Autor Wątek: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...  (Przeczytany 3939 razy)

oblivion

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 373
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #15 dnia: Luty 05, 2018, 09:00:06 pm »
Jak sie ruskie wynosiły to granaty były tańsze od haczyków...

https://youtu.be/ePqcWC724U8
:D job twoju mać! :D

Yin

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 3779
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #16 dnia: Luty 05, 2018, 09:17:17 pm »
No to jak poprzednicy:

Glukozamina - pierwszy suplement jaki brałem, efektów brak. 6

4 flex - pierwsza kuracja 30 sztuk saszetek dało ulgę na 3-4 miesiące, potem parudniowy wyjazd z dłuższym kręceniem i problem wrócił.  Obecnie kończę druga kurację po 40 saszetek i powtórzę to zgodnie z zaleceniami jeszcze dwukrotnie. Poprawa jest ale może to tez przez sezon zimowy i fakt że jeździ się mniej.

Flexactiv - nie odczułem żadnej zauważalnej poprawy.

Zwiększenie kadencji, zmniejszenie niestety średniej, jazda bardziej trekingowa niż sportowa - wyraźna ulga dla kolan chociaż trzeba się mocno pilnować bo człowiek chciałby przycisnąć :)

Wspomaganie elektryczne w rowerze, kiedyś krytykowałem bo wystarczały nogi, teraz rozumiem tych którym nogi nie wystarczają :) Generalnie bardzo warto, są i średnie i ogromna ulga dla kolan.

Ocieplacze na kolana - jeżdżę pierwszy sezon zimowy i są super, do tego trzymają staw. Tylko nie te najtańsze niebieskie a coś w stylu takich jak używają siatkarze.

@Maciej K:  Napisz konkretnie co Ci pomogło z suplementów, może i innym pomoże.
Frame is the heart of bike
https://get.google.com/albumarchive/113663826549422725409
5320W -> Watowica in progres :)

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 244
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #17 dnia: Luty 06, 2018, 07:55:37 am »
Witam... Pomimo niechęci....[/.../]

[']

/.../

Kolana padły mi w latach 80-tych, obecnie to walka o przetrwanie. W leki i suple nie wierzę. Zabiegi fizjo- i fizyko- to jedyne, co im daję. Pomaga. Setki blokad dostawowo doprowadziły do zwapnień więzadeł. Najlepiej się czuję po kriokomorze.
« Ostatnia zmiana: Luty 07, 2018, 05:54:23 pm wysłana przez jarek_es »

Yin

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 3779
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #18 dnia: Luty 06, 2018, 10:03:23 am »
Najlepiej się czuję po kriokomorze.
Znajomy z pracy w podeszłym wieku właśnie zaczyna zabiegi, na jak długo Tobie pomagają?
Frame is the heart of bike
https://get.google.com/albumarchive/113663826549422725409
5320W -> Watowica in progres :)

3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 244
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #19 dnia: Luty 06, 2018, 10:29:56 am »
Rok temu było nieźle całą zimę. Teraz daję szansę innym - biorę "dynamit", pole i prądy - czyli elektroterapia :)
Też działa.

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 183
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 07, 2018, 10:01:12 am »
Oblivion posługując się dziwacznym tytułem poważny i dość  bolesny problem poruszył.
Mając chyba najdłuższe doświadczenie w jeździe poziomej postarałem się w sposób możliwie krótki moje 40 letnie doświadczenia przedstawić.
Fdx, tomo i nawet sam twórca tematu, zaczęli w kabaret się bawić.
Storm zapałał miłością do mnie i pieszczotą w postaci Maciusia mnie obdarzył.
Dziewiątka (3x3) zaś autoreklamę i reklamę moich owiewek mi zarzucił.
Szkoda, że nie wyjaśnił po co miałbym owiewki reklamować, skoro i tak nie ma ich kto robić.
Ale z tą krioterapią ma sporo racji.
Ja ze swej strony podam środki przeze  mnie testowane.
Przez dwa lata brałem bobinki urugwajskie (w każdym sklepie Eko).
Od trzech zaś lat przyjmuję wyciąg z cęgokrzewu paragwajskiego (reklamują w radiowej Trójce) i szyszaka malediwskiego.
Bardzo pomaga też bulbunian szary czy przyczłapian złocisty, no i oczywiście sapiencja (w każdej aptece).
Dobre są też okłady z kota, a raczej z kociego futra.
Moja bardzo stara ciocia mówiła, że pocieranie kolanami o posadzkę kościoła w czasie podniesienia także kolana wzmacnia.
Dużo zdrowych kolan wszystkim życzę.

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 633
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #21 dnia: Luty 07, 2018, 12:56:58 pm »
Kabaret służył rozładowaniu negatywnych emocji i jak widać pozwolił na rzeczowy powrót do tematu.
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

nahtah

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 376
  • Obieżyświat w poziomie
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #22 dnia: Luty 07, 2018, 08:03:42 pm »
"Bulbunian, przyczłapian, sapiencja"- oryginalne nazewnictwo ale jak owe wyciągi pomagają, to chyba warto było stosować?.;)))

Przeciążam kolana z racji swojej pracy - dźwiganie, chodzenie w poziomie, w pionie, po skosie , w dół i w górę z ciężarami i oczywiście jazda  poziomkami. Najbardziej odczuwam podjazdy ale i szybka jazda, też potrafi dać we znaki, przechłodzenie i przegrzanie to taki sam problem i co stosuję?
Biszolin z biszofitem - żel z praoceanu - solanka wydobywana z głębokości 200m. Jest to narodowy lek rosyjski - polecam.  Ten żel postawił mnie na nogi gdy przeholowałem (na głupotę nie ma lekarstwa) w robocie i rozwaliłem stabilność kręgosłupa a stosowałem wszelkie możliwe terapie. Obecnie jest to stała pozycja w mojej apteczce do której dodaję ćwiczenia rehabilitacyjne - elementy gimnastyki i jogi.
Dla ciekawości dodam, że stosuję skorupki jaj łącznie z tą białą błonką, którą trzeba razem ze skorupką z jajka ugotowanego obrać, wysuszyć i zmielić.

Zdrowych stawów życzę i dalekich wypraw!:)


3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 244
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #23 dnia: Luty 07, 2018, 09:14:19 pm »
"Bulbunian, przyczłapian, sapiencja"- oryginalne nazewnictwo ale jak owe wyciągi pomagają, to chyba warto było stosować?.;)))
Nie daj się nabrać. To taki starozakonno-kaliski pseudożarcik. Sporo Żydów w życiu poznałem. Wszyscy byli roszczeniowozłośliwi. Pomagają tylko swoim. Nie licz na to, że dostaniesz coś za darmo.

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 263
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #24 dnia: Luty 07, 2018, 10:15:20 pm »
Sapiencja. A na kopalni posyłali po amper sztromu. Widać ktoś próbuje kogoś zrobić w wała... 8)
Ja, nie wiem, co to sen.
Objeżdżam nocą, to co spawałem w dzień...

Leopold

  • sympatyk
  • *
  • Wiadomości: 7
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #25 dnia: Luty 08, 2018, 01:00:07 pm »
Chory nie za bogaty wszystkiego się czepia.Wyczytałem i internecie, że na "kolana"i nie tylko pomaga żelatyna.Pomyślałem, co szkodzi, tanio, nie trucizna, można spróbować. Zrobiłem dwie kuracje: w ubiegłym roku po sezonie i w tym we wrześniu i październiku. Mnie pomogło.
Oto przepis:- Żelatyna do sałatek, bez przypraw, wieprzowa - 2 łyżeczki; 1/4 szklanki przegotowanej chłodnej wody; połączyć, zamieszać i ostawić na noc. Ilość wody można ustalić zgodnie ze swoimi preferencjami gęstości. Osobiście do mikstury dodaję 1 - 2 łyżeczki miodu - przy okazji kuracja miodna. Wypić rano na czczo na pół godziny przed posiłkiem. Kuracja trwa około 1 - 1,5 miesiąca. Jak  ma pomóc to po dwóch tygodnia nieznaczna ulga.
Na rowerach przy moich 73 latach jeżdżę od około 60 lat początkowo zawodniczo w klubie rowerowy, teraz staram się często dla zdrowotności i rozrywki. Efektywnej kuracji. Nie zaszkodzi a pomóc może.


3x3

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 244
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #26 dnia: Luty 16, 2018, 10:41:35 am »
Dwa dni temu skończyłem duużą serię elektrozabiegów. Jest zdecydowanie... gorzej :(

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 183
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #27 dnia: Luty 25, 2018, 11:48:56 am »
Minęło prawie dwadzieścia dni od zaproponowania przeze mnie specjalnej kuracji nadzwyczajnymi środkami
i zrobiła się dziwna cisza. Działacie?
Uważam podobnie jak Leopold, że wiele dolegliwości należy leczyć od środka.
Wszelkie zewnętrzne ingerencje to tak jakby bezpłodność próbować szarą maścią likwidować.
Gdy miałem ok 42/43 dopadł mnie problem z kręgosłupem. Z łóżka wstać nie mogłem, po schodach wspinałem się dzięki
dość silnym łapom (w stójce na rękach robiłem ok 15 pompek).
To był koszmar i myślałem, że w tym wieku kończy się przeciętny facet.
Wpadłem wtedy na pomysł, aby pić żelatynę w postaci znanych galaretek owocowych. Ale na ciepło.
Wykoncypowałem, że ciepły napój lepiej się wchłonie niż zimna galaretka.
Kobieta z którą wtedy byłem pracowała w kaliskich Winiarach i powiedziała, że żelatyna tam produkowana
jest najlepszą z dostępnych.
Kupowałem więc te galaretki z najmniejszą ilością tych E, zalewałem gorącą (nie wrzątkiem) wodą i piłem 3 - 4 razy dziennie zamiast kawy czy herbaty. I tak przez chyba 3 lub 4 miesiące.
Problemy z kręgosłupem zniknęły, a ja galaretki znienawidziłem i przez następne lata żadnej do pyska nie wziąłem.

"Sporo Żydów w życiu poznałem. Wszyscy byli roszczeniowozłośliwi. Pomagają tylko swoim. Nie licz na to, że dostaniesz coś za darmo." To dziwne, ale Ty 3x3 chyba żadnego Polaka nie poznałeś.

klubowy...Czemu piszesz "Widać ktoś próbuje kogoś zrobić w wała... " skoro wiesz, że to ja. Maciej K.?
W czasie praktyk na budowie, co durniejszych wysyłano po wiaderko prądu (sztromu u Was)