Autor Wątek: Velomobile w Polsce  (Przeczytany 3539 razy)

jarek_es

  • Administrator
  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 846
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #15 dnia: Grudzień 23, 2017, 03:37:19 pm »
Zrobiłem trochę porządków w tym wątku. Proszę trzymać się tematu bez wycieczek osobistych.

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #16 dnia: Grudzień 23, 2017, 09:22:35 pm »
 /.../
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2017, 12:26:21 am wysłana przez jarek_es »

Inc0

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #17 dnia: Grudzień 24, 2017, 12:32:57 am »
/.../
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2017, 12:27:28 am wysłana przez jarek_es »
Lepsze jest największym wrogiem dobrego.

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #18 dnia: Grudzień 24, 2017, 10:02:53 am »
Skoro się Jacku interesujesz VM ami, to jeszcze co nieco dopiszę.
Jak wiesz obu nas łączy zaszczyt i radość z nieposiadania prawa jazdy.
Siedząc w VM w jakiś tam sposób "potrzebę" kierowania pogodo odpornym pojazdem zaspokajam.
Siedzi się jak w kabinie szybowca, jest ciepło, cicho, przytulnie, nie wieje i na łeb nie leci. Radyjko gra.
Mam już 500 km na koncie i czuję się w tym pudełku coraz lepiej.
Obawiam się, że nawet w ciepłe wiosenne dni pewnie na odkryte pojazdy nie wsiądę. Może w gorące dni latem.
Przy Twoich talentach elektryki tyczących można by było z tego prawdziwą rakietę zrobić.

W jednym tylko odkryte pojazdy mają przewagę nad velomobilami.
Można na nich pierdzieć bez opamiętania. Biodra w górę i heja.
W VM trzeba NIESTETY uważać. Zwłaszcza na postojach.
Można się pomylić i zasłabnąć.
Być może tu leży główna przyczyna, że tak mało  VM po Polsce jeździ.

zbiegusek...Dzwoniłem do Staszka z zapytaniem, czy jego nr. tel. mógłbym Tobie podać, abyście się spiknąć mogli.
Niestety odmówił. Jego VM jest w stanie przygotowawczym do wyprawy. Czyli pewnie rozłożony.
Staszek planuje pod koniec kwietnia lub pocz. maja do Holandii nim pojechać.
Pozostaje więc Tobie czekać lub do Poznania się wybrać.
Wizytowanie mnie jest - jak wielu sądzi - niebezpieczne.

/.../

Co to jest ten Twój Sun EZ3 USX HD delta trike 48V / 500W?
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2017, 12:30:21 am wysłana przez jarek_es »

Inc0

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #19 dnia: Grudzień 24, 2017, 11:27:45 am »
W porównaniu z Holandia gdzie większość społeczeństwa porusza się rowerami na co dzień Polska wypada bardzo bardzo blado , w grupie cyklistów odsetek poziomych rowerzystów jest nie większy niż poziom alkoholu we krwi Franka po nocnej libacji , wśród tych z kolei liczba wielbicieli/fascynatów/pasjonatów VM jest ułamkiem i tylko niewielka cześć tego ułamka jest w stanie finansowo pozwolić sobie na zakup takiego pojazdu . WM są po prostu zbyt drogie w porównaniu z wysokością zarobków przeciętnego Kowalskiego, Osoby zamożne które takie drobne 20k noszą w kieszeni stanowią nieduży odsetek społeczeństwa i ich raczej interesują  samochody/helikoptery /samoloty prestiżowych marek które podkreśla ich pozycje społeczną i zapewnia ponad przeciętny luksus czego ni jak nie da się powiedzieć o obudowanym rowerze trzykołowym w którym jedynym luksusem jest osłona od wiatru i wody . Średnio zarabiający jeśli maja wybierać czy kupić 1-osobowy nowy VM czy10 letni VW w tej samej cenie wybierają to drugie.

/.../
« Ostatnia zmiana: Grudzień 27, 2017, 12:31:02 am wysłana przez jarek_es »
Lepsze jest największym wrogiem dobrego.

fdx

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 565
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #20 dnia: Grudzień 24, 2017, 11:41:32 am »
Ja aby uzasadnic kupno VM musze go porownac do oszczednosci na paliwie, ubezieczeniu i podatku na samochod itd.
Decyzja o zmianie samochodu na VM to duży krok nawet dla osób przygotowanych na to finansowo. Zmiana roweru na VM to prosty krok... U mnie zmiana samochodu na VM to pozbycie się jednego miejsca pasażera (mam małego vana). Niby mała sprawa ale wymaga przemyslenia i zaplanowania, żeby nie okazało się że poza VM samochod i tak bedzie potrzebny a sam VM bedzie używany sporadycznie...

Nie dziwię się że dla przeciętnej osoby wybór między VM a samochodem (jeśli wogóle bierze VM pod uwagę) jest prosty. I zostaje tylko wzdychanie stojącego w korkach, niestety nie wszystkie plany i marzenia da się spęłnić...

VM w większosci przypadków musi na siebie zapracować, być w codziennym użytku dając wymierne oszczędności np. na paliwie. A właśnie jako tylko weekendowa rozrywka to luksus na który niewielu może sobie pozwolić.

Posiadane dzieci znacznie to utrudniają - prędzej czy później zdaży się moment kiedy samochód jest potrzebny i to też trzeba wziąć pod uwagę...
Poziomka... bo ostre koło jest zbyt mainstreamowe...

Inc0

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #21 dnia: Grudzień 24, 2017, 01:59:51 pm »
Można podejść do tematu tak jak to opisujesz FDX załóżmy że amator VM ma samochód i nie ma rodziny ( dla uproszczenia) jego samochód jest napędzany silnikiem benzynowym zasilanym Pb 95 w założonej cenie 4,5pln/l  co dziennie pokonuje dystans do pracy 20km  i z powrotem 20km czyli nasz Kowalski pokonuje dziennie 40km x 5 dni roboczych w tygodniu x 4 tygodnie w m-cu x 12m-cy w roku co nam daje 9600km dla celów uproszczenia obliczeń zaokrąglimy do 10000km/rocznie zakładamy że samochód jest nowoczesny z silnikiem małej pojemności bez fajerwerków jak dla singla do dojazdu do pracy i spala średnio 5l benzyny na setkę ( wiem utopia :P ) co nam daje koszt paliwa 2250pln rocznie do tego ubezpieczenie tu wiele zależy od posiadanych zniżek, zakładamy że nasz Kowalski jest młody i nie ma wszystkich zniżek na OC i płaci za swój samochodzik ubezpieczenie w wysokości 500pln na rok do tego doliczam koszt wymiany płynów i filtrów 250pln rocznie co daje nam 3000pln rocznie kosztu dojazdu samochodem do pracy . W moim przypadku wyglądało by to tak mam rodzinę i duże..no może średniej wielkości samochód z paliwożernym silnikiem benzynowym o słusznej pojemności nie tolerującym lpg . Miesięcznie wydaje na paliwo niewiele bo tylko 600pln moje ubezpieczenie z full zniżkami to jakieś 600pln  za OC + koszty wymiany płynów i filtrów 250pln , dojeżdżam do pracy jak Kowalski 40km w sumie daje to 8050pln . do tego wszystkiego dochodzi okres zimowy w czasie którego nie zawsze bezpiecznie jest poruszać się samochodem wyposażonym w pasy bezpieczeństwa i elektroniczne systemy podnoszące bezpieczeństwo a co dopiero w skorupce z laminatu gdzie jedynym systemem bezpieczeństwa jest...dobre oświetlenie i sama skorupa( wydaja sie marnym zabezpieczeniem przy często słabej widoczności zima  i kulturze polskich kierowców) . W obliczu ww bilans nie wypada na korzyść VM zwłaszcza w świetle cen  za VM które zależnie od producenta waha się 4-7k $ ofc dużo taniej wyjdzie zrobić go samemu ale nie każdy ma konieczne zasoby wiedzy, umiejętności i dostęp do niezbędnych maszyn i narzędzi o czasie nie wspomnę. Dlatego w polskich realiach VM na dzień dzisiejszy są raczej luksusowymi i ekstrawaganckimi wersjami roweru przeznaczonego do celów raczej rekreacyjnych, i się to nie zmieni puki stosunek cen za VM i wielkośc polskich zarobków dzieli taka dysproporcja jak to jest obecnie.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 24, 2017, 02:35:35 pm wysłana przez Inc0 »
Lepsze jest największym wrogiem dobrego.

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 213
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #22 dnia: Grudzień 24, 2017, 03:55:21 pm »
Wyliczenia wyliczeniami, ale na ulicach widać rowery  warte kilkadziesiąt tysięcy złotych, więc część ludzi na nie po prostu stać. Wszyscy widzieli reklamy rowerów w telewizji, intrnecie, na plakatach. Czy były tam velomobile, lub chociaż rowery poziome? Chyba brak reklamy i świadomości u ludzi że jest coś innego niż zwykły rower robi swoje.

Inc0

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #23 dnia: Grudzień 24, 2017, 04:57:00 pm »
temat jest skomplikowany kwestia reklamy czy PR tez ma swój udział niemniej uwazam że gdyby istniała odpowiednio duża nisza została by zagospodarowana bardzo szybko ale takiej niszy nie ma VM w Polsce jest bardzo mało wręcz rozpaczliwie mało. Człowiek który kupuje rower za 30-40 k pln to zazwyczaj zawodowiec za sprzęt płaca sponsorzy.inną grupa potencjalnych nabywców jest zamożny obywatel taki co lubuje sie w najmodniejszym stroju ,nowinkami technicznymi w rowerku z carbonową rama i osprzetem XTR czysciutki i błyszczacy cały wozi sie po mieście tak żeby wszyscy widzieli jaki on jest fajny i jaki fajny rower ma ,taki delikwent nie zwraca uwagi na cenę porostu musi mieć wszystko co najdroższe i najlepsze nawet jesli tak naprawde tego niepotrzebuje i tacy ludzie moga sie szarpnąc na VM o ile reklama do nich dotrze aventy bike ma najwieksza szanse trafic w zapotrzebowanie tego typu klijenta bo ma odlotowy wygląd sciąga na siebie uwage i pozytywne reakcje potrzeba tylko dobrego PR i reklamy która trafi do konkretnej grupy potencjalnych klientów
Lepsze jest największym wrogiem dobrego.

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1893
  • Zduńska Wola
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #24 dnia: Grudzień 24, 2017, 10:56:48 pm »
Ludzie poprostu kupują takie rowery jakie mają ich koledzy-idole. Bo lżejszy = szybszy.  To, że im dupy odpadają po 20 godzinach jazdy non stop a po 60 tracą czucie w niektórych członkach ciała ich nie zraża,  o wielotygodniowym zdrętwieniu palców nie wspomnę. Jest jak jest.  Rower poziomy ma swoje wady i zalety. VM ma tych wad nieco więcej, zalet pewnie też. Trzeba trochę jeżdzić by je w różnych warunkach poznać. Przynajmniej 500+ km. musiałbym zrobić VM, żebym wiedział, czy takie cacko chciałbym mieć.
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


zbiegusek

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 150
  • http://www.zbychewka.pl
    • Pracownia ceramiki ZBYCHEWKA
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #25 dnia: Grudzień 25, 2017, 12:40:00 pm »
[...]
zbiegusek...Dzwoniłem do Staszka z zapytaniem, czy jego nr. tel. mógłbym Tobie podać, abyście się spiknąć mogli.
Niestety odmówił. Jego VM jest w stanie przygotowawczym do wyprawy. Czyli pewnie rozłożony.
Staszek planuje pod koniec kwietnia lub pocz. maja do Holandii nim pojechać.
Pozostaje więc Tobie czekać lub do Poznania się wybrać.
W sumie taki rozgrzebany byłby jeszcze ciekawszy do oglądania i porozmawiania. :) A wogle, to po prostu zaciekawiło mnie, że jest coś takiego w moim mieście, gdzie nieskromnie powiem - byłem prekursorem poziomych rowerów.
[...]
Wizytowanie mnie jest - jak wielu sądzi - niebezpieczne.
Phii... Pejsaty kozieł mnie nie straszny. :P Problem, że mało mobilny jestem ze względów domowych. Ale nie omieszkam napaść jak tylko będę w okolycy.
Co do uzasadnienia posiadania VM w Polszcze: Zawsze chciałem sobie coś takiego zbudować, bo... lubię budować. :) A na dodatek uważam, że jest to przyszłość transportu indywidualnego. Jak ogólnie rowery. No i popularność rowerów ogólnie w takim Berlinie czy Holandii pokazuje, że jest to słuszna droga.
Ostatnio dostałem propozycję zatrudnienia w gminnej szkole. Na pół etatu. Szybko policzyłem dochody i koszty transportu i pokazało się, że bez VM nie dałbym rady.
Tak jak ktoś wyżej wyliczał: Dziennie do pokonania 2x20km. Teren dość zróżnicowany (niby płasko ale jest kilka kilometrów wyjazdu z niecki, w której mieszkam). Zwykły rower wymagałby odpowiedniego ubioru a mnie się marzy wsiąść "jak do samochodu" i nie oglądać się na pogodę. No i wychodzi mi, że jedynie coś a'la VM byłoby rozwiązaniem. Oczywiście ze wspomaganiem elektrycznym. Z naciskiem na "wspomaganie", a nie kilku kilowatowe napędzanie umożliwiające rozwijanie prędkości "skuterowych" bez pedałowania. :)
Więc chyba nieuchronnie zbliża się moment, w którym znów coś zmajstruje - tym bardziej, że mam swoje przemyślenia co do obecnie obowiązujących trendów i ich przystawalności do moich potrzeb. :)
--
Pozdrrrawiam serrrdecznie!
zbYszek

noisue

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 61
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #26 dnia: Grudzień 25, 2017, 01:09:49 pm »
Przyznam się, że też robiłem takie wyliczenia jak koledzy powyżej, policzyłem kilometry, spalanie, utrzymanie samochodu i wyszło mi, że po trzech latach samych dojazdów do pracy pieniądze są zwrócone z nawiązką, nie licząc kosztów zakupu samochodu. Jeżdżąc komunikacją musiałbym poświecić dodatkowe 1,5h dziennie, nie wliczając ile czasu bym tracił np. na dodatkowe przejazdy do sklepu itp. Biorąc pod uwagę samochód, podróż trwałaby tyle samo czasu co rowerem i pewnie bym się tak nie napocił. Jednak wybrałem rower i od trzech lat wykorzystuje go całosezonowo, wcześniej wychodziło to różnie.
Rower dla mnie to zdrowie, przyjemność, lepsze samopoczucie no i mogę zjeść więcej, kalorie same się spalają. :) VM zrobiłem na razie nie wiele kilometrów, zbliża się 1000 na liczniku i widzę jakie wady i zalety ma dla mnie. Znalazłem kompromis, który mi odpowiada.

Odnoszę wrażenie, pewnie błędne, że co po niektórzy próbują siebie przekonać, dlaczego nie warto mieć VM. Nic na siłę, nie każdy środek transportu jest dla każdego, jeden wybierze samochód, drugi komunikację miejską a trzeci rower. Przekładając to na nasze realia, nie ma uniwersalnego roweru, trzeba samemu zdecydować co jest nam potrzebne. Ja np.: VM nie przewiozę trójki dzieci, ale z Cargo nie ma problemu, znowu z Cargo w las nie pojadę a prędkości powyżej 15-20km/h to już samobójstwo. W las wezmę swoją wariację N55 na oponach 2,10 i poszaleje plując na prawo i na lewo błockiem spomiędzy zębów. Dla każdego jest co innego albo jeszcze inaczej, jak mówi stare porzekadło, rowerów trzeba mieć n+1.

Prawdą jest, że zarabiamy jako Polacy bardzo marnie. Jednak na ulicach widuje się rowery w różnych cenach również te za grube tysiące. I nie każdy, kto na takim jeździ jest sportowcem zrzeszonym w klubie czy też typem lansującym się "na rower". Są też osoby i takowe znam, dla których jest to hobby, składają rower tylko dla własnej przyjemności i jazdy nim. Można by powiedzieć, że wyrzucają pieniądze w błoto, nie startują w zawodach, nie wygrywają, nie zarabiają na tym, ale jednak to robią.
Poza tym, Polacy jak naród, który dopiero co się bogaci, dla znacznej większości samochód jest symbolem statusu społecznego. Musi być nowszy, większy, lepiej wyposażony. Kto by chciał jeździć rowerem.

Rowery poziome długo nie będą popularniejsze na ulicach i to z różnych powodów. Sami widzimy, reakcje ludzi, jest przecież taki wątek na forum. VM budzi jeszcze większe zdziwienie, ludzie nie widząc pedałów zastanawia się, jaki to ma napęd a co dopiero jak to nazwać. Czy można to coś nazwac rowerem? Nazwa velomobil jest rodem z kosmosu. Oczywiście są i wyjątki.
Dwukrotnie miałem zabawną sytuację, gdy dzieci pytały rodziców co to jest. Rodzice odpowiadali, że to CabBike mini. Bo jak niby inaczej to coś nazwać. Może trzeba by nakleić nazwę rower poziomy lub VM lub forsować ten typ roweru jako CabBike mini. ;P

Przy okazji życzę Wam Wesołych Świąt no i oby zima w końcu była zimą, czyli więcej śniegu.

Maciej K

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 126
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #27 dnia: Grudzień 25, 2017, 09:46:03 pm »
Czytam i muszę powiedzieć (napisać), że zabawnie wyglądają te "pełne zaangażowania" rozważania i wyliczenia.
Zupełnie jak te rozważania o "tajemnicy" świętej nocy, czy o wyższości Św. Boż. Nar. nad Świętami Wielkiej Nocy
prof. J. Stanisławskiego.

P A N O W I E ! ! ! Kto chce mieć VMa (np. Kaczmarkowego), to zachowuje się jak Staszek czy Mateusz.
Przyjeżdża, przybija piątkę i próbne jazdy odbywa.
Potem kawa i pytanie; Ile? Pada suma.
Następuje wytrzeszcz oczu i logiczne pytanie: Czemu tak tanio?
Pada uczciwe i przekonywujące wyjaśnienie.
Następuje wypłata i sprawa załatwiona. Proste?

Kto N I E   CH C E  lub  N I E   M O Ż E! (wielkie litery dla niekumatych)  VM kupić, to zaczyna wymyślać i wydziwiać
(jak nie VM czy vm, to znowu "strzały", tu zaś wyliczone "ogromne" koszty itd. itp.), zwłaszcza że (cyt. 3x3) ?Forum poziome... Jakoś się kręciło. Stabilnie, sympatycznie, można rzec " kameralnie",
(Takie małe forumowe podwórko zdominowane przez gromadkę osobników myślących, iż na szczycie łańcucha rozwoju komunikacji mięśniowej się znajdują), a tu  "wpada Mieczysław (wg forumowego psychologa podświadomie uważający się za niewidzialnego) biznesu, zaufany admina (chłe, chłe, chłe) taki co to wszystko mu wolno".
Do tego bezczelnie przedstawia on pojazd stojący w rozwoju - od tradycyjnych poziomców - jakby wyżej, pyskuje przy tem, ironizuje, forumowych wyżeraczy niezbyt szanuje i beszta, specjalnego uwielbienia im nie okazując. Koszmar.
A w dodatku kwiecistą mową - dla podwórkowych "osiłków" nie zrozumiałą - jeszcze się posługuje.
Czyli??? Totalne chamstwo i koniec forumowego świata! Jezuuuuuuu!!!!!
No i zaczęło się intruza szczypanie i obszczekiwanie tudzież. Albowiem własny teren, tudzież podwórko obsikiwaniem lub szpetnym zapachem zaznaczać trzeba i bronić należy go także.
Jak to zauważył De vilio;"Przeczytałem większość wątku "Jeżdżę VM..." i zauważyłem jedynie to że Maciej K. NIE  ROZPOCZĄŁ czepiania się. On po prostu tak pisze w taki sposób, kwiecisty, używając prawie wierszowanej składni zdania, niby staropolskiego stylu itd."

I teraz, w nowym wątku - niby na spokojnie - znowu czepianie się zaczyna.
Zgodne z tradycją polską i tradycją tego forum zresztą. Czyli co inne lub nowe tak bezinteresownie tępić należy.

Jedni wzięli się za VM od strony matematycznej, inni oszczędnościowej, Hans zaś zauważył, że "rower poziomy ma swoje wady i zalety. VM ma tych wad nieco więcej".

Znam jedną wadę roweru poziomego.
Nie udaje się przeciętnemu używaczowi poziomca  poderwać przedniego koła. (choć taki numer widziałem 2 razy)
VM wad ma więcej. Oto one.
1. Potrzebny jest garaż lub szopa.
2. Nie można szybko wyskoczyć, aby komuś - kto zbyt głupio i głośno się śmieje - dać w mordę (z odkrytymi szło to b. sprawnie)
3. Nie wolno puszczać  bąków w czasie postoju.
4. Przy silniejszym wietrze trzeba ustawiać się pod wiatr.
5. Załadunek trwa ciut dłużej.
6. Waga. Obecnie zbyt duża. Ale mogę zrobić karoserię z Carbonu i zawieszenie z Alu. Tylko czy w odniesieniu do pojazdu codziennego użytku (NIE  WYŚCIGOWEGO!!!), to się opłaca i kto za to zapłaci?
Moje carbonowe kufry są przeważnie 2 razy lżejsze od tradycyjnych  z LPS.
Obecnie są karoserie (dół, maska i tył) o wadze od 15,130 kg do 17,0 kg. (karoserie Sunridera były w okolicach 21 do 23 kg)
Zalety?
Kto ma fantazję niech sam sobie dopowie.
Hans...Czuję, że se VMa nie kupisz, bo ciężko będzie znaleźć sprzedawcę, który na 500 km czyli na kilka dni pojazd wypożyczy.

Fdx... Jeśli jest rodzina, to auto zawsze się przyda. To moje zdanie. (Ja co prawda nie miałem, ale za to były taksówki i stać mnie było na nie) 
Tata zaś musi odpowiedzieć SOBIE czy do pracy chce jeździć autem czy VM?
A jeśli za mało kasy w domu jest, to tata po udzieleniu odpowiedzi SOBIE!  musi zacząć odkładać. Proste.
Bardzo pięknie zwrot kosztów  Mat powyżej wyliczył.
Czego wszystkim innym wyliczeniowcom życzę także.

zbiegusek...Stach jest nieublagany

p.s. To zadziwiające i podziwu godne, że nikt stachowego zamiaru odwiedzenia Holandii Cabbikiem nie wyśmiał.

Jarosława Admina uniżenie proszę o wątków - pozornie - od głównego tematu odbiegających nie wycinanie,
albowiem z resztą tekstu wyjątkową i czytelną całość one tworzą.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 25, 2017, 10:07:50 pm wysłana przez Maciej K »

Inc0

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 108
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #28 dnia: Grudzień 25, 2017, 10:59:31 pm »
Kto chce mieć własny VM i ma środki i nic nie stoi mu na przeszkodzie w tym to go kupuje i jest zadowolony , kto chce mieć ale nie stać/nie może zapłacić ceny jakiej sobie życzą producenci może go zrobić to nie jest niemożliwe skoro Maciej i kilku innych dało rady :P może nie wyjdzie taki piękny jak Aventybike ( bo jednak do osiągnięcia takiego efektu to talent , mnóstwo czasu, pracy i spora wiedza jest niezbędne) ani taki dynamiczny  jak CBM (czerwony "bolid" macieja) bo do osiągnięcia takiego efektu to nie wystarczy mieć talent, wiedze i czas trzeba być "arcymiszczem dezajnu"  ;P   ) a wisienką na torcie jest pytanie gapiów: "... ile takie coś kosztuje? " i odpowiedz : "Bezcenny - wykonany własnoręcznie"  dla zapaleńców jest to ważniejsze niż fikuśne malowania i błyszczący lakier nieskazitelnie gładkich powierzchni oraz "legenda" i poklepywanie po plecach sprzedawcy. Sam nie posiadam chęci posiadania VM nie dlatego że mnie nie stać, albo nie umiem zrobić go ale zwyczajnie rower to dla mnie rekreacja a nie konieczność no i .. spieszę się kochać włosy ... tak szybko wychodzą :P wiec wole we włosach czuć wiatr niż własne baczki w VM . Z ekonomicznego punktu widzenia  podobnie jak "kolega to tak pięknie wyliczył zwrot kosztów" , w około 3 lata zwróciłby się mi zakup VM  ale:
 a) rodziny nie zapakuje w "puderniczkę" i nie pojadę na wakacje ,
 b) nadzorca domowego ogniska nigdy  nie zgodziła by się na pozbycie jej "wozidełka" żeby jeździć moim  "autobusem" bo mi się zachciało jeździć,  cytuje rzeczoną niewiastę  "nocnikiem" na kołach " :P
c) moje zachcianki/hobby nie są dla mnie priorytetem są ważniejsze rzeczy ale tego to już "Janusze Biznesu" nie pojmą
d) duży samochód musiałby tak czy siak zostać  wiec odpada zysk za sprzedaż samochodu a czy się jeździ czy się leży OC PZU się należy ,

P.S1 nikt nie wyśmiał bo większość nie widzi w tym nic śmiesznego na tym forum a jedyny który to by zrobił  uznał że Pan Stach ma "jedynie słuszne politycznie VM" we wszechświecie.
P.S2 ...nigdy nie brałem poważnie mitu o gadającej trzodzie w wigilijna noc  ale właśnie nieco zachwiało moja wiara w powyższe :P
« Ostatnia zmiana: Grudzień 25, 2017, 11:04:49 pm wysłana przez Inc0 »
Lepsze jest największym wrogiem dobrego.

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1893
  • Zduńska Wola
Odp: Velomobile w Polsce
« Odpowiedź #29 dnia: Grudzień 26, 2017, 12:04:14 am »

Hans.. ciężko będzie znaleźć sprzedawcę, który na 500 km czyli na kilka dni pojazd wypożyczy.


Ja nie mam zamiaru go pchać. Na 500+ wystarczy doba.
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp