forum.poziome.pl

Rowery poziome - forum dyskusyjne => Różności => Wątek zaczęty przez: oblivion w Luty 02, 2018, 08:17:28 pm

Tytuł: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: oblivion w Luty 02, 2018, 08:17:28 pm
Proponuję wątek dbania o stawy, kolanowe, łokciowe etc. Miałem kiedyś problem z lewym kolanem, więc zacząłem się interesować.
Jakie macie patenty? wewnętrzne i zewnętrzne ;)
ja stosuję wewnętrznie:
- odkwaszanie
- kolagen Naticol
- wit. D3+k2mk7
Działa.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: fdx w Luty 02, 2018, 08:52:29 pm
250W48V i 15Ah też działa  ;D
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: oblivion w Luty 02, 2018, 08:56:42 pm
to też mam i najbardziej lubię :D
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Luty 02, 2018, 09:35:35 pm
Zwiększyć kadencję, zawsze długie nogawki. Przynajmniej za kolana.

Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: tomo w Luty 02, 2018, 10:05:27 pm
Zwiększyć kadencję, zawsze długie nogawki. Przynajmniej za kolana.
Mi kiedyś znajomy lekarz siedzący w temacie powiedział, że z medycznego punktu widzenia z odkrytymi kolanami można jeździć, gdy temperatura powietrza przekracza 200 C. A gatki w stylu rybaczek pasują mi nawet w upały. Syntetyki są lekkie, przewiewne i szybko schną, a pozycja na poziomce sprzyja naturalnemu nadmuchowi powietrza w nogawki. Dodatkowo- dłuższe nogawki zmniejszają ryzyko poparzeń słonecznych. Zresztą- Storm po zlocie w Bełchatowie może coś na ten temat powiedzieć  :)
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: storm w Luty 03, 2018, 07:24:55 pm
Jako osobnik, który przeszedł już 2 x artroskopia lewego kolana, a mimo to nadal (próbuje?) jeździć... Mam już nieco doświadczenia to się podzielę...
[na wstępie dodam, ze na jesieni trenowałem trenażer i nieco sobie kolano rozwaliłem bardziej więc próbowałem kilku rzeczy i jestem "na świeżo"]
1. Próbowałem suplementów diety takich jak Arthrum Comples czy leżące gdzieś za mną w pokoju torebki z 4FLEX. Poprawa.... znikoma. Niby działa ale raczej jak placebo. Czyli wcale.
2. Pływanie w basenie - wydaje się nieco pomagać, ale... tak jakby tylko troszeczkę. Jednak bardziej niż ww suplementy.
3. Wreszcie doktor namówił mnie na zastrzyki z kwasu hialuronowego w kolano.
Wyniki?
Pierwszy strzał był taki, że myślałem, że... Nieprzyjemne uczucie napełniania stawu... Przeżyłem. I... znikł ból przy wchodzeniu po schodach! WOW.
Drugiego strzału w zasadzie nie pamiętam, ledwo co poczułem. Kolano w zasadzie nie boli, mogę sobie chodzić, chodzić po schodach, rowerkować - jest OK.
Zastrzyki (kwas 2%) robiłem w Medicover na Puławskiej w Warszawie, 1 sztuka 240 PLN, drugą miałem za friko. Kto: Dr. Maciej Żyliński. POLECAM, zna się na rzeczy.
Dodam, że była to moja druga seria, pierwszą robiłem z kwasu 1% (3 sztuki) w 2012 roku i też była znaczna poprawa, która starczyła do 2017 roku.

Tak tak, brzmi to paskudnie: "zastrzyk w kolano"?! Jej! Ale to DZIAŁA. Pomaga na jakiś czas.
A wszelkie witaminki, proszki do rozpuszczania i picia, pastylki (jak ja lubię pastylki! "Połknij i zapomnij!", nie? ;) Niestety - nie działają. Moim skromnym zdaniem.

@Hansglopke - niekoniecznie. Przy 30^C pieczenie stawów wcale nie musi mieć działania prozdrowotnego... Ale ja się nie znam, ja tylko leczę to co mam.


@Tomo, co do poparzenia ud jakie miałem. Się nie chce pamiętać o kremie UV to się potem cierpi... Ja straciłem przez to wyjazd nad morze wtedy :]
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: oblivion w Luty 03, 2018, 07:43:06 pm
Wiem jak to zabrzmi - ja kupuję suplementy w sklepie... dla koni :)
Preparaty dla koni są dużo lepszej jakości i czystości.
Kolagen Naticol jest z kwasem hialuronowym, wit c i chondroityną
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: Piotrek333 w Luty 03, 2018, 10:14:13 pm
Kiedy miałem lat kilkanaście deptałem ile wlezie na niskiej kadencji i kolana sobie zniszczyłem. Od tamtej pory musiałem ograniczać jazdę do około 5k km rocznie. Poza tym jeździłem ze dwa razy w tygodniu, ale jak już wsiadłem na szosówkę, to cisnąłem na maxa. Kolana miałem tak zniszczone, że wchodzenie po schodach było bolesne. Poszedłem do lekarza, obmacał, posłuchał, i stwierdził, że jestem zdrowy tylko mam nie przeciążać intensywną jazdą.
Starzy szosowcy radzili bym jeździł regularnie, najlepiej codziennie ale bez wariactwa.
Rady lekarza i starszych kolegów były trafne bo pomogły. Zdaje się, że regularna jazda z małym obciążeniem w naturalny sposób pobudza smarowanie stawu.
Przed wycieczką do Rzymu jeździłem trochę dłuższe dystansy (150-200km) i ból kolan powrócił. Pomogła dieta z policzków wołowych później zastąpiona 4-flexem.
Od kilku lat nie mam problemów kolanowych, mogę jeździć dystansy 200-300km lub podjeżdżać przełęcze Alpejskie, ale spokojnym tempem. Rocznie robię 12-17k km.
Pajacowanie w stylu góra Kamieńsk najszybciej jak się da powoduje ból kolan przez 3 tygodnie.
Zimą trzymanie nóg w cieple na pewno nie zaszkodzi. Polecam pomiar kadencji i trzymanie powyżej 90obr/min.
Nie wiem czy to ma znaczenie, ale zawsze po dłuższym dystansie staram się rozchodzić nogi.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Luty 04, 2018, 07:51:20 pm
Witam... Pomimo niechęci jaką wielu z tego forum do mnie żywi, postanowiłem w tym dość bolesnym temacie głos zabrać.
Jako, że najprawdopodobniej mam w poziomej jeździe najdłuższe doświadczenie, to co nieco do dyskusji dorzucić mogę.     Pewien Żyd powiedział: "Miłujcie nieprzyjaciół swoich".
Ja najpewniej wielu tu nie pokocham, ale swoim doświadczeniem pomóc im spróbuję.
Ale po kolei.
To dość smutne, że Wy ludzie raczej dość młodzi a już problemy stawowe macie.
Boję się myśleć, co będzie gdy Wy wiek prykowo - emerytalny osiągniecie. Jak ja obecnie.
Część moich doświadczeń stawowych opisałem w wątku Jeżdżę VM (str.13)

Piotrek...Nawiązując do Twego szalonego zjazdu (w Galeria).
Wiem jak takie pędzenie w dół smakuje, albowiem przez 4 lata mieszkałem w RFN w bardzo górzystym terenie.
Podjazdy i zjazdy do 11%. Po latach od jednego z Waszych dowiedziałem się, że takie nachylenia to pikuś. O.K.
Ale i tak pozwalały one pruć ponad 75 km/h.
Problem jazdy w górach wg. mnie jest taki, że wspinając się - najczęściej niezbyt szybko - rozgrzewamy muskuły i kolana do "czerwoności". Potem zaś jest zjazd i BRUTALNE!!!  CHŁODZENIE.
Będąc na 6 ciu czy 7 miu mistrzostwach Europy czy  RFN (lata 87 ? 94) myślałem,że mieszkańcy regionów górzystych
(z wyrobionymi przez wspinanie udami) powinni tych gości z terenów płaskich w wyścigach łoić.
A tu kicha. Najczęściej wygrywali Holendrzy czy inni z nizin.

Ja jeżdżąc po górach miałem to szczęście, że posiadałem Chopera i dopasowaną do niego owiewkę (pierwsza powstała w 86 i ważyła 5 kg. Wyśmiał ją M. Utkin) z mieszanki carbonowo-kevlarowej (ok. 700g).
Jeżdżąc przez rok moim - w owiewkę uzbrojonym -  roboczym  Choperem do pewnej firmy (16 km w jedną stronę),
gdzie robiłem moje poziomce, problemów  z kolanami nie miałem.
W 91 szym cały sezon letni trenowałem raz w tygodniu z grupą kolarzy Oldboyów (35 do 39).
Oni na wypasionych kolarzówkach, a ja na moim drugim "sportowym" Choperku (służy mi do dziś).
Charakternie bez owiewki.
Szalone wypady od 5o do 75 km dały znać w postaci czucia kolan.

Jak pewnie wiecie szczyty gór mają zawsze najniższe temperatury.
Kolana u rowerzysty poziomego wg. mnie takimi właśnie "szczytami gór" są.
Krew z nich naturalnie spływa, osłony w postaci tłuszczu (ok. znam jednego i Wy też go znacie z dość pokaźną ilością tłuszczu) czy mięska nie mają.
Nawet latem zawsze są chłodniejsze.
Jeśli do tego dorzucimy pęd wiatru, to prędzej czy później zaczynają posłuszeństwa odmawiać.
Gadanie lekarza, że przy 20 stopniach plus jeździć z gołymi można, uważam za bezmyślne pitolenie.
Nawet, gdy plus 40 stopni będzie, to pęd wiatru kolana okrutnie schłodzi, a różnica temperatur swoje zrobi.
Tak, że nawet latem radzę kolana chronić.

Pięć lat temu zacząłem przyjmować pewien suplement diety. Zaczął dość mocno pomagać, tak że po schodach po dwa stopnie wbiegałem. Po dwóch latach zmieniłem na coś jeszcze lepszego.
Rozochocony zacząłem robić dłuższe wypady (z braku czasu takie pierdząco-prykowe do 30km. Ale na full) i to latem!!!
Z powodu ciepła w krótkich portkach, no i znowu się zaczęło.
Problem jak na razie zniknął, gdy VaueMem jeździć zacząłem. Może właśnie dlatego taka jest ich popularność na zachodzie. Proszę zwrócić uwagę na ten zlot w Rotterdamie (wklepał Velogic). Bardzo dużo starszych ludzi.
Oczywiście w górach na trzykołowym VM nie poszaleje się tak jak na jednośladzie. Co oczywiste. Ale coś za coś.

W latach 93 do 94 (chyba) znakomicie schodziły owiewki do rowerów długich Peer Gynt i Dino (Radius) oraz do leżaków krótkich. Street Maschine z HPVelotechnik, Horizon (czy jakoś tak) z Radiusa, Toxy czy Aeroprojekt i wiele innych.
Niestety ówcześni "spece" robili je jako dość ciężkie (3 do 3,5 kg) i trend zaczął zdychać.
Możecie sobie wyobrazić takie 3,5 kg zawieszone na bomie, a do tego podmuchy wiatru czy szybko przejeżdżającej ciężarówki. Miotało, ale szybkości były. Zwłaszcza z wiatrem.
To miotanie, może waga albo też zbyt długie czekanie na dostarczenie, jak i trudności z wysyłką (wymiary) zaczęło klientów zniechęcać i sprawa owiewek zdechła..
Formy oczywiście są.
Wg. mego doświadczenia uważam, że w przypadku jednośladów i chęci w nich (tych jednośladach) owiewki posiadania,
to najbardziej do takiego celu leżaki długie z kierowaniem pośrednim się nadają.
Dawno temu, w Kaliszu takie próby były. Podobno rewelacja.
Jak znajdę czas, to do mego czterokołowca na lato owiewkę założyć spróbuję.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Luty 04, 2018, 09:21:04 pm
Co do kolan, to tak jak koledzy już pisali - zwiększenie kadencji i zmniejszenie swojej wagi do optymalnej (tu biję się w pierś 8)).
Dobrą robotę robią wszelkiej maści osłony i ocieplacze na kolana, owiewka lub velo to już pełny bajer.
Co do suplementacji to polecam siarkę organiczną... dla koni. Tak jest taniej i nie zawiera zbędnego badziewia.
I moim zdaniem najważniejsze - trzeba zrobić rozgrzewkę i pozwolić by organizm sam zaczął wszystko smarować. Dopiero potem można wsiadać na rower.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: oblivion w Luty 04, 2018, 09:58:22 pm
klubowy widzę, że zaopatrujemy się u tego samego producenta :)
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: storm w Luty 05, 2018, 10:13:22 am
Witam... Pomimo niechęci....[/.../]

