forum.poziome.pl

Rowery poziome - forum dyskusyjne => Techno => Wątek zaczęty przez: mtb29 w Kwiecień 27, 2018, 09:29:55 pm

Tytuł: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: mtb29 w Kwiecień 27, 2018, 09:29:55 pm
witam,
chciałbym zebrać w jednym miejscu Wasze opinie na temat wad i zalet rowerów poziomych pod kątem dalszych wyjazdów i turystyki rowerowej. Pod uwagę biorę jedynie krótkie, dwukołowe poziomki SWB (możliwe do przewiezienia np. w PKP czy w aucie) raczej na większych kołach 20+26" lub 2x26".

Z pewnością są tu osoby, które się przesiadły pionowego na poziomy, albo z poziomego na pionowy i mogą wiele powiedzieć ze swojej praktyki. Czy w ogóle warto porzucać zwykły rower turystyczny dla poziomki? Ja obecnie używam mtb29" z turystycznym wyposażeniem i jak na pionowy rower to najbardziej udana konstrukcja jaką ujeżdżałem, ale... może istnieją jeszcze efektywniejsze metody przemieszczania się na 2 kołach?

Ponoć poziomki są wygodniejsze, trochę szybsze, bardziej aerodynamiczne i dzięki temu pozwalają pokonywać dłuższe dystanse...?
Z drugiej strony 99,99% rowerzystów mimo tych zalet jednak nie używa poziomek. Spotkałem się też z opiniami byłych poziomkowiczów, że starsze modele mają kiepską amortyzację, sam rower wymaga nieustannej uwagi podczas kierowania (i jak tu podziwiać widoki), źle się nim podjeżdża nawet pod niewielkie wzniesienia, byle krawężnik stanowi poważną przeszkodę, nadaje się głównie na równe asfalty, ze względu na brak części i dystrybutorów w razie jakichś modyfikacji są spore problemy i wiele rzeczy trzeba dorabiać samemu, niektórzy wymieniali jako wadę mokre plecy i drętwiejące, zimne w ręce (górna kierownica).

Jeździłem już nieduże odcinki prostymi poziomkami, ale to jednak nie to samo co tysiące km na własnym rowerze tego typu, dlatego proszę o Wasze opinie i zachęcam do dyskusji. Analogiczna duskusja toczy się też na ForumRowerowe.org: https://www.forumrowerowe.org/topic/227355-rower-poziomy-wadyzalety-wyprawy/?tab=comments#comment-2072785 mozna zajrzeć i skomentować wypowiedzi.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Mociumpel w Kwiecień 27, 2018, 10:09:27 pm
Nie jestem "turystykiem", nie robię na raz setek kilometrów - traktuje rower jako wypoczynek, rekreacja i odrealnienie na czas jazdy - zazwyczaj jak mam 3-5h czasu to robię wkoło Wrocławia ok. 60-90 km, a pod koniec sezonu z 3-5 tys. km w nogach nawet sam ze sobą uprawiam wyścigi na czas poprawiając czasy na odcinkach. Efekt? sama przyjemność - nie ukrywam, że do pracy jadę "pionowcem" miejskim żony (ROMET RC-300 z 7 biegowym nexusem) bo mniej się spocę ale radości "płynięcia" poziomalem (http://forum.poziome.pl/index.php?topic=2444.0) po dowolnej nawierzchni (mimo rzekomych wad małych kółek to ich "niedowidzę") nie da się opisać - jest fajnie - po prostu jak się to polubi to "samo się jedzie" i podziwia co wkoło leżąc i mocno zapominając o niewygodach wciskania jader w siodełko.
Z poziomkami jest tak że co konstrukcja to inne wrażenia - mimo pewnej klasyfikacji poziomek to różnorodność jest tak wielka, że w zasadzie trzeba mówić o indywidualizacji każdej poziomki pod konkretnego użytkownika - i nie dotyczy to osprzętu czy kilkucentrymetrowych różnic w ustawienu kierownicy czy siodełka ale w wygibasach konstrukcyjnych samej ramy, sposobu sterowania kierownica czy przeniesienia napędu - tego jest znacznie więcej niz w pionowych ...
Ogólnie małe kółka mimo wad nadają się spokojnie do dłuższych jazd turystycznych po równych nawierzchniach jak duże koła, z amortyzacja zas uważam wcale nie sa gorsze od szosowych 28-calówek - są przy tym mniejsze i bardziej zwrotne.
Ktos kto "zawodowo" traktuje pokonywanie szosowych 200-300 dziennie powinien obejrzeć to https://www.youtube.com/watch?v=MMQdSwkJtzY - bardzo fajnie widac jak gościowi na poziomalu pracują TYLKO nogi a pionowcowi całe pogięte ciało - oczywiście jest to ekstremalnie spojrzenie, czysto sportowe ale uwypukla ono pewne zalety i wady rowerów poziomych i pionowych w wersjach cywilnych - tak gdzie pion pod wiatr się kuli aby jechać 20/h tam poziomal ... sobie jedzie ;)
Inne problemy tyczą jazdy pod górę - nie da się "docisnąć masą" stając na pedałach - trzeba dźwignąć CAŁY dobytek siłą mięśni nóg (http://forum.poziome.pl/index.php?topic=1392.45) ale jadąc rekreacyjnie można temu zaradzić budując wytrzymałość i kondycje bieganiem zimą aby sezon dźwigać w górach nogą na kole - wolniej bo wolniej ale do przodu.
Ogólnie poziom ma wady i zalety jak każdy środek lokomocji i nie jest to lekarstwo na "złote nicnierobienie" (od tego jest rower ze wspomaganiem elektrycznym w stylu trajką gdzie nawet można stanąć pod górkę i zasnąć ;) ) - ot inna alternatywna możliwość poruszania się z tym, że dla tych co to polubią jawi się jako najwygodniejsza i najprzyjemniejsza forma wypoczynku mięśniowego - wydalając niewiele energii zwiedza się najdalej.
Podstawowym problemem jest wybór tej najbardziej odpowiedniej poziomki która spełni Twoje oczekiwania - i tu jest problem - nigdzie indziej jak na zlocie w czerwcu w Ogrodzieńcu nie zobaczysz i ewentualnie nie wypróbujesz różnorodności "poziomalowej" - po prostu regionalnie jest zaledwie kilka podobnych do siebie a rzadko różnych konstrukcji - stąd: przyjedź zobacz, pokochaj?
Podstawowy argument nieużywania poziomek do wypraw długodystansowych czy w ogóle argument "nie widać Was" wynika z nieświadomości  ogólnej - po prostu rower "wyprawowy" jest taki jak każdy widzi ... znaczy NIGDY nie poziomy ;)
Wynika to po części z braku wiedzy, braku doświadczenia empirycznego, braku kumpla obok, który by pokazał i usadził dając "pojechać" - trzeba mieć "nieco inny umysł" aby to uchwycić i dać się ponieść. Mam znajomego przewodnika rowerowego który przesiadł się z wyprawowego na ... MTB bo argumentem podstawowym było ... brak mocnych wrażeń po przejechaniu ponad 150 tys km na rowerze po Europie ;) - bo na poziomala nie dorósł bo jest zbyt inny i zwraca uwagę czego on nie lubi - może jak się oswoi z adrenaliną jazdy po szutrach i pod górki to się nawróci na  "wygodne dystanse" w wersji horyzontalnej.
Podsumowując - poziom to tylko rower jak każdy inny - idealny po płaskim na krótko i na daleko - kwestia konstrukcji, pod górkę wymagający kondycji, z górki dystansujący wszystko z motorynkami włącznie ;) - środek lokomocji wymagający uczucia nieco większego od tego jakie się wkłada w pchanie taczki.
Najdłuższa wyprawa, która w zasadzie była próba udowodnienia sobie że "co ja nie dam rady" to 220 km w rok po nabyciu poziomala z Wrocka do Wielunia starą trasą przez miasteczka - równolegle do S8 - razem z przerwą na obiad u znajomych to 9h czasu w tym 40 minut obiad i krótka gadka ze znajomymi. Ogólnie nie kręcą mnie takie długie dystanse ale okazało się że w zasadzie się da i nie mam zakwasów i bólu jader, dupska itd - czyli wypoczynkowo - pamietam, że wieczorem tego dnia poszedłem na basen ;)
Podsumowując swoje rekreacyjne 3-5 tys rocznie - każde 30-100 km to radość jazdy, niuchania przyrody z pozycji tapczanowej i czasem dzika frajda gdy na liczniku ma się te 60/h przez kilkanaście sekund po płaskim i... dalej można kolejne 30 km nabijać już normalnym tempem, zsiąść dojechawszy do domu i zrobić wypad do kina czy do knajpy ;)
I żeby nie było - jedyny serwis po 4 latach to smarowanie nexusa po ok 2-3 tys. i wymiana w zeszłym roku łańcucha na nowy - po ok 16 tys., wymiana opon z Maxisów DTH na Big Beny 20 cali - za często łapałem gumę (czasem nawet 2-3 razy dziennie jeżdżąc po dziwnych miejscach) - teraz ni ma, zero, nul przebić - pompowania opon, klejenia dętek w trasie i bryzgania amorów brunoxem po każdej jeździe nie liczę jako wydatku - to jak mycie rąk przed jedzeniem jest oczywiste.
I ciekawostka - oglądanie jadącego przez 10 minut raptobajka to ... czysta przyjemność (tylko muzyka mogłaby być inna) https://www.youtube.com/watch?v=g1dum6-P9qA
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: kwazik w Kwiecień 28, 2018, 02:11:29 am
Cześć :)
Mała popularność poziomem w turystyce jest wprost zależna od ich niskiej popularności jako roweru w ogóle.
Niestety większość ludzi nie lubi myśleć samodzielnie tylko idzie za stadem, a stado wybiera to co najłatwiej dostępne.
Więc tym argumentem bym się nie martwił.

Wracając do meritum. Moja historia poziomkowa jest krótka - gdzieś tak od roku powoli przyzwyczajam się do nowego sposobu jazdy i za każdym razem cieszy mi się gęba jak siadam na pozioma. Wszystko zaczęło się od w...kurzenia na kilkutygodniowej jeździe przez rubieże Europy z upierdliwym bólem 4-liter i nadgarstków. Po tym stwierdziłem, że nigdy więcej, gdyż na rower siadam dla przyjemności i coś z tym muszę zrobić. W efekcie kupiłem jakiś podstawowy rowerek poziomy, który był dość kiepski, ale i tak bardzo zachęcił mnie do tego rodzaju jazdy. Następnie zakupiłem dla siebie HP Velotechnik Streetmachine a dla połowicy Challenge Hurricane, jakiś czas temu doszedł też Flevo Racer (ale na nim dopiero się uczę jeździć).

Z większością wad z forum rowerowego się nie zgodzę - jak kupisz g.. to masz g..  i narzekasz. Niestety rowery poziome (firmowe, nie mówię o samoróbkach) są sporo droższe i budżet nawet na używkę musi być sporo wyższy niż na piona, aby mieć tą samą jakość. Choćby sam głupi materacyk ventisit - rewelacyjna sprawa, ale $$$$ itd.

Z rzeczywistych problemów:
- plecy bardziej się pocą, nawet mając ventisit
- nie da się podbić przedniego koła
- trudniej podjechać pod wzniesienia
- trudniej wyprowadzić z poślizgu
- dedykowane części (ale one są pojedyncze)
- trudniej obejrzeć się do tyłu

Reszta to bzdura ;)
- stabilność poziomki jest bardzo zmienna. Tak jak widzę po moich - pierwszy był mocno niestabilny, Streetmachine jest bardzo stabilny, Hurricane dość dobrze  stabilny, Flevo... to już inna para kaloszy ;) Druga sprawa to oswojenie organizmu / ośrodka równowagi z inną specyfiką jazdy na poziomce. Z czasem jazda na poziomce staje się bardzo naturalna i zachowujesz się na nim podobnie jak na pionie
- z SWB nie ma problemu z parkowaniem i przypinaniem, ale raczej łąńcuch niż u-lock, bo fotelik przeszkadza
- z SWB nie ma problemu z przewożeniem - swoje wożę na bagażniku hakowym i wystają dość podobnie jak trekking 28 cali. To samo w PKP.
- części eksploatacyjne do pozioma to są te same części co do piona, tylko inaczej ułożone. Pojedyncze elementy są dedykowane - np. kółka prowadzące łańcuch czy zagłówek, ale od tego jest albo serwis producencki (drogo ;) albo to forum, które pomoże rozwiązać każdy taki problem dużo taniej :)
- przy kierownicy podsiodłowej (tak jeżdżę na codzień) jest dużo wygodniej niż na pionie - ręce leżą w anatomicznej pozycji i jest rewelacyjnie. Co do kierownicy "zwykłej" musisz poczekać na odpowiedzi innych.
- cierpnąca szyja - w sumie to powinno być w obu kategoriach, ale to zależy od Ciebie. Nie mam zagłówka, więc mam ustawiony fotelik bardziej pionowo i nie ma problemu. Jakbym chciał mieć bardziej poziomo to zagłówki da się dokupić lub samemu zrobić, więc jest to taki sztuczny problem.

Pisałeś coś o 26x2 (np. Azub Max) - musisz sprawdzić pod siebie czy przy takim układzie sięgasz wygodnie i stabilnie nogami do podłoża. Nie ma nic gorszego na start jak trudności z podpieraniem się jak musisz się ratować przed upadkiem. Sam widzę sporą różnicę pomiędzy 20x26 (HP) i 26x2 (Flevo) w stabilności podparcia.
Co do Azuba Max jest jakiś od dawna na olx, cena raczej adekwatna do niezużycia roweru. Sam bym chętnie go przygarnął, ale powoli zbliżam się do n-1 i nie chcę sprawdzać co byłoby dalej (dalej mam piony w garażu).

Podsumowując: na poziomie jest inaczej, wygodniej, czasem trudniej, ale komfort w pełni to wynagradza.... kup pojeździj rok - dwa i zdecydujesz się co wolisz. Jakoś większość zostaje innowiercami na stałe.

Pzdr
kwazik
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: nahtah w Kwiecień 28, 2018, 09:54:29 am
Gdy zabolały plecy (odcinek lędźwiowy) gdy nadgarstki i cztery litery dawały znać o sobie i w końcu jak szyjny odcinek kręgosłupa powiedział dość, to zrobiłem rower z oparciem, było fajnie ale nie oto mi chodziło i tak krok po kroku, doszedłem do olbrzymiego choppera (30 kilo żywej wagi) z siedziskiem tak wygodnym jak fotel w samochodzie i zjeździłem nim Dolny Śląsk. Miłość do tego typu rowerka była tak wielka, że na piona, już od pierwszej próby jazdy chopperem (jeszcze bez łańcucha  i z górki)  nie wsiadłem. Obecnie jeżdżę trzema (do nie dawna pięcioma) różnymi poziomkami ale jednego używam do jazdy po wszystkich trasach i nie mam co narzekać. Nie schodzę z rowera obolały, moje odczucia (prócz zmęczenia, które zależą od szybkości lub długości trasy, co jest normalne) są  oszałamiające - relaks, luz, radość i wszystkie inne pozytywne reakcje.;)))

Owszem, poziomka ma swoje wady ale są one niewiele większe od problemów zwykłego pionowca.
Pocenie się tu czy tam, jest i zależy od ubioru, jazda pod wzniesienia zależne od mocy w nogach a kolana, jeżeli nawaliły to problem wielu rowerzystów i pionowcy mają ją również.
Części - chcesz mieć mniej problemów miej prostą poziomkę, choć wymiana łańcucha w pionowym to mniejszy koszt. Drętwienie dłoni - nie spotkałem się z takim czynnikiem, kiera może być ustawiona do własnych potrzeb i wymogów zdrowotnych. Ciężar, no cóż, ważę 80 kilo, moje poziomki nie schodzą poniżej 20 kilo a spotkałem się z nie jednym bikerem co rowerek wagi 10 kilo nosił żywej wagi 90kilo a w wielu przypadkach 90+. A może to nie ma znaczenia i liczy się tylko waga sprzętu?
Zaznaczę, że jestem "dr gadżet" i nawet na krótkie wycieczki zabieram parę kilo "potrzebnych" rzeczy.
Szybkość jazdy rowerem to dyskusyjna sprawa, zależna od czynników wielu, że z tego powodu mam kilka poziomek, używanych w razie potrzeby.
Można w nieskończoność wymieniać wady i zalety ale to jest mało ważne, ważne jest, ile jesteśmy wstanie znieść, pokonując trasę rowerem.
Dla mnie pokonanie 100km pionowcem wykracza po za moje możliwości ale jazda poziomką 100km dzień za dniem  przez pięć dni, to czysty relaks i przyjemność (zeszłoroczna wyprawa nad morze)
Określenie do czego ma służyć rower, ułatwi sprawę posiadania takiego czy innego sprzętu. Nie uprawiam sportu, mój rowerowy priorytet to czysty relaks ale można pogodzić obie sprawy.
I niestety nie wyobrażam sobie (nie znam bikera z jednym rowerem) posiadać jedną poziomkę do wszystkiego, dwie to minimum.
I jeszcze jedna kwestia, jeżeli nie przeszkadza Ci być widocznym dla gapiów, to spoko poziomka jest OK.

Pozdrower
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: fdx w Kwiecień 28, 2018, 11:21:49 am
Argument "nie widac was"  to tez kwestia typu roweru.  low racera może nie być widać  na ulicy ale nie widzieć  np.  optimy condor,  orki czy innego wysokiego pozioma to jak nie widzieć  rowerzysty wogole. a to sa wlasnie te wyprawowe poziomki.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Mociumpel w Kwiecień 28, 2018, 12:34:48 pm
Argument "nie widac was"  to tez kwestia typu roweru.  low racera może nie być widać  na ulicy ale nie widzieć  np.  optimy condor,  orki czy innego wysokiego pozioma to jak nie widzieć  rowerzysty wogole. a to sa wlasnie te wyprawowe poziomki.

Eeee...
Ale chodziło o to że nie widać bo mało jeździ po ulicach, a nie że są niewidoczne bo są niskie ...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: mtb29 w Kwiecień 28, 2018, 03:22:17 pm
Argument "nie widac was"  to tez kwestia typu roweru.  low racera może nie być widać  na ulicy ale nie widzieć  np.  optimy condor,  orki czy innego wysokiego pozioma to jak nie widzieć  rowerzysty wogole. a to sa wlasnie te wyprawowe poziomki.
też tak myślę, wystarczy okleić tył odblaskową folią, jaskrawe ubranko, jakieś chorągiewki i mocne światełka (polecam 2x0,5w, widoczne nawet w słoneczny dzień) i nie ma siły żeby nie zauważyć takiego pojazdu. Większość zwykłych rowerzystów nie używa nawet połowy tego i jakoś nie są rozjeżdżani. Już nie mówię o wiejskich rowerzystach, którzy potrafią po nocy bez świateł w ciemnym ubraniu zasuwać.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: mtb29 w Kwiecień 28, 2018, 03:29:14 pm
Szybkość jazdy rowerem poziomym to dyskusyjna sprawa, zależna od czynników wielu,
a nie jest tak, że skoro pozycja poziomego rowerzysty jest pół-leżąca to taki rower stawia mniejszy opór, a skoro mniejszy opór to z użyciem tej samej siły automatycznie jedzie szybciej?
Mam tu na myśli typowy "poziomy turystyk" na nieco większych kołach, np. taki jak tu:
(http://bikemag.hu/images/2008/07/nazca-pioneer1.jpg)
jak np. Nazca Pioneer, Optima Condor/Orca, Rainbow Lyra, Azub Six/Max itp.

ważne jest, ile jesteśmy wstanie znieść, pokonując trasę rowerem. Dla mnie pokonanie 100km pionowcem wykracza po za moje możliwości ale jazda poziomką 100km dzień za dniem  przez pięć dni, to czysty relaks
hmmm, nie powiem, brzmi zachęcająco. Inni poziomkowcy też tak na luzaku zasuwają po 100km bez oznak zmęczenia?
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 28, 2018, 06:38:13 pm
Inni poziomkowcy też tak na luzaku zasuwają po 100km bez oznak zmęczenia?

Kwestia rozłożenia sił. Przed czwartą setką zazwyczaj przychodzi mi lekka zamuła.

W rowery poziome mają wadę. Ile bym nie przejechał km non stop, to na drugi dzień z przyjemnością wsiadam by rozkręcić nieco mięśnie.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Mociumpel w Kwiecień 28, 2018, 06:41:39 pm
mtb29 - musiałbyś przebrnąć przez kilkadziesiąt stron forumowych wypocin aby jako tako nawiązać relacje pion/poziom.
W skrócie i na przełaj - praktycznie wszyscy tu jeżdżący to amatorzy, którzy AMATORSKO ale z pasją poświęcają swój czas na rozrywkę zwaną jazda rowerem - nie ma tu zawodowych kolarzy uprawiających wyścigi poziome i mogących nawiązać konkurencyjną walkę zarówno w bitwie na słowa i na czyny w dowolnym miejscu i czasie na jakiejś ustawce.
Były może 2-3 osoby które miały sportowa przeszłość i zaginały czasoprzestrzeń az koparki ludziom opadały ale to wyjątkowe okazy których część śpi i nie gada na forum część została zbanowana za zbyt agresywne wypowiedzi jeszcze inni używają roweru mało się udzielając w ogóle w necie.
Z powyższego wynika jedno - kto raz się zaraził poziomicą niechętnie z niej rezygnuje z racji wygody i przyjemności jazdy a wszelkie rozmowy tyczące przewagi wad i zalet to ... będa jedynie mało naukowe wywody wynikajace z realnej przyjemności płynącej z jazdy rowerem poziomym - bo tak po prostu jest - rower poziomy jest wygodniejszy a drobne wady nie przeszkadzają.
Co do szybkości - nie zapitalasz ciągle na maksa jadąc gdziekolwiek - owszem rekordy to pewna podstawa oceny ale gdyby tak było wszyscy łącznie z dziećmi jeździli by na kolarzówkach, nie powstawałyby górale, fitnesy, grawele i inne miejskie czopery.
Powstanie tylu rowerowych wynalazków pokazuje że są różne potrzeby i różne oczekiwania wobec tego pojazdu i każdy po zapoznaniu się znajdzie to co lubi. U nas problem w Polsce jest taki że Kowalski rower do 1000 zł uzna jeszcze za zjadliwy, powyżej to zbytek - a gdzie kasa na drugi rower albo trzeci aby popróbować pojeździć kilka tygodni aby podjąć decyzje? nikt za friko nie użyczy.
Z grubsza, mocno upraszczając i troche z sufitu można przyjąć, że jadąc 30/h na góralu i na poziomce to na poziomce zużyję 150W a na góralu 200W co przy tym samym poziomie kondycyjnym oznacza że pojadę co najmniej 1/4 dystansu dalej.
Z kolei gdybym jadąc poziomalem wydatkował te 200W to jechałbym 5 km szybciej od górala czyli przy tym samym wydatku energii przejechałbym 100 km o 15% czasu szybciej.
Powyższe TYLKO I WYŁĄCZNIE zgrubne założenie że obaj "kolarze" dysponują tym samym poziomem kondycyjnym, jadą po płaskim i tylko jako zajawka poglądowa o co chodzi w poziomych rowerach.
Przy czym to tylko wycinek wiedzy i to bardzo z sufitu i od czapy - ma jedynie wskazac jak działa rower tego typu.
Na swoim przykładzie powiem że konstrukcyjnie mój rower najbardziej jest podobny do składaka - bo grube 20 calowe koła ma, piasta Nexus 8 synonimem miejskości 100-procentowej jest, zawieszenie to jakiś wynalazek od czapy a łamana kierownica i szosowa korba to jakieś takie nie wiadomo co.
W praktyce zaś nikt nie chce ze mną jeździć z osób mi znajomych bo nie dość że jeżdżę "jakoś tak szybciej" i to w dodatku w miejscach gdzie inni muszą na kolarzówkach czy fitnesach zwolnić a ja nie (bo kostka czy szutrowa droga to też jest nawierzchnia więc o co chodzi?) i że 60-80 km jakoś mnie d..a nie boli a za mną jakieś stękania i bóle nadgarstków i w ogóle co to za WYPRAWA? była (jaka wyprawa zwykły dłuższy spacer) itd.
Przypominam, że jestem najczystszym amatorem pasjonatem o wadze 100 kg wożącym się na małym dziwnym poziomym 20 kg składaku na resorach z miejską planetarką, cieszącym się jak wyjdzie na rower przyrodą (a nie gapiącym się na koło).
Zapewne gdybym ćwiczył, był chudy niczym żyleta i młody nade wszystko tobym każdego nawet na kolarce wsiorbał nosem ale ... no właśnie po co? szczególnie teraz kiedy mnie to zwisa i powiewa skoro mało kto chce ze mną jeździć - taki jestem "wolny".
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: toudi333 w Kwiecień 28, 2018, 06:44:26 pm
Ja dziś po półrocznej abstynencji od roweru i innych sportów wsiadłem na poziomkę zrobiłem 50km z taką przyjemnością że jutro jadę dalej  ;)
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: dziura w Kwiecień 29, 2018, 12:16:16 pm
Ja swojego gruchota kupiłem właśnie do turystyki. A że jeżdżę nim wszędzie... tak wyszło 8) Co do wad/zalet:

- Komfort, komfort i jeszcze raz komfort. Po całym dniu na fotelu nie ma żadnych kłopotów z odwłokiem ;) Zwróc uwagę, ile razy na forach rowerowych przewija się temat siodełek, ich ustawienia, czy jeździć w pampersie czy bez, kremy, talki i inne badziewia. Na poziomce problem nie istnieje.

-Aerodynamika- nie prowadzę dokładnych pomiarów, więc nie wiem ile tracę/zyskuję w porównaniu do klasycznego bajka. Empirycznie mogę za to stwierdzić, że wiatr czołowy jest dużo mniej denerwujący.

-Podjazdy- fakt faktem, że poziomki są przeważnie cięższe od porównywalnych konstrukcji pionowych. Mimo to da się- kwestia przełożeń i techniki pedałowania. Mieszkam w Szkocji, więc temat górek przerabiam codziennie ;)

-Krawężniki i inne przeszkody terenowe- no niestety, na poziomce nie da się "poderwać" przedniego koła. Z drugiej strony, nawet podczas jazdy miejskiej, muszę to robić na tyle rzadko, że absolutnie mi to nie przeszkadza. W cięższy teren się nie zapuszczam, ale na żwirku nie ma problemu.

-Dostępność części- elementy "zużywające się" są przeważnie takie same jak w klasycznych rowerach. Jeżeli nie zaczynam kombinować, to większość gratów jest do kupienia w pierszym lepszym sklepie.

-Mokre plecy- problem istnieje, ale ventisit i odpowiednie ciuchy pomagają trzymać wodospad pod kontrolą.

Podsumowując- poziomka, jak każdy rower ma swoje wady i zalety. Mi akurat taki sprzęt pasuje, ale komu innemu już nie musi. Gdybym jeździł wyłącznie w terenie, to pewnie zdecydowałbym sie na górala, ale na razie rower poziomy jest dla mnie optymalny.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: zbiegusek w Kwiecień 29, 2018, 08:07:04 pm
A mnie się przypomniały lata 80 zeszłego wieku, gdym sobie zrobił jamnika i zaczął nim jeździć. Po prostu zwykły codzienny rower - marzyłem o dalszych wyprawach ale do nich nie doszło.
Podrywania koła przedniego nie uskuteczniałem, za to bez problemu podjeżdżałem pod wysokie krawężniki. Po prostu zwalniałem, dojeżdżałem powolutku i w decydującym momencie dociskałem pedała. :)
Amortyzacji nigdy nie potrzebowałem. Choć czasem popodskakiwałem na jakichś wertepach.
Zachęcony (wtedy) doświadczeniami planowałem zbudować trajkę w układzie tandem do dalszych podróży właśnie. Choć zdecydowanie było mniejsze natężenie ruchu samochodowego na drogach - a może właśnie dlatego?
A teraz czuję, że nadciąga moment, w którym znów zbuduję sobie jamnika i będę nim naginał do gieesu po chleb i pomidory. Potem pewnie zbuduję sobie tandem, żeby móc z Ewcią wybrać się "gdzieś dalej". A potem? Marzy mi się jakaś objazdówka i trochę różnych dziwnych konstrukcji. :)
Więc uważam, że poziomka do turystyki może być OK - acz uważam, że wygodny jamnik jest w tym zastosowaniu najlepszym kompromisem. Może dlatego, że u nas PKP nie ma i nigdy nie brałem pod uwagę konieczności transportowania roweru zbiorkomem. :)
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: mtb29 w Kwiecień 30, 2018, 12:02:08 pm
to żeby nie było tak różowo pozwolę sobie "wsadzić kij w mrowisko" i wkleić post byłego poziomkowicza z innego forum, w którym wymienia on trochę wad (a właściwie to same wady) poziomek:

Cytat: anonim
Parę lat temu zajawiłem się mocno na poziom. Znalazłem okazyjny w przyzwoitej cenie i nabyłem, wyobrażając sobie jakie to długie dystanse nie będę "trzaskał". To była z tego co pamiętam Optima Dolphin, oba koła 20", widelec rst sprężynowy, napęd 3x7 w piaście (dual-drive), hamowanie na v-kach; kokpit przerobiłem na dolny; Tymczasem po paru jazdach wyszło szydło z worka:

-Nie da się na takim rowerze nic wypić w trakcie jazdy, a po posiłku trzeba chwilę odpocząć. Niby głupie, ale wkurzające: pedałując w pozycji pół-leżącej ściskasz ciało w ten sposób, że zawartość przełyku i żołądka się zwyczajnie cofa...

-Rower poziomy jest bardzo czuły na ruchy ciała, więc niestety odpada obracanie się za siebie, czy oglądanie widoków. Cały czas trzeba być czujnym, trzymać ster w prawidłowej pozycji i najlepiej używać lusterek... (myślę że z tego powodu ludzie często wybierają trajki zamiast jednośladu)

-Kiepska amortyzacja - Mój poziom miał niestety amortyzację sprężynową, tył działał całkiem ok, choć czasem katapultował i bujał nerwowo, niestety dobór przedniego widelca to dramat (wybór słaby no i ceny), a to na nim opiera się ogromna część wagi roweru/jeźdźca. Do czego zmierzam. Stare i tanie rozwiązania będą działały słabo i frustrująco, nowoczesne shock-i są drogie i wymagają odpowiedniej konserwacji, a jeśli pójdziesz w całość sztywną, to wszystkie drgania i uderzenia bierzesz na plecy - średnio przyjemne. Jest też niebezpieczeństwo dobicia przedniej gumy.

-Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu.
Jeśli nie ma odpowiedniego zagłówka, to całkiem szybko zaczyna boleć szyja (jest wciąż napięta od trzymania głowy w dziwnej pozycji).
Druga sprawa to drętwiejące ręce; Jeśli ster znajduje się z przodu, zwykle ręce wiszą w powietrzu i odpływa z nich krew - średnio przyjemne (dodatkowo szybko marzną);
Ustawienie odpowiedniej długości masztu (zarazem tego jak bardzo ma się zginać noga podczas pedałowania) też nie należy do prostych, jeśli masz lekkie skrzywienie kręgosłupa, albo koślawo pedałujesz - będzie Ci zawsze niewygodnie.

-Wcale to szybkie nie jest. Niestety rower poziomy jest dosyć ciężki. Dodatkowo jeśli rower jest na obu małych kółkach (przeważnie 20tki), to będzie słabo trzymał pęd także na prostych odcinkach (podobnie jak składaki).

- Rozkład masy ciała powoduje, że na podjazdach idzie się za*ć, no chyba że masz wspomaganie elektryczne... Płaskich odcinków niestety u nas jak na lekarstwo.

-Modyfikacje, optymalizacje. Zmienianie prostych elementów takich jak napęd, kokpit czy hamulce rodzi wiele problemów technicznych. Dużą część rozwiązań trzeba wymyślać samemu ;( Przeszedłem przez takie etapy jak: zmiana kokpitu z górnego na dolny (części jak na lekarstwo), dopasowanie manetek i klamek, dorabianie zagłówka, montaż oświetlenia, napęd z lżejszymi biegami itd. Zawsze była jakaś "zagwozdka". Większość elementów trzeba dorabiać albo ściągać z Holandii.

-bardzo słabo jeździ się zimą, bo inaczej się pocisz (właściwie leżysz na przesiąkniętej potem gąbce), ale owiewa Ci przód i marzniesz (chyba że masz owiewkę/szybkę),

- do tego taki rower bardzo łatwo wpada w poślizg i jest moim zdaniem mniej bezpieczny niż rower z tradycyjną pozycją.

Czy u Was też występują takie kłopoty?
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: fdx w Kwiecień 30, 2018, 12:37:49 pm
Jak w pozycji półleżącej ściskasz ciało... czy siedząc przed telewizorem na kanapie z nogami wyciągniętymi na pufę też nic nie je i nie pije bo ma ciało ściśnięte? jeśli na poziomce ciało jest pościskane to typowy kolarz na szosówce jest powiązany w supełki...

Bardzo czuły na ruchy ciała? Ja jakoś spokojnie się rozglądam i nie narzekam. W Polsce w wakacje jeżdżę flevo basic z 7dmio letnią córką na bagażniku - ona to się wierci, czasm się od tyłu przytula. rozgląda się... jakoś mi to w stabilnej jeździe nie przeszkadza (bardziej podejrzewałbym że gość miał zajechane łożyska sterowe...)

W condorze mam amortyzację z przodu i z tyłu, czasm na dziurze w drodze jeśli jej nie zauważę (zwykle staram się omijać) to słyszę jak tam koło pierdol... uderzyło. amortyzator bez problemu zbiera uderzenie na siebie. w flevo basic amortyzacji nie mam i też nie narzekam. Amortyzacja czy jest czy nie ma nie zwalnia z myślenia i omijania dziur i nierownosci jesli się tylko da - samemu się nie poczuje ale koła swoje dostają...

Pozycja to juz inna sprawa. na condorze a juz tymbardziej na flevo basic nie narzekam na brak zagłówka. czasem raz na ruski rok mi się zdarza o tym pomyśleć jadąc condorem. ale to tylko czasami jednak od czasu zmiany z szosówki na poziomkę nigdy nie miałem problemów z bolącą szyją po zejściu z roweru (co się przy szosówce zdarzało często).

Prędkości dużo zależą od wielu czynników. jadąc condorem wspomaganym silnikiem szalone 48km/h wyprzedzając 99% rowerzystów na prostej zostałem wyprzedzony przez kolesia na szosówce... innego dnia z lekkim wiatrem z przodu spokojnie dogoniłem go i przez chwile jechał za mną osłaniając się od wiatru.

Modyfikacje... większośc części jest taka sama jak w zwykłym rowerze. jakbym chciał w polonezie zmienić kierownicę z lewej na prawą to pewnie też musiałbym się sporo nagłowić i nakombinować...

Nic nie stoi na przeszkodzie mieć drugi rower "zimowy".

Mimo zalet poziomki sam mam tez pionowy rower  którym jeżdzę np. po szybkie zakupy do sklepu, z rodzinką na rowerowy spacer itd.

Poziomka to nie lek na wszystko co związane z jazdą rowerem.  tak jak na wycieczkę po górskich bezdrożach nie pojechałbym nissanem mikrą tak samo nie do wszystkiego używałbym poziomki.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 30, 2018, 01:05:06 pm
Pozwolę sobie odpisać Anonimowi ;)

Cytat: anonim
-Nie da się na takim rowerze nic wypić w trakcie jazdy, a po posiłku trzeba chwilę odpocząć. Niby głupie, ale wkurzające: pedałując w pozycji pół-leżącej ściskasz ciało w ten sposób, że zawartość przełyku i żołądka się zwyczajnie cofa...

O? To jak ja piłem przez ostatnie lata jeżdżąc na co najmniej kilku rowerach poziomych? I jak ja mogłem... jeść frytki, batoniki czy inne podczas jazdy??? Prostuję zatem: da się. Chcieć = móc. Wystarczy odpowiednie zamocowanie camelbaka czy nawet uchwytów na bidony z piciem w zasięgu rąk - i się da.
Zawartość żołądka się cofa? Z tym to raczej do gastrologa... Albo się przejadasz.

Cytat: anonim
-Rower poziomy jest bardzo czuły na ruchy ciała, więc niestety odpada obracanie się za siebie, czy oglądanie widoków. Cały czas trzeba być czujnym, trzymać ster w prawidłowej pozycji i najlepiej używać lusterek... (myślę że z tego powodu ludzie często wybierają trajki zamiast jednośladu)

Mity...
Jeśli poziomka jest czuła na ruchy ciała na niej, to jazda na pionowcu to jak chodzenie po linie. ;)
Wczoraj i przedwczoraj testowałem kilkanaście różnych poziomek na Speci na Parkour. Praktycznie na żadnym nie występowały takie problemy jak powyżej opisane. No chyba, że trafił się jakiś gniot znanej firmy, niedopracowany, który przy minimalnych prędkościach (ruszanie) faktycznie był narowisty. (zły kąt główki)

Cytat: anonim
-Amortyzacja - Mój poziom miał niestety amortyzację sprężynową, tył działał całkiem ok, choć czasem katapultował i bujał nerwowo, niestety dobór przedniego widelca to dramat (wybór słaby no i ceny), a to na nim opiera się ogromna część wagi roweru/jeźdźca. Do czego zmierzam. Stare i tanie rozwiązania będą działały słabo i frustrująco, nowoczesne shock-i są drogie i wymagają odpowiedniej konserwacji, a jeśli pójdziesz w całość sztywną, to wszystkie drgania i uderzenia bierzesz na plecy - średnio przyjemne. Jest też niebezpieczeństwo dobicia przedniej gumy.

Tak samo będzie w tanich "rowerkach" kupowanych w marketach. To normalne, że jak się chce mieć amortyzację a nie bujanie to się inwestuje w dampery a nie sprężynki. Nadto same sprężyny można też regulować i ustawiać właściwą ich twardość.
Jeśli jakiś były pionowiec narzeka na bujanie, uderzenia w plecy i drgania - to ja pytam JAKIM cudem on jeździł na pionowcu, gdzie te wszystkie ww działania przenoszone są na nadgarstki (auuua!) i znacznie mniejszą powierzchnię pupy? (AUUUUU!)

Cytat: anonim
-Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu.
Jeśli nie ma odpowiedniego zagłówka, to całkiem szybko zaczyna boleć szyja (jest wciąż napięta od trzymania głowy w dziwnej pozycji).

1. Po kilku jazdach mięśnie karku są już wzmocnione i bezproblemowo trzymają głowę w odpowiedniej pozycji.
2. Zawsze zagłówek lub podparcie karku można dorobić, nawet jeśli się ma 2 lewe ręce jak ja :P

Cytat: anonim
Druga sprawa to drętwiejące ręce; Jeśli ster znajduje się z przodu, zwykle ręce wiszą w powietrzu i odpływa z nich krew - średnio przyjemne (dodatkowo szybko marzną);

NIGDY się z czymś takim nie spotkałem. Bujda na resorach. Albo specyfika organizmu Anonima. Tylko pozostaje pytanie JAK on jeździł na pionowcu gdzie 1/2 masy ciała przenoszona jest na 2 nadgarstki i dłonie??? A może trzeba było nie przerabiać ASS na USS??? :P Może trzeba było jednak zostać przy chomiczku? :P
Osobiście - do sterowania rowerkiem podczas jazdy wykorzystuję 2-3 paluszki, reszta palców i rąk odpoczywa i się nudzi.
So: urban legend...

Cytat: anonim
Ustawienie odpowiedniej długości masztu (zarazem tego jak bardzo ma się zginać noga podczas pedałowania) też nie należy do prostych, jeśli masz lekkie skrzywienie kręgosłupa, albo koślawo pedałujesz - będzie Ci zawsze niewygodnie.

Urban legend.
1. Skrzywienie kręgosłupa się leczy bo inaczej będzie przeszkadzało nie tylko na poziomce, ale przede wszystkim na pionowcu, gdzie są znacznie mniejsze możliwości regulacji.
2. Nie masztu ale bomu :) Tą odległość ustawia się podobnie jak na pionowcu wysokość siodełka. Siadamy na foteliku, wystawiamy nogę maksymalnie do przodu, tak aby była ustawiona prostopadle do ziemi i w najdalszym położeniu korby. Noga ma być minimalnie lub nieco ugięta w kolanie. Nic specjalnego.
3. "Koślawe pedałowanie" - może czas na odwiedziny u jakiegoś fizjoterapeuty lub lekarza sportowego, ortopedy? Jw, na pionowcu to będzie również dużym jak nie większym problemem niż na poziomce.

Cytat: anonim
-Wcale to szybkie nie jest. Niestety rower poziomy jest dosyć ciężki. Bardzo mocno to czuć w naszej pofalowanej jak twarz 100-latka małopolsce. Rozkład masy ciała powoduje, że na podjazdach idzie się za*ć, no chyba że masz wspomaganie elektryczne... Płaskich odcinków niestety u nas jak na lekarstwo. Dodatkowo jeśli rower jest na obu małych kółkach (przeważnie 20tki), to będzie słabo trzymał pęd także na prostych odcinkach (podobnie jak składaki).

Znowu - urban legend.
Rower poziomy =/= rower pionowy, że wsiadasz i jedziesz i osiągi ad hoc są takie same jak na innych pionowatych.
Na rowerze poziomym używamy jednak nieco innych mięśni do napędzania, innego ich układu. To normalne, że na początkku osiągi są... marniutkie, znacznie słabsze niż na pionowcu. Mięśnie muszą mieć czas na adaptację do innych warunków jazd. To tak jak z pompkami - zaczynamy od 10 i trwa to minutę, a po roku walimy 200 bez przerwy w półtorej minuty. Kwestia odpowiedniego przygotowania.
Z moich subiektywnych odczuć - mniej więcej po ok 1.000 kilometrów nogi są już jako tako przygotowane do jeżdżenia po płaskim. Ale podjazdy mają inne - większe znacznie - wymagania i wymagają jeszcze więcej czasu i przerobionych podjazdów.
Rower poziomy to nie jest coś takiego - "wsiadam i pojadę jak na pionowcu". Zresztą Anonimie na pewno pamiętasz jak sam się uczyłeś na nim jeździć i że nauka zajęła znacznie więcej czasu mimo iż jeździłeś już wcześniej na wielu pionowcach, prawda?

Cytat: anonim
-Modyfikacje, optymalizacje. Zmienianie prostych elementów takich jak napęd, kokpit czy hamulce rodzi wiele problemów technicznych. Dużą część rozwiązań trzeba wymyślać samemu ;( Przeszedłem przez takie etapy jak: zmiana kokpitu z górnego na dolny (części jak na lekarstwo), dopasowanie manetek i klamek, dorabianie zagłówka, montaż oświetlenia, napęd z lżejszymi biegami itd. Zawsze była jakaś "zagwozdka". Większość elementów trzeba dorabiać albo ściągać z Holandii.

1. Gdybyś nie połasił się na kierownicę USS, nie miałbyś problemów o których piszesz powyżej.
2. Dopasowanie klamek i manetek? Dobrze wiedzieć. Urban legend... Znowu.
3. Co do reszty - a może trzeba było ściągać rower przygotowany pod siebie i Małopolskę a nie coś, czego się nie zna? Chyba jako doświadczony rowerzysta pionowiec powinieneś wiedzieć jakie są zakresy przełożeń i czy one będą pasowały na określone tereny czy nie?

Cytat: anonim
-bardzo słabo jeździ się zimą, bo bardziej się pocisz (właściwie leżysz na przesiąkniętej potem gąbce), ale owiewa Ci przód i marzniesz (chyba że masz owiewkę/szybkę), do tego taki rower bardzo łatwo wpada w poślizg i jest moim zdaniem mniej bezpieczny niż rower z tradycyjną pozycją.
[/quote]

To se zmień gąbkę w końcu na Ventiseata. Kosztuje, ale naprawdę spooooro daje. Tak jak jeżdżę w tym roku z nim to nie odczuwam żadnego dyskomfortu podczas i po jeździe i z całą pewnością nie mam mokrych pleców jak kończę jazdę.
Owiewanie przodu - i bardzo dobrze, możesz schłodzić rozgrzany organizm.

Spezi. Jadę na dużej trajce, >20 km/h, za zakrętem jakiś korek kilku innych rowerów poziomych, nagle hamują... i HAMUJĘ i ja. 2x porządne hamulce hydrauliczne nie tylko zatrzymały trajkę, ale wyrzuciły mnie!!! z fotela, tak że stanąłem na nogach przed rowerem. Szkody? ŻADNE.
Anonim - jak to zrobisz na pionowcu to skończysz bez zębów, z poobijaną twarzą na OIOMie.
Drugi przypadek z Warszawy - wszedłem na poziomce w zakręt, mając 30 km/h. Wpadłem w rozlaną plamę oleju, wyłożyłem się na lewy bok, przeszorowałem ze 3 metry. Straty? Zero. Nic. Nawet siniaka nie było :D A na pionowcu? Ile zębów straciłbyś Anonimie i ile tygodni byś wracał do zdrowia po czymś takim? ;)

Cytat: anonim
Czy u Was też występują takie kłopoty?

Absolutnie nie. :D
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: fdx w Kwiecień 30, 2018, 01:32:04 pm
Mi jednak na condorze ręka drętwieje. ale tylko ta którą trzymam manetkę silnika. wystarczy ze na chwilę puszczę. opuszczę rękę i trochę rozluźnię, pomacham palcami i przechodzi.

Przyznam się też że ostatnimi czasy trochę mi stabilność jazdy niezbyt idzie. rower ma zafalowania, skoki w bok ale to tylko i wyłącznie wina łożysk w główce sterowej. już w zeszłym roku miałem je wymienić... ja się poluzuje czasem śruba przy zawiasie tylnego wahacza to cały tył mi chodzi na boki jak rybi ogon... mimo to  daje się utrzymac prostą z odchyłami w zakresie ok 20cm. jak widzę niektórych rowerzystów jadących wężykiem jak ich zarzuca z każdym naciśnięciem na pedały to i tak nie jest ze mną tak źle...

Hamulce to swoją drogą w poziomkach działają znacznie skuteczniej - szczególnie przedni. W przypadku wypadku - wystający do przodu bom który przyjmie na siebie uderzenie i nogi które to uderzenie zamortyzują, do ziemi też znacznie bliżej. jedyne na co mogę narzekać to sterczący 15cm od klejnotów rodowych trzpień kierownicy... w przypadku USS takiej wady nie ma...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Kwiecień 30, 2018, 02:13:05 pm
mtb29, na jakim forum tego anonima znalazłeś?

Co do osiągów... 28.04. brałem udział w Olsa Activ Race - krótka 25km trasa, asfaltowo-szutrowa. Masa górek, zjazdów i podjazdów. I od osób w podobnej formie fizycznej jeśli chodzi o czasy, to nie odstawałem zbytnio. Było tak jak przewidywałem - uciekali mi pod górki,  na prostych odrabiałem straty a z górek im odjeżdżałem.
Mnie też na początku bolały nogi i ciężko jechało się pod górę, ale to wszystko kwestia wprawy i nabrania doświadczenia. Na "siedzącym" fotelu w batavusie początkowo też miałem trudności z utrzymaniem prostego toru jazdy, a teraz na bardziej leżącym spokojnie mogę wozić trzylatka w foteliku...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: tomo w Kwiecień 30, 2018, 02:21:24 pm
quote author=mtb29 link=topic=3840.msg53376#msg53376 date=1525082528]
to żeby nie było tak różowo pozwolę sobie "wsadzić kij w mrowisko" i wkleić post byłego poziomkowicza z innego forum, w którym wymienia on trochę wad (a właściwie to same wady) poziomek:

Cytat: anonim
Parę lat temu zajawiłem się mocno na poziom. Znalazłem okazyjny w przyzwoitej cenie i nabyłem, wyobrażając sobie jakie to długie dystanse nie będę "trzaskał". To była z tego co pamiętam Optima Dolphin, oba koła 20", widelec rst sprężynowy, napęd 3x7 w piaście (dual-drive), hamowanie na v-kach; kokpit przerobiłem na dolny; Tymczasem po paru jazdach wyszło szydło z worka:

-Nie da się na takim rowerze nic wypić w trakcie jazdy, a po posiłku trzeba chwilę odpocząć. Niby głupie, ale wkurzające: pedałując w pozycji pół-leżącej ściskasz ciało w ten sposób, że zawartość przełyku i żołądka się zwyczajnie cofa...

-Rower poziomy jest bardzo czuły na ruchy ciała, więc niestety odpada obracanie się za siebie, czy oglądanie widoków. Cały czas trzeba być czujnym, trzymać ster w prawidłowej pozycji i najlepiej używać lusterek... (myślę że z tego powodu ludzie często wybierają trajki zamiast jednośladu)

-Kiepska amortyzacja - Mój poziom miał niestety amortyzację sprężynową, tył działał całkiem ok, choć czasem katapultował i bujał nerwowo, niestety dobór przedniego widelca to dramat (wybór słaby no i ceny), a to na nim opiera się ogromna część wagi roweru/jeźdźca. Do czego zmierzam. Stare i tanie rozwiązania będą działały słabo i frustrująco, nowoczesne shock-i są drogie i wymagają odpowiedniej konserwacji, a jeśli pójdziesz w całość sztywną, to wszystkie drgania i uderzenia bierzesz na plecy - średnio przyjemne. Jest też niebezpieczeństwo dobicia przedniej gumy.

-Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu.
Jeśli nie ma odpowiedniego zagłówka, to całkiem szybko zaczyna boleć szyja (jest wciąż napięta od trzymania głowy w dziwnej pozycji).
Druga sprawa to drętwiejące ręce; Jeśli ster znajduje się z przodu, zwykle ręce wiszą w powietrzu i odpływa z nich krew - średnio przyjemne (dodatkowo szybko marzną);
Ustawienie odpowiedniej długości masztu (zarazem tego jak bardzo ma się zginać noga podczas pedałowania) też nie należy do prostych, jeśli masz lekkie skrzywienie kręgosłupa, albo koślawo pedałujesz - będzie Ci zawsze niewygodnie.

-Wcale to szybkie nie jest. Niestety rower poziomy jest dosyć ciężki. Dodatkowo jeśli rower jest na obu małych kółkach (przeważnie 20tki), to będzie słabo trzymał pęd także na prostych odcinkach (podobnie jak składaki).

- Rozkład masy ciała powoduje, że na podjazdach idzie się za*ć, no chyba że masz wspomaganie elektryczne... Płaskich odcinków niestety u nas jak na lekarstwo.

-Modyfikacje, optymalizacje. Zmienianie prostych elementów takich jak napęd, kokpit czy hamulce rodzi wiele problemów technicznych. Dużą część rozwiązań trzeba wymyślać samemu ;( Przeszedłem przez takie etapy jak: zmiana kokpitu z górnego na dolny (części jak na lekarstwo), dopasowanie manetek i klamek, dorabianie zagłówka, montaż oświetlenia, napęd z lżejszymi biegami itd. Zawsze była jakaś "zagwozdka". Większość elementów trzeba dorabiać albo ściągać z Holandii.

-bardzo słabo jeździ się zimą, bo inaczej się pocisz (właściwie leżysz na przesiąkniętej potem gąbce), ale owiewa Ci przód i marzniesz (chyba że masz owiewkę/szybkę),

- do tego taki rower bardzo łatwo wpada w poślizg i jest moim zdaniem mniej bezpieczny niż rower z tradycyjną pozycją.

Czy u Was też występują takie kłopoty?
[/quote]
To i ja dorzucę swoje 3 grosze- absolutnie subiektywnie.
Picie i jedzenie:
Żeby się cofało w czasie jazdy, to chyba trzeba mieć spory refluks żołądkowo- przełykowy. Nie spotkałem się z takim problemem ani u mnie, ani u nikogo innego.
Ruchy ciała a balans:
Owszem, czuły jest, ale mi to pomaga, a nie przeszkadza. Jak się wyczuje sprzęta, to różne wygibasy nie sprawiają problemu.
Amortyzacja:
O ile nie jeździsz na wylajtowanym, wyścigowym sticku, to przynajmniej damper się przydaje. Ja jeżdżę na jakimś makrokeszowym bujaczu z zerowym tłumieniem i nie narzekam. Co do przodu- dopiero od niedawna mam z przodu Swingshock'a- przedtem jeździłem na stalowym, sztywnym widelcu i nie odczuwałem zbytnio braku amortyzacji. Na Spezi wziąłem na mały "test run" Toxy ZR na cieniutkich, nabitych "do niemożebności" Kojakach i specjalnie zaliczałem różne krawężniki. Było zaskakująco gładko, a zaznaczam, że to maszyna wyścigowa.
Pozycja:
Zagłówek- faktycznie jest mi potrzebny, ale wyszło to dopiero po modyfikacji ramy, żeby położyć bardziej fotelik. W bardziej pionowych konstrukcjach problem nie występował. Ale nie rozumiem zarzutu- zagłówek wykonać samodzielnie jest łatwo, o ile nie jesteśmy techniczną nogą, zamocowanie gotowca to najczęściej wywiercenie dwóch otworów w foteliku i przykręcenie zagłówka. A co do drętwienia rąk- pewnie drętwieją- jak sobie założysz coś w tym guście :)
(http://www.chaparral-racing.com/blog/wp-content/uploads/2015/02/ape-hangers.jpg)

Mniejsza szybkość- złej baletnicy...

Problemy techniczne- w innych rowerach też tak masz, że albo kupujesz gotową konstrukcję, albo kombinujesz samemu. A gdzie radość budowania?
Jazda zimowa:
Dla mnie jest bezpieczniej niż na pionowcu- wywalić się z parudziesięciu centymetrów wysokości fotelika, to żaden ból- wstaję, otrzepuję się ze śniegu i jadę dalej. A na spocone plecy- Ventisit.

Dla mnie te wszystkie zarzuty są trochę wydumane. Jak ktoś siada na całkowicie niedopasowaną maszynę, to może faktycznie się może zrazić, ale to wszystko idzie wyprostować.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: fdx w Kwiecień 30, 2018, 03:29:48 pm
Na "siedzącym" fotelu w batavusie początkowo też miałem trudności z utrzymaniem prostego toru jazdy

A ja wlasnie batawusa (czy podobny flevo basic) uważam za jedną z najłatwiejszych poziomek w prowadzeniu...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Kwiecień 30, 2018, 03:44:20 pm
Tak, batavus jest najłatwiejszy, jednak też musiałem się do niego przyzwyczaić. Z fotelikiem kilkaset kilometröw zrobił...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Romanes w Kwiecień 30, 2018, 05:42:37 pm
..........
Jeździłem już nieduże odcinki prostymi poziomkami, ..............

Analizując pozostałe przytaczane cytaty cieszę się niezmiernie, że niemowlaki mają więcej zapału w pokonywaniu przeciwności, bo inaczej  nadal byśmy raczkowali do samej śmierci   :o ::) :-[

Jako użyszkodnik cruzbika potwierdzam :
- pierwsze kilka jazd (po 100....200m) to wężyk od krawężnika do krawężnika, (no i nie rzuciłem go na złom),
- pierwsze kilkadziesiąt km kontrowałem kierownicę ściskając na niej ręce jak imadła,
- kolejne kilkaset km już dużo lepiej,
- jako że cruzbike to jednołańcuchowiec (napęd na przednie koło {podobnie flevo, python, zox}) z ruchomym suportem {podobnie flevo, python} i kusi jazdą z trzymaniem tylko nóg na kiero-suporcie, do czego  doszedłem po przejechanych następnych tysiącu km,
- nadal (mimo przejechanych ponad 9tyś km) nie potrafie ruszyć  naciskając tylko na pedały, niezbędne jest odepchnięcie nogą dla nadania początkowej prędkości.
A z piona korzystam tylko gdy go na mieście wypożyczę (nextbike).

Jeden woli piwo, drugi wino a trzeci wódkę.
PS Nie mylić układu konstrukcji flevo z tylnonapędowymi firmy Flevo-bike
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Mociumpel w Kwiecień 30, 2018, 08:20:50 pm
Odpowiem krótko - najlepiej obalać mity pijąc wiedzę u samego źródła tj. na forum rowerów poziomych.
Jedna kracząca wrona nie czyni z jesieni zimy - zazwyczaj stado jest wiarygodne - faktem jest że trudno o wadach dyskutować z poziomalowymi wygami radzącymi sobie z drobną wadą czy to przeróbką czy obróbka czy nawet wymianą "rowera" ale to wskazuje na ostateczna zaletę - wszystko przy odrobinie chęci i zapału da się  "naprawić".
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 30, 2018, 08:56:30 pm
Widocznie anonim nie trafił w swoją konstrukcję. Dla niego miała zbyt dużo wad.

Ten Delfin Optimy aż się prosi o wahach 26".  Wtedy zagłówek mógłby okazać się zbędny.  Przeróbka na USS nie pomaga w konsumowaniu posiłków + kłopot z zamontowaniem lusterka, licznika czy nawigacji.
Pokopbinował, pokombinował, kierę skrócil a rower wyrzucił. Ciekawe ile kilometrów na nim zrobił by się ostatecznie zniechęcić?
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: velogic w Kwiecień 30, 2018, 09:30:11 pm
"Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu. "
 
  To zdanie chwyciło mnie najmocniej  :-[ Po jednej nieposkromionej bestii uznał że wie wszystko o wszystkich konstrukcjach .


Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: szydziu w Kwiecień 30, 2018, 11:32:26 pm
Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .
Niestety zostawił po sobie trwały ślad w postaci wpisu... Internet nie zapomina...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: toudi333 w Maj 01, 2018, 10:19:44 pm
Ja dziś po półrocznej abstynencji od roweru i innych sportów wsiadłem na poziomkę zrobiłem 50km z taką przyjemnością że jutro jadę dalej  ;)
I pojechałem drugi raz wyszło 80km a dziś dosiadłem trzeci raz mojej pomarańczowej strzały i stówka pekła ;)
https://photos.app.goo.gl/oyHmA9rTsC8E6FDE2 (https://photos.app.goo.gl/oyHmA9rTsC8E6FDE2)
https://photos.app.goo.gl/tUN0BW4wCgd0vp2G3 (https://photos.app.goo.gl/tUN0BW4wCgd0vp2G3)
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: tomo w Maj 02, 2018, 06:50:42 am
"Pozycja - zależy od konstrukcji poziomki, ale pewne problemy są ogólne i dotyczą niemal każdego modelu. "
 
  To zdanie chwyciło mnie najmocniej  :-[ Po jednej nieposkromionej bestii uznał że wie wszystko o wszystkich konstrukcjach .


Najsłabsze osobniki giną i tak przyroda ma .

I tak dobrze, że na cruzbika nie trafił...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: fdx w Maj 02, 2018, 07:37:07 am
I tak dobrze, że na cruzbika nie trafił...

czemu dobrze... jakby wsiadł na cruzbike to by tego wpisu nie było. zanim by mu te gipsy zdjęli, dodając długie miesiące czy lata rehabilitacji, zaniki pamięci. nauka chodzenia... nieee. nie dałby rady niczego napisać...
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: Stas w Maj 02, 2018, 12:35:49 pm
Rozmawialiśmy o tym ale dorzucę swoje 0,03 zł również dla innych zainteresowanych wątkiem...

Swego czasu miałem podobny problem do Twojego, mając dobry rower trekkingowy chciałem przesiąść się na poziomkę. Po testowym przejechaniu kilkudziesięciu kilometrów na kilku różnych modelach poziomek dorobiłem się swojej, robionej na zamówienie. Jeżdżę nią do dzisiaj, choć z trekkinga nie zrezygnowałem. Nie żałuję też zakupu poziomki, jeżdżę na obu rowerkach. Po prostu one się uzupełniają, na jedne trasy biorę treking na inne poziomkę. Radość z jeżdżenia dają mi oba, na każdym jedzie się inaczej, choć poziomka ma swoją "magię" z racji zupełnie innej, bardziej wygodnej pozycji na rowerze. Za to treking wjedzie tam, gdzie poziomka nie jest dobrym wyborem - tak jak kolarzówka będzie średnim pomysłem na wybrukowane drogi czy leśne ścieżki. Zatem w moim przypadku poziomka nie zastąpiła całkowicie roweru trekingowego, ale ciągle daje mi dużo radości...

A jak jeżdżę na poziomce? Podobnie jak na trekingu. Podobne dystanse i drogi, czyli asfalty, bruki, szutry, leśne i polne dróżki. Średnia szybkość również podobna, może nawet czasem wolniej, jeśli jest więcej podjazdów. Może dałbym radę przejechać 200, czy 300 kilometrów za jednym razem, tylko po co? Z mojego punktu widzenia jazda turystyczna to dystanse do 100 -150km max. Powyżej moim zdaniem to już tylko "walenie kilometrów" , bez czasu na oddech i rozglądanie się po okolicy... 

Na wielodniowe trasy jeszcze nie jeżdżę poziomką, ponieważ takie wyjazdy to u mnie prawie zawsze długi dojazd pociągami, często za granicę a z racji rozmiarów mojego roweru (LWB 220cm) nie do każdego pociągu mógłbym wejść z rowerem (w przewozach regionalnych łatwiej). Zatem tu większa uniwersalność mojego trekkinga wygrywa...

Aby lepiej zrozumieć sens odpowiedzi kolegów z forum zadaj sobie pytanie odwrotne: czy rowery pionowe nadają się do turystyki?

No i teraz trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, ale które pionowe, bo są różne.
Mogą to być na przykład kolarzówki, MTB, trekkingi, składaki albo trójkołówki. Dla każdego z nich odpowiedź będzie różna. Tak samo jest z Twoim pytaniem o rowery poziome.

Poziomki dwukołowe generalnie dzielą się na krótkie SWB i długie LWB  a każdy z tych typów ma jeszcze różne konstrukcje, jedne lepsze do celów o których piszesz a a inne gorsze. Z ich budowy wynikają pewne konsekwencje co do sposobu jazdy, osiąganych szybkości, pozycji na rowerze, wysokości roweru itd.

Generalnie myślę, że LWB były projektowane z myślą o turystyce i dłuższych przelotach: wygodniejsza i bardziej sprzyjająca rozglądaniu wyprostowana pozycja, dłuższa rama, lepiej tłumiąca nierówności na drodze, dużo miejsca na mocowanie bagażu.  Ma też swoje specyficzne wady: większa waga, mniej zwrotne, wolniejsze od "poziomych szosowców" itd...

Ale skoro celujesz w SWB więc tu bym szukał poziomki też z bardziej wyprostowanej pozycją, szerszymi oponami (1,5 , 1,75)  niż te przeznaczone tylko na szosę oraz z napędem na tylne koło (niektóre maja na przód), koniecznie z amortyzacją przynajmniej na tylnym kole a najlepiej na oba. 

Teraz trochę o problemach z poziomkami o których wspominasz

Jazda pod górę - moim zdaniem rzeczywiście pod górę na poziomce jest trudniej podjechać, co dla niektórych rowerzystów może być mocno zniechęcające. Trudność polega na tym, że tu nie kręcimy jak w rowerze pionowym góra - dół, w czym możemy wspomóc się grawitacją i swoim ciężarem, ale do przodu - czyli wszystko trzeba wykręcić własnymi nogami. Trochę może tu pomóc zapieranie się w fotelik ale nie należy z tym przesadzić bo można zepsuć sobie kolana tym sposobem. Dlatego tak jak w pionowym rowerze - ustawia się taką przerzutkę aby nie było za ciężko i cierpliwie trzeba kręcić. Będzie to zapewne bieg wolniejszy niż byłby na rowerze pionowym (przynajmniej ja tak mam) - stąd poziomka jest przeważnie wolniejsza na podjazdach i więcej się trzeba nakręcić. Niemniej kiedyś (na zlocie poziomek w Pile) na podjeździe pod dużą górkę (ja na pionowym rowerze a kondycję miałem niezłą) zostałem wyprzedzony przez dwie poziomki , w tym przez Drzimiego na swoim ogromnym LWB :-) Tak więc nie zawsze poziomka jest wolniejsza pod górę... 


Stabilność roweru - zależy od jego konstrukcji. Generalnie jak nabierzesz wprawy nie ma z tym problemu. Mój rower na początku był dla mnie trochę narowisty - ale teraz nie ma po tym śladu, jadę w sposób naturalny, bez potrzeby kurczowego trzymania się kierownicy. Rozglądać się po okolicy przez którą jadę również bezproblemowo mogę. Więc to jest sztuczny problem. Po prostu musisz się nauczyć jazdy na rowerze, na którym jest trochę inaczej niż na pionowym. To przychodzi z krótszym lub dłuższym czasem. Ja po dwóch dwóch tygodniach odważyłem się jeździć w ruchu ulicznym, ale u mnie często mam światła na których trzeba ruszać pod górę... Generalnie LWB jest łatwiejsze dla początkujących niż SWB, ale nie jest to tak wielka różnica, żeby rezygnować z SWB - jeśli takie Ci się podobają.  Ważna jest pozycja rowerzysty, te z pozycją bardziej siedzącą są łatwiejsze do opanowania na początku, zaś z leżąca trudniejsze. Najtrudniejsze są te z napędem na przednie koło.

Oglądanie się do tyłu - na moim LWB-ku nie mam z tym problemów i raczej na każdej poziomce gdzie siedzisz w miarę wyprostowany problemów mieć nie będziesz. Nie jest tak swobodne jak na pionowym, ale mogę. Niemniej w moim przypadku dużo wygodniejsze jest lusterko, bo oglądam się na rowerze (bez względu czy to pionowy czy poziomy) w celu sprawdzenia co się dzieje na drodze za mną. Na trekingu lusterko by mi przeszkadzało, w poziomce bardzo pomaga - tak po prostu jest wygodniej.

Zmęczenie kręgosłupa i podpórka głowy - na swoim rowerze nie posiadam podpórki ani nigdy nie odczuwałem potrzeby jej zamontowania. Przy mojej pozycji na rowerze, głowa jest wyprostowana w sposób naturalny, stąd podpórka nie jest konieczna. W poziomkach bardziej leżących podpórka może być potrzebna, ale nie jest problemem jej kupno czy skonstruowanie samodzielne

Jedzenie, picie w trakcie jazdy - jakiś sztuczny problem. Z piciem nie mam problemu, jeść w trakcie jazdy nie próbowałem. Na trekkingu również nie. Robię przerwy śniadaniowo -wypoczynkowe na trasie. Podejrzewam, że jadąc spokojnie, mógłbym jeść, ale nie sięgam wtedy ręką do sakwy, gdzie są zapasy na drogę, więc obywam się bez tego :-) Niemniej po dużym, intensywnym wysiłku na rowerze (obojętnie którym) nie mogę jeść od razu, ale wydaje mi się to normalne, bo po biegu też muszę odczekać aż ochłonę.

Brak zmęczenia na poziomce - myślę, że to mit który nie jest prawdziwy. Rower napędzasz własną pracą, więc choćby nie wiem jak bardzo byłby on aerodynamiczny i lekki, to jednak kosztuje Cię to jakiś wysiłek a z nim przychodzi i zmęczenie. W poziomce jest ono innego rodzaju i wydaje mi się, że jest odczuwalne później niż na zwykłym rowerze - z racji wygodniejszej pozycji. Jest to raczej zmęczenie nóg a mniej zmęczenie ogólne całego ciała. Odpada też typowy na rowerach pionowych ból kręgosłupa od pochylenia, ból nadgarstków od "wiszenia" na kierownicy czy ból tylnej części ciała od wąskiego siodełka. Niemniej zmęczenie na pewno odczujesz, cudów nie ma. Od Twojej kondycji zależy jak bardzo i kiedy. Ponieważ pozycja jest wygodniejsza więc są szanse, że przejedziesz więcej kilometrów niż byłbyś w stanie na pionowym, ale to zależy też od innych czynników jak jakość drogi, podjazdy, wiatr i szybkość z jaką jedziesz. Pamiętaj ponadto, że na poziomym pracują inne mięśnie niż na pionowym więc trochę czasu upłynie zanim wytrenujesz się na nowy rower. Nie oczekuj więc, że będziesz robił po kilkaset kilometrów dziennie, z szybkością samochodu i bez zmęczenia, bo to jest nierealne...


Drętwiejące ręce - tego nie odczuwam. Po pewnym czasie czuję coś w rodzaju zmęczenia tą pozycja rąk i wtedy opuszczam rękę na nogi na krótko i to wystarcza.

Mokre plecy - mam ventisit więc u mnie ten problem prawie nie występuje. Niemniej pocę się na każdym rowerze - wszystko zależy od intensywności jazdy.  Na swojej 29-ce nie pocisz się?

Jeszcze jedna wada/zaleta - zależy co kto lubi. Na pewno zostaniesz zauważony w miejscowościach przez które będziesz przejeżdżał :-)

Kierowcy przeważnie będą mijać Cię w większej odległości na drodze, bo nie wiedzą co to za "dziwo" :-) może wózek inwalidzki, więc są trochę ostrożniejsi. Przeważnie...


Podsumowując, z mojego punktu widzenia pomimo tego, że rowery poziome mają swoje wady (tak jak każde inne) warto wejść w poziomki, choćby dla samego urozmaicenia jazdy na rowerze i przyjemności jazdy na poziomo ...  Pojeździj na różnych poziomkach, przetestuj jazdę pod górkę i zdecyduj czy Ci to odpowiada czy nie... Ja polubiłem... 
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: raffi w Maj 07, 2018, 02:41:22 pm
To i ja dodam od siebie. Od 2006r na 20+20" SWB USS, parę wypraw zaliczyłem, rowery zjeździły Litwę, Niemcy, Holandię, Danię, Słowację, Węgry i oczywiście kawał Polski. Jako takie pojęcie więc mam.

Plusy pozioma:
-na tylne koło przypada ok 50% masy, a nie 70-80% jak w pionie, więc trudniej zamordować tylne koło jadąc z sakwami.
-poziomkę łatwiej wcisnąć w pociąg. Serio. Jest węższe niż MTB, łatwiej postawić w przejściu czy wagonie tak, by nie przeszkadzało. Wchodzi do kibla, wchodzi do przedziału, wchodzi wszędzie.
-poziom się świetnie sprawdza na długich trasach. Wypadł nocleg i zamiast 100km trzeba z sakwami pojechać 200? Da radę, kolejnego dnia będziesz do użytku, dupa nie odpadnie, plecy nie będą bolały.
-poziom jest aerodynamiczny. Przydaje się tam, gdzie wieje. Bywało, że szosowcy jechali 15km/h bo tak wiało, a ja jechałem prawie normalnie: 22-24km/h.
-z górki nie pedałując odjeżdżasz wszystkim MTB, nawet jeżeli oni pedałują ;-)
-pozioma nikt nie ukradnie spod sklepu, bo na nim po prostu nie pojedzie. A przynajmniej szansa na to jest nieporównywalnie mniejsza niż w przypadku pionowca.
-świetnie się sprawdza w zimę i na mokrym. Serio - po lodzie idzie jak głupi i to stabilnie i bezpiecznie (pomijając dłuuuga drogę hamowania), osobiście jechałem >40km/h.
-napęd starcza na 10-15kkm, a nie na 3-5, więc nie musisz brać zapasowego na nawet długą wyprawę ;)

Minusy:
-odpada jazda po piachu. Przód po prostu nurkuje w ten piach. Krótkie "kałuże" piachu da się przelecieć rozpędem, ale jak się trafi prawdziwa piaskownica to trzeba pchać.
-mocno utrudniona jest jazda po kamieniach, korzeniach, czy ddr upstrzonymi krawężnikami. Da się, ale na MTB jest jednak znacznie łatwiej.
-nie zamontujesz przednich sakw, a przynajmniej nie zamontujesz ich do bagażnika przy przednim kole. Dla mnie to nie wada, ale podobno ludzie mają problem by się zmieścić w 2 sakwy, więc jak komuś się nie chce kombinować z dorabianiem bagażnika, albo sakw typowo do pozioma, mogą mieć problem.
-trudniej się nosi. Trafią się schody, wnoszenie do pociągu, czy cokolwiek i niestety poziom jest mniej poręczny. Nie to by mi to kiedykolwiek uniemożliwiło cokolwiek, ale MTB nosi się obiektywnie łatwiej ;-)
-na pionie trudniej jest się nabawić oparzeń słonecznych. Na poziomie niestety leżymy frontem do słoneczka, bez dobrego kremu ani rusz - spalisz nogi, tors, szyje, ręce i twarz. Nie zasłonisz twarzy daszkiem od kasku.
-słabiej jedzie się w zacinającym deszczu, bo nie zasłonisz oczu daszkiem od kasku i deszcz napieprza prosto w oczy. Przydają się gogle. Na zimę zresztą też.
-w deszczu jadąc USS masz mokre ręce. Są na to sposoby, ale i tak mało to sympatyczne.
-USS ma tą wadę, że już parę razy miałem solidny siniak, gdy na żwirówce spod kół wyskoczył mi kamień i przywalił w rękę.
-20-26" ma tą wadę, że wozisz dwie dętki zapasowe zamiast jednej. Na dłuższe wyprawy pewnie tez dwie opony zamiast jednej. Zapobiegliwi, co biorą na wymianę szprychy pewnie będą narzekać jeszcze bardziej ;-).
-w razie awarii na trasie serwisant rowerowy z wiejskiego sklepu rowerowego na widok poziomki czasem ucieka w popłochu, nawet gdy do zrobienia jest coś co się w poziomie robi identycznie jak w pionowcu.
-faktycznie pod górki jest nieco trudniej, ale to nie to, że się nie da, czy nie wiadomo jakiej siły trzeba. Doświadczony poziomkowicz podjedzie pewnie równie szybko jak turysta na MTB. Za to z górki MTB zniknie z tyłu :P
-Poziom full niestety zawsze ma dość mało sztywny tył. To samo zresztą tyczy się pionów, ale poziom SWB do tego ma tył lekki. Co za tym idzie słabo nadaje się do ciągania dużych i ciężkich przyczepek wyprawowych, bo w pewnych warunkach (ślisko, z górki, łuk) przyczepka taka próbuje przejąć kontrolę nad rowerem i postawić go bokiem. Mnie to spotkało przy 45km/h i nie było fajne - przyczepka poszła na złom, rower do naprawy (m.in. prostowanie haków kół), sakwy do kosza (przetarte), a ja w bandaże.

Chyba tyle z moich wrażeń. Ogólnie jednak wciąż jeżdżę poziomem i nie zamierzam zmieniac go na żadne MTB czy trekinga. I to niech będzie za podsumowanie "czy warto pozioma do turystyki". Warto.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: mototramp w Maj 31, 2018, 10:49:40 pm
Ja odpowiem krótko.
Kupiłem poziomkę właśnie z myślą o Wyprawach!
Nie wyobrażam sobie jeżdżenia daleko (a teraz już w ogóle - blisko też) na pionowcu!
Boli dupa, plecy, ręce...
Jedyny "problem" jaki widzę (widziałem) to zabranie bagażu.
Do poziomki ciężej pozakładać sakwy itp.
Ja rozwiązałem to kupując przyczepkę.
Nie wypowiem się, bo jeszcze nie testowałem jej z pełnym ekwipunkiem w trasie, ale nie przewiduję problemów.
Wchodzi 30 kg, więc wszystko można zabrać.
Tak więc - wyprawy - TYLKO poziomką!
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Czerwiec 01, 2018, 11:06:30 am
też postaram się krótko:
zalety:
- wygoda jazdy = więcej godzin nie boli = dłuższe dystanse dniowe, przy czym ja się coraz częściej zastanawiam po co jadąc z sakwami robić > 100km dziennie? można tylko zaczyna brakować czasu na zobaczenie czegoś po drodze, ale to zależy czy rower jest celem samym w sobie czy środkiem bo cel jest "zobaczyć"
- lepsza widoczność - nie patrzysz na koło i asfalt tylko wokół a i w niebo czasem też

wady:
- słabo się nadaje w góry, nie mówię o pagórkach ale o długich podjazdach - jeśli jeździsz z pionowcami to będą ci odchodzili i razem sobie nie pojeździcie, podobnie zreszta w pagórkowatym terenie: w zależności jaki będzie, jakie warunki wiatrowe itp nie pojeździsz z pionowcami bo albo ty im uciekniesz, albo oni tobie
- słabo się nadaje w "trekingowy" teren - na 26" mniej to sie czuje, ale przy 20" polne drogi, piachy itp są do przejechania, ale nie jest to przyjemne
- przewożenie jest kłopotliwe - w pociągu zajmuje więcej miejsca, nie powiesisz na haku bo z reguły bom ci się nie zmieści a i długość jest większa więc wystaje ponad przewidziany obszar

wg mnie zalety przewyższają wady i dlatego do turystyki po umiarkowanie górskim terenie bardzo polecam
przy okazji: oponie typu "gospodyni domowa wsiada na piona i robi 100km" włóż między bajki, kręcić trzeba, kondycję mieć trzeba, chodzi o to, że typowe bóle z piona nie występują i to jest ta podstawowa zaleta
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: karol w Czerwiec 17, 2018, 11:38:09 am
Podpisuję sie pod poprzednikami. Zarówno w plusach jak i minusach. Fanatykiem nie jestem. Oprócz poziomki użytkuję na co dzień kilka pionów ale w długą trasę wybieram sie tylko na leżąco.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: pajak_gdynia w Czerwiec 27, 2018, 08:24:55 pm
Podpisuje się wszystkimi rękoma pod tym co pisze Raffi. Mam pewne wątpliwości co do tych niebotycznych zysków z aerodynamiki (ja tam za wolno jeżdżę..), ale w sumie mógłbym podać i lepsze wyniki :P

I dodam od siebie parę wad:
- na poziomce nie ma możliwości założenia na kierownicy mapnika czy torby z aparatem (typu lustrzanka). Wyciąganie lustrzanki zza fotelika w czasie jazdy trochę podpada już pod sztuczki cyrkowe
- na USS nie założysz na kierownicy telefonu ani wielu liczników, a w "docelowym" miejscu też raczej mieści się jedno urządzenie
- na poziomce nie da się jeździć w "zwykłych" spodniach. Wcinają się w łańcuch, wieje po łydkach
- na poziomce nie da się popatrzeć na gwiazdy, nie wiem, czy mam po prostu jakąś wadę błędnika, ale nie jestem w stanie utrzymać kierunku "na wprost"
- poziomki z napędem na przednie koło mają bardzo mocno ograniczony zakres '%' podjazdów, kończą się na mniej-więcej 10%
- spora część poziomek "łamanych" jest dość niestabilna na bruku czy pochyłych ścieżkach
- na podjazdach zdecydowanie utrudnione jest balansowanie ciałem, minimalna prędkość to jest coś koło 5km/h, może być to dość mocno wymagające mocowo (albo dokładniej, szybciej kończy się bike-walking)
- niskie poziomki albo źle wyważone USS prowadzi się (aka "bike walking") bardzo ciężko
- ciężko jest kupić koszulki "rowerowe" z kieszonkami na brzuchu
- na poziomce jest większy problem z ciepłem: większa powierzchnia przyjmowania i zdecydowanie mniejsza do oddawania tegoż
- poziomka kusi "możliwościami" bagażowymi, co niestety często prowadzi do przesady (np. 100kg bagażu.. bo przecież się zmieści!)
- w czasie jazdy na bardzo dziurawej drodze.. trzeba przeżyć te całe wibracje, nie da się po prostu "podwiesić" na pedałach
- w czasie jazdy po mokrej nawierzchni na niskiej poziomce cała woda ląduje.. w najniżej położonej części fotelika
- jazda w czasie intensywnych opadów i/lub gradu na poziomce jest zdecydowanie bardziej bolesna
- przy dobrze dopasowanym foteliku jest problem z przykładaną siłą.. kolana, zębatki i łańcuch nie lubią takich ogromnych obciążeń
- dodatkowe rolki, teklany i inne "tegujstwa" powodują straty mocy

i zalet:
- materacyk można wykorzystać jako tymczasowe siedzisko (np. na czas jedzenia śniadania)
- da się jechać w okularach korekcyjnych korzystając z tychże (widok jest ostry, a nie "znad okularów")
- w czasie jazdy "po deszczu" nogi masz suche i czyste (jak przed jazdą)
- "intensywne" hamowanie prędzej skończy się połamaniem widelca niż kręgów szyjnych
- wjechanie w przeszkodę najczęściej kończy się wymianą zębatek, a nie całego roweru
- Igor robi "Sticki" na grubych kołach, na takich to piach raczej nie jest straszny

W Holandii mam (właściwie lepiej powiedzieć miałem) znajomych, którzy całkiem sporo jeździli turystycznie (zdecydowana większość.. na Condorach). Miałem pojechać po Condora (który dla mnie znaleźli), ale w projekcie mi się pozmieniało i nie pojechałem. Trzy miechy później już go nie było i nie miałem po co jechać :S
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: raffi w Czerwiec 29, 2018, 08:47:01 am
- na poziomce nie ma możliwości założenia na kierownicy mapnika czy torby z aparatem (typu lustrzanka). Wyciąganie lustrzanki zza fotelika w czasie jazdy trochę podpada już pod sztuczki cyrkowe

Gromanik mapnik przypinał rzepem do uda. Nie wiem jak to działało, czy się sprawdzało, ale jest to JAKIEŚ rozwiązanie. Nie za dobre, bo ciężko czytać mapę, gdy noga cały czas w ruchu. Warto go podpytać jak ktoś szuka rozwiązania z mapą.

Aparat najlepiej powiesić na szyi. Sam tak robię i to jest optimum. W żadnej torbie nie będzie tak bardzo dostępny.


- na USS nie założysz na kierownicy telefonu ani wielu liczników, a w "docelowym" miejscu też raczej mieści się jedno urządzenie

Można zamocować pokrowiec na komórkę do głównej rury ramy. Na pierwszym poziomie tak miałem, całkiem wygodne rozwiązanie. Choć szeroki smartfon 6" może być problemem, ale ja mam starą Nokię :-) Obecnie tel wożę w kieszeni (z tyłu) w koszulce, a jak mam koszulkę bez kieszeni, to za paskiem spodenek rowerowych. Tez jest ok, choć - znowu - rozwiązanie słabo nadaje się do smartfonów, zwłaszcza tych cienkich i dużych.

Za to jak na poziomie przy 30km/h wypadnie Ci z reki smartfon, jest szansa, że drogiej wymiany wyświetlacza nie będzie. Mój służbowy przetrwał kilka takich upadków.


- na poziomce nie da się jeździć w "zwykłych" spodniach. Wcinają się w łańcuch, wieje po łydkach

Łańcuch w rurki i się już nie wcinają. Gorzej jak masz rolkę przy udzie - wtedy rolka zaraz po smarowaniu łańcucha zawsze kompletnie usyfi spodnie i nie da się tego łatwo zabudować.


- na podjazdach zdecydowanie utrudnione jest balansowanie ciałem, minimalna prędkość to jest coś koło 5km/h, może być to dość mocno wymagające mocowo (albo dokładniej, szybciej kończy się bike-walking)

To chyba jednak kwestia konstrukcji i przełożeń w napędzie. Jak jeszcze miałem blat 32 w korbie, to spokojnie mogłem jechać wolniej niż idzie pieszy (przełożenie 32:32). Dawało się w tym wjechać na ściany niemal pionowe, o ile była przyczepność pod kołami (czyli raczej asfalt). Ale fakt - pionowcy w tym czasie odjezdżali.
Tytuł: Odp: rower poziomy SWB jako turystyk - wady/zalety
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Lipiec 02, 2018, 09:35:55 pm
- na poziomce nie ma możliwości założenia na kierownicy mapnika czy torby z aparatem (typu lustrzanka). Wyciąganie lustrzanki zza fotelika w czasie jazdy trochę podpada już pod sztuczki cyrkowe

Gromanik mapnik przypinał rzepem do uda. Nie wiem jak to działało, czy się sprawdzało, ale jest to JAKIEŚ rozwiązanie. Nie za dobre, bo ciężko czytać mapę, gdy noga cały czas w ruchu. Warto go podpytać jak ktoś szuka rozwiązania z mapą.


Mam taki lotniczy, jak piloci mają..... Przy dużej różnicy temperatur cholerstwo paruje od wewnątrz.
Do jazdy turystycznaj nadaje się.