Autor Wątek: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa  (Przeczytany 29741 razy)

Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #45 dnia: Wrzesień 11, 2011, 11:21:00 pm »
Kaczor, a opisz proszę tę akcję z przedziałem rowerowym, bo to niezłe było, a doszły do mnie jedynie strzępki informacji o tym, co się dzieje - my ze Stormem byliśmy parę wagonów dalej. Ale też było wesoło - rowery trzymaliśmy koło kibla, mój stał na sztorc, blokując jedne z drzwi, a Storma stał normalnie. W Częstochowie wsiadały jakieś nieziemskie tabuny ludzi i paru się uparło, żeby wejść przez te zatarasowane drzwi... i chyba przeniknąć przez mój rower. Tamci szarpią za klamkę z zewnątrz, Storm trzyma od wewnątrz, ci w jedną, ten w drugą, a wszystko okraszone jobami ;) Ja siedziałam na rowerze Storma i czytałam książkę, ale nie było mi dane się w nią zanadto zagłębić, bo co chwila ktoś łaził, a to do kibla, a to do drugiego wagonu, przeszkadzając mi w lekturze :P
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

storm

  • Gość
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #46 dnia: Wrzesień 12, 2011, 12:00:15 am »
...bo to wiochmeny były, te z Częstochowa... 4 babska napalone na siedzenie wparowały w korytarz, na szczęście zająłem siedzenie rozkładane gazetą, ale i tak nie upilnowałem... Za Sochaczewem mi jedna z nich podkradła, jak polazłem pooddychać świezym powietrzem na przystanku w szczerym polu... A potem jeszcze wlazła nowa ekipa konduktorka... I o ile na starą nie było co narzekać (co najwyżej na bezczynność? Raffi? Pomogli coś w opróżnianiu przedziału rowerowego?), to ta nowa to były ArcyChamidła. Od samego wejścia nrzekania na rowery, a to że stoją tam, a to że tu, a to że trzeba przez wagon 1 klasy przechodzić... Okrrropne! tylko te konduktory to sobie potem siedzą w przedziale wygodnie, a pasażerowie co? Siedzą po kątach, w kiblach, na podłodze... No ale to przecież jest Polska! Tu się w bilecie nie zawiera cena siedzenia, tylko samego przejazdu... A to, że pasażerowie są traktowani jak BYDŁO...... W zasadzie, to może powinni zacząć podstawiać wagony bydlęce? Przynajmniej wszyscy byliby traktowani od początku do końca po równo ;P

Co do wyjazdu z Opola... Nam z Makenzen udalo się wleźć do 1 wagonu, 2 przejście w ciągu 2 minut. Nikt nam nie pyskował, nikt nie przeszkadzał. No i zamykamy drzwi... czekamy na odjazd pociąga. Cisza... Zaczynamy się dusić, więc chodzę po wagonie - miejsc siedzących nie ma. I nic się podciąg nie rusza... A tu coraz smrodniej, więc otwieram drzwi, a tam harmider daleko... CAŁA ekipa konduktorska zebrana gdzieś w połowie podciąga i jakaś przewała z jakimś kolorowym typkiem, biedulkiem, bo go wyrzucili z przedziału rowerowego... Ech... Biedny nie przewidział, że jak się pcha nie tam gdzie powinien, to go mogą wywalić... Polazłem tam, patrzę... Myślałem wcześniej, że nasi się dawno wbili do tego ostatniego wagonu, a tam na peronie jeszcze przyczepka i 2 rowery. I awantura - że rowerzyści wyrzucają z pociągu normalnych pasażerów... I że rowery mamy za duże, nie mieszczą się, nie gabarytowe, NIENORMALNE ;)

O głuchocie pasażerów (głupocie?) ciągnących za drzwi i próbujących się przepchać przez rower wspominać nie będę, bo to zrobiła już Makenzen. Po prostu WIOCHA.

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2031
  • Zduńska Wola
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #47 dnia: Wrzesień 12, 2011, 12:09:50 am »
O głuchocie pasażerów (głupocie?) ciągnących za drzwi i próbujących się przepchać przez rower wspominać nie będę, bo to zrobiła już Makenzen. Po prostu WIOCHA.


Czy ta WIOCHA, aby w kierunku: okolice Warszawy się nie przemieszczała?
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #48 dnia: Wrzesień 12, 2011, 12:13:00 am »
Ciekawa jestem min pasażerów na widok roweru Drzimiego ;)
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

storm

  • Gość
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #49 dnia: Wrzesień 12, 2011, 12:33:21 am »
@Hansglopek - tak. Do warszawy i o ile to mieszkańcy tejże to... wstyd mi za nich, jako rodowitemu Warszawiakowi... :( Ale możliwe jest też, że jednak przyjezdni... Ech.

@Makenzen - standardowa - ci co próbowali wchodzić to go nawet nie zobaczyli bo pewnie nasi drzwi zawiązali aby nie mogły sie otworzyć. Natomiast na pewno robił niemałe zdziwinie na tych co próbowali dotrzeć do przybytku ;)

kaczor1

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1076
  • www.kaczor2.blogspot.com
    • HPV Poland & Recumbent Bike
Odp: Powrót ze ZLOTU 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #50 dnia: Wrzesień 12, 2011, 12:56:47 am »
Raffi zapakował się do kibla i upchnął rower Izy na tyle.
Stał tam jeszcze dość duży karton, na prawie całą szerokość wagonu, oraz torby i inni pasażerowie, utrudniając przejście do przedziału rowerowego.
Na peronie zostałem ja, gromanik, Kasia, Ania - trzy rozsakfione rowery, i przyczepka pozbawiona już kół (do transportu)
W przedziale rowerowym ulokowali się ludzie, i jeden rower, i mimo próśb o opuszczenie przedziału, nie zamierzali tego zrobić.
Argumentem ich był brak miejsca, i to, że ludzie są ważniejsi niż rowery, oraz że żona jednego z pasażerów jest w ciąży. Nie raczyli zauważyć, że również jesteśmy ludźmi (szok), którzy chcą tak jak oni, dojechać do domu, a fakt, iż Kasia również jest w ciąży, umknął ich uwadze.
Gromanik wbił się do przedziału, i próbował ich przekonać, aby go opuścili. Niestety próby były bezskuteczne, więc przez otwarte okno, zaczęliśmy wrzucać mój rower pomiędzy ludzi. Wtedy zrobił się rwetes, wyzwiska, i zaistniała groźba rękoczynu. Kasia na wszelki wypadek zadzwoniła na policje, podała dane i miejsce, oraz poinformowała, że może być konieczna interwencja.
Wiele razy było słychać od obsługi pociągu, aby zamknąć drzwi, bo odjeżdżamy. Jednak hamulec ręczny był w pogotowiu, a ja z Kasią i Anią cały czas stlałem na peronie. Przyszła obsługa pociągu, i również prosiła, aby ludzie przenieśli się to wagonu w pierwszej klasie. Jednak mimo to, pasażerowie stwierdzili, że przesiądą się dopiero wtedy, gdzy kierownik pociągu odprowadzi ich na te miejsca. Również był przedział dla matki z dzieckiem, czy dla kobiety w ciąży (czy jakoś tak).
Kierownik stwierdził (słusznie) że nikogo nigdzie nie będzie odprowadzał i jak się usuną, a my zapakujemy, to może kiedyś odjedziemy. I tak sobie wszyscy dłuższą chwilę czekaliśmy. Pasażerowie na odjazd pociągu, my aż rowerowy się opróżni, a kierownik, aż się zapakujemy.
W końcu dali za wygraną i resztę rowerów, oraz przyczepkę wrzuciliśmy do środka. Ja z gromanikiem zostałem w rowerowym, a Kasię z Anią kierownik zabrał do (zdaje się) przedziału służbowego.
W ten oto sposób, pasażerom zajmującym miejsce, które nie było dla nich przeznaczone, udało się opóźnić pociąg, o jakieś 20min.

Po ustawieniu klamotów, spokojnie mogło wejść tam jeszcze kilka rowerów, ale nie było sensu robić już zamieszania.

Co do drugiej ekipy, faktycznie storm masz racje, i pod naszym adresem również usłyszeliśmy różne uwagi. Usłyszeli, że mogą nam skoczyć i tyle. Nikomu nie chciało się już z nimi kłócić.

Co do "WIOCHY". Bardzo nie lubię takich określeń. To, czy ktoś zachowuje się po chamsku, czy bezmyślnie, lub jest pozbawiony kultury, nie wynika z miejsca zamieszkania, czy pochodzenia, lecz od tego, co wyniósł z domu. Zarówno chamów jak i ludzi kulturalnych, można spotkać w Częstochowie, Warszawie, Krakowie czy innym mieście, więc Panowie, proszę odpuśćcie sobie jakąkolwiek polemikę w tym temacie, bo jest ona kompletnie pozbawiona sensu - To nie jest Onet.

storm

  • Gość
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #51 dnia: Wrzesień 12, 2011, 07:28:05 am »
@Kaczorze - tu nie chodzi o całe miasto czy okolicę czy rejon Polski tylko o zachowanie konkretnej grupy ludzi, która wpakowała się nam do pociągu. I często to nie jest kwestia wychowania w domu ile przygotowania do życia w nieco trudniejszych warunkach, któ?e nabywa się z wiekiem. Jak się taki człowiek nauczy, że najlepiej wrzaskiem, krzykiem i pluciem walczyć o swoje - to potem ten mechanizm testuje przez większość życia - na innych.

[do innych]
I żeby nie było - to z czym się spotkaliśmy to nie są przeżycia "warszawiaków" czy w ogóle ludzi z centralnej Polski, którzy musza pokazać, ze im się coś należy. Nie. Po prostu każdy chce wrócić do domu, kazdy z nas ma płacone za przejazd (nie słyszałem, aby ktokolwiek z nas nie miał biletu) i każdy chciał się wpakować. A to czy będzie stał w kiblu, czy w przejściu, czy z braku miejsca siedział na rowerze - to są kwestie pomijalne - byleby wejść. I gdyby ludzie byli ciutke bardziej wyrozumiali, umieli podejmować właściwe decyzje, to proces wsiadania i wysiadania by potrwał 5 minut a nie 20. No ale jak ktoś nie umie się przesunąć na dalsze miejsce inne i rozłozyć z klamotami w innym wagonie - no to niestety... O zajętości miejsc w przedziale rowerowym przez pasażerów i ich pretensję... To tak jakby zająć miejsce w tramwaju dla inwalidy czy matki z dzieckiem i mieć pretensję do niego/niej, że musiała wsiąść i chce słusznie zająć to miejsce. Bo jej się należy? TAK. Należy się jej i nam należało się to miejsce. I co ciekawe, są ludzie, którzy potrafią się sami usunąć, a są takie WIOCHMENY jak te spotkane w pociągu z Wrocławia - które nie tylko nie chcą to jeszcze mają pretensję do nas, że w ogóle mamy inne rowery..... Porażka.pl. ŻAL.PL

Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #52 dnia: Wrzesień 12, 2011, 08:31:38 am »
Za jednym razem dość długo musiałam prosić ludzi, żeby się cofnęli, bo chcę unieść rower Storma do góry i umożliwić im przejście... ale nie, też uznali, że przez niego przenikną ;)
Ale co tam. Grunt, że dojechaliśmy - my i nasze Równie Ważne Jak Ludzie Rowery - w całości.
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

MYSH

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 198
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #53 dnia: Wrzesień 15, 2011, 09:03:55 pm »
tia w całości ale rozczłonkowani po całym pociągu jak granat wsadzony w gówno  :P
przypomnijcie sobie jak było luzacko jechać do Opola, taką podróż można wspominać, powrót to była porażka bo wracałem sam więc nie było do kogo pyska otworzyć :'(

Żałuję tylko że takich fajnych ludzi jak Kaczor, Drzimi czy Bartek poznałem dopiero na zlocie  ;D

Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #54 dnia: Wrzesień 15, 2011, 10:05:17 pm »
Ale za to takich fajnych jak Makenzen poznałeś przed zlotem :P
Lepiej późno niż wcale, MYSHko. Najważniejsze, że poznałeś :)
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

gromanik

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 198
    • Białołęka dla rowerów
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #55 dnia: Wrzesień 16, 2011, 11:32:42 am »
tia w całości ale rozczłonkowani po całym pociągu jak granat wsadzony w gówno  :P
przypomnijcie sobie jak było luzacko jechać do Opola, taką podróż można wspominać, powrót to była porażka bo wracałem sam więc nie było do kogo pyska otworzyć :'(

Żałuję tylko że takich fajnych ludzi jak Kaczor, Drzimi czy Bartek poznałem dopiero na zlocie  ;D

Przynajmniej nie przepłaciłeś za te warunki w pociągu jadąc z nami na bilecie rodzinnym, podobnie jak Makenzen - ja poza Kaczorem też nie miałem do kogo się odezwać. Aż do Częstochowy żeby skontaktować się z Raffim, który był 3m ode mnie musiałem telefonować, bo nie dało się przejść ani usłyszeć. A dojście do Kasi na drugi koniec wagonu zajmowało kilkanaście minut, więc jak miałem iść z butelką wody do nich, to dałem wodę pierwszemu pasażerowi na korytarzu i poprosiłem, żeby podali do pierwszego przedziału - dotarła  ;)

Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #56 dnia: Wrzesień 16, 2011, 11:58:02 am »
A ja miałam książkę i brak możliwości odezwania się do również zaczytanego Storma mi nie przeszkadzał, hihi ;)
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P

MYSH

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 198
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #57 dnia: Wrzesień 17, 2011, 11:15:14 am »
Mak a to Storm potrafi czytać?? :o

Ja natomiast jedyne z czym mogłem pogadać to swój rower:/ no i przeczytałem tam chyba wszystko łącznie z instrukcją przeciwpożarową :D

gromanik

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 198
    • Białołęka dla rowerów
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #58 dnia: Wrzesień 17, 2011, 11:42:25 am »
Mak a to Storm potrafi czytać?? :o

Ja natomiast jedyne z czym mogłem pogadać to swój rower:/ no i przeczytałem tam chyba wszystko łącznie z instrukcją przeciwpożarową :D

W instrukcji ppoż powinna być informacja, że w razie ponadnormatywnego obłożenia pociągu należy poprosić pasażer, który stoi obok, żeby przekazał następnemu (itd) żeby ten co stoi przy gaśnicy ją zdjął z wieszaka i przekazał, aby kolejni pasażerowie podawali ją sobie aż dotrze do miejsca pożaru  ;)

Makenzen

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
Odp: Dojazd na ZLOT 2011 - Okolice Warszawy i Warszawa
« Odpowiedź #59 dnia: Wrzesień 17, 2011, 11:59:42 am »
Mak a to Storm potrafi czytać?? :o

Ja natomiast jedyne z czym mogłem pogadać to swój rower:/ no i przeczytałem tam chyba wszystko łącznie z instrukcją przeciwpożarową :D

Masz instrukcję ppoż przyklejoną do roweru? :D ;)
Jeśli pod twoim tyłkiem jawi się rower poziomy... to wiedz, że coś się dzieje!!! :P