[']
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: fdx w Luty 05, 2018, 11:41:23 am
Na stawy to mały haczyk 16, 20 i trochę bułki ugniecionej w małą kuleczkę i karasie czy płotki biorą aż miło....
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: tomo w Luty 05, 2018, 12:57:14 pm
Patrz, a ja durny ze szwagrem agregat prądowy tachałem... ;D
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: fdx w Luty 05, 2018, 05:50:56 pm
Jak sie ruskie wynosiły to granaty były tańsze od haczyków...

https://youtu.be/ePqcWC724U8
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: oblivion w Luty 05, 2018, 09:00:06 pm
Jak sie ruskie wynosiły to granaty były tańsze od haczyków...

https://youtu.be/ePqcWC724U8
:D job twoju mać! :D
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: Yin w Luty 05, 2018, 09:17:17 pm
No to jak poprzednicy:

Glukozamina - pierwszy suplement jaki brałem, efektów brak. 6

4 flex - pierwsza kuracja 30 sztuk saszetek dało ulgę na 3-4 miesiące, potem parudniowy wyjazd z dłuższym kręceniem i problem wrócił.  Obecnie kończę druga kurację po 40 saszetek i powtórzę to zgodnie z zaleceniami jeszcze dwukrotnie. Poprawa jest ale może to tez przez sezon zimowy i fakt że jeździ się mniej.

Flexactiv - nie odczułem żadnej zauważalnej poprawy.

Zwiększenie kadencji, zmniejszenie niestety średniej, jazda bardziej trekingowa niż sportowa - wyraźna ulga dla kolan chociaż trzeba się mocno pilnować bo człowiek chciałby przycisnąć :)

Wspomaganie elektryczne w rowerze, kiedyś krytykowałem bo wystarczały nogi, teraz rozumiem tych którym nogi nie wystarczają :) Generalnie bardzo warto, są i średnie i ogromna ulga dla kolan.

Ocieplacze na kolana - jeżdżę pierwszy sezon zimowy i są super, do tego trzymają staw. Tylko nie te najtańsze niebieskie a coś w stylu takich jak używają siatkarze.

@Maciej K:  Napisz konkretnie co Ci pomogło z suplementów, może i innym pomoże.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: 3x3 w Luty 06, 2018, 07:55:37 am
Witam... Pomimo niechęci....[/.../]

[']

/.../

Kolana padły mi w latach 80-tych, obecnie to walka o przetrwanie. W leki i suple nie wierzę. Zabiegi fizjo- i fizyko- to jedyne, co im daję. Pomaga. Setki blokad dostawowo doprowadziły do zwapnień więzadeł. Najlepiej się czuję po kriokomorze.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw...
Wiadomość wysłana przez: Yin w Luty 06, 2018, 10:03:23 am
Najlepiej się czuję po kriokomorze.
Znajomy z pracy w podeszłym wieku właśnie zaczyna zabiegi, na jak długo Tobie pomagają?
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: 3x3 w Luty 06, 2018, 10:29:56 am
Rok temu było nieźle całą zimę. Teraz daję szansę innym - biorę "dynamit", pole i prądy - czyli elektroterapia :)
Też działa.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: Maciej K w Luty 07, 2018, 10:01:12 am
Oblivion posługując się dziwacznym tytułem poważny i dość  bolesny problem poruszył.
Mając chyba najdłuższe doświadczenie w jeździe poziomej postarałem się w sposób możliwie krótki moje 40 letnie doświadczenia przedstawić.
Fdx, tomo i nawet sam twórca tematu, zaczęli w kabaret się bawić.
Storm zapałał miłością do mnie i pieszczotą w postaci Maciusia mnie obdarzył.
Dziewiątka (3x3) zaś autoreklamę i reklamę moich owiewek mi zarzucił.
Szkoda, że nie wyjaśnił po co miałbym owiewki reklamować, skoro i tak nie ma ich kto robić.
Ale z tą krioterapią ma sporo racji.
Ja ze swej strony podam środki przeze  mnie testowane.
Przez dwa lata brałem bobinki urugwajskie (w każdym sklepie Eko).
Od trzech zaś lat przyjmuję wyciąg z cęgokrzewu paragwajskiego (reklamują w radiowej Trójce) i szyszaka malediwskiego.
Bardzo pomaga też bulbunian szary czy przyczłapian złocisty, no i oczywiście sapiencja (w każdej aptece).
Dobre są też okłady z kota, a raczej z kociego futra.
Moja bardzo stara ciocia mówiła, że pocieranie kolanami o posadzkę kościoła w czasie podniesienia także kolana wzmacnia.
Dużo zdrowych kolan wszystkim życzę.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: fdx w Luty 07, 2018, 12:56:58 pm
Kabaret służył rozładowaniu negatywnych emocji i jak widać pozwolił na rzeczowy powrót do tematu.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: nahtah w Luty 07, 2018, 08:03:42 pm
"Bulbunian, przyczłapian, sapiencja"- oryginalne nazewnictwo ale jak owe wyciągi pomagają, to chyba warto było stosować?.;)))

Przeciążam kolana z racji swojej pracy - dźwiganie, chodzenie w poziomie, w pionie, po skosie , w dół i w górę z ciężarami i oczywiście jazda  poziomkami. Najbardziej odczuwam podjazdy ale i szybka jazda, też potrafi dać we znaki, przechłodzenie i przegrzanie to taki sam problem i co stosuję?
Biszolin z biszofitem - żel z praoceanu - solanka wydobywana z głębokości 200m. Jest to narodowy lek rosyjski - polecam.  Ten żel postawił mnie na nogi gdy przeholowałem (na głupotę nie ma lekarstwa) w robocie i rozwaliłem stabilność kręgosłupa a stosowałem wszelkie możliwe terapie. Obecnie jest to stała pozycja w mojej apteczce do której dodaję ćwiczenia rehabilitacyjne - elementy gimnastyki i jogi.
Dla ciekawości dodam, że stosuję skorupki jaj łącznie z tą białą błonką, którą trzeba razem ze skorupką z jajka ugotowanego obrać, wysuszyć i zmielić.

Zdrowych stawów życzę i dalekich wypraw!:)
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: 3x3 w Luty 07, 2018, 09:14:19 pm
"Bulbunian, przyczłapian, sapiencja"- oryginalne nazewnictwo ale jak owe wyciągi pomagają, to chyba warto było stosować?.;)))
Nie daj się nabrać. To taki starozakonno-kaliski pseudożarcik. Sporo Żydów w życiu poznałem. Wszyscy byli roszczeniowozłośliwi. Pomagają tylko swoim. Nie licz na to, że dostaniesz coś za darmo.
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: klubowy w Luty 07, 2018, 10:15:20 pm
Sapiencja. A na kopalni posyłali po amper sztromu. Widać ktoś próbuje kogoś zrobić w wała... 8)
Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: Leopold w Luty 08, 2018, 01:00:07 pm
Chory nie za bogaty wszystkiego się czepia.Wyczytałem i internecie, że na "kolana"i nie tylko pomaga żelatyna.Pomyślałem, co szkodzi, tanio, nie trucizna, można spróbować. Zrobiłem dwie kuracje: w ubiegłym roku po sezonie i w tym we wrześniu i październiku. Mnie pomogło.
Oto przepis:- Żelatyna do sałatek, bez przypraw, wieprzowa - 2 łyżeczki; 1/4 szklanki przegotowanej chłodnej wody; połączyć, zamieszać i ostawić na noc. Ilość wody można ustalić zgodnie ze swoimi preferencjami gęstości. Osobiście do mikstury dodaję 1 - 2 łyżeczki miodu - przy okazji kuracja miodna. Wypić rano na czczo na pół godziny przed posiłkiem. Kuracja trwa około 1 - 1,5 miesiąca. Jak  ma pomóc to po dwóch tygodnia nieznaczna ulga.
Na rowerach przy moich 73 latach jeżdżę od około 60 lat początkowo zawodniczo w klubie rowerowy, teraz staram się często dla zdrowotności i rozrywki. Efektywnej kuracji. Nie zaszkodzi a pomóc może.

Tytuł: Odp: Gdy Ci smutno możesz iść nad staw(y)...
Wiadomość wysłana przez: 3x3 w Luty 16, 2018, 10:41:35 am
Dwa dni temu skończyłem duużą serię elektrozabiegów. Jest zdecydowanie... gorzej :(