Autor Wątek: Brevet 200k Miechów 6.5.  (Przeczytany 873 razy)

trajk-o-ciklista

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
  • To recline is devine!
    • Rowerki, przyczepki, sakwy i bagażniki
Brevet 200k Miechów 6.5.
« dnia: Maj 02, 2017, 11:21:06 am »
Wybiera się ktoś ? Chyba padać nie będzie, pochmurno raczej, temperatura 12-16.

http://www.brevety.pl/event/brevet-200-miechow-6-maja/
Igor

~o
~ \-/\-
(o)^(o)

VeloMotion recumbents
Igorova Ciklo Garaża

------------------

storm

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 2529
Odp: Brevet 200k Miechów 6.5.
« Odpowiedź #1 dnia: Maj 02, 2017, 12:00:51 pm »
Ja chciałem, ale po tym co zobaczyłem wczoraj w trakcie powrotu z wmordewindem z krótkiej wycieczki - stwierdzam, że nie dam rady. Pomijam już to co twierdzą moje kolana, a czego tu nie przytoczę bo wyrażają się bardzo nieładnie na temat roweru ;)


trajk-o-ciklista

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1143
  • To recline is devine!
    • Rowerki, przyczepki, sakwy i bagażniki
Odp: Brevet 200k Miechów 6.5.
« Odpowiedź #2 dnia: Maj 16, 2017, 11:33:45 am »
Kto nie był nie wie co stracił ;)


Pogoda była w końcu całkiem fajna. W Olkuszu zaczęła się lekka mżawka, przez może max. 10km,
ale wcale nie było potrzeby by się przebierać w coś wodootpornego. Tylko okulary zdjąłem, bo wycieraczek nie mają :)
Chwile potem się rozpogodziło już porządnie i nawet słońce przysmażało aż tak że było 22 stopnie w jednym momencie.
Na metę przyjechałem 15 minut wcześniej niż zeszły raz (a wcale w lepszej formie nie jestem co wtedy, w 2012.) czyli zamknąłem na około 9:45 (ruszyłem ok 8:15, org liczy wszystkim od 8ej, więc oficjalnie to mam 10:00)
Jako że trochę się spóźniłem na start, wystartowałem już po wszystkich 15-os grupach w lśniących się kaskach i kolorowych ubraniach,
oraz kolorowymi małymi woreczkami taśmą przyklejonym do górnej rury, nie było raczej szans na integrowanie się.
Tylko z jakiś dwóch kolegów jechałem do PK1, grając w żółwik-zając na podjazdach-zjazdach po drodze.
Skoro mało kogo spotykałem po drodze, a i z wyników, wychodzi że dużo ludzie jechało w stylu szybkiej watahy, żeby zrobić jak najlepszy czas
Przed PK wykorzystałem szansę i skoczyłem w krzaki, a jak przyjechałem na PK to już sobie pojechali.
Resztę trasy jechałem sam, tu i tam spotykając mniejsze grupy randonerów, głównie na punktach kontrolnych,
gdzie ja zostawałem dłużej by pogadać z organizatorem który wiózł kanapki i batoniki na dwóch PK.
Prowiant okazał się idealnym rozwiązaniem dla mnie, bo torbę na fotelik zapomniałem w Serbii, więc nie miałbym miejsc na wożenie czegokolwiek.
Pompkę/dętkę/multitool napchałem do małej torby i taśmą przykleiłem pod fotelikiem,
a picie woziłem w bukłaku też przyklejonym do siedzenia taśmą duct-tape ! Pełna elegancja minimalizmu ;D
Drybag zmieścił kurtkę/długie spodnie/czapkę oraz duct tape, jaky mój system bagażowy trzeba było poprawiać ;D
Tą pierwszą torbę nie było potrzeby otwierać/odklejać, tak że zero przygód technicznych,
a bukłak dał się napełnić syropem z buteleczki noszonej w torbie biodrowej na butelkę, i wodą wożoną przez organizatora.
Worek z ciepłymi/na deszcz ciuchami, oraz z taśmą do poprawek, także nie było potrzeby otwierać.

Punkty wyżywieniowe wygodnie były ustawione na ok. 70 oraz 140km, tak że idealnie na dwa tankowania w postaci kanapek i batoników, oraz wody.
Tak że, trasa tak samo fajna jak zawsze, organizacją fantastyczna, zwłaszcza te punkty wyżywieniowe bo pozwalają nie myśleć gdzie jest najbliższy sklep i czy jest czynny, i czy tam coś będą mieli do jedzenia.
Od organizatora słyszałem że na PK2 już było wiadomo że na PK4 bananów zabraknie, bo ci w lśniących kaskach z żelami na górnej rurze tylko te zjadali, i także i na wynos brali, bo chyba kanapek nie lubią, podobno mocno obniżają średnią ;)
I faktycznie jak przyjechałem na PK4 ani śladu po bananach nie było ;D ale spoko, ja tam wolę kanapki i Góralki niż banany ;)

Było fajnie, organizacja fantastyczna, byłem w 2012 po raz pierwszy, w tym roku chętnie wróciłem, i chętniej wrócę.

Do zobaczenia 24. kwietnia w Bieszczadach :)


W pożyczonym kasku wytrzymałem aż 100km ! ;D kto to cholerstwo wymyślił, ja nie wiem..
 

Klucze. Błotniki się jednak przydaly, bo od Olkusza do PK Kluczy mżawka i mokra szosa.
Niestety helm na poziomce nie można elegancko powiesić o mostek i przez kierownicę, ale z tyłu fotelika też elegancko ;)
 

Podsumowanie

 

Igor

~o
~ \-/\-
(o)^(o)

VeloMotion recumbents
Igorova Ciklo Garaża

------------------