Autor Wątek: Veloquad Macieja Kaczmarka  (Przeczytany 6441 razy)

Maciej K

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 219
Odp: Veloquad Macieja Kaczmarka
« Odpowiedź #30 dnia: Wrzesień 06, 2018, 08:59:58 am »
Jakoś nikt nie spytał o tylny napęd.
Dyferencjału nie widać, a napędzane są DWA tylne koła.
własnie miałem spytać jak jest napęd rozwiązany...
Napędami są tuleje wolnobiegowe w piastach (mojego projektu z Alu PA6) umieszczone.
Do przodu napędzane są dwa koła, zaś na zakrętach jedno (zewnętrzne) się wyłącza.
W 1983 wymyśliłem zastosowanie napędu typowego w starych torpedach (było 5 wałków na frezowanych "podjazdach"). Zamówiłem lustrzane odbicia umieszczone na solidnych ośkach (łożyska nośne dla dwuosobowych to 6006 zaś dla jedynek trajek 6005) wkręcanych w rurę z gwintami lewym i prawym (30 x 1 lub 25 x 1)
Podczas pedałowania gwinty zaciskały się na łożyskach umieszczonych w toczonych obudowach.
Na tych wałkowych rozwiązaniach i tradycyjnych piastach torpedowych powstało w Łodzi (83 do 87) kilkanaście pojazdów. Dwu i jedno osobowych.
Dwuosobowe w dwóch wyprawach studenckich zaliczyły po Polsce i Europie tysiące kilometrów.
Wałki trochę się wygniatały, ale można było kupić ciut grubsze lub w zakładach lotniczych dorabiałem o 0,1 mm większe i można było jeździć.
Półośki dorabiane były nie do zdarcia.
Te obecne wprasowywane wolnobiegi (dwa w jednej piaście prod niemieckiej) wytrzymują dziesiątki tysięcy km.
Kumpel Grześ na jednoosobowej trajce (dwa koła z tyłu) ala choper zrobił 60 tys i piasty zostały "rozsadzone", bo jełopy z zakł. lotniczych wzięły zamiast PA6 jakieś gówniane alu z końcówką chyba 38.
Jest bowiem jedno ALE.
Czasy w których starałem się ostro startować, przyspieszać czy hamować minęły dawno, dawno temu. Wszelkie tego typu szaleństwa są objawem szpanerstwa i niedojrzałości.
Lub młodości.
Ile razy np. Live evil był u mnie zawsze "palił" gumy przy starcie.
Wciąż zwracałem mu uwagę pytając. Po co to?

Dlatego pisałem, że "może zbudowałeś czterokołowca dla funu, albo do wożenia ładunków, albo z innego powodu" - nie wszystko trzeba budować dla prędkości i tu pełna zgoda.

Ja sam akurat staram się ruszać dynamicznie, ale to jest specyfika miasta i trasy, po których się poruszam. Warszawa, ścisłe centrum, pełno sygnalizacji - ruszanie dynamiczne dość znacząco skraca mi czas przejazdu, pozwala czasem zdążyć na zielone 200m dalej, zamiast tracić na nim 3 minuty. Jak się ma 14 sygnalizacji na dystansie 4km, to człowiek kombinuje na różne sposoby jak skrócić czas przejazdu i spać co rano 5 minut dłużej ;)
Ale już jadąc prostą trasą bez świateł, gdzie rozpędzasz się raz, a potem tylko cały czas trzymasz prędkość, to faktycznie nie gra roli czy prędkość "przelotową" osiągniesz po 3s, czy po 5.
A jak wieziesz szklanki, to czasem wręcz lepiej byś w ogóle jej nie osiągał. I taka jazda też może być ciekawa - pamiętam jak woziłem przyczepkę masową. Rower był powolny, ale frajda była spora ;-)




Dawno, dawno temu ożeniłem się z przecudną Warszawianką i W-wę poznałem dość dobrze.
(Na którymś bazarze można było w latach 77 (i dalej) kupić sporo części rowerowych).
Mój syn w Wa-wie mieszka i kiedyś mnie swoim Mercem po Kaliszu przewiózł.
Byłem spocony i zes...ny, ale wyjaśnił mi, że po stolicy tak się jeździ.

Ból kolan rozwiązałem VM em jeżdżąc.
Teraz jest w przeglądzie i na diecie odchudzającej, więc z quada korzystam.
Mimo, że 5 jednośladów gotowych do jazdy stoi.
Kilka dni Choperkiem jeździłem, ale po prawie całorocznej jeździe Cabem (VM) wygoda i komfort jaką dają wieloślady. sprawiają, że wolę targać te 34 kg, podczas gdy 14 kilogramowy ścigacz i 5 innych równie lub prawie tak lekkich stoi.

ja bym tutaj widział na nim obudowę w stylu sportowego samochodu z lat 20

Są od dwie (jedna od 25, druga od 18) formy stosownych owiewek, ale czasu na zbudowanie którejś brak. Jest ciepło, a remont Caba na ukończeniu.
Będę testował go teraz z Nexusem 8. Próbne jazdy wskazują, że będzie super.





Serdeczne podziękowania polskiej świni składam.
Uczynne i koleżeńskie umieszczenie przez niego zdjęć mojego pojazdu dowodzi,
że wszelka świniowatość - nawet ta polska - negatywnym zjawiskiem być nie musi.
Że przypomnę tu gorzkie żale jakie "pracownik Kaczmarka" tu na tym forum, z powodu tego określenia wylewał (w wątku Aventybike chyba)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 06, 2018, 09:08:09 am wysłana przez Maciej K »