Autor Wątek: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...  (Przeczytany 1339 razy)

oblivion

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 343
Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« dnia: Luty 02, 2018, 08:17:28 pm »
Proponuję wątek dbania o stawy, kolanowe, łokciowe etc. Miałem kiedyś problem z lewym kolanem, więc zacząłem się interesować.
Jakie macie patenty? wewnętrzne i zewnętrzne ;)
ja stosuję wewnętrznie:
- odkwaszanie
- kolagen Naticol
- wit. D3+k2mk7
Działa.
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2018, 10:07:32 pm wysłana przez oblivion »

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 551
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 02, 2018, 08:52:29 pm »
250W48V i 15Ah też działa  ;D
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

oblivion

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 343
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 02, 2018, 08:56:42 pm »
to też mam i najbardziej lubię :D

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1884
  • Zduńska Wola
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 02, 2018, 09:35:35 pm »
Zwiększyć kadencję, zawsze długie nogawki. Przynajmniej za kolana.

"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 711
  • SWB DIY
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 02, 2018, 10:05:27 pm »
Zwiększyć kadencję, zawsze długie nogawki. Przynajmniej za kolana.
Mi kiedyś znajomy lekarz siedzący w temacie powiedział, że z medycznego punktu widzenia z odkrytymi kolanami można jeździć, gdy temperatura powietrza przekracza 200 C. A gatki w stylu rybaczek pasują mi nawet w upały. Syntetyki są lekkie, przewiewne i szybko schną, a pozycja na poziomce sprzyja naturalnemu nadmuchowi powietrza w nogawki. Dodatkowo- dłuższe nogawki zmniejszają ryzyko poparzeń słonecznych. Zresztą- Storm po zlocie w Bełchatowie może coś na ten temat powiedzieć  :)

storm

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2568
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 03, 2018, 07:24:55 pm »
Jako osobnik, który przeszedł już 2 x artroskopia lewego kolana, a mimo to nadal (próbuje?) jeździć... Mam już nieco doświadczenia to się podzielę...
[na wstępie dodam, ze na jesieni trenowałem trenażer i nieco sobie kolano rozwaliłem bardziej więc próbowałem kilku rzeczy i jestem "na świeżo"]
1. Próbowałem suplementów diety takich jak Arthrum Comples czy leżące gdzieś za mną w pokoju torebki z 4FLEX. Poprawa.... znikoma. Niby działa ale raczej jak placebo. Czyli wcale.
2. Pływanie w basenie - wydaje się nieco pomagać, ale... tak jakby tylko troszeczkę. Jednak bardziej niż ww suplementy.
3. Wreszcie doktor namówił mnie na zastrzyki z kwasu hialuronowego w kolano.
Wyniki?
Pierwszy strzał był taki, że myślałem, że... Nieprzyjemne uczucie napełniania stawu... Przeżyłem. I... znikł ból przy wchodzeniu po schodach! WOW.
Drugiego strzału w zasadzie nie pamiętam, ledwo co poczułem. Kolano w zasadzie nie boli, mogę sobie chodzić, chodzić po schodach, rowerkować - jest OK.
Zastrzyki (kwas 2%) robiłem w Medicover na Puławskiej w Warszawie, 1 sztuka 240 PLN, drugą miałem za friko. Kto: Dr. Maciej Żyliński. POLECAM, zna się na rzeczy.
Dodam, że była to moja druga seria, pierwszą robiłem z kwasu 1% (3 sztuki) w 2012 roku i też była znaczna poprawa, która starczyła do 2017 roku.

Tak tak, brzmi to paskudnie: "zastrzyk w kolano"?! Jej! Ale to DZIAŁA. Pomaga na jakiś czas.
A wszelkie witaminki, proszki do rozpuszczania i picia, pastylki (jak ja lubię pastylki! "Połknij i zapomnij!", nie? ;) Niestety - nie działają. Moim skromnym zdaniem.

@Hansglopke - niekoniecznie. Przy 30^C pieczenie stawów wcale nie musi mieć działania prozdrowotnego... Ale ja się nie znam, ja tylko leczę to co mam.


@Tomo, co do poparzenia ud jakie miałem. Się nie chce pamiętać o kremie UV to się potem cierpi... Ja straciłem przez to wyjazd nad morze wtedy :]


oblivion

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 343
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 03, 2018, 07:43:06 pm »
Wiem jak to zabrzmi - ja kupuję suplementy w sklepie... dla koni :)
Preparaty dla koni są dużo lepszej jakości i czystości.
Kolagen Naticol jest z kwasem hialuronowym, wit c i chondroityną
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2018, 10:21:36 pm wysłana przez oblivion »

Piotrek333

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 59
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #7 dnia: Luty 03, 2018, 10:14:13 pm »
Kiedy miałem lat kilkanaście deptałem ile wlezie na niskiej kadencji i kolana sobie zniszczyłem. Od tamtej pory musiałem ograniczać jazdę do około 5k km rocznie. Poza tym jeździłem ze dwa razy w tygodniu, ale jak już wsiadłem na szosówkę, to cisnąłem na maxa. Kolana miałem tak zniszczone, że wchodzenie po schodach było bolesne. Poszedłem do lekarza, obmacał, posłuchał, i stwierdził, że jestem zdrowy tylko mam nie przeciążać intensywną jazdą.
Starzy szosowcy radzili bym jeździł regularnie, najlepiej codziennie ale bez wariactwa.
Rady lekarza i starszych kolegów były trafne bo pomogły. Zdaje się, że regularna jazda z małym obciążeniem w naturalny sposób pobudza smarowanie stawu.
Przed wycieczką do Rzymu jeździłem trochę dłuższe dystansy (150-200km) i ból kolan powrócił. Pomogła dieta z policzków wołowych później zastąpiona 4-flexem.
Od kilku lat nie mam problemów kolanowych, mogę jeździć dystansy 200-300km lub podjeżdżać przełęcze Alpejskie, ale spokojnym tempem. Rocznie robię 12-17k km.
Pajacowanie w stylu góra Kamieńsk najszybciej jak się da powoduje ból kolan przez 3 tygodnie.
Zimą trzymanie nóg w cieple na pewno nie zaszkodzi. Polecam pomiar kadencji i trzymanie powyżej 90obr/min.
Nie wiem czy to ma znaczenie, ale zawsze po dłuższym dystansie staram się rozchodzić nogi.
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2018, 10:27:24 pm wysłana przez Piotrek333 »

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 121
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #8 dnia: Luty 04, 2018, 07:51:20 pm »
Witam... Pomimo niechęci jaką wielu z tego forum do mnie żywi, postanowiłem w tym dość bolesnym temacie głos zabrać.
Jako, że najprawdopodobniej mam w poziomej jeździe najdłuższe doświadczenie, to co nieco do dyskusji dorzucić mogę.     Pewien Żyd powiedział: "Miłujcie nieprzyjaciół swoich".
Ja najpewniej wielu tu nie pokocham, ale swoim doświadczeniem pomóc im spróbuję.
Ale po kolei.
To dość smutne, że Wy ludzie raczej dość młodzi a już problemy stawowe macie.
Boję się myśleć, co będzie gdy Wy wiek prykowo - emerytalny osiągniecie. Jak ja obecnie.
Część moich doświadczeń stawowych opisałem w wątku Jeżdżę VM (str.13)

Piotrek...Nawiązując do Twego szalonego zjazdu (w Galeria).
Wiem jak takie pędzenie w dół smakuje, albowiem przez 4 lata mieszkałem w RFN w bardzo górzystym terenie.
Podjazdy i zjazdy do 11%. Po latach od jednego z Waszych dowiedziałem się, że takie nachylenia to pikuś. O.K.
Ale i tak pozwalały one pruć ponad 75 km/h.
Problem jazdy w górach wg. mnie jest taki, że wspinając się - najczęściej niezbyt szybko - rozgrzewamy muskuły i kolana do "czerwoności". Potem zaś jest zjazd i BRUTALNE!!!  CHŁODZENIE.
Będąc na 6 ciu czy 7 miu mistrzostwach Europy czy  RFN (lata 87 ? 94) myślałem,że mieszkańcy regionów górzystych
(z wyrobionymi przez wspinanie udami) powinni tych gości z terenów płaskich w wyścigach łoić.
A tu kicha. Najczęściej wygrywali Holendrzy czy inni z nizin.

Ja jeżdżąc po górach miałem to szczęście, że posiadałem Chopera i dopasowaną do niego owiewkę (pierwsza powstała w 86 i ważyła 5 kg. Wyśmiał ją M. Utkin) z mieszanki carbonowo-kevlarowej (ok. 700g).
Jeżdżąc przez rok moim - w owiewkę uzbrojonym -  roboczym  Choperem do pewnej firmy (16 km w jedną stronę),
gdzie robiłem moje poziomce, problemów  z kolanami nie miałem.
W 91 szym cały sezon letni trenowałem raz w tygodniu z grupą kolarzy Oldboyów (35 do 39).
Oni na wypasionych kolarzówkach, a ja na moim drugim "sportowym" Choperku (służy mi do dziś).
Charakternie bez owiewki.
Szalone wypady od 5o do 75 km dały znać w postaci czucia kolan.

Jak pewnie wiecie szczyty gór mają zawsze najniższe temperatury.
Kolana u rowerzysty poziomego wg. mnie takimi właśnie "szczytami gór" są.
Krew z nich naturalnie spływa, osłony w postaci tłuszczu (ok. znam jednego i Wy też go znacie z dość pokaźną ilością tłuszczu) czy mięska nie mają.
Nawet latem zawsze są chłodniejsze.
Jeśli do tego dorzucimy pęd wiatru, to prędzej czy później zaczynają posłuszeństwa odmawiać.
Gadanie lekarza, że przy 20 stopniach plus jeździć z gołymi można, uważam za bezmyślne pitolenie.
Nawet, gdy plus 40 stopni będzie, to pęd wiatru kolana okrutnie schłodzi, a różnica temperatur swoje zrobi.
Tak, że nawet latem radzę kolana chronić.

Pięć lat temu zacząłem przyjmować pewien suplement diety. Zaczął dość mocno pomagać, tak że po schodach po dwa stopnie wbiegałem. Po dwóch latach zmieniłem na coś jeszcze lepszego.
Rozochocony zacząłem robić dłuższe wypady (z braku czasu takie pierdząco-prykowe do 30km. Ale na full) i to latem!!!
Z powodu ciepła w krótkich portkach, no i znowu się zaczęło.
Problem jak na razie zniknął, gdy VaueMem jeździć zacząłem. Może właśnie dlatego taka jest ich popularność na zachodzie. Proszę zwrócić uwagę na ten zlot w Rotterdamie (wklepał Velogic). Bardzo dużo starszych ludzi.
Oczywiście w górach na trzykołowym VM nie poszaleje się tak jak na jednośladzie. Co oczywiste. Ale coś za coś.

W latach 93 do 94 (chyba) znakomicie schodziły owiewki do rowerów długich Peer Gynt i Dino (Radius) oraz do leżaków krótkich. Street Maschine z HPVelotechnik, Horizon (czy jakoś tak) z Radiusa, Toxy czy Aeroprojekt i wiele innych.
Niestety ówcześni "spece" robili je jako dość ciężkie (3 do 3,5 kg) i trend zaczął zdychać.
Możecie sobie wyobrazić takie 3,5 kg zawieszone na bomie, a do tego podmuchy wiatru czy szybko przejeżdżającej ciężarówki. Miotało, ale szybkości były. Zwłaszcza z wiatrem.
To miotanie, może waga albo też zbyt długie czekanie na dostarczenie, jak i trudności z wysyłką (wymiary) zaczęło klientów zniechęcać i sprawa owiewek zdechła..
Formy oczywiście są.
Wg. mego doświadczenia uważam, że w przypadku jednośladów i chęci w nich (tych jednośladach) owiewki posiadania,
to najbardziej do takiego celu leżaki długie z kierowaniem pośrednim się nadają.
Dawno temu, w Kaliszu takie próby były. Podobno rewelacja.
Jak znajdę czas, to do mego czterokołowca na lato owiewkę założyć spróbuję.
« Ostatnia zmiana: Luty 04, 2018, 07:59:28 pm wysłana przez Maciej K »

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 200
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #9 dnia: Luty 04, 2018, 09:21:04 pm »
Co do kolan, to tak jak koledzy już pisali - zwiększenie kadencji i zmniejszenie swojej wagi do optymalnej (tu biję się w pierś 8)).
Dobrą robotę robią wszelkiej maści osłony i ocieplacze na kolana, owiewka lub velo to już pełny bajer.
Co do suplementacji to polecam siarkę organiczną... dla koni. Tak jest taniej i nie zawiera zbędnego badziewia.
I moim zdaniem najważniejsze - trzeba zrobić rozgrzewkę i pozwolić by organizm sam zaczął wszystko smarować. Dopiero potem można wsiadać na rower.

oblivion

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 343
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #10 dnia: Luty 04, 2018, 09:58:22 pm »
klubowy widzę, że zaopatrujemy się u tego samego producenta :)

storm

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2568
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
« Odpowiedź #11 dnia: Luty 05, 2018, 10:13:22 am »
Witam... Pomimo niechęci....[/.../]

[']
« Ostatnia zmiana: Luty 07, 2018, 05:53:14 pm wysłana przez jarek_es »


fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 551
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #12 dnia: Luty 05, 2018, 11:41:23 am »
Na stawy to mały haczyk 16, 20 i trochę bułki ugniecionej w małą kuleczkę i karasie czy płotki biorą aż miło....
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 711
  • SWB DIY
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #13 dnia: Luty 05, 2018, 12:57:14 pm »
Patrz, a ja durny ze szwagrem agregat prądowy tachałem... ;D

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 551
Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
« Odpowiedź #14 dnia: Luty 05, 2018, 05:50:56 pm »
Jak sie ruskie wynosiły to granaty były tańsze od haczyków...

https://youtu.be/ePqcWC724U8
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...