Autor Wątek: Nuvinci N380  (Przeczytany 645 razy)

Damcio

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 54
Nuvinci N380
« dnia: Kwiecień 15, 2020, 11:14:58 am »
Cześć

Czy ktoś na forum używa piasty nuvinci 380? Ciekawy jestem jak wygląda sprawa oporów wewnętrznych. Przymierzałem się do planetarki rohloff speedhub, ale znajduję informacje że ta piasta może generować wyczuwalne opory na niektórych biegach co mi się nie podoba. A jak to wygląda z nuvinci ? Ktoś coś?

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 374
Odp: Nuvinci N380
« Odpowiedź #1 dnia: Kwiecień 15, 2020, 07:56:02 pm »
Mam Nuvinci 360, używam jej już ponad dwa lata. Jeśli chodzi o opory wewnętrzne to chyba ma najmniejsze, ale też (imho) największe straty przy przekazaniu napędu - za "sprzęgło" służy specjalny olej z nanocząsteczkami i zwłaszcza przy stromych podjazdach czuć że piasta łapie wewnętrzny "poślizg".
Za to kultura pracy jest rewelacyjna. Przełożenie zmienia się płynnie (chyba trochę nieliniowo) i trzeba trochę pojeździć by się do tego przyzwyczaić. Jeśli chodzi o elektroniczną zmianę biegów to jest to mistrzostwo świata - ustalasz sobie z jaką chcesz jechać kadencją a piasta sama dobiera przełożenie.
Gdybym miał jednak wybierać, brałbym Rohloffa, mimo że ma dość szeroko rozrzucone biegi. Nadrabia za to rozpiętością przełożeń. Najbliżej N380 jest Alfine 11, ma 410% zakres przełożeń i podobnie jak Rohloffa i Nuvinci ma smarowanie olejowe.
Każda piasta planetarna będzie mieć większe opory niż klasyczna przerzutka.

Ja, nie wiem, co to sen.
Objeżdżam nocą, to co spawałem w dzień...

live_evil

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1146
  • ...i stąd wiemy, że Ziemia ma kształt banana
Odp: Nuvinci N380
« Odpowiedź #2 dnia: Kwiecień 16, 2020, 09:51:14 am »
Cześć

Czy ktoś na forum używa piasty nuvinci 380? Ciekawy jestem jak wygląda sprawa oporów wewnętrznych. Przymierzałem się do planetarki rohloff speedhub, ale znajduję informacje że ta piasta może generować wyczuwalne opory na niektórych biegach co mi się nie podoba. A jak to wygląda z nuvinci ? Ktoś coś?

Nuvinci 360 ma 10% mniejszą sprawność, niż Speedhub, innymi słowy - dramatycznie wyższe opory wewnętrzne. Wątpię, by dla 380 było inaczej, bo technologia ta sama.

// Wirkungsgrad - sprawność //

Cały artykuł z pomiarów sprawności różnych typów przeniesienia napędu:
https://fahrradzukunft.de/17/wirkungsgradmessungen-an-nabenschaltungen-2/

osesku

  • sympatyk na poziomie
  • **
  • Wiadomości: 24
Odp: Nuvinci N380
« Odpowiedź #3 dnia: Kwiecień 16, 2020, 12:16:38 pm »
Mam N380 ponad 2 lata, ~30kkm. Rozpędzone koło z Nuvinci "na pusto" wyraźnie szybciej zwalnia niż przy kasecie. Podczas jazdy, rowerem szosowym na grupie 105 jeżdżę dynamiczniej, z większą średnią (100km do 3,5h), a poziomym z N380 (ta sama trasa, w obie strony, teren odsłonięty, płasko - Żuławy ~4h). Za to poziomym łatwiej się jeździ na dłuższe trasy (>200km), w trudniejszych warunkach wiatrowych :), choć jest ze dwa razy cięższy. Przekładnia ma tu spory wkład ;).
Bezstopniowa zmiana przełożeń w 380% zakresie daje komfort większy niż zwykłe przerzutki i przekładnie wielobiegowe. Nie ma żadnego problemu zmiany przełożenia pod obciążeniem, ani szukania "biegu". Można (częściowo) zmienić przełożenie podczas zatrzymania, choć "wpłynie" dopiero po ruszeniu. Kosztowną pokusą jest automatyka.
Jeżdżę Flevo, więc na bardzo stromych podjazdach raczej doświadczam uślizgu przedniego koła, niż popuszczania w przekładni. Jest w zasadzie bezobsługowa. Jedynie sterowanie linkami wymaga ich okresowej wymiany, są dwie i mogą być awaryjne. W trasie, mam odrobinę obawy, a co zrobię jak padnie coś więcej?  ???. W terenie górskim, brakowało by mi trochę nadbiegu po bardzo szybkich zjazdach, ale kosztem poczucia bezpieczeństwa.

Też się zastanawiałem, czy opory przekładni, waga i koszt nie skonsumują radości z jazdy. Niezawodność, komfort płynnego dobierania przełożeń w wystarczająco szerokim zakresie, pokonały te obawy.

Damcio

  • kolarz na poziomie
  • ***
  • Wiadomości: 54
Odp: Nuvinci N380
« Odpowiedź #4 dnia: Kwiecień 16, 2020, 04:34:36 pm »
Dzięki live_evil za cynk  :)  10% strat to za dużo:(

Też się zastanawiałem, czy opory przekładni, waga i koszt nie skonsumują radości z jazdy. Niezawodność, komfort płynnego dobierania przełożeń w wystarczająco szerokim zakresie, pokonały te obawy.
Oprócz radości z jazdy potrzebuję również efektywności ,o ile dobrze to ująłem . Myślę nad budową niskiego cruzbike .Cały ten pomysł z planetarkami i tym podobne wynika z typu budowy cruzbike i możliwości jakie oferuje. Jeżeli boom jest na sztywno z kołem napędowym ,to można bez problemu założyć przekładnie zamiast kasety i napędzać całość króciutkim paskiem zębatym. Strasznie mnie irytuje terkotanie rozciągniętego łańcucha. Kombinowałem już z różnymi specyfikami do smarowania aby ten efekt opóznić , ale wiele nie ugrałem. Średnio po 1000km zaczyna mi hałasować. A jakoś nie mogę się zebrać aby kupić łańcuch z grupy dura-ace.  No i to wieczne smarowanie,czyszczenie,smarowanie i tak w kółko. Zamknięta przekładnia z paskiem mi się marzy:)  Jak odbuduję formę to planuję zaatakować trochę lokalnych płaskich "komów" na stravie. Coś mi się zdaje że chyba tylko łańcuch i kaseta dam mi tą możliwość :-\

taki cruzbike mnie kręci (Marco Ruga youtube)
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 16, 2020, 04:58:30 pm wysłana przez Damcio »