Autor Wątek: Witam Gdańsk flevo!  (Przeczytany 2078 razy)

DeVilio

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 813
  • ROWER POWER! :D
Witam Gdańsk flevo!
« dnia: Luty 27, 2014, 11:12:14 am »
Uff, udało się :) Dzięki administrator za akceptację! :)

Mam na imię Wojciech, rocznik 84, rowerzysta głównie, szaman dorywczo, wielbiciel złotych trunków, meloman, pracuję w sklepie z playerkami i słuchawkami z popularnym rozszerzeniem pliku muzycznego w nazwie. Flevo to moja pierwsza poziomka.

No więc tak, od 2 lat zbierałem grosz do grosza i w końcu z ebay (niestety jak się okazuje po przejrzeniu waszego forum) kupiłem sobie flevo. Jakby się w skróty bawić za wiki przekleję: SWB, FWD, USS, MBB. Czyli jednym słowem rowerek wymaga zdolności cyrkowo - akrobatycznych do w miarę poprawnego poruszania się na nim. O ile was to nie zanudzi to przybliżę wam moje zabawy z nim od początku aż do teraz:

Na początku był góral, zwyczajny, potem wielkie opony i próby amatorskiego DH. Potem gdy lat przybyło naszła mnie ochota na holendra, po półtorej roku przybyła prosto z Niemiec wspaniała czarna poziomka. Był 18 luty. Moja pierwsza próba poruszania się na małej czarnej wyglądała przekomicznie, na szczęście był wieczór i nikt nie widział. Po 20 minutach "żabich skoków" dałem sobie spokój. Następnego dnia dwie godzinki umożliwiły mi przejechanie ponad 200 metrów bez gleby czy podparcia. Mała dygresja - pozwólcie - jazda na flevo przypomina balansowanie na desce ustawionej na leżącym słupku kucając na desce. Dopóki macie równowagę - jest nieźle. Jakiekolwiek wytrącenie z równowagi, kontra = gleba tudzież podparcie. Próbowałem uwolnić ręce, skoro to nogi skręcają ale kończyło się to jak na razie dość nie fajnie :) Stwierdziłem - trza wziąć wole z roboty wiec czwartek i piątek wolne. Czwartek wyszło nieźle tak jak wspomniałem, jakoś to szło, nadzieja na oswojenie narowistej czarnulki pojawiła się na horyzoncie. Piątek zajęty, ale sobota - pięknie, spokojnie kręciłem kółeczka po osiedlu w tę i nazad. Skoro tak to w poniedziałek stwierdziłem że pojadę sobie do roboty. Mieszkam na osiedlu na górce, sporej górce. Ulica jak wygląda każdy wie. Górka dołek górka dołek pęknięcie studzienka dołek górka itd. Równiej jest w lesie :P. No ale jadę, pierwszy zakręt i rozsmarowałem się po asfalcie. Nadgarstek stłuczony, skóra zdarta na dłoni, siniaki na udach wielkości pomarańczy, starte kolano (wspomnienie młodości :D ), nerka lewa obita, żebra do tej pory bolą. No ale rower power, wsiadam i jadę. Dzisiaj mamy czwartek, czyli kolejny dzień jazdy do pracy i powrotu. Nie mam daleko, max 3.5km, dobre na rozruszanie czarnulki. Wiec wychodzi na to, nie licząc żabich skoków że na flevo jeżdżę już pięć pełnych i pół szóstego dnia. Nie jest źle.

Plany na przyszłość niedaleką: Błotniki i koło z dynamem w piaście tył będą w piątek, przednia lampa z reklamacji dojdzie mam nadzieję w przyszłym tygodniu, do tego muszę kupić nowe platformy bo obecne to obraz nędzy i aluminiowej rozpaczy plus nóżkę podwójną jakąś... Dalsze plany = sakwy. Rower przypinam łańcuchem kryptonite evolution (http://image.ceneo.pl/data/products/20303898/i-kryptonite-evolution-series-4-integrated-chain-lancuch-160cm.jpg) takim. Co prawda waży 4.5kilo ale nie mam zamiaru oddać pierwszemu lepszemu idiocie mojego marzenia, na które tak długo oszczędzałem. To tyle, przywitanie może i długie za co przepraszam. Witam was wszystkich i mam nadzieję, że są jeszcze w Gdańsku inni poziomkowicze :)
Bottecchia American FatBike.
Flevo Racer
...i to nie koniec... ]:->

Mociumpel

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 454
Odp: Witam Gdańsk flevo!
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 27, 2014, 06:11:38 pm »
własnie - dlaczego akurat TEN typ - flevo ...
Po Twoich perypetiach widać że to rower dla ... masochistów ;) - nie lepiej byłoby cos standardowo wyglądającego a bardziej poruszającego się (jakis prosty SWB typu Rocek - przy okazji tańszy z mozliwościa późniejszej zmiany osprzętu na inny lepszy?) jak "nienormalny"rower?
Jestem na etapie kończenia swojego gżdacza więc przygladam sie temu co piszesz z perspektywy swoich knowań, wyborów i prób (tu podziekowania dla Bryxona którego "jowej" i pomysły stały sie podwaliną po mój wybór) - trwały podobnie długo ale wybór padł po wielu przymiarkach teoretycznych (także co do części i ich współpracy z moimi nogami) w wyniku czego "lepi się" - ale to z czasem jak sie urodzi ...

władek8

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 348
Odp: Witam Gdańsk flevo!
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 27, 2014, 06:47:58 pm »
Cześć witam na forum

DeVilio

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 813
  • ROWER POWER! :D
Odp: Witam Gdańsk flevo!
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 28, 2014, 10:26:18 am »
Mociumpel (bożesz, z pół minuty czytałem Twoją ksywkę  O_o ) - dlatego flevo bo zaczarował mnie swoją prostotą. W zasadzie to ten rowerek nie jest skomplikowany. To jak wspomniałem moja pierwsza poziomka i od czegoś trzeba w końcu zacząć. Nie pamiętam już ile czasu zajęło mi nauczenie się jazdy na normalnym rowerze bo to było dawno temu, miałem z 4 lata może? Teraz mam 26 więcej i od nowa mam tą całą zabawę którą nazywasz męczarnią i masochizmem. Dla mnie to jest doskonała zabawa i poznawanie nowych rzeczy, z tego samego powodu np. kupiłem ostatnio ślimaki do przygotowania w piekarniku i zjadłem :D i żyję. I wiem jak smakują. Tak samo jak flevo, miałem chwile zwątpienia, a nadgarstek boli mnie do tej pory. Ale nie ma dymu bez ognia :D
Bottecchia American FatBike.
Flevo Racer
...i to nie koniec... ]:->