Autor Wątek: Z Bydgoszczy do Krakowa  (Przeczytany 4606 razy)

storm

  • Gość
Z Bydgoszczy do Krakowa
« dnia: Luty 08, 2016, 05:18:01 am »
PKPem.

Wiedziałem, że na pewno będzie ciekawie. I było.

Zaczęło się na peronie 3 w Bydgoszczy. Na sam peron dostałem się bez najmniejszych problemów. Po kilkunastu minutach podjechał pociąg i... się zaczeło. Wg strony ten pociąg powinien mieć wagon rowerowy, więc nie widząc takiego na początku składu, lecę go szukać. Po drodze łapię konduktorkę i:
- nie ma! Proszę iść na koniec pociągu!
Eeee? No dobra. Zasuwam na nic nie patrząc na koniec pociągu i okazuje się, że ten wagon gdzie mam zostawić rower to nie ostatni ale ostatni przed wagonami sypialnymi. (skąd ja to znam...?) Na szczęście obok jest obsługa sypialnego, więc dostaję info, że tu rower mogę zostawić, a drzwi w środku między wagonami będą zamknięte. Spox, rozkładam się w przedziale...
Po kilku minutach jazdy przychodzi inna konsuktorka - kierownik pociągu. Zdziwiona. Bo w pociągu jest wagon rowerowy. Kilka wagonów wcześniej. I mam się tam przemieścić, bo tu rower blokuje dostęp do wagonów sypialnych. Cóż... Nic nie mówię, zbieram się i zaczynam przetaczać klamoty z rowerem po pociągu... W ten sposób pokonuje 2 wagony, ale na końcu drugiego spotykam obie panie - konduktorkę, która mnie ochrzania bo miałem iść na koniec pociągu i kierowniczkę, która ją powstrzymuje i biegnie sprawdzić czy na pewno mają wagon rowerowy - bo nie była pewna.
Wagon z przedziałem dla rowerów jest. Także w Toruniu przebiegam z rowerkiem po peronie do odpowiedniego wagonu.
Koniec? Prawie - nie licząc chamidła polskiego, które wsiadło w Kutnie i miało gdzieś coś takiego jak "ciszę nocną". Na szczęście przed 2 w nocy poszli spać. Aczkolwiek przy wysiadaniu... pomyślałem sobie, co by obudzić "niechcący" towarzystwo ;>>>

W Krakowie - znowu peron jakiś taki niedopasowany do wagonów - zupełnie jak w Bydgoszczy. Jednak już po kilku minutach jestem na poziomie przejścia podziemnego i... okazuje się ono być zamknięte. Aby przedostać się w kierunku ul.Pawiej muszę zjechać po długiej pochylni z ciasnymi zakrętami do kas PKP i tymże przejściem iść na koniec tegoż przejścia, gdzie... są SCHODY. Hmmm... Wjeżdzam z rowerkiem nieco wyżej, i zostawiam go przy ścianie. Szukam przejazdu dla roweru... Ale kiedy wracam, spotykam SOKistę i dostaję ochrzan za...... zostawienie roweru. No tak, powinienem z nim biegać po cąłym dworcu po schodach i szukać wyjścia, tak? ;>>> Olałem mądralińskiego.

Ponownie zjeżdżam z rowerem na poziom kas, wyciągam bambetle z kufra i dawaj nosić rower po tych 10 schodkach, stworzonych przez projektanta zapewne w ramach "symetrii projektu". Oczywiście obok jest platforma dla osób niepełnosprawnych, ale oczywiście aby z niejs korzystać tzreba... wezwać obsługę. O 3 w nocy, jasssssssssssssneeee...
Wreszcie - mimo problemów z drzwiami między przejściem podziemnym a Galerią Krakowską (brak 3 i 4 ręki do otwierania ich, przytrzymania) - przedostaję się do środka GK. Podchodzę z rowerem do wind, wciskam guzik... Jedzie winda, po chwili zatrzymuje się, otwiera drzwi i... W środku widzę dwie osoby, ubrane identyczne. On i ona. Jakieś plakietki na rękawach, ale co to jest - w półmroku nie widać. Stanęli w progu drzwi i tak patrzą na mnie - a ja na nich...
I tak sobie stoimy kilka sekund...
- Czy mógłbym skorzystać z windy?
- A po co?
- Chciałbym wjechać pięterko wyżej i wyjechać na ulicę.
- Aha.
Wyszli. Ufffff... Znowu się poczułem jak jakiś Unabomber. A może wyglądam na jakiegoś ciapatego? ;>>> Tylko gdzie ja mam te bomby i kałasza? ;PPP

Podsumowując: PKP. I okolice.
ŻAL & ŻENUA .PL

hansglopke

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 1973
  • Zduńska Wola
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #1 dnia: Luty 08, 2016, 09:29:15 pm »
Trza było na kołach jechać.....
"Tak to już jest, że najszybciej zwraca na siebie uwagę idiota." - CK Dezerterzy

"Na pionowcu boli tyłek, plecy i w ogóle wykańczająca i niewygodna pozycja jest..." - Mototramp


storm

  • Gość
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #2 dnia: Luty 08, 2016, 10:10:46 pm »
@Hansglopke - nie dałbym rady. 2 miesiące przerwy do roweru zrobiło swoje.

I jeszcze chciałbym dodać do tego co napisałem jedno pytanie... Otóż - pomiędzy Bydgoszczą a Krakowem przedział rowerowy w którym jechał mój rower (a innego wagonu rowerowego nie było!) - nie licząc mojego sprzętu - był PUSTY. Dlaczego więc w kasie tydzień przed wyjazdem nie było już możliwości kupienia biletu na rower?
Czy PKP nadal nie wie co ma i gdzie ma? Mimo iż jakby nie było to jest już XXI wiek?

klubowy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 297
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #3 dnia: Luty 09, 2016, 08:53:46 am »
Gdyby PKP było jedną firmą, może wyglądało by to inaczej. Dopóki będzie tam pierdyliard spółek, będzie tam burdel 8)
Ja, nie wiem, co to sen.
Objeżdżam nocą, to co spawałem w dzień...

tomo

  • całkiem inny wariat
  • *****
  • Wiadomości: 777
  • SWB DIY
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #4 dnia: Luty 09, 2016, 09:00:57 am »
Poczekajcie, niedługo każdy wagon będzie miał dyrektora z zarządem ;D

lechulysy

  • wyczynowiec na poziomie
  • ****
  • Wiadomości: 303
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #5 dnia: Luty 22, 2016, 12:53:16 pm »
Nic nowego - w ubiegłym roku chcieliśmy przedostać się z Warszawy do Rzeszowa z 5 rowerami. O rezerwacji zapomnij - przy kasie okazało się, że wagon na rowery jest ale nie wiadomo ile jest wolnych miejsc - kasjerka może wystawić bilet na 1 rower i wtedy wie czy system go "łyknie", a czy łyknie 1, 2 czy 5 rowerów tego nie wie - musi wystawić pojedyncze bilety i na końcu się okaże.
Nie ryzykowałem: pojechaliśmy 3 pociągami regionalnymi: start 7.00 a ponieważ są idealnie skomunikowane to o 16.00 skończyliśmy w Stalowej Woli (240km) i resztę przejechaliśmy rowerami :).
Leszek

storm

  • Gość
Odp: Z Bydgoszczy do Krakowa
« Odpowiedź #6 dnia: Luty 22, 2016, 01:56:45 pm »
@Lechylysy - ok, ale w którym miesiącu? Ja jechałem na początku lutego i się mocno zdziwiłem, że przedział rowerowy może być już zajęty.
A jeśli chodzi o wybór pociągu - gdyby to była wiosna/lato to może bym próbował dojechać do Łodzi, albo z Łodzi dopiero pociągiem. Ale niestety - w zimie się nie ma takiej wydajności jak w lecie.
Poza tym po to są pociągi bezpośrednie aby nimi jechać bezpośrednio, a nie robić N przesiadek i telepać się z rowerem po peronach i stacjach.