forum.poziome.pl

Rowery poziome - forum dyskusyjne => Imprezy => Wątek zaczęty przez: storm w Kwiecień 03, 2017, 12:24:44 pm

Tytuł: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 03, 2017, 12:24:44 pm
To już za 3 tygodnie! :)

W ramach zachęty - filmik z brevetu sprzed roku:
https://www.youtube.com/watch?v=oQF5dg0wKQ8
I słowa Franca:
https://youtu.be/oQF5dg0wKQ8?t=2m39s
"Żyję - po co ja sobie to zrobiłem" :D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 06, 2017, 09:34:10 pm
To jest trasa na rower szosowy, czy też ma wyboiste odcinki? Jak wygląda nawierzchnia w porównaniu z nawierzchnią trasy KR?
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 06, 2017, 09:42:21 pm
W zdecydowanej większości jest to trochę lepszy lub gorszy asfalt - we wrześniu zeszłego roku było parę takich miejsc, gdzie trzeba było zjechać w szczere pole, bo akurat był remont drogi, był też odcinek z zabytkowym brukiem. Jak to się ma do KR - nie wiem, bo jeszcze nie byłam ;)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 07, 2017, 02:21:44 am
@Forrest - trasa pod rowery szosowe na 99.9999%. Faktycznie było tam kilkaset metrów bruku na którym kląłem jak szewc, ale ty swoim 2x26" tam byś spokojnie przejechał bezproblemowo.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 07, 2017, 07:49:23 am
A ja ciągle jestem uziemiony z powodu awarii przedniego koła :(
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 07, 2017, 08:39:41 am
Dzięki za odpowiedzi. Może zobaczę trasę na google street i się namyślę, czy się chcę zapisać (ew. który rower wziąć).
@Franc - Co temu kołu jest (jak pisałeś gdzieś, to daj link)? Do wymiany, czy do naprawy? Nie dasz rady kupić nowego koła przed tą imprezą?
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 07, 2017, 08:48:45 am
Forrest - mam (miałem) szprychy do wymiany (znaczy się już wymieniłem i Maciek jako Forumowy ekspert do centrowania będzie mi je dzisiaj centrować).
Nowego koła przedniego nigdzie nie kupię, bo muszę mieć z wąską piastą do jednostronnego mocowania (oś 12mm + mocowanie tarczy).
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: live_evil w Kwiecień 07, 2017, 09:19:00 am
Forrest - mam (miałem) szprychy do wymiany (znaczy się już wymieniłem i Maciek jako Forumowy ekspert do centrowania będzie mi je dzisiaj centrować).
Nowego koła przedniego nigdzie nie kupię, bo muszę mieć z wąską piastą do jednostronnego mocowania (oś 12mm + mocowanie tarczy).
A nie myślałeś, zeby samemu nauczyć się zaplatać i centrować koła? Jest to przydatna umiejętność ;-)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 07, 2017, 10:04:51 am
Zapleść umiem, nie umiem wycentrować :)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 07, 2017, 05:40:18 pm
@Franc - czyli jak z kołem uda się pomyślnie rozwiązać problem, to nie ma przeszkód dla Twojego udziału w Brevecie 22 kwietnia? Ja ewentualny problem widziałbym jeszcze w pogodzie (przy opadach powyżej 0.5mm/h nie pchałbym się na tę imprezę...).
@storm - popatrzyłem na zdjęcia google street - 80% trasy jest na rower szosowy.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 07, 2017, 05:48:15 pm
Tak, pojadę, ale szybki nie będę, mam raptem ~600km w tym roku.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 07, 2017, 08:22:30 pm
To dwa razy więcej ode mnie :P
Jak nie będzie padało i nic niespodziewanego nie wypadnie, to się widzimy... :)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 08, 2017, 10:19:34 am
To jakieś 6x tyle co ja mam obecnie i... mimo to jadę :D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 08, 2017, 05:40:32 pm
Się wybieram ale tez czekam na prognozę jak będzie ewidentnie deszczowo i zimno to sobie daruje
Dzisiaj wspaniale wieje z północy tak więc pozdrawiam z Dęblina :)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 09, 2017, 12:30:29 am
Póki co prognozy nie są dobre... 8*C i deszcz :(
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 09, 2017, 06:18:37 pm
Termin jest jeszcze tak odległy, że prognoza może się zmienić "o 180 stopni". Gdyby była taka prognoza na 4 dni przed imprezą, to już gorzej...
BTW: A może takie Brevety 200 km łączyć ze zlotami poziomymi? Organizator Brevetu coś pisał o udostępnieniu pomieszczeń w szkole dla uczestników Brevetu. To można by wziąć w takim udział w kilkadziesiąt rowerów poziomych (?). Wtedy proporcja liczby poziomych do pionowych byłaby bardziej rozsądna...
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 10, 2017, 12:44:18 am
@Forrest - pomysł ciekawy. Tam jest wynajmowana sala gimnastyczna pewnego zespołu szkół, zupełnie spora, miejsca na niej w bród. Pytanie czy hasło: "spotykamy się na brevecie w Pomiechówku 200km" wielu nie zniechęci ;)

Prognozy pogody komentował nie będę, bo ci wróżbici od pogody wielokrotnie się mylili - miejmy nadzieję, że i tym razem się pomylą. Poza tym do Brevetu jeszcze prawie 2 tygodnie :D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: szydziu w Kwiecień 11, 2017, 03:21:06 pm

Prognozy pogody komentował nie będę, bo ci wróżbici od pogody wielokrotnie się mylili - miejmy nadzieję, że i tym razem się pomylą. Poza tym do Brevetu jeszcze prawie 2 tygodnie :D

Jak ma być do du...py to się nie mylą :(
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 17, 2017, 09:35:58 pm
W temacie pogody w najbliższym czasie: http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/prognoza,45/do-polski-plynie-powietrze-z-epicentrum-mrozu-na-ocieplenie-jeszcze-poczekamy,229624,1,0.html
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Tehen w Kwiecień 18, 2017, 12:33:10 am
Rekomenduję zimowe ogumienie  ;D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 19, 2017, 12:17:58 pm
Ku*wa mać i tyle w temacie...
Całą zimę człowiek czeka na wiosnę, dlaczego ta w rzyć chędożona zima trwa w Polsce 10 miesięcy?!
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 19, 2017, 02:16:52 pm
Ja dziś pojechałem do pracy rowerem, było mi w sumie całkiem ciepło bo ubrałem się zupełnie "zimowo" :D tylko wiatr przeszkadzał. Mam nadzieję, że w drodze powrotnej nie będzie tak przeszkadzać.

Na bervet też penie się ubiorę na "zimowo"
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 19, 2017, 07:50:03 pm
Ku*wa mać i tyle w temacie...
Całą zimę człowiek czeka na wiosnę, dlaczego ta w rzyć chędożona zima trwa w Polsce 10 miesięcy?!

Ależ droga panno Joanno, nie przystoi.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 19, 2017, 10:51:41 pm
Według ostatnich oglądanych prognoz (meteo.pl i sat24.com) to w nocy z piątku na sobotę będzie lało, a potem to już będzie tylko przelotnie, z ryzykiem również przelotnego śniegu z deszczem koło południa + większy deszcz pod wieczór. Co raz bardziej mi się odechciewa. :(
Widocznie muszę być miętki, bo przecież się nie starzeje.....
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 19, 2017, 10:52:50 pm
Ależ droga panno Joanno, nie przystoi.

Oj tam. Belle Epoque już dobre dwa wieki za nami.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Stas w Kwiecień 20, 2017, 06:23:52 pm
Oj tam. Belle Epoque już dobre dwa wieki za nami.

Jeśli kultura już nie obowiązuje, to jeszcze został nam: http://kodeks.ws/wykroczen/art141.htm  :(

Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 20, 2017, 07:48:47 pm
Przecież jest wygwiazdkowane, o co wam ludzie chodzi????
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 20, 2017, 08:02:29 pm
Przecież jest wygwiazdkowane, o co wam ludzie chodzi????

Tu nie chodzi o wygwiazdkowane, czy nie tylko a słowo zi#ma..
Będziemy ją wołąć to znowu machnie ogonem.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Stas w Kwiecień 20, 2017, 09:22:46 pm
A mi chodzi o słowo "wygwiazdkowane"...  Gwiazdka nie zmienia jego znaczenia i śmiało można się obyć bez takich...

Nie żebym straszył kodeksem - to tylko informacyjnie:-) , po prostu rażą mnie takie słówka,  zwłaszcza na forum i że to już po raz kolejny ...



Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 20, 2017, 10:02:42 pm
wracając do tematu: ma być słonecznie i ma dobrze wiać z zachodu wiec pierwsze 100'tka powinna być samą przyjemnością.... a potem się zobaczy - w ostateczności z Łochowa zamiast pod wiatr do Pomiechówka można jechać dalej z wiatrem do Siedlec a stamtąd pociągi jeżdżą co godzinę do Wawy :)

W ramach wzmocnienia motywacji zrobiłem wpłatę - ktoś z was też się już zdecydował wybrać?
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 21, 2017, 09:09:34 am
Lechu': to wyjątkowo chamskie zachowanie z twojej strony, gdyby nie ten karygodny czyn, można byłoby się po cichutku wycofać, zrezygnować, argumentując, że zimno, że mokro, że śnieg, że muchy czy co tam jeszcze dodając "a poza tym, nikt znajomy nie jedzie " a tu takie coś. Fsytć się.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 21, 2017, 09:49:03 am
Leżakować na słońcu za wiatrem to każdy potrafi. Jak troszkę pokapie to blee.
Stopy i tak będziecie mieć suche.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 21, 2017, 10:11:58 am
Hans': I ty przeciwko mnie? Wasze zagrywki są na poziomie "No nie mów, że nie dasz rady, A może jeszcze się boisz?" Tak się nie robi kolegom.....
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 21, 2017, 10:17:36 am
"robimy to dla przyjemności" ;)
@Franc praktyczne pytanie: na którą trzeba tam przyjechać, żeby o tej 8.00 wystartować? jakieś formalności trzeba na miejscu załatwić? coś się przyczepia do roweru itp, itd?
wysłałem im potwierdzenie przelewu - może być z tym problem i lepiej zabrać wydruk, czy się nie czepiają?
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 21, 2017, 11:07:13 am
Ja celowałem być max o 0730, żeby spokojnie rozpakować się, sprawdzić rower, zamontować bagażnik, przebrać się trochę, zapakować prowiant i odfajkować formalności (podpisać się na liście). Jak zamontujesz silnik i aku./ zapas paliwa to się przyczepią, jak będziesz miał tylko napęd ludzki, to nie.
Ja nigdy nie wysyłałem, tylko mówiłem, że opłacone, dodatkowo już cię odhaczyli na liście startowej.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 21, 2017, 01:23:04 pm
Interesujące... Sprawdzałem z tydzień temu czy jestem na liście - byłem, ale bez opłaty startowej :) Sprawdziłem więc w historii banku - przelew wyszedł. Wysłałem do Randonneurs mejla z pytaniem co i jak i nie zgadniecie :D Dzisiaj nie ma mnie na liście :)
Chyba jutro czeka mnie wyjaśnianie tej sprawy :/

@Lechułysy - zobaczymy jak będziesz piał z zachwytu jutro na brevecie :P

@Hansglopke - moim zdaniem to ma być rekreacja a nie "Selekcja" czy nabór do GROMu :P

@Franc - w razie jakby co, jutro rano miałaby być pogoda jak w styczniu czy w grudniu to... Sorry. To ma być wypoczynek a nie wyprawa na Spitsbergen czy inny biegun północny :D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 21, 2017, 02:36:51 pm
Pogoda właśnie się psuje... Nie wróży to nic dobrego na jutro.
A z tymi suchymi stopami to wcale nie takie oczywiste. Ja nie mam żadnych nieprzemiękających butów poza kaloszami żeglarskimi, ale w nich nie pojadę :P
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 21, 2017, 03:23:31 pm
"moim zdaniem to ma być rekreacja a nie "Selekcja" czy nabór do GROMu"

Jeden lubi rybki, drugi akwarium.
Zawsze można zostać w domy wykąpać w oliwie łańcuch by nie zardzewniał bo na zewnątrz trochę wilgoci w powietrzu.

Sami mnie podpuszczacie bym jechał. Niestety jutro idę na Abrahama, więc wzniosę toast za Tych co trzymają poziom.
Nie napiszę, że wypiję Wasze zdrowie, bo mnie tu pod jakiś paragraf podciągną
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 21, 2017, 03:36:33 pm
Pogoda właśnie się psuje... Nie wróży to nic dobrego na jutro.
zgadza się, całą noc ma padać, ale wszystko pod kontrolą, o 6.30 ma przestać ;)
http://mapy.meteo.pl/ (http://mapy.meteo.pl/)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Stas w Kwiecień 21, 2017, 06:49:41 pm

Nie napiszę, że wypiję Wasze zdrowie, bo mnie tu pod jakiś paragraf podciągną

A dokładnie pod Art. 13. 1.  oraz 14.1 Ustawy o wychowaniu w trzeźwości, a może i jeszcze jakieś jakby dobrze poszukać  :P

Ale psst mnie tu nie było
;-)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 21, 2017, 06:50:58 pm
Tutaj też to widać:
meteo.org.pl/radary (http://meteo.org.pl/radary)
druga mapka.

Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 22, 2017, 08:44:02 pm
parafrazując pewne powiedzenie: "brevet skończony - dzień zaliczony" ;)

@Makenzen - szacunek... no i miło był was znowu zobaczyć na żywo :)

Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 22, 2017, 11:58:51 pm
Relacje od państwa poproszę.

U mnie pogoda rowerowa, tylko ten Abraham  :-[ (już zaliczony, by jutro "Bibliotekarza" trasę wytyczyć na nowo. ;D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 23, 2017, 12:59:36 am
Lechu, dzięki! :) Szkoda, że nawet pół zdania nam się nie udało zamienić...
Relacje od państwa poproszę

Jutro napiszę więcej. Dziś mi się nie chce, przepraszam ;)
Rzucę tylko, że pogoda okazała się na tyle łaskawa, że padało bardzo niewiele :) Za to wiało naprawdę fest... Poruszanie się w mordewindzie przypominało przedzieranie się przez gęstą zupę. Ale i tak było super!
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Franc w Kwiecień 23, 2017, 12:37:26 pm
A) Jeszcze jakoś żyję, nie wiem jak, ale jakoś. Nawet do domu dojechałem (samochodem) w jednym kawałku, choć były momenty, że było ciężko a na światłach jakby mi się same oczy zamykały (dobrze, że nie mam ich dużo)
B) Kolana bolą......   bardzo, ledwo łażę po domu. Fakt, jak się rozruszam to jest lepiej, jak siądę to potem znowu problem.
C) W związku z tym, że 2 razy się zgubiłem, to dołożyłem sobie zupełnie bez sensu 16km (z tego 10km pod wiatr).
D) Trzeba nauczyć się obsługi nawigacji po gpx. KONIECZNIE!
E) Na trasie nie było mi zimno. W sumie nawet nie powinno, bo jechałem w pełnym zimowym zestawie :) Łącznie z butami i kalesonami.
F) Mój czas brutto to 9h15 na oficjalnym dystansie 200.4km (osobistym - 216.2km) co daje 21.66km/h oficjalnie (23,37km/h osobiście).
G) Qrwa, muszę się dogadać z nawigacją.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: forrest w Kwiecień 23, 2017, 09:31:03 pm
Trochę zdjęć jest - może utworzą jakąś galerię, której częścią będą wybrane zdjęcia z tych zrobionych przeze mnie...
@Franc - to byłeś lepszy ode mnie w dodawaniu dystansu - ja się zgubiłem tylko raz i przejechałem jakieś 207 km :)
Niestety od Łochowa zacząłem się źle czuć i dalej jechałem już powoli i do tego zatrzymywałem się.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: lechulysy w Kwiecień 24, 2017, 11:51:08 am
Długa, subiektywna relacja dla zainteresowanych


Budzik dzwoni 5.00 - patrzę za okno - pada i duuuje, wiem że ma przestać padać, ale brzózka brzydko się ugina od tego wiatru. Pierwsza myśl: czy wypada wysłać o tej porze SMS'a do @Franca, że nie jadę? a może śpi? walczę ze sobą - kurde jak mi się nie chce w taką pogodę!!! W końcu ubieram się w dres i wychodzę zobaczyć jak bardzo wieje... no dobra, łba nie urywa, przejaśnia się więc się zbieram. Rower spakowałem do samochodu wieczorem więc tylko słabe wymuszone śniadanie i gorąca herbata na rozruch - nie chce mi się jeść o tej porze.

Dojeżdżam na miejsce 7.30. Są już wszyscy: @Makenzen, @Franc, @Forrest i @Storm - żeby nie gasić ducha walki nie pytam ich czy tylko ja miałem rano dylematy. Jest okazja więc przymierzam się do roweru @Forresta - fajny jest i jaki lekki!!. Generalnie poziomki wzbudzają ciekawość pozostałych uczestników.
Zabieram do torby papiery brevetowe: nie zaglądam do nich, zrobiłem własny opis trasy i 2 razy przejrzałem na googlach kluczowe skrzyżowania, żeby nie błądzić i nie wyciągać co chwilę telefonu. Czekamy na start. Kurde jak jest zimno, wkładam ciepłą kurtkę, którą miałem nakładać tylko na postojach i cieplejsze rękawice. Martwię się, czy nie zmarznę w stopy - zimą zawsze mam z tym problem, a ochraniacze nic mi nie pomagają. Tylko zimą jadę max 2 godziny, a nie 10 :(. Jeden z kolegów na szosie ma krótkie spodenki - robi mi się jeszcze zimniej.

8.00 - ruszamy.  Sprzed szkoły wyjeżdżam ostatni, na prostej widzę daleko z przodu @Forresta i @Franca. Staram się zwalczyć w sobie chęć gonienia - mam swoje tempo i mam dojechać bez niespodzianek. Po kilku kilometrach na otwartej przestrzeni szok - nie tak miało być! pierwsze 100 km miało wiać tylko w plecy, a nie w ryja czy z boku. Patrzę na licznik: 20km/h - oho... 10 godzin może być za mało więc nastawiam się psychicznie na dłuższą wycieczkę. Na szczęście po kilku kilometrach skręcamy na wschód i prędkość wzrasta do 33-37. Jadę sam, czasami kogoś mijam, czasami mnie mijają. Po jakimś czasie spotykam grupę, a w niej @Franc'a. W domu zawsze jeżdżę sam bo nie mam z kim, a lubię towarzystwo więc trzymam się grupy. Odnoszę wrażenie, że reszta załogi nie martwi się o kierunek jazdy wychodząc z założenia, że "ktoś na pewno wie gdzie dalej" :). W jednym miejscu pamiętam, że jest skrót około 1-2km, ale wg oficjalnej mapy powinniśmy jechać dalej i dopiero skręcić - jednak stali bywalcy brevetowi mówią, że skręcamy teraz - OK :).
Po chwili znowu wiatr bardziej w ryja i grupa się rozpada - zostaję na końcu, nie próbuję gonić - jadę swoim tempem. Zimno jest i jeszcze chmury zasłoniły całkowicie słońce: jak świeci jest mi za ciepło w kurtce, jak zachodzi w sam raz więc nie narzekam, choć zrobiło się ponuro. Zatrzymuję się żeby wyciągnąć coś do jedzenia, a przy okazji na siku choć nie bardzo mi się chce - po chwili uczucie ulgi i jedzie się dużo lżej :). Jadę, piję, jem, podziwiam widoki - staram się nie zwracać uwagi na wiatr choć przecież miało być w plecy a nie jest. Za Winnicą znowu chce mi się za potrzebą, drzew jak na lekarstwo i nie bardzo jest gdzie w tym moim pomarańczowym kubraczku - trzymam to w sobie dzielnie bo jest coraz więcej domów więc to pewnie Pułtusk.
Punkt kontrolny - najpierw WC :). Podbijam kartę, zamieniam ciepłą kurtkę na grubszy wiatrochron bo teraz będzie prosto na wschód. Kurtka jest cała mokra. Wniosek: muszę zacząć więcej pić bo nie czułem, że aż tak się pocę. Z piciem jest problem bo jak jest zimno to się nie chce. Ruszam. Sprawdzam na mojej googlowej rozpisce co dalej: za kilka km ma być kierunkowskaz w prawo "Zatory 7". Niestety na starcie nie wyzerowałem licznika więc nie mam jak sprawdzić który to km a liczyć mi się nie chce. Poza tym znak ma być ewidentny więc jadę spokojnie dalej. Po jakim czasie jest znak "Zatory >>" ale bez "7" więc go spokojnie mijam. Po 2-3km sprawdzam na telefonie gdzie jestem .... za daleko pojechałem. Widocznie ktoś zmienił znak od czasu jak google zrobiły zdjęcia tego odcinak drogi. Na szczęście za chwilę mogę skręcić w prawo i dojechać do właściwej drogi - tak robię, nie będę wracał bo odległość wygląda na taką samą (było 3km dalej :) ). Dojeżdżam do właściwej drogi i widzę z prawej 3 osobową grupkę, którą zostawiłem w Pułtusku - śmiejemy się ze skracania drogi i jedziemy razem.
Grupa to Bożena i 2 młodych chłopaków. Ona jako jedyna ma GPS'a z wgraną trasą więc chłopaki co jakiś czas pytają gdzie dalej, ja nie pytam ale cieszę się, że mogę zweryfikować swoją pamięć z tym gdzie rzeczywiście jechać. Gadam z Bożeną - okazuje się brevetowym wyjadaczem, była na Bałtyk-Bieszczady i Paryż-Brest-Paryż, ale też sporo podróżuje - chętnie opowiada różne historie więc czas szybko mija. Mijamy Wyszków i nie wiadomo kiedy dojeżdżamy do Łochowa. Z daleka widzę przejazd kolejowy. 100m za nim jest punkt kontrolny. "Wiedziałem, że tak będzie"  przejazd zamyka się zanim do niego dojeżdżamy. Przed przejazdem stoi nasz samochód brevetowy - śmiejemy się, że deszczu i śniegu nie zamówili: "mówisz i masz" odpowiadają, co okaże się prawdą choć prognoza to tym nie mówiła.
Na punkcie spotykam @Franca (widać, ze jest mu zimno) i @Forresta (też jest mu zimno). Siku, kanapki, uzupełnić bidony i w drogę bo jak mi się zrobi zimno to będzie po zabawie. @Franc wyjechał kilka minut temu. W głowie świadomość, że teraz to już tylko pod wiatr, ale nie przejmuję się - przełożeń mi wystarczy i mogę jechać 10km/h jak trzeba będzie. Znowu sam. Pierwsze kilometry DK50 - TIR'y czasami przesadzają z tym bliskim wyprzedzaniem. Na szczęście za chwilę mam zjazd w prawo do Jadowa. W lusterku widzę żółty trykot. Dogania mnie akurat gdy wyjeżdżamy z lasu i dostaję wiatr w ryja. Chwilę jedzie mi na kole, ale chyba niewiele mu pomagam i jestem za wolny więc powoli mnie mija stając na pedały. Potem się okaże, ze przez następne 20km będziemy się jeszcze kilka razy spotykali. Za Jadowem w lusterku pojawia się jakaś większa grupka. Na czele widzę różowy trykot Bożeny. Dojeżdżają do mnie dosyć szybko. Bożena prowadzi grupę kilku szosowców. Goście pochowani za nią - mój szacunek do niej wzrasta z każdą chwilą. Grupka fajnie pracuje, ale nie staram się za wszelką cenę jechać z nimi bo na zjazdach swoim tempem jadę szybciej, a na podjazdach wolniej. Średnio wychodzi tak, że jedziemy razem i jak się da to gadamy.
W pewnym momencie słyszę za moimi plecami charakterystyczny odgłos tarczówek, a potem widzę @Franca. Skąd się tu wziął? Przecież powinien być daleko z przodu. Tłumaczy, że pomylił trasę i musiał wrócić kilka km. Zdarza się :).
Przed Nieporętem widzę chmury - z tego to na pewno będzie padało. No i pada. Na szczęście lekko więc się nie przejmuję, ale niektórzy w grupie wyciągają kurtki. Dzisiaj brakuje jeszcze tylko śniegu :). "Mówisz i masz":  przed samym punktem kontrolnym pada króciutko lekki grad.
Punkt w Nieporęcie. Nie planuję długo stać bo zostało 30km, ale reszta grupy się rozsiada więc też biorę dużą kawę i zjadam resztę zapasów. Jest ciepło, nie wieje, miłe towarzystwo - czego chcieć więcej?  :D
Po 30 minutach ruszamy. Za Wieliszewem trochę odskakujemy z @Francem: z górki jest czy jak? Bożena z chłopakami dogania nas na podjeździe w Dębe. Już blisko. Na zjeździe i kolejnym podjeździe @Franc wyraźnie odchodzi. Czy pamięta, żeby skręcić na Nunę? Rano tędy jechaliśmy więc pewnie tak. Gdy mija zjazd wydzieramy się, że źle jedzie. Niestety jest za daleko. Wiatr duuuje, @Franc ma lepszą nogę więc nie mam szans żeby go dogonić, a nie mam w rowerowym telefonie jego numeru żeby zadzwonić. Skręcamy i znowu centralnie pod wiatr pokonujemy ostatnie km. Dojazd na metę jest z górki w małym lasku - taki gratis na trasie :).
Meta. Rowery w górę (ależ ta poziomka jest nieporęczna) - fotka, zdać kartę. Czas 9 godzin. Nic mnie nie boli, nie czuję się wypompowany więc jest OK bo tak planowałem. Tylko żołądek domaga się jedzenia - wsuwam kilka kanapek z gorącą herbatą. W szkole są prysznice - tego mi teraz trzeba. Na punkcie spotykam @Storma, dzwoni do @Franca, którego podejrzewamy o pobyt w odległym o 15km Nasielsku. Okazuje się jednak, że jest już niedaleko mety. @Franc przyjeżdża, gadamy, jemy.
Trzeba się zbierać do domu. W drodze powrotnej przed elektrownią w Dębe mijam @Makenzen - macham i podziwiam siłę ducha - jedzie sama, a jest już prawie 19.00.
W domu pierwsze co robię to sprawdzam siłę i kierunek wiatru: we wtorek jedziemy z @Dziaskiem do Ciechanowa - banan na twarzy:  OK ma duuuć z południa :)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 24, 2017, 01:25:35 pm
No bardzo ładna relacja, Lechu :)
Dzięki za uznanie ;) Jechałam sama jak ten palec w czterech literach całą trasę, ale taki stan rzeczy generalnie mi odpowiada, więc luzik 8)

No dobra, to teraz kolej na moją relację:

Z brevetami jest jak z kotami i chipsami...
...Nigdy nie kończy się na jednym ;) Koty mam trzy, za chipsami nie przepadam, ale jak już mi się zdarza je jeść, to na ogół zjadam więcej niż jeden. A brevety? Po ubiegłorocznym wrześniowym stwierdziłam, że never more, nie ma mowy i w ogóle, ale organizator był bliski pokazania gestu "tramwaj w oku" ;) i jak się okazało, miał rację. I bardzo dobrze! Albowiem tegoroczny sezon na ponadstukilometrowe wycieczki po prostu trzeba było otworzyć z przytupem i na bogato!

I tak oto w pewną zimną kwietniową sobotę stanęłam na starcie pierwszego wiosennego brevetu w Pomiechówku.
W piątek wieczorem podjechał do mnie Storm, by zabrać mój rower, a w sobotę bladym świtem przyjechał znów, by dopakować do kompletu brevetowych must have'ów jeszcze mnie. Przyjechaliśmy na miejsce startu, odhaczyliśmy się na liście, pobraliśmy glejty i prowiant -- i równo o 8.00 otrzymaliśmy błogosławieństwo organizatorów i wystartowaliśmy.
Tym razem przezornie zaopatrzyłam się na drogę w Mietka, czyli mój ręczny turystyczny GPS (oraz baterie na zapas) -- bez niego i bez rozpiski, jak dokładnie jechać, bym zginęła marnie! Okazja, by zginąć marnie, trafiła się już na 9. kilometrze, gdzie według cue sheetu trzeba było skręcić w prawo przy szkole. Tymczasem rowerzysta jadący przede mną pojechał dalej prosto. Zadziałała psychologia (dwuosobowego) tłumu i pojechałam za nim... Zaraz, zaraz! Coś mi tu ewidentnie nie pasuje! Ten budynek po prawej to jak byk była szkoła i jak byk był to 9. kilometr... Mietek też wyraźnie pokazywał: TU skręć, do jasnej Anielki! No to zawracam... Zatrzymałam się na skrzyżowaniu, by poczekać na następnych, a raczej na następnego, czyli Storma, bo jak przypuszczałam, reszta już dawno pognała w siną dal... Stoję i stoję, czekam i czekam, nigdzie żywego ducha, więc skręcam w to prawo. Decyzja była ze wszech miar słuszna -- Mietek pokazywał, że jadę dobrze.
Po drodze przejechałam przez miejscowość o dość specyficznej nazwie Nuna, później stwierdziłam, że chyba wymyśliły ją dzieci. Gdzieś w okolicy Zabłocia dogonił mnie rowerzysta i zapytał: "Czy ty też robisz breveta?". Zamieniliśmy po drodze parę słów, okazało się, że kolega nie ma nawigacji, więc trochę mu się chrzani, tym bardziej że nie śledzi zbyt wnikliwie cue sheetu, bo trudno mu poń sięgać. Doradziłam mu, żeby zmienił pozycję pionową na poziomą, to nie będzie musiał się macać po plecach, by sięgnąć po rozpiskę, bo wszystko będzie miał pod ręką, na brzuchu. Zaśmiał się i pojechał dalej. I też mnie zmylił (do spółki z cue sheetem), bo zamiast skręcić "ostro w lewo", poleciał prosto. W rozpisce było, że w to lewo należy skręcić za Zalesiem Borowym, tymczasem minęłam tablicę informującą o tym, że wjeżdżam do Zalesia, a tablicy głoszącej, że zeń wyjeżdżam, nie było. Więc w sumie skręcić trzeba było w, a nie za Zalesiem Borowym ;) Ale mniejsza o szczegóły.
W okolicach miejscowości Winnica szczególnie we znaki dał się silny wiatr, zawiewający momentami tak, że aż niemal spychał mnie do rowu, ale to miało być dopiero preludium.
W końcu dotarłam do Pułtuska, gdzie na stacji benzynowej Lotos był pierwszy punkt kontrolny. Poszłam podstemplować kwit, zjadłam kanapkę i kupiłam sobie herbatę, przy okazji zamieniłam parę słów z organizatorami i współtowarzyszami rowerowej niedoli. Po jakichś 15 minutach odpoczynku popedałowałam dalej. Gdy skręciłam w prawo z drogi głównej, dogonił mnie samochód organizatorów. Jeden z nich, Piotr, zagadał mnie i powiedział, że Storm jest w Pułtusku i się zastanawia, czy się nie wycofać. Co?! Chwilę później zadzwonił Storm i mówi, że jednak próbuje jechać dalej. Niech no tylko spróbuje nie jechać!
Gdzieś w rejonie wsi Somianka mijałam dwie dziewczynki na rolkach, powiedziały mi "dzień dobry" -- takie to miłe. W dużych miastach ludzie coraz rzadziej mówią "dzień dobry" nawet sąsiadom, a tu na wsi (tak jak w górach czy na jeziorach) nie jest niczym niezwykłym pozdrowić nawet nieznajomego. Serce rośnie.
Gdy dotarłam do Wyszkowa i spojrzałam na cue sheet, dotarło do mnie, że zaraz będę jechać dobrze mi znaną, od lat wielokrotnie uczęszczaną drogą w kierunku Łochowa. A w Łochowie był kolejny punkt kontrolny. Tam też spotkałam kilku naszych. Myślałam, że gdy będę ruszać w dalszą drogę, nadjedzie Storm, ale tak się nie stało.
Zjadłam kanapkę, wypiłam kolejną herbatę i -- na koń! Przede mną niecałe 5 km "trasy śmierci", czyli droga krajowa nr 50, po której sznurami ciągną tiroloty. A potem skręt w kierunku Jadowa i... kolejna również dobrze znana mi trasa. Zaraz za tym skrętem jest miejsce, w którym w 2013 r. rozkraczył mi się rower tak poważnie, że musiałam z nim dymać na piechotę na stację kolejową w Barchowie. Potem Jadów i dalej prosto w silnym mordewindzie, 20 km pedałowania w ślimaczym tempie -- prędkość czasami spadała mi do 7 km/h -- ruja i porubstwo! W końcu upragniony skręt w prawo, który wiele mi nie ułatwił, bo choć wiatr był boczny, to i tak silny, że pedałowało się dość ciężko. Tym bardziej, że byłam wykończona pedałowaniem pod wiatr przez taki szmat drogi...
Około 133. kilometra zadzwonił Storm, że jest w Pomiechówku i czeka na mnie. Czyli zrezygnował -- szkoda...
Na 150. kilometrze złapał mnie kryzys. Musiałam się zatrzymać i zjeść coś słodkiego. Tempo na tym odcinku miałam marne -- średnio 13--15 km/h. Miałam ambicje dojechać na 17.00 na trzeci punkt kontrolny -- w Nieporęcie, ale przy takim wietrze, przy tym tempie nie było szans.
Pedałowałam mozolnie dalej, aż wjechałam do miejscowości Załubice Nowe. Skoro tak, to niedaleko muszą być też i Stare -- i się nie pomyliłam. I kolejny odcinek drogi, który już nie zliczę, ile razy pokonałam w życiu i samochodem, i rowerem.
O 17.15 osiągnęłam trzeci punkt kontrolny. Akurat zwijało się stamtąd kilkoro naszych -- a ja byłam przekonana, że już nikogo tam nie spotkam. A jednak.
Poszłam podbić glejt, zjadłam kanapkę, wypiłam herbatę -- i dalej w drogę, ostatnie 30 km! Akurat zaczął padać deszcz, więc wciągnęłam spodnie przeciwdeszczowe, ale szybko przestał padać, więc się zatrzymałam, żeby je zdjąć. Znów jechałam wielokrotnie przeze mnie przemierzaną drogą ;) Co ciekawe, trasa wiodła szosą z zakazem jazdy rowerem, a żadnej drogi dla rowerów wzdłuż tej szosy nie zarejestrowałam ;) Gdy tylko skręciłam w prawo przed remizą strażacką, po raz trzeci zadzwonił Storm. Zatrzymałam się, bo zabrakło mi ręki do trzymania telefonu i po wymianie kilku zdań pojechałam dalej. Gdy skręciłam w stronę Nuny, znów zaczęło padać, ale już tak konkretnie -- z gradem, który, choć na szczęście drobny, nieprzyjemnie smagał mnie po twarzy. Szybko jednak przestało padać i można było podziwiać ładny widok słońca chylącego się ku zachodowi. Przede mną już tylko 10 kilometrów... Osławiona szkoła, przy której był pierwszy skręt na trasie tego brevetu... I prościutko do Pomiechówka! Na liczniku pojawiło się 198 km... Potem z góóóórkiii! Tu sobie fest odpoczęłam od kręcenia pedałami! Na pełnej petardzie, jadąc 40 km/h, pokonałam ten zjazd, triumfalnie śpiewając na całe gardło "Międzynarodówkę". ;) I z napięciem zerkałam na licznik, by nie przegapić momentu, gdy 199 zmienia się w 200. Jeszcze tylko 40 metrów! Wpadłam na podwórko szkolne, gdzie przed wejściem do bazy owacjami powitali mnie organizatorzy i kilkoro uczestników. MAM TO! Moja pierwsza tegoroczna dwusetka jest moja! :D
Jeszcze tylko formalność, czyli podbicie kwitu, odebranie pamiątkowego upiornie pomarańczowego flots i zasłużona herbatka :) Powiedziałam zebranym przy stole ludkom, że gdy tylko wrócę do domu, zamawiam pizzę i wsuwam ją całą sama. Na to jeden gość: "Zegarek mi pokazał, że spaliłem 4000 kalorii, więc dziś jesteś rozgrzeszona ze wszystkiego". No ba! :)
No, to już za mniej niż miesiąc kolejna dwusetka -- tym razem w Szczebrzeszynie, a tydzień po niej moja pierwsza Kaszeberunda -- też 200 km. Do tego Szczebrzeszyna zapisałam się na spontanie dzień po brevecie w Pomiechówku. Jak szaleć, to szaleć! Amen :)


(EDIT: Kurczę, forum nie akceptuje normalnych cudzysłowów i półpauz... Trochę lipa.)
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 24, 2017, 10:06:23 pm
Miłe złego początki teraz pora na czysta.
Gratulacje dla wszystkich, toast był wzniesiony.
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 24, 2017, 10:42:20 pm
Miłe złego początki teraz pora na czysta.
Gratulacje dla wszystkich, toast był wzniesiony.

@Hans, a czemu ciebie nie było na tym maratonie? Aż tak daleko nie masz przecież? Tak żeś innych "zachęcał i motywował" a samemu ci się nie chciało, czy tak? ;) Ładnie to tak?
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 25, 2017, 03:26:25 am
Pisałem, że na Abrahama musiałem iść.
Po drugie primo, w tym roku jeszcze 100km nie zrobiłem.
Po trzecie primo, wczoraj zacząłem troszeczkę trenować, tzn wydłużyłem powrót z pracy dziesięciokrotnie. Zamiast 1200m robię 12.5km. 
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: storm w Kwiecień 25, 2017, 08:49:42 am
Po pierwsze - nie wiem co to ten Abraham, no ale...
Po drugie - ja zrobiełm przed brevetem kilometrów 90. I co? Wystartowałem. Nie mając nawet motyki - porwałem się na słońce. :P
Po trzecie - ja nawet tego nie robię, bo se rozwaliłem ścięgno Achillesa.
A już za miesiąc breveik w Szczebrzeszynie ;D
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Makenzen w Kwiecień 25, 2017, 12:36:06 pm
breveik

Breivik? :D

--
A ja jeszcze mam takie wnioski po Pomiechówku:
a) Duża herbata na stacji Lotos kosztuje 3,50 zł, a mała herbata na stacji Orlen -- 4,50 zł. Sodomia i Pogoria! :P
b) Z moich doświadczeń brevetowych z 2016 r. i z tego roku wynika, że kryzys mnie łapie na mniej więcej 150. kilometrze...
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: Romanes w Kwiecień 25, 2017, 04:15:00 pm
......nie wiem co to ten Abraham........

Wujek google wyszperał : https://www.youtube.com/watch?v=Z-Lhi7Ss26k


PS Gratki dla wszystkich poziomkowiczów z Brevetu
Tytuł: Odp: Brevet 200km Pomiechówek - 22 kwietnia
Wiadomość wysłana przez: hansglopke w Kwiecień 25, 2017, 08:00:39 pm
......nie wiem co to ten Abraham........

Wujek google wyszperał : https://www.youtube.com/watch?v=Z-Lhi7Ss26k


Trafiłeś w sedno.....dziesiątki. Pięćdziesiątki.