Autor Wątek: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"  (Przeczytany 23549 razy)

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #15 dnia: Sierpień 23, 2010, 10:35:20 pm »
No właśnie jakiś czas temu zostal poruszony "problem roweru poziomego" a dokładniej artykułu z Rzeczpospolitej na owej grupie dyskusyjnej (znaczy na pl.rec.rowery)

Temat poziomek wraca co jakiś czas na rowery.rec - problem w tym że do poziomych trzeba zachęcać a nie zmuszać, dwa nie gloryfikować ale też mówić obiektywnie o wadach, trzy - przyjąć do wiadomości że niektórzy ludzie po prostu nie chcą pozioma z jakiś względów - i mają do tego prawo. Jak biorę udział w takiej dyskusji to zwykle proponuję żeby przy okazji chociaż się przejechali kawałek - nie zmuszam, nie namawiam, niech spróbują sami. A jak się już przejadą to cześć zwykle łapie bakcyla ;)

Yin - mi się rzuca w oczy niemal chamska dyskredytacja rowerów poziomych na preclu jakichś maniaków szosy czy maniaków MTB. Którym naiwnie uwierzy Kowalski jedząc kotleta, bo "kłamstwo powtarzane 1000 razy nie staje się prawdą". Ale: "leniwym ludziom 1000 powtórzeń wystarczy by uwierzyć". Moim zdaniem "zmusza się do" MTB twierdząc że to taki mega-uniwersalny rower. Klin wybija się klinem - trzeba pokazywać wady szosowych kolarek, wady MTB. Jest całkiem sporo wad kolarek, MTB. Bo inaczej zjawi się jakiś teoretyk i będzie liczył stromizny, będzie jeździł DH i powie że poziomka się do tego nie nadaje. No to powiedzieć cwaniakowi o tym że MTB nie pokona dużego pnia zwalonego drzewa (musi zejść), że stanie w głębszym błocie (trzeba zejść), zaklinuje się czasem koło w skałach (trzeba zejść), że gniecie tyłek (i d.u.p.a) boli, że nie przejedziesz tak samo wygodnie jak poziomem, że to że tamto. Klin wybija się klinem. Gdy wchodzisz w dyskusję to uczepią się złośliwe pijawki i wytykają wady poziomów. To tak jakby inne rowery były bez wad? I czytającym ludziom wydaje się że skoro ludzie od poziomów się "bronią" to znaczy że rower poziomy jest "winny". Trzeba moim zdaniem pokazać wady rowerów MTB. Bo ludziom wciska się kit że to takie ultra-uniwersalne rowery. Gdy tymczasem tak nie jest. Przejeździłem 5000 km "padliną" Kands (18 kg hardtail bez amortyzatora), 800 km Scottem Intoxica (full, około 14 kg wagi), 6000 km wspaniałym Villigerem Competition (waga około 14 kg, hardtail bez amortyzatora) i mam np. porównanie do 4000 km na poziomie Flevo-Racer. Nie każdy człowiek bije rekordy prędkości i te "straty na podjazdach" biorą się z tego że większość ludzi "nudzi się" kręceniem młynków pod górkę na MTB to sobie obciążają kolana stając na pedałach. Przecież zwykły człowiek wlecze się pod górkę jak "ślimok" nawet na "cudownym"  MTB. To sportowcy na poziomie też mogą uderzyć z buta: http://www.youtube.com/watch?v=NoU_JmCL_k4  ----> gość daje w d.u.p.ę kolarkom. To ci potem "mędrcy" zarzucą że to nie był oficjalny wyścig, że to że sramto. Nie ma sensu udowadniać. Trzeba obnażyć wady, braki i słabości rowerów szosowych i MTB i to skłoni ludzi do zastanowienia. Klin wybija się klinem.

P.S. Ludzie nie będą się bujać żeby znaleźć pozioma w jakimś zaciszu po "nieciekawej" cenie. Większość ludzi kupuje rowery w sklepie rowerowym. Szkoda że "guru" Mieczysław (Maciej) Kaczmarek nie ma w ofercie rowerów używanych to by się ludzi prędzej udało przekonać. Lepiej coś z głową skonstruować i rozwijać powoli "markę" poziomów - tak jak pan Rohloff skutecznie rozwinął markę Speedhuba pomimo sceptycyzmu całego środowiska. Jeśli dobrze pamiętam to pan Rohloff projektował (zdaje się kompletnie sam) przez 4 lata Speedhuba.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2010, 10:57:58 pm wysłana przez Maciej Długosz »

storm

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #16 dnia: Sierpień 23, 2010, 11:09:56 pm »
A ja powiem tak... MUSI BYĆ coś co przekona ewentualnego klienta do chęci posiadania takiego roweru. I nawet jesli ktoś zacznie chcieć to... Wybaczcie, ale za te kilka k PLN jakie musi wydać aby mieć nówkę z jakiegoś zakładu/małej firmy rower poziomy - może kupić rower pionowy z o wiele lepszym osprzętem niż dostanie przy poziomie.
GDYBY... Gdyby te rowery poziome były tańsze... na pewno ewentualny klient byłby gotów bardziej zaryzykować swoim portfelem, niż wtedy, gdy odpowiednik (podobny osprzęt) poziomy danego pionowca kosztuje o wiele więcej...
I sądżę, że bardzo wiele rozbija się właśnie o cenę... Być może wielu z nas stać na to, by sobie isć do warsztatu i """wystrugać""" tę ramę, doczepić przerzutkę, kółka i jeździć... Ale przeciętnego mieszkańca miasta (bloki etc) na to nie stać. I on nie będzie miał gdzie trzymać super nie wiadomo jakiego pozioma - w mieszkaniu za ciasno, a w piwnicy... jeszcze ciaśniej.
Myślę, że potrzeba nam, poziomkowiczom, aby te nasze rowery rozpowszechnić, czegoś jeszcze prostszego i do budowy własnoręcznej i do produkcji. Czegoś na miarę słynnego Puzona ale o wiele bardziej zwartego (SWB?) i w przystępnej, naprawdę niskiej cenie.
Pomijajac już to, że musi to być i wytrzymałe i proste nie tylko w budowie ale i w utrzymaniu. Czyli stalowa/alu prosta belka, z doczepami na fotelik, wystającą rurą sterową, doczepianym bagażnikiem, takim jakie są w sklepach i... tyle. Nic więcej. Ewentualnie rolki do łańcucha - dostępne nie w sklepiku na stronie producenta za XYZ PLN, ale do kupienia w sklepie naprzeciwko.
Wtedy, kiedy to bedzie proste do bólu - wtedy ten prawdziwy rower poziomy będzie dostępny dla każdego. kiedy jego koszt całkowity w podstawowej, najtańszej* wersji nie przekroczy tych... Powiedzmy... 1000 PLN? (wiem, ze to szokuje, ale ma być taniej niż góral!!!)

[* bez amortyzacji, najtańsza przerzutka, może tylko tylna, tanie kółka alu, może piasta 3 biegowa zamiast przerzutek, taniutkie hamulce V Brake etc.]

Może to marzenia ściętej głowy... Ale bez tych marzeń nie latałyby nam nad głowami samoloty ani helikoptery ;-)

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #17 dnia: Sierpień 24, 2010, 12:02:39 am »
Być może wielu z nas stać na to, by sobie isć do warsztatu i """wystrugać""" tę ramę, doczepić przerzutkę, kółka i jeździć... Ale przeciętnego mieszkańca miasta (bloki etc) na to nie stać. I on nie będzie miał gdzie trzymać super nie wiadomo jakiego pozioma - w mieszkaniu za ciasno, a w piwnicy... jeszcze ciaśniej.

Rower dla "blokersa" powinien być składany. Nawet "Jubilat" był składany.

Cena swoją drogą - ale nawet żeby był drogi, byle dopracowany i przemyślany. Jak są walory to i jest chęć kupna. Tani też może być. Obecnie jest "moda" na alu - trzeba by zrobić aluminiowego pozioma ("bo nie rdzewieje").

trajk-o-ciklista

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1163
  • To recline is devine!
    • Rowerki, przyczepki, sakwy i bagażniki
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #18 dnia: Sierpień 24, 2010, 08:11:51 am »
Ale nie wiem po co komus slinik elektryczny by jechac pod gorke ;p
Trzeba tylko potrenowac troche. A, i nie jezdzic na lwb wazacym 25kg na kiepskim osprzecie,
a na takim samym goralu tez tak kiepsko bedzie sie jezdzic pod gorke ;)

Kowalski nie chce pozioma bo jest to rower dziwny, bo beda sie z jego smiac, i do tego jeszcze musi duzo wiecej zaplacic na taki rower niz na gorala.
A nie mowiac o wiecznym "w pl mamy kiepskie drogi" i ze Kowalski nie wierzy ze poziomka albo kolarka sie sprawdza na drodze (bo sa kiepske)
A jako dodatek na kiepskie drogi, mamy jeszcze same wariaty drogowe, wiec trzeba uciec do lasu.

A co do te dziewczyny co patrzy w przednie kolo, to moze po prostu z tego powodu ze jej sie podoba :)
Ja tez czasem patrze na swoje kola :) tylko na pionowym jest to dosyc proste ;)
O na trajku to fajnie! Dlatego wlasnie nigdy nei zalozylem blotnikow na przednie kola trajka,
bo lubie patrzec na kola, i na opony jak sie kreca :D

POzzz
Igor

~o
~ \-/\-
(o)^(o)

VeloMotion recumbents
Igorova Ciklo Garaża

------------------

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #19 dnia: Sierpień 24, 2010, 12:38:40 pm »
Ale nie wiem po co komus slinik elektryczny by jechac pod gorke ;p
Trzeba tylko potrenowac troche. A, i nie jezdzic na lwb wazacym 25kg na kiepskim osprzecie,
a na takim samym goralu tez tak kiepsko bedzie sie jezdzic pod gorke ;)

Mi się wydaje że się utarło że rower poziomy jest wolniejszy na podjazdach. I nawet dowody w realnym świecie nic tu nie zmienią ----> http://www.youtube.com/watch?v=NoU_JmCL_k4 . Ludzie z pl.rec.rowery wymyślali powody że to żaden dowód - np.: "Czy to był  oficjalny wyścig", "czy ludzie mieli świadomość że ktoś ich wyprzedza na rowerze nie-tradycyjnym". Moim zdaniem ... jedzie się w tej argumentacji bez dowodów (a nawet jak są dowody to są one negowane) po jednym z najbardziej czułych punktów u Polaków... Mianowicie po ZDROWIU!!! Nawet wódkę pije się na zdrowie!

Po zdrowiu jest NATURALIZM (naturalny jogurt, naturalne barwniki, naturalny papier toaletowy, itp.). Nikt nie będzie ryzykował swego zdrowia!!! Zdrowie to dar. I trzeba go "zachować". I wszystko musi być naturalne - nawet gdy nie jest naturalne. Przydomki "zdrowy", "naturalny" robią w Polsce ogromną robotę. A na rowerze poziomym rzekomo "tracisz zdrowie" - a w gruncie rzeczy obnażasz słabości swego organizmu. Nie mówię o kosmicznych osiągach chodzi mi o podobne z "tradycyjnym rowerem" osiągi pod górkę. Na rowerze poziomym okazuje się jakie masz naprawdę krążenie krwi. Okazuje się że masz kiepskie gdy masz kiepską dietę. Można za to jeść do woli tłusty rosół, tłuste sosy, smażyć wszystko co się da, tłustego kotleta, tłuste majonezy, ziemniaki zawsze z masłem, tłuste mięsiwo, grillowane kiełbasy, pieczony tłusty kurczak, tłuste żółte sery - bo to wszystko jest "takie naturalne". I to wszystko przytyka przepływ krwi gdy się opiera na tych potrawach dietę. Ale gdy powiesz tym ludziom że można "naturalnie" potrenować to większość ludzi odbierze to jednak jako "mało naturalne" i wybiorą jednak bardziej naturalnego starego dobrego naturalnego kotleta, stary bardziej naturalny dobry rosół. Jest nawet takie powiedzenie: "Lepszy znany wróg niż nieznany przyjaciel". To już lepiej mieć problemy z krążeniem, nie obnażać ich i cieszyć się smaczną tłustą kuchnią.

Jest mało autorytetów w kwestii "biomechaniki" na rowerze poziomym. Musiałby jakiś doktor habilitowany w fartuchu i z założoną słuchawką do badania pracy serca zacząć spokojnie w świetle jupiterów na ten temat mówić że rower poziomy jest jednak dobry (prostata, przeciążenie kręgosłupa, drętwienie rąk, żylaki, problemy z kolanami - na rowerze tradycyjnym). Wtedy ludzie poszliby za takim autorytetem. A tak wystarczy że ktoś - BYLE KTO - nastraszy ludzi problemami ze zdrowiem to się ludzie boją i wycofują.

Pamiętam jak kiedyś była guma do żucia "Turbo". No i ktoś rzucił durne hasło że ta guma jest rakotwórcza. No to sobie wyobraź jakie wrażenie to robi na ludziach. Masz ochotę kupić rakotwórczą gumę do żucia? Chyba tylko wtedy gdy jesteś samobójcą. Mikrofalówki też miały być rakotwórcze - i dużo ludzi powstrzymywało się przed ich kupnem. Teflonowe patelnie też miały być rakotwórcze. A to że przypalona skóra na kiełbasie czy przypalony kotlet jest szkodliwy dla zdrowia to się już nie liczy (działa siła tradycji). I te "rakotwórcze" właściwości nie były wcale zbadane - tylko ktoś - nawet jakiś dzieciak - rzucił hasło "rakotwórcze" i ludzie się przestraszyli. Komórki (telefony komórkowe) też miały szkodzić zdrowiu.

W rowerze poziomym masz NIBY wiele takich "nie-zdrowych-właściwości". Sugestie że linia kolan nie może iść ponad linią serca (bo coś tam coś tam się złego z sercem stanie). To ludzie już na starcie się boją!!! Musisz być lekarzem w fartuchu żeby ich przekonać o co chodzi. Kiepskie krążenie krwi u większości ludzi wywołane jest nie rowerem poziomym ale kiepską dietą na co dzień. Ale to jest uwłaczające żeby komuś wytykać błędy żywieniowe. Bo nie ma to jak dobra smaczna tłusta (NATURALNA) kuchnia! Schabowy zadomowił się w świadomości. To i tak odżywiający się ludzie kondycji nie mają. Krew nie krąży dobrze w żyłach. Ludzie strasznie się boją o swoje zdrowie gdy ktoś choćby wspomni czy napomknie że "są problemy" gdy jedziesz po górkę NA ROWERZE POZIOMYM. Zmuszasz ludzi do wysiłku, by trenowali mięśnie. Ten motyw z treningiem nie przejdzie. To dobry motyw dla ludzi którzy myślą niezależnie i chcą coś rozwinąć, chcą czegoś spróbować, chcą przełamać schemat. Większości ludzi wystarczy to co jest. Ewentualnie ludzie skuszą się na "rewelacje" (później przychodzi rozczarowanie że rower poziomy miał jeździć 60 km/h bez wysiłku) albo na rzeczy wygodne (nowoczesne, wygodne siodełko żelowe do MTB i że masz zmienić swego MTB żelowym siodełkiem za  200 zł i "będzie wygodniej", a rower poziomy nie kosztuje 200 zł). Moim zdaniem nie tędy droga by ludziom kazać trenować (nie zapominajmy o diecie - tłusta kuchnia jest powodem kiepskiego krążenia krwi). Ludzie są wygodni. Wygodniej jest kupić tani rower MTB z niewygodnym siodełkiem i niewygodną pozycją. Gdy zaś dasz Kowalskiemu rower poziomy pod górkę i on zacznie czuć że ma beznadziejne krążenie krwi to moim zdaniem wystarczy dołożyć mu wspomaganie pod górkę. Niech dalej je kotleta.

Dodam coś co mnie osobiście dosyć zdziwiło. Nawet autorytet w rowerach poziomych - Mieczysław (Maciek) Kaczmarek powiedział że na rowerze poziomym jest zawsze symptom "zimnego kolana" i ludzie jeżdżący na rowerze poziomym mają tego typu dolegliwość. Bo kolana są "najwyżej" - czasem nawet powyżej linii serca i krew dobrze do tych kolan nie dociera. Hę? Przemyślałem to i stwierdziłem że bardziej chodzi jednak o wiatr który chłodzi i że owiewka na przód jest rozwiązaniem "tego problemu". Czyli coś tam coś tam "przejąłem" się tym faktem. Jak zobaczyłem ceny owiewek (minimum 1000 zł) to stwierdziłem że strasznie droga ta cała zabawa (rower poziomy + owiewka). Zacząłem więc szukać "jak robią owiewki" w Internecie. Chwilę mi zeszło. Stwierdziłem że najtańszym materiałem  jest "coroplast" i jest też najprostszy w obróbce. I zrobiłem sobie "głupią" owiewkę z "coroplastu". Z owiewką wiatr nie wieje wcale po kolanach, nawet w zimie nie miałem zimnych kolan.

PrzemO

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 319
  • Never talking just keeps walking...
    • Sporty alternatywne
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #20 dnia: Sierpień 24, 2010, 01:00:32 pm »
Prośba do admina, by sprawdził, czy ktoś nie ukradł konta kolegi MD i się teraz pod niego podszywa. Albo mi jakaś żyłka w głowie pękła, albo koledze MD. Chłop zaczyna prawić z sensem  :o ;D ???  (przynajmniej w tym temacie)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2010, 01:02:18 pm wysłana przez mpalternatywa »
Przerwa

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #21 dnia: Sierpień 24, 2010, 02:23:02 pm »
Prośba do admina, by sprawdził, czy ktoś nie ukradł konta kolegi MD i się teraz pod niego podszywa. Albo mi jakaś żyłka w głowie pękła, albo koledze MD. Chłop zaczyna prawić z sensem  :o ;D ???  (przynajmniej w tym temacie)

* Admin stwierdza że Maciej Długosz musiał wreszcie kupić dobry olej i nalał go sobie do głowy. Tylko co będzie jak ten olej się zużyje i Maciej znów będzie "dymić"? Albo się zatrze?

Staram się "poprawić". Serio. Nie zamierzam nikogo obrażać. Staram się tylko (aż) dociekać gdzie leży prawda. A często prawda bywa zaskakująca. Z tym krążeniem to motyw jest przedni ("pierwsza klas"). Ktoś trafia w czuły punkt z tym zdrowiem, ludzie nie wiedzą co myśleć, boją się spróbować i sprawa jest "załatwiona".

* Żartowałem! Nie mam żadnych "układów" z Adminem!

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #22 dnia: Sierpień 24, 2010, 03:44:47 pm »
Jakość i wytrzymałość kolarek. Człowiek zdaje się przeżył:


tomek70

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1109
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #23 dnia: Sierpień 24, 2010, 03:52:49 pm »
niedaleko mnie jest sklep rowerowy widziałem taki przypadek na własne oczy gostek wyjechał piekną kolażuweczką a po dosłownie pół godzinie wrócił kolo z przodu miał dokładni jak te z tyłu na zdjęciu :) pewnie wpadł w jakaś dziurę na pół koła :)

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #24 dnia: Sierpień 24, 2010, 04:01:32 pm »
Albo tak:



A jak MTB "da ci w d..." to odpoczywasz tak:

« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2010, 04:04:10 pm wysłana przez Maciej Długosz »

Rumcajs

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #25 dnia: Sierpień 24, 2010, 04:28:55 pm »
Sugestie że linia kolan nie może iść ponad linią serca (bo coś tam coś tam się złego z sercem stanie)

Z tym krążeniem to motyw jest przedni ("pierwsza klas"). Ktoś trafia w czuły punkt z tym zdrowiem, ludzie nie wiedzą co myśleć, boją się spróbować i sprawa jest "załatwiona".

Przez kilka milionów lat ewolucji człowiek osiągnął taką budowę ciała jaką ma obecnie, i każdy z jego organów dostosował się do efektu końcowego jaką jest pionowa budowa ciała. Jeśli słowa te czyta osoba wierząca - niech zaakceptuje fakt, że człowiek ma taką budowę ciała jaką dał mu Bóg. Jakby nie było - nasz organizm i narządy wewnętrzne są dostosowane do faktu, że serce jest wyżej niż kolana. Rowerami jeżdżą nie tylko młodzi i zdrowi, ale również młodzi i chorzy, oraz - co wielu może wręcz zaszokować - nawet starsi i chorzy. Dla wielu schorzeń taka pozycja jest wręcz śmiercionośna, czego nie można powiedzieć o klasycznych rowerkach (a jeśli już, to raczej pod kątem ogólnego wysiłku związanego z pedałowaniem).
Proszę wykonać prosty test - najpierw proszę nieruchomo stać w miejscu przez 20-30 min. w pozycji pionowej, a następnie - przez taki sam odcinek czasu - położyć się na podłodze na plecach z nogami (kolanami) powyżej serca, i również nie wykonywać żadnych ruchów. Podejrzewam, że ponad 90% sprawdzaczy odczuje pozycję leżącą jako bardziej męczącą, że o zawrotach głowy po podniesieniu się nawet nie wspomnę.. Test jest w miarę miarodajny - właśnie z powodu nieruchomości pozycji ciała.
Zamiast wypisywać bądź przepisywać zasłyszane bzdury - proponuję odbyć 5 minutową rozmowę z pierwszym z brzegu kardiologiem (to taki lekarz od serca).

Pozdrawiam.

MaciejDlugosz

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #26 dnia: Sierpień 24, 2010, 04:41:39 pm »
Sugestie że linia kolan nie może iść ponad linią serca (bo coś tam coś tam się złego z sercem stanie)

Z tym krążeniem to motyw jest przedni ("pierwsza klas"). Ktoś trafia w czuły punkt z tym zdrowiem, ludzie nie wiedzą co myśleć, boją się spróbować i sprawa jest "załatwiona".

Proszę wykonać prosty test - najpierw proszę nieruchomo stać w miejscu przez 20-30 min. w pozycji pionowej, a następnie - przez taki sam odcinek czasu - położyć się na podłodze na plecach z nogami (kolanami) powyżej serca, i również nie wykonywać żadnych ruchów. Podejrzewam, że ponad 90% sprawdzaczy odczuje pozycję leżącą jako bardziej męczącą, że o zawrotach głowy po podniesieniu się nawet nie wspomnę.. Test jest w miarę miarodajny - właśnie z powodu nieruchomości pozycji ciała.
Zamiast wypisywać bądź przepisywać zasłyszane bzdury - proponuję odbyć 5 minutową rozmowę z pierwszym z brzegu kardiologiem (to taki lekarz od serca).

Pozdrawiam.

No dobra - ale w ruchu możesz mieć nogi "w górze" dosyć długo (nie mówię o chodzeniu na rękach - tylko mam na myśli pozycję na rowerze poziomym). Mięśnie masz pobudzane ruchem i krew wtedy dobrze krąży. W pozycji leżącej BEZ RUCHU organizm włącza "tryb odpoczynku". Tylko chyba koń i krowa śpi na stojąco. Najdłużej jechałem 1 godzinę 30 minut jednym cięgiem bez przerwy rowerem poziomym, suport wyżej o 10 cm niż siodło. Nigdy nic mi nie cierpło. Bardzo rzadko zdarza się zjazd o długości ponad 5-7 minut żeby można było nie pedałować 5-7 minut i jechać swobodnie. A co dopiero 20 minut. Pod górkę zaś gdy pedałujesz i masz problemy to znaczy że są ewidentnie słabości organizmu. Trzeba dbać o zdrowie - dbać o dietę i ćwiczyć. Dodajmy że starsi ludzie mają też problemy z utrzymaniem równowagi. O zdrowie trzeba umieć zadbać. A jak ktoś już ma kiepskie zdrowie to rada lekarza kardiologa: więcej kotletów i mniej ruchu. Nie mogę! Lance Armstrong powinien w takim razie leżeć w szpitalu, tylko się załamać psychicznie jak dostał raka jąder. A gościu wygrywał Tour de France.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2010, 04:52:02 pm wysłana przez Maciej Długosz »

Rumcajs

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #27 dnia: Sierpień 24, 2010, 05:14:02 pm »
Podczas chodzenia mięśnie również pracują, co niewątpliwie pobudza pracę serca...
Co zaś do dbania o siebie - po oddaniu 30 litrów krwi nadciśnienie tętnicze jest niejako chorobą zawodową, i dieta czy ćwiczenia niewiele tu pomogą.. Mam mnożyć przykłady? - wybaczcie, ale nie widzę najmniejszego sensu (wystarczy odrobina zdrowego rozsądku i wysiłku umysłowego).
Napisałeś Staram się "poprawić". Serio. - teraz rozumiem, dlaczego poprawić napisałeś w cudzysłowie..

storm

  • Gość
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #28 dnia: Sierpień 24, 2010, 05:18:31 pm »
Co do tego spaślaka na ławeczce to LOL... Ale dobra, skoro tak lubi i ma nadzieję pewnie na zrzucenie kilogramów to super ;-)
Co do pozycji kolan etc... Moim zdaniem to chodzi nie tylko o linie kolan, ale o linię SUPPORTU. Czy równoległa linia wytyczona przez support, przechodząca przez jego środek jest NAD czy POD linią wytyczoną przez położenie serce. Przypominam, że wbrew polityczynym zabiegom - serce jest POŚRODKU klatki piersiowej, skierowane swoim dolnym rożkiem w lewą stronę. Swego czasu kolega zrobił SWB właśnie ze zbyt wysoko położonym środkiem supportu... Wyniki:
- prędkość max chwilowa do której doszedł to zdaje się 20-25 km/h
- średnia przelotowa 15 km/h
Zaiste, ale to kwestia tylko linii support-serce...

Jeżeli chodzi o jedzenie tlustych serów, kotletów etc... Maciej - a skąd weźmiesz takie dziwne cuś jak białko? Przecież podczas dłuższej jazdy (ponad 30-40 minut) zaczynasz spalać właśnie to, co daje najwięcej energii/gram - czyli tłuszcz.

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2033
  • Zduńska Wola
Odp: Ride of My Life - czyli jak się produkuje rowery typu "sado-maso"
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 24, 2010, 05:59:10 pm »
Tek koleś na ławce wypoczywa? Ja mam podobną pozycję jak jadę. To jak mam wypoczywać?

Co do bolących kolanek. Jak marzną, to krew gorzej dopływa, jak gorzej dopływa to szybciej marzną. Zawsze zakładam spodnie za kolana, no chyba, że jakiś lans po mieście, lub do roboty zapitalam. 
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp