Jeśli poziomka jest czuła na ruchy ciała na niej, to jazda na pionowcu to jak chodzenie po linie. ;)
Wczoraj i przedwczoraj testowałem kilkanaście różnych poziomek na Speci na Parkour. Praktycznie na żadnym nie występowały takie problemy jak powyżej opisane. No chyba, że trafił się jakiś gniot znanej firmy, niedopracowany, który przy minimalnych prędkościach (ruszanie) faktycznie był narowisty. (zły kąt główki)

Cytat: anonim
-Amortyzacja - Mój poziom miał niestety amortyzację sprężynową, tył działał całkiem ok, choć czasem katapultował i bujał nerwowo, niestety dobór przedniego widelca to dramat (wybór słaby no i ceny), a to na nim opiera się ogromna część wagi roweru/jeźdźca. Do czego zmierzam. Stare i tanie rozwiązania będą działały słabo i frustrująco, nowoczesne shock-i są drogie i wymagają odpowiedniej konserwacji, a jeśli pójdziesz w całość sztywną, to wszystkie drgania i uderzenia bierzesz na plecy - średnio przyjemne. Jest też niebezpieczeństwo dobicia przedniej gumy.

Tak samo będzie w tanich "rowerkach" kupowanych w marketach. To normalne, że jak się chce mieć amortyzację a nie bujanie to się inwestuje w dampery a nie sprężynki. Nadto same sprężyny można też regulować i ustawiać właściwą ich twardość.
Jeśli jakiś były pionowiec narzeka na bujanie, uderzenia w plecy i drgania - to ja pytam JAKIM cudem on jeździł na pionowcu, gdzie te wszystkie ww działania przenoszone są na nadgarstki (auuua!) i znacznie mniejszą powierzchnię pupy? (AUUUUU!)

Cytat: anonim
-Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu.
Jeśli nie ma odpowiedniego zagłówka, to całkiem szybko zaczyna boleć szyja (jest wciąż napięta od trzymania głowy w dziwnej pozycji).

1. Po kilku jazdach mięśnie karku są już wzmocnione i bezproblemowo trzymają głowę w odpowiedniej pozycji.
2. Zawsze zagłówek lub podparcie karku można dorobić, nawet jeśli się ma 2 lewe ręce jak ja :P

Cytat: anonim
Druga sprawa to drętwiejące ręce; Jeśli ster znajduje się z przodu, zwykle ręce wiszą w powietrzu i odpływa z nich krew - średnio przyjemne (dodatkowo szybko marzną);

NIGDY się z czymś takim nie spotkałem. Bujda na resorach. Albo specyfika organizmu Anonima. Tylko pozostaje pytanie JAK on jeździł na pionowcu gdzie 1/2 masy ciała przenoszona jest na 2 nadgarstki i dłonie??? A może trzeba było nie przerabiać ASS na USS??? :P Może trzeba było jednak zostać przy chomiczku? :P
Osobiście - do sterowania rowerkiem podczas jazdy wykorzystuję 2-3 paluszki, reszta palców i rąk odpoczywa i się nudzi.
So: urban legend...

Cytat: anonim
Ustawienie odpowiedniej długości masztu (zarazem tego jak bardzo ma się zginać noga podczas pedałowania) też nie należy do prostych, jeśli masz lekkie skrzywienie kręgosłupa, albo koślawo pedałujesz - będzie Ci zawsze niewygodnie.

Urban legend.
1. Skrzywienie kręgosłupa się leczy bo inaczej będzie przeszkadzało nie tylko na poziomce, ale przede wszystkim na pionowcu, gdzie są znacznie mniejsze możliwości regulacji.
2. Nie masztu ale bomu :) Tą odległość ustawia się podobnie jak na pionowcu wysokość siodełka. Siadamy na foteliku, wystawiamy nogę maksymalnie do przodu, tak aby była ustawiona prostopadle do ziemi i w najdalszym położeniu korby. Noga ma być minimalnie lub nieco ugięta w kolanie. Nic specjalnego.
3. "Koślawe pedałowanie" - może czas na odwiedziny u jakiegoś fizjoterapeuty lub lekarza sportowego, ortopedy? Jw, na pionowcu to będzie również dużym jak nie większym problemem niż na poziomce.

Cytat: anonim
-Wcale to szybkie nie jest. Niestety rower poziomy jest dosyć ciężki. Bardzo mocno to czuć w naszej pofalowanej jak twarz 100-latka małopolsce. Rozkład masy ciała powoduje, że na podjazdach idzie się za*ć, no chyba że masz wspomaganie elektryczne... Płaskich odcinków niestety u nas jak na lekarstwo. Dodatkowo jeśli rower jest na obu małych kółkach (przeważnie 20tki), to będzie słabo trzymał pęd także na prostych odcinkach (podobnie jak składaki).

Znowu - urban legend.
Rower poziomy =/= rower pionowy, że wsiadasz i jedziesz i osiągi ad hoc są takie same jak na innych pionowatych.
Na rowerze poziomym używamy jednak nieco innych mięśni do napędzania, innego ich układu. To normalne, że na początkku osiągi są... marniutkie, znacznie słabsze niż na pionowcu. Mięśnie muszą mieć czas na adaptację do innych warunków jazd. To tak jak z pompkami - zaczynamy od 10 i trwa to minutę, a po roku walimy 200 bez przerwy w półtorej minuty. Kwestia odpowiedniego przygotowania.
Z moich subiektywnych odczuć - mniej więcej po ok 1.000 kilometrów nogi są już jako tako przygotowane do jeżdżenia po płaskim. Ale podjazdy mają inne - większe znacznie - wymagania i wymagają jeszcze więcej czasu i przerobionych podjazdów.
Rower poziomy to nie jest coś takiego - "wsiadam i pojadę jak na pionowcu". Zresztą Anonimie na pewno pamiętasz jak sam się uczyłeś na nim jeździć i że nauka zajęła znacznie więcej czasu mimo iż jeździłeś już wcześniej na wielu pionowcach, prawda?

Cytat: anonim
-Modyfikacje, optymalizacje. Zmienianie prostych elementów takich jak napęd, kokpit czy hamulce rodzi wiele problemów technicznych. Dużą część rozwiązań trzeba wymyślać samemu ;( Przeszedłem przez takie etapy jak: zmiana kokpitu z górnego na dolny (części jak na lekarstwo), dopasowanie manetek i klamek, dorabianie zagłówka, montaż oświetlenia, napęd z lżejszymi biegami itd. Zawsze była jakaś "zagwozdka". Większość elementów trzeba dorabiać albo ściągać z Holandii.

1. Gdybyś nie połasił się na kierownicę USS, nie miałbyś problemów o których piszesz powyżej.
2. Dopasowanie klamek i manetek? Dobrze wiedzieć. Urban legend... Znowu.
3. Co do reszty - a może trzeba było ściągać rower przygotowany pod siebie i Małopolskę a nie coś, czego się nie zna? Chyba jako doświadczony rowerzysta pionowiec powinieneś wiedzieć jakie są zakresy przełożeń i czy one będą pasowały na określone tereny czy nie?

Cytat: anonim
-bardzo słabo jeździ się zimą, bo bardziej się pocisz (właściwie leżysz na przesiąkniętej potem gąbce), ale owiewa Ci przód i marzniesz (chyba że masz owiewkę/szybkę), do tego taki rower bardzo łatwo wpada w poślizg i jest moim zdaniem mniej bezpieczny niż rower z tradycyjną pozycją.
[/quote]

To se zmień gąbkę w końcu na Ventiseata. Kosztuje, ale naprawdę spooooro daje. Tak jak jeżdżę w tym roku z nim to nie odczuwam żadnego dyskomfortu podczas i po jeździe i z całą pewnością nie mam mokrych pleców jak kończę jazdę.
Owiewanie przodu - i bardzo dobrze, możesz schłodzić rozgrzany organizm.

Spezi. Jadę na dużej trajce, >20 km/h, za zakrętem jakiś korek kilku innych rowerów poziomych, nagle hamują... i HAMUJĘ i ja. 2x porządne hamulce hydrauliczne nie tylko zatrzymały trajkę, ale wyrzuciły mnie!!! z fotela, tak że stanąłem na nogach przed rowerem. Szkody? ŻADNE.
Anonim - jak to zrobisz na pionowcu to skończysz bez zębów, z poobijaną twarzą na OIOMie.
Drugi przypadek z Warszawy - wszedłem na poziomce w zakręt, mając 30 km/h. Wpadłem w rozlaną plamę oleju, wyłożyłem się na lewy bok, przeszorowałem ze 3 metry. Straty? Zero. Nic. Nawet siniaka nie było :D A na pionowcu? Ile zębów straciłbyś Anonimie i ile tygodni byś wracał do zdrowia po czymś takim? ;)

Cytat: anonim
Czy u Was też występują takie kłopoty?

Absolutnie nie. :D

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 637
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #16 dnia: Kwiecień 30, 2018, 12:32:04 pm »
Mi jednak na condorze ręka drętwieje. ale tylko ta którą trzymam manetkę silnika. wystarczy ze na chwilę puszczę. opuszczę rękę i trochę rozluźnię, pomacham palcami i przechodzi.

Przyznam się też że ostatnimi czasy trochę mi stabilność jazdy niezbyt idzie. rower ma zafalowania, skoki w bok ale to tylko i wyłącznie wina łożysk w główce sterowej. już w zeszłym roku miałem je wymienić... ja się poluzuje czasem śruba przy zawiasie tylnego wahacza to cały tył mi chodzi na boki jak rybi ogon... mimo to  daje się utrzymac prostą z odchyłami w zakresie ok 20cm. jak widzę niektórych rowerzystów jadących wężykiem jak ich zarzuca z każdym naciśnięciem na pedały to i tak nie jest ze mną tak źle...

Hamulce to swoją drogą w poziomkach działają znacznie skuteczniej - szczególnie przedni. W przypadku wypadku - wystający do przodu bom który przyjmie na siebie uderzenie i nogi które to uderzenie zamortyzują, do ziemi też znacznie bliżej. jedyne na co mogę narzekać to sterczący 15cm od klejnotów rodowych trzpień kierownicy... w przypadku USS takiej wady nie ma...
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 264
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #17 dnia: Kwiecień 30, 2018, 01:13:05 pm »
mtb29, na jakim forum tego anonima znalazłeś?

Co do osiągów... 28.04. brałem udział w Olsa Activ Race - krótka 25km trasa, asfaltowo-szutrowa. Masa górek, zjazdów i podjazdów. I od osób w podobnej formie fizycznej jeśli chodzi o czasy, to nie odstawałem zbytnio. Było tak jak przewidywałem - uciekali mi pod górki,  na prostych odrabiałem straty a z górek im odjeżdżałem.
Mnie też na początku bolały nogi i ciężko jechało się pod górę, ale to wszystko kwestia wprawy i nabrania doświadczenia. Na "siedzącym" fotelu w batavusie początkowo też miałem trudności z utrzymaniem prostego toru jazdy, a teraz na bardziej leżącym spokojnie mogę wozić trzylatka w foteliku...
Ja, nie wiem, co to sen.
Objeżdżam nocą, to co spawałem w dzień...

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 760
  • SWB DIY
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #18 dnia: Kwiecień 30, 2018, 01:21:24 pm »
quote author=mtb29 link=topic=3840.msg53376#msg53376 date=1525082528]
to żeby nie było tak różowo pozwolę sobie "wsadzić kij w mrowisko" i wkleić post byłego poziomkowicza z innego forum, w którym wymienia on trochę wad (a właściwie to same wady) poziomek:

Cytat: anonim
Parę lat temu zajawiłem się mocno na poziom. Znalazłem okazyjny w przyzwoitej cenie i nabyłem, wyobrażając sobie jakie to długie dystanse nie będę "trzaskał". To była z tego co pamiętam Optima Dolphin, oba koła 20", widelec rst sprężynowy, napęd 3x7 w piaście (dual-drive), hamowanie na v-kach; kokpit przerobiłem na dolny; Tymczasem po paru jazdach wyszło szydło z worka:

-Nie da się na takim rowerze nic wypić w trakcie jazdy, a po posiłku trzeba chwilę odpocząć. Niby głupie, ale wkurzające: pedałując w pozycji pół-leżącej ściskasz ciało w ten sposób, że zawartość przełyku i żołądka się zwyczajnie cofa...

-Rower poziomy jest bardzo czuły na ruchy ciała, więc niestety odpada obracanie się za siebie, czy oglądanie widoków. Cały czas trzeba być czujnym, trzymać ster w prawidłowej pozycji i najlepiej używać lusterek... (myślę że z tego powodu ludzie często wybierają trajki zamiast jednośladu)

-Kiepska amortyzacja - Mój poziom miał niestety amortyzację sprężynową, tył działał całkiem ok, choć czasem katapultował i bujał nerwowo, niestety dobór przedniego widelca to dramat (wybór słaby no i ceny), a to na nim opiera się ogromna część wagi roweru/jeźdźca. Do czego zmierzam. Stare i tanie rozwiązania będą działały słabo i frustrująco, nowoczesne shock-i są drogie i wymagają odpowiedniej konserwacji, a jeśli pójdziesz w całość sztywną, to wszystkie drgania i uderzenia bierzesz na plecy - średnio przyjemne. Jest też niebezpieczeństwo dobicia przedniej gumy.

-Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu.
Jeśli nie ma odpowiedniego zagłówka, to całkiem szybko zaczyna boleć szyja (jest wciąż napięta od trzymania głowy w dziwnej pozycji).
Druga sprawa to drętwiejące ręce; Jeśli ster znajduje się z przodu, zwykle ręce wiszą w powietrzu i odpływa z nich krew - średnio przyjemne (dodatkowo szybko marzną);
Ustawienie odpowiedniej długości masztu (zarazem tego jak bardzo ma się zginać noga podczas pedałowania) też nie należy do prostych, jeśli masz lekkie skrzywienie kręgosłupa, albo koślawo pedałujesz - będzie Ci zawsze niewygodnie.

-Wcale to szybkie nie jest. Niestety rower poziomy jest dosyć ciężki. Dodatkowo jeśli rower jest na obu małych kółkach (przeważnie 20tki), to będzie słabo trzymał pęd także na prostych odcinkach (podobnie jak składaki).

- Rozkład masy ciała powoduje, że na podjazdach idzie się za*ć, no chyba że masz wspomaganie elektryczne... Płaskich odcinków niestety u nas jak na lekarstwo.

-Modyfikacje, optymalizacje. Zmienianie prostych elementów takich jak napęd, kokpit czy hamulce rodzi wiele problemów technicznych. Dużą część rozwiązań trzeba wymyślać samemu ;( Przeszedłem przez takie etapy jak: zmiana kokpitu z górnego na dolny (części jak na lekarstwo), dopasowanie manetek i klamek, dorabianie zagłówka, montaż oświetlenia, napęd z lżejszymi biegami itd. Zawsze była jakaś "zagwozdka". Większość elementów trzeba dorabiać albo ściągać z Holandii.

-bardzo słabo jeździ się zimą, bo inaczej się pocisz (właściwie leżysz na przesiąkniętej potem gąbce), ale owiewa Ci przód i marzniesz (chyba że masz owiewkę/szybkę),

- do tego taki rower bardzo łatwo wpada w poślizg i jest moim zdaniem mniej bezpieczny niż rower z tradycyjną pozycją.

Czy u Was też występują takie kłopoty?
[/quote]
To i ja dorzucę swoje 3 grosze- absolutnie subiektywnie.
Picie i jedzenie:
Żeby się cofało w czasie jazdy, to chyba trzeba mieć spory refluks żołądkowo- przełykowy. Nie spotkałem się z takim problemem ani u mnie, ani u nikogo innego.
Ruchy ciała a balans:
Owszem, czuły jest, ale mi to pomaga, a nie przeszkadza. Jak się wyczuje sprzęta, to różne wygibasy nie sprawiają problemu.
Amortyzacja:
O ile nie jeździsz na wylajtowanym, wyścigowym sticku, to przynajmniej damper się przydaje. Ja jeżdżę na jakimś makrokeszowym bujaczu z zerowym tłumieniem i nie narzekam. Co do przodu- dopiero od niedawna mam z przodu Swingshock'a- przedtem jeździłem na stalowym, sztywnym widelcu i nie odczuwałem zbytnio braku amortyzacji. Na Spezi wziąłem na mały "test run" Toxy ZR na cieniutkich, nabitych "do niemożebności" Kojakach i specjalnie zaliczałem różne krawężniki. Było zaskakująco gładko, a zaznaczam, że to maszyna wyścigowa.
Pozycja:
Zagłówek- faktycznie jest mi potrzebny, ale wyszło to dopiero po modyfikacji ramy, żeby położyć bardziej fotelik. W bardziej pionowych konstrukcjach problem nie występował. Ale nie rozumiem zarzutu- zagłówek wykonać samodzielnie jest łatwo, o ile nie jesteśmy techniczną nogą, zamocowanie gotowca to najczęściej wywiercenie dwóch otworów w foteliku i przykręcenie zagłówka. A co do drętwienia rąk- pewnie drętwieją- jak sobie założysz coś w tym guście :)


Mniejsza szybkość- złej baletnicy...

Problemy techniczne- w innych rowerach też tak masz, że albo kupujesz gotową konstrukcję, albo kombinujesz samemu. A gdzie radość budowania?
Jazda zimowa:
Dla mnie jest bezpieczniej niż na pionowcu- wywalić się z parudziesięciu centymetrów wysokości fotelika, to żaden ból- wstaję, otrzepuję się ze śniegu i jadę dalej. A na spocone plecy- Ventisit.

Dla mnie te wszystkie zarzuty są trochę wydumane. Jak ktoś siada na całkowicie niedopasowaną maszynę, to może faktycznie się może zrazić, ale to wszystko idzie wyprostować.

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 637
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #19 dnia: Kwiecień 30, 2018, 02:29:48 pm »
Na "siedzącym" fotelu w batavusie początkowo też miałem trudności z utrzymaniem prostego toru jazdy

A ja wlasnie batawusa (czy podobny flevo basic) uważam za jedną z najłatwiejszych poziomek w prowadzeniu...
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 30, 2018, 02:34:59 pm wysłana przez fdx »
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 264
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #20 dnia: Kwiecień 30, 2018, 02:44:20 pm »
Tak, batavus jest najłatwiejszy, jednak też musiałem się do niego przyzwyczaić. Z fotelikiem kilkaset kilometröw zrobił...
Ja, nie wiem, co to sen.
Objeżdżam nocą, to co spawałem w dzień...

Romanes

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 180
  • handmade CRUZBIKE
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #21 dnia: Kwiecień 30, 2018, 04:42:37 pm »
..........
Jeździłem już nieduże odcinki prostymi poziomkami, ..............

Analizując pozostałe przytaczane cytaty cieszę się niezmiernie, że niemowlaki mają więcej zapału w pokonywaniu przeciwności, bo inaczej  nadal byśmy raczkowali do samej śmierci   :o ::) :-[

Jako użyszkodnik cruzbika potwierdzam :
- pierwsze kilka jazd (po 100....200m) to wężyk od krawężnika do krawężnika, (no i nie rzuciłem go na złom),
- pierwsze kilkadziesiąt km kontrowałem kierownicę ściskając na niej ręce jak imadła,
- kolejne kilkaset km już dużo lepiej,
- jako że cruzbike to jednołańcuchowiec (napęd na przednie koło {podobnie flevo, python, zox}) z ruchomym suportem {podobnie flevo, python} i kusi jazdą z trzymaniem tylko nóg na kiero-suporcie, do czego  doszedłem po przejechanych następnych tysiącu km,
- nadal (mimo przejechanych ponad 9tyś km) nie potrafie ruszyć  naciskając tylko na pedały, niezbędne jest odepchnięcie nogą dla nadania początkowej prędkości.
A z piona korzystam tylko gdy go na mieście wypożyczę (nextbike).

Jeden woli piwo, drugi wino a trzeci wódkę.
PS Nie mylić układu konstrukcji flevo z tylnonapędowymi firmy Flevo-bike
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 30, 2018, 04:44:24 pm wysłana przez Romanes »

Mociumpel

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 427
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #22 dnia: Kwiecień 30, 2018, 07:20:50 pm »
Odpowiem krótko - najlepiej obalać mity pijąc wiedzę u samego źródła tj. na forum rowerów poziomych.
Jedna kracząca wrona nie czyni z jesieni zimy - zazwyczaj stado jest wiarygodne - faktem jest że trudno o wadach dyskutować z poziomalowymi wygami radzącymi sobie z drobną wadą czy to przeróbką czy obróbka czy nawet wymianą "rowera" ale to wskazuje na ostateczna zaletę - wszystko przy odrobinie chęci i zapału da się  "naprawić".

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1939
  • Zduńska Wola
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #23 dnia: Kwiecień 30, 2018, 07:56:30 pm »
Widocznie anonim nie trafił w swoją konstrukcję. Dla niego miała zbyt dużo wad.

Ten Delfin Optimy aż się prosi o wahach 26".  Wtedy zagłówek mógłby okazać się zbędny.  Przeróbka na USS nie pomaga w konsumowaniu posiłków + kłopot z zamontowaniem lusterka, licznika czy nawigacji.
Pokopbinował, pokombinował, kierę skrócil a rower wyrzucił. Ciekawe ile kilometrów na nim zrobił by się ostatecznie zniechęcić?
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


velogic

  • sympatyk na poziomie
  • **
  • Wiadomości: 22
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #24 dnia: Kwiecień 30, 2018, 08:30:11 pm »
"Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu. "
 
  To zdanie chwyciło mnie najmocniej  :-[ Po jednej nieposkromionej bestii uznał że wie wszystko o wszystkich konstrukcjach .


Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .

szydziu

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1387
    • Pilskie Bractwo Turystyki Rowerowej.
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #25 dnia: Kwiecień 30, 2018, 10:32:26 pm »
Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .
Niestety zostawił po sobie trwały ślad w postaci wpisu... Internet nie zapomina...
Wiosła sprzedaje! Wiosła kajakowe całkiem nowe!  Wiosła sprzedaję! www.kajak.pro

toudi333

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 175
  • PIŁA
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #26 dnia: Maj 01, 2018, 09:19:44 pm »
Ja dziś po półrocznej abstynencji od roweru i innych sportów wsiadłem na poziomkę zrobiłem 50km z taką przyjemnością że jutro jadę dalej  ;)
I pojechałem drugi raz wyszło 80km a dziś dosiadłem trzeci raz mojej pomarańczowej strzały i stówka pekła ;)
https://photos.app.goo.gl/oyHmA9rTsC8E6FDE2
https://photos.app.goo.gl/tUN0BW4wCgd0vp2G3
« Ostatnia zmiana: Maj 01, 2018, 09:30:23 pm wysłana przez toudi333 »

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 760
  • SWB DIY
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 02, 2018, 05:50:42 am »
"Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu. "
 
  To zdanie chwyciło mnie najmocniej  :-[ Po jednej nieposkromionej bestii uznał że wie wszystko o wszystkich konstrukcjach .


Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .

I tak dobrze, że na cruzbika nie trafił...

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 637
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #28 dnia: Maj 02, 2018, 06:37:07 am »
I tak dobrze, że na cruzbika nie trafił...

czemu dobrze... jakby wsiadł na cruzbike to by tego wpisu nie było. zanim by mu te gipsy zdjęli, dodając długie miesiące czy lata rehabilitacji, zaniki pamięci. nauka chodzenia... nieee. nie dałby rady niczego napisać...
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

Stas

  • sympatyk na poziomie
  • **
  • Wiadomości: 39
Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
« Odpowiedź #29 dnia: Maj 02, 2018, 11:35:49 am »
Rozmawialiśmy o tym ale dorzucę swoje 0,03 zł również dla innych zainteresowanych wątkiem...

Swego czasu miałem podobny problem do Twojego, mając dobry rower trekkingowy chciałem przesiąść się na poziomkę. Po testowym przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów na kilku różnych modelach poziomek dorobiłem się swojej, robionej na zamówienie. Jeżdżę nią do dzisiaj, choć z trekkinga nie zrezygnowałem. Nie żałuję też zakupu poziomki, jeżdżę na obu rowerkach. Po prostu one się uzupełniają, na jedne trasy biorę treking na inne poziomkę. Radość z jeżdżenia dają mi oba, na każdym jedzie się inaczej, choć poziomka ma swoją "magię" z racji zupełnie innej, bardziej wygodnej pozycji na rowerze. Za to treking wjedzie tam, gdzie poziomka nie jest dobrym wyborem - tak jak kolarzówka będzie średnim pomysłem na wybrukowane drogi czy leśne ścieżki. Zatem w moim przypadku poziomka nie zastąpiła całkowicie roweru trekingowego, ale ciągle daje mi dużo radości...

A jak jeżdżę na poziomce? Podobnie jak na trekingu. Podobne dystanse i drogi, czyli asfalty, bruki, szutry, leśne i polne dróżki. Średnia szybkość również podobna, może nawet czasem wolniej, jeśli jest więcej podjazdów. Może dałbym radę przejechać 200, czy 300 kilometrów za jednym razem, tylko po co? Z mojego punktu widzenia jazda turystyczna to dystanse do 100 -150km max. Powyżej moim zdaniem to już tylko "walenie kilometrów" , bez czasu na oddech i rozglądanie się po okolicy... 

Na wielodniowe trasy jeszcze nie jeżdżę poziomką, ponieważ takie wyjazdy to u mnie prawie zawsze długi dojazd pociągami, często za granicę a z racji rozmiarów mojego roweru (LWB 220cm) nie do każdego pociągu mógłbym wejść z rowerem (w przewozach regionalnych łatwiej). Zatem tu większa uniwersalność mojego trekkinga wygrywa...

Aby lepiej zrozumieć sens odpowiedzi kolegów z forum zadaj sobie pytanie odwrotne: czy rowery pionowe nadają się do turystyki?

No i teraz trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, ale które pionowe, bo są różne.
Mogą to być na przykład kolarzówki, MTB, trekkingi, składaki albo trójkołówki. Dla każdego z nich odpowiedź będzie różna. Tak samo jest z Twoim pytaniem o rowery poziome.

Poziomki dwukołowe generalnie dzielą się na krótkie SWB i długie LWB  a każdy z tych typów ma jeszcze różne konstrukcje, jedne lepsze do celów o których piszesz a a inne gorsze. Z ich budowy wynikają pewne konsekwencje co do sposobu jazdy, osiąganych szybkości, pozycji na rowerze, wysokości roweru itd.

Generalnie myślę, że LWB były projektowane z myślą o turystyce i dłuższych przelotach: wygodniejsza i bardziej sprzyjająca rozglądaniu wyprostowana pozycja, dłuższa rama, lepiej tłumiąca nierówności na drodze, dużo miejsca na mocowanie bagażu.  Ma też swoje specyficzne wady: większa waga, mniej zwrotne, wolniejsze od "poziomych szosowców" itd...

Ale skoro celujesz w SWB więc tu bym szukał poziomki też z bardziej wyprostowanej pozycją, szerszymi oponami (1,5 , 1,75)  niż te przeznaczone tylko na szosę oraz z napędem na tylne koło (niektóre maja na przód), koniecznie z amortyzacją przynajmniej na tylnym kole a najlepiej na oba. 

Teraz trochę o problemach z poziomkami o których wspominasz

Jazda pod górę - moim zdaniem rzeczywiście pod górę na poziomce jest trudniej podjechać, co dla niektórych rowerzystów może być mocno zniechęcające. Trudność polega na tym, że tu nie kręcimy jak w rowerze pionowym góra - dół, w czym możemy wspomóc się grawitacją i swoim ciężarem, ale do przodu - czyli wszystko trzeba wykręcić własnymi nogami. Trochę może tu pomóc zapieranie się w fotelik ale nie należy z tym przesadzić bo można zepsuć sobie kolana tym sposobem. Dlatego tak jak w pionowym rowerze - ustawia się taką przerzutkę aby nie było za ciężko i cierpliwie trzeba kręcić. Będzie to zapewne bieg wolniejszy niż byłby na rowerze pionowym (przynajmniej ja tak mam) - stąd poziomka jest przeważnie wolniejsza na podjazdach i więcej się trzeba nakręcić. Niemniej kiedyś (na zlocie poziomek w Pile) na podjeździe pod dużą górkę (ja na pionowym rowerze a kondycję miałem niezłą) zostałem wyprzedzony przez dwie poziomki , w tym przez Drzimiego na swoim ogromnym LWB :-) Tak więc nie zawsze poziomka jest wolniejsza pod górę... 


Stabilność roweru - zależy od jego konstrukcji. Generalnie jak nabierzesz wprawy nie ma z tym problemu. Mój rower na początku był dla mnie trochę narowisty - ale teraz nie ma po tym śladu, jadę w sposób naturalny, bez potrzeby kurczowego trzymania się kierownicy. Rozglądać się po okolicy przez którą jadę również bezproblemowo mogę. Więc to jest sztuczny problem. Po prostu musisz się nauczyć jazdy na rowerze, na którym jest trochę inaczej niż na pionowym. To przychodzi z krótszym lub dłuższym czasem. Ja po dwóch dwóch tygodniach odważyłem się jeździć w ruchu ulicznym, ale u mnie często mam światła na których trzeba ruszać pod górę... Generalnie LWB jest łatwiejsze dla początkujących niż SWB, ale nie jest to tak wielka różnica, żeby rezygnować z SWB - jeśli takie Ci się podobają.  Ważna jest pozycja rowerzysty, te z pozycją bardziej siedzącą są łatwiejsze do opanowania na początku, zaś z leżąca trudniejsze. Najtrudniejsze są te z napędem na przednie koło.

Oglądanie się do tyłu - na moim LWB-ku nie mam z tym problemów i raczej na każdej poziomce gdzie siedzisz w miarę wyprostowany problemów mieć nie będziesz. Nie jest tak swobodne jak na pionowym, ale mogę. Niemniej w moim przypadku dużo wygodniejsze jest lusterko, bo oglądam się na rowerze (bez względu czy to pionowy czy poziomy) w celu sprawdzenia co się dzieje na drodze za mną. Na trekingu lusterko by mi przeszkadzało, w poziomce bardzo pomaga - tak po prostu jest wygodniej.

Zmęczenie kręgosłupa i podpórka głowy - na swoim rowerze nie posiadam podpórki ani nigdy nie odczuwałem potrzeby jej zamontowania. Przy mojej pozycji na rowerze, głowa jest wyprostowana w sposób naturalny, stąd podpórka nie jest konieczna. W poziomkach bardziej leżących podpórka może być potrzebna, ale nie jest problemem jej kupno czy skonstruowanie samodzielne

Jedzenie, picie w trakcie jazdy - jakiś sztuczny problem. Z piciem nie mam problemu, jeść w trakcie jazdy nie próbowałem. Na trekkingu również nie. Robię przerwy śniadaniowo -wypoczynkowe na trasie. Podejrzewam, że jadąc spokojnie, mógłbym jeść, ale nie sięgam wtedy ręką do sakwy, gdzie są zapasy na drogę, więc obywam się bez tego :-) Niemniej po dużym, intensywnym wysiłku na rowerze (obojętnie którym) nie mogę jeść od razu, ale wydaje mi się to normalne, bo po biegu też muszę odczekać aż ochłonę.

Brak zmęczenia na poziomce - myślę, że to mit który nie jest prawdziwy. Rower napędzasz własną pracą, więc choćby nie wiem jak bardzo byłby on aerodynamiczny i lekki, to jednak kosztuje Cię to jakiś wysiłek a z nim przychodzi i zmęczenie. W poziomce jest ono innego rodzaju i wydaje mi się, że jest odczuwalne później niż na zwykłym rowerze - z racji wygodniejszej pozycji. Jest to raczej zmęczenie nóg a mniej zmęczenie ogólne całego ciała. Odpada też typowy na rowerach pionowych ból kręgosłupa od pochylenia, ból nadgarstków od "wiszenia" na kierownicy czy ból tylnej części ciała od wąskiego siodełka. Niemniej zmęczenie na pewno odczujesz, cudów nie ma. Od Twojej kondycji zależy jak bardzo i kiedy. Ponieważ pozycja jest wygodniejsza więc są szanse, że przejedziesz więcej kilometrów niż byłbyś w stanie na pionowym, ale to zależy też od innych czynników jak jakość drogi, podjazdy, wiatr i szybkość z jaką jedziesz. Pamiętaj ponadto, że na poziomym pracują inne mięśnie niż na pionowym więc trochę czasu upłynie zanim wytrenujesz się na nowy rower. Nie oczekuj więc, że będziesz robił po kilkaset kilometrów dziennie, z szybkością samochodu i bez zmęczenia, bo to jest nierealne...


Drętwiejące ręce - tego nie odczuwam. Po pewnym czasie czuję coś w rodzaju zmęczenia tą pozycja rąk i wtedy opuszczam rękę na nogi na krótko i to wystarcza.

Mokre plecy - mam ventisit więc u mnie ten problem prawie nie występuje. Niemniej pocę się na każdym rowerze - wszystko zależy od intensywności jazdy.  Na swojej 29-ce nie pocisz się?

Jeszcze jedna wada/zaleta - zależy co kto lubi. Na pewno zostaniesz zauważony w miejscowościach przez które będziesz przejeżdżał :-)

Kierowcy przeważnie będą mijać Cię w większej odległości na drodze, bo nie wiedzą co to za "dziwo" :-) może wózek inwalidzki, więc są trochę ostrożniejsi. Przeważnie...


Podsumowując, z mojego punktu widzenia pomimo tego, że rowery poziome mają swoje wady (tak jak każde inne) warto wejść w poziomki, choćby dla samego urozmaicenia jazdy na rowerze i przyjemności jazdy na poziomo ...  Pojeździj na różnych poziomkach, przetestuj jazdę pod górkę i zdecyduj czy Ci to odpowiada czy nie... Ja polubiłem... 
« Ostatnia zmiana: Maj 02, 2018, 11:52:37 am wysłana przez Stas